Moje piosenki nie są do zabawy

Paulina Błaszkiewicz 16 czerwca 2015

Śpiewam po to, by przeżyć pewne wrażenia estetyczne. Żeby występować na wielkich festiwalach, trzeba mieć talent i predyspozycje Maryli Rodowicz. Ja lubię refleksje i chwile zastanowienia. Rozmowa ze SŁAWĄ PRZYBYLSKĄ, piosenkarką.


Irena Santor na swojej ostatniej płycie śpiewa: „Dlaczego nikt nie napisał mi romansu”? O czym jeszcze chciałaby zaśpiewać Sława Przybylska?
O czymś pięknym, ale o czym dokładnie? Trudno mi powiedzieć. Jestem wielką miłośniczką poezji i czekam na teksty, które mnie obezwładnią. Staram się nie ujawniać marzeń, lubię poszukiwać. Nie lubię jednak mówić o tym, co zamierzam zrobić. Wiem, że ludzie chcą czytać o planach i o tym, co chcemy zrealizować, ale ja jestem zwolenniczką pozytywnych faktów dokonanych.

Jutro w Opolu zaśpiewa Pani swój wielki przebój „Pamiętasz, była jesień”...
Ten utwór ma już ponad pół wieku i ciągle znajdują się jego miłośnicy. Nie mam go nawet w swoim programie na recitalach, ale i tak go śpiewam, ponieważ publiczność zawsze się tego domaga. Co jakiś czas staram się dodać do tej piosenki coś nowego.

Znowu wystąpi Pani na wielkiej scenie? To zapewne daje poczucie szczęścia.
Tak, ale muszę pani powiedzieć, że ja nie lubię festiwali. Jestem artystką kameralną. Występowanie na wielkich festiwalach nigdy nie sprawiało mi przyjemności.

Dlaczego?
Bo towarzyszy temu atmosfera, która wymaga zabawy. Mój repertuar nie jest zabawowy. Byłam bardzo szczęśliwa, kiedy mogłam wystąpić na Festiwalu Pieśni Żydowskiej czy festiwalu „Kobieta w pieśni żydowskiej”, bo tam chodziło o jakieś przesłanie. U nas panuje trend, że wszystko ma być rozrywką. Do zabawy służy inna muzyka niż moja. Ja śpiewam po to, by przeżyć pewne wrażenia estetyczne. Żeby występować na wielkich festiwalach, trzeba mieć talent i predyspozycje Maryli Rodowicz. Ja lubię refleksje i chwile zastanowienia.

I właśnie to daje Pani poczucie szczęścia?
Tak, bo mogę robić to, na co mam ochotę. Nie rozpraszam się, unikam pośpiechu i tej strasznej maniery celebryckiej. Być może właśnie dlatego tak wiele osób chce mnie słuchać. Coraz więcej ludzi szuka pięknych tekstów i melodii. Oni też chcą uciec od tego całego rozgardiaszu.

Słyszałam, że na Pani koncerty przychodzi też młodzież.
Oj, tak! Byłam zdumiona, kiedy na koncercie w Piszu połowa widowni to była właśnie młodzież licealna, która bardzo entuzjastycznie słuchała mojego występu. W pewnym momencie nie wytrzymałam i zapytałam: „Przecież to nie jest muzyka waszego pokolenia. Skąd więc te wiwaty i okrzyki?” Po koncercie podeszła do mnie pewna dziewczyna i wyjaśniła swoją obecność: „Bo Pani śpiewa piosenki, które można zrozumieć”. Z kolei inna pani wspominała, jak to było, kiedy wszystkie piosenki były ładne.

Dziś już nie wszystkie są ładne...
Wkradł się do naszej kultury antyestetyzm, czyli łamanie wszelkich norm. Dyrygent, który kiedyś prowadził orkiestrę we fraku czy eleganckim garniturze może dziś wystąpić w wymiętej koszuli. Młodzi ludzie nazwą to nową estetyką, ale dla mnie to jest nic innego, jak odejście od klasycznych wzorców piękna, tego wszystkiego, czego nauczyli nas starożytni Grecy. Czasami się dziwię, że Pan Bóg to widzi, a nie grzmi.

Kto Panią uczył tego poczucia estetyki?
Moi mistrzowie: Hanna Skarżanka, Jerzy Gert. Jestem dzieckiem szczęścia, ponieważ w czasach mojej młodości żyli naprawdę wybitni artyści - z tzw. dawnej epoki. To była wspaniała szkoła. Ten, kto się zetknął z Aleksandrą Śląską czy Gustawem Holoubkiem, wie, o czym mówię. Pamiętam, jak Nina Andrycz przychodziła do teatru i w wielkim skupieniu przez kilka godzin przygotowywała się do spektaklu.

Pani przed spotkaniami z publicznością też tak robi...
Nie wyobrażam sobie, żeby mogło być inaczej. Za chwilę zaśpiewam w Opolu tylko jedną piosenkę, ale przygotowanie do tego występu zajęło mi dwa tygodnie. Z kolei od tygodnia zastanawiam się, co sensownego mam powiedzieć na tym festiwalu. Nie chcę mówić bredni, bo uważam, że mówienie ludziom głupot, to nic innego jak ich lekceważenie. Kiedy zdarza mi się usłyszeć, o czym mówią celebryci, którzy są znani z tego, że są znani, to ręce mi opadają. Myślę sobie, że ja nie po to kończyłam wyższe uczelnie, żeby teraz gadać głupoty.

Po spotkaniach i recitalach bardzo często rozmawia Pani z ludźmi. Czego oni Pani życzą najczęściej?
Wszyscy życzą mi zdrowia, łącznie z księdzem, który właśnie tego życzył młodej parze na ślubie, na którym byłam. Trzeba się więc tego trzymać! [śmiech]. Z kolei ja życzę wszystkim radości istnienia, tego by cieszyli się każdą chwilą i tym, że mogą jeszcze coś zrobić, nawet jeśli tego nie lubią. My z mężem wolimy się cieszyć niż narzekać. To duże lepsze, bo nie ma specjalnej szkody dla siebie i dla innych. Pracujemy też nad swoimi przyjaciółmi, by podchodzili do życia podobnie; chociaż każdego miesiąca ktoś z nich odchodzi na zawsze. Mój mąż kiedyś napisał tekst pt. „Słodycz pomarszczonych jabłek”, dzięki któremu wiele starszych pań i panów zmieniło swoje myślenie. Dziś są pogodni i szczęśliwi, nie narzekają, bo wiedzą, że szkoda na to czasu.

Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 17-06-2015 09:45

    Oceniono 1 raz 1 0

    - Alik na Krzywej Wieży: Pani Sława to moja Miłość. Uwiodła mnie swoim aksamitnym głosem i w takt Jej liryki Staruszek portier wydawał klucz za drobną opłatą do "jedynki" rozliczanej delegacyjnie, gdy to człek 'świeży towar' tachał i z uśmiechem łamał stojący na straży moralności peerelowskiej przepis. Od tego czasu regularnie 'puszczam płytę' Pani Sławy w samotności z rozrzewnieniem... Mój Boże, były to czasy ale niestety już nie młodości... z Martą Mirską, Koterbską Januszem Gniadkowskim... wtedy to była dopiero... "Kuba wyspa jak wulkan gorąca" !

    Odpowiedz

  2. 16-06-2015 21:46

    Oceniono 2 razy 2 0

    - renata: Jak zobaczylam Pania Slawe Przybylska na ekranie to z radosci plakalam.JEST MOJA NAJBARDZIEJ ULUBIONA Z LUBIANYCH PIOSENKAREK OBOK PANI DEMARCZYK, ZYCZE Pani SLAWIE ZDROWKA

    Odpowiedz

  3. 16-06-2015 14:46

    Oceniono 3 razy 3 0

    - Kazko: P. Przybylska jest nie tylko wspaniałą piosenkarką, ale również uczy romantycznego spojrzenia na życie. Piękny cytat " Życzę wszystkim radości istnienia, tego by cieszyli się każdą chwilą.".

    Pokaż odpowiedzi (1) Odpowiedz