Dokąd święta ziemia niesie

Katarzyna Bogucka 12 czerwca 2015, aktualizowano: 12-06-2015 21:12

Na pątniczych szlakach coraz więcej ludzi młodych, wykształconych, także ateistów, szukających w czasie drogi duchowości i wewnętrznej równowagi. Pielgrzymi ciągną do sanktuariów największych, choć sława i urok tych małych, lokalnych też nie przemija.

W Smukale, w 1953 i w 1966 roku uczestniczył w spływach kajakowych rzeką Brdą ks. Karol Wojtyła, w latach 1978-2005 papież Jan Paweł II

Fot.: Tomasz Czachorowski

Z pielgrzymkami nie jest tak źle, jak podają socjologowie, choć zmiany są widoczne. Obok tradycyjnego pątnikowania, po bożemu, pojawiło się mnóstwo ofert z cyklu medytacja - degustacja - prezentacja.



Prawdą jest więc, co mówił Jakub Bohuszewicz z Instytutu Religioznawstawa UJ dla „Wiadomości turystycznych”: pielgrzymki się urynkowiły. Dawniej miały prowadzić wyłącznie do doświadczenia świętej wspólnoty, a dziś owej rytualnej wspólnoty, zdaniem naukowca, już nie ma: „Jej miejsce zajęła wycieczka, w której plac św. Piotra jest tylko jednym z wielu przystanków. Następnym przystankiem może być przyjemne spędzenie czasu przy zmrożonej metaksie w laotańskim hotelu” - ocenia ekspert.

Hasło „pielgrzymka” swojej mocy jednak nie traci. „Zdewociał pan, czy jak? Dlaczego organizuje pan pielgrzymki, a nie wycieczki” - usłyszał Wojciech Cejrowski od zirytowanego internauty. „Pewnie trochę zdewociałem, co jest normalnym procesem” - odpowiedział podróżnik - „Z wiekiem się dewocieje, człowiek lubi mieć ciepło w głowę, więc wybiera moher, łazi do kościoła nie tylko w niedziele, grzechocze różańcem w kieszeni. Ale do Ameryki Południowej organizuję pielgrzymki (a nie wycieczki) z zupełnie innego powodu.”Celebryta tłumaczy, że słowo „pielgrzymka” doskonale filtruje uczestników. - Filtruje zachowania, sposób bycia (nie pojawia się chamstwo, wulgaryzmy). A jednocześnie dość często na tych „moich” pielgrzymkach pojawiają się osoby niewierzące. I jest im dobrze”.

Jedno z kujawsko-pomorskich biur podróży poszło chyba tym samym tropem. Zorganizowało pielgrzymkę... na „słoneczną Kubę”. W cenie (ok. 12 tys. zł) była opieka duchowa kapłana, jedna (tak!) msza w ciągu całego pobytu i zwiedzanie dwóch katedr między degustacją mięsa krokodyla a plażowaniem. Ucztą duchową trudno ten wojaż nazwać, choć pewnie był atrakcyjny i dla wierzących, i dla obojętnych.

Sacrum w sercu


Dr Paweł Załęcki, socjolog religii z Instytutu Socjologii UMK wskazuje na bodaj najważniejsze na świecie miejsce międzynarodowych spotkań - wierzących i niewierzących - na prawdziwie duchowym szczeblu: szlak św. Jakuba, który biegnie także przez nasze województwo (Trzemeszno-Iława).

- Spotyka się na nim np. buddystów, ludzi kompletnie spoza tradycji chrześcijańskiej, tych, którzy nie są w stanie przypisać się do jakiejś ustabilizowanej tradycji religijnej, a po prostu szukających głębokiego przeżycia wewnętrznego. Im nie chodzi o turystykę, lecz o wejście na tę drogę, o radzenie sobie z nią.

Zdaniem dr. Załęckiego, taką postawę obserwuje się także w Polsce i jest ona pokłosiem zmian w przeżywaniu religijności. - Mamy do czynienia z tzw. odkościelnieniem, ale nie należy tego zwrotu rozumieć jako odwrócenia się ludzi od religii - zaznacza naukowiec. - Od instytucji tak, od wiary nie. Być może kapłani powinni bić na alarm, ale nie na zewnątrz, ale tak bardziej do wewnątrz, bo być może jakaś robota została przez nich źle wykonana. Ludzie przenoszą sacrum do sfery prywatnej. Sami decydują, co jest istotne, a co nie, jaka praktyka jest ważniejsza, które przeżycia, stany mają dla nich większe znaczenie. To nie tyle jest religijność, co duchowość, która dotyczy także ateistów. Pojawiła się też nowa grupa pielgrzymów, bardziej skupionych na wewnętrznym przeżyciu sacrum. Pielgrzymujących jest nieco mniej, co jest związane z ogólną tendencją zniżkową w praktykach religijnych.

Najważniejsze są intencje


Szczyt ruchu pielgrzymkowego w Polsce przypadał na lata 90. Statystycy mają problem z opisaniem ruchu pątniczego. Trudności występują już przy zakwalifikowaniu osób przybywających do sanktuarium - którzy z nich są „tylko” turystami, a którzy „prawdziwymi” pielgrzymami. Klasyfikację mogą ułatwić pewne elementy, np. kościelne lub świeckie biuro, które zorganizowało pielgrzymkę, obecność duchownego jako przewodnika, wykonywanie (lub nie) czynności kultowych w drodze, sanktuarium itp.

Pozostaje jednak obszar, który trudno rozpoznać, a mieszczą się w nim intencje pielgrzymów. Według danych GUS („Kościół katolicki w Polsce 1991-2011”, Warszawa, 2014) do końca lat 60. ub. wieku zaznaczała się przewaga osób starszych, wynosząca nawet 70–80 proc. ogółu pielgrzymujących. Odmłodzenie pątnictwa nastąpiło na przełomie lat 70. i 80. ub. wieku. Studenci i młodzież szkół średnich stanowią obecnie prawie 50 proc. składu pielgrzymek. Do udziału w nich przyznaje się 20 proc. osób z wykształceniem podstawowym, 17 proc. z wykształceniem zawodowym, 20 proc. z wykształceniem średnim i 18 proc. z wykształceniem wyższym Osoby starsze nadal dominują w tzw. pielgrzymkach bliskich.

Cudze chwalicie


Na terenie trzech diecezji (włocławskiej, bydgoskiej i toruńskiej) jest kilka ważnych - tych bliskich - punktów kultu religijnego. Rywałd Królewski, czyli Sanktuarium Matki Boskiej Pani Rywałdzkiej (lub Matki Boskiej Cygańskiej - ok. 1440 rok) w Diecezji Toruńskiej odwiedza rocznie ok. 100 tys. osób (dane szacunkowe GUS, średnia z ostatnich dziesięciu lat). Kościół słynie z kultu Matki Boskiej z dzieciątkiem na rękach.

Figura (przyozdobiona peruką z naturalnych włosów - według tradycji darem Cyganki, która ofiarowała swój warkocz jako wotum za doznane uzdrowienie) pierwotnie stała w przydrożnej kaplicy w Rywałdzie. Gdy przeniesiono ją do kościoła parafialnego w Radzyniu, postument w niewyjaśniony sposób wrócił do Rywałdu na stare miejsce! Gdy w 1930 roku uzdrowione zostało dziecko romskie, wzrósł ruch pielgrzymkowy społeczności romskiej z całej Polski. Doroczne uroczystości odpustowe odbywają się tam zawsze w niedzielę po 8 września. Rywałd słynie z duszpasterstwa młodzieży franciszkańskiej i trzeźwych alkoholików, ośrodek organizuje dwa razy do roku rekolekcje trzeźwościowe.

Najstarszy odnotowany cud na granicy Kujaw i Wielkopolski zdarzył się w 1079 roku w Górce Klasztornej koło Łobżenicy. W „Rocznikach serafickich” zapisano, że pośród dębowego gaju nieznanemu z imienia pasterzowi ukazała się Matka Boża. Na miejsce przyjechali bernardyni i założyli klasztor, do którego nieustannie ciągną rzesze pielgrzymów (ok. 30 tysięcy rocznie). Uroczystości odpustowe odbywają się 28 maja, a w najbliższą niedzielę o 14.00 na Placu Objawienia, odbędą się obchody 50-lecia koronacji cudownego obrazu.

Górka Klasztorna to miejsce spotkań wielu grup rekolekcyjnych i spotkań z charyzmatykami, m.in. z ciemnoskórym o. Johnem Bashoborą. Do dyspozycji pątników jest dom pielgrzyma (nocleg 35 zł, śniadanie, kolacja 7 zł, obiad 16 zł; miejsc jest 150).
Zatrzymać na dłużej można się także w Pakości. Za nocleg w Franciszkańskim Domu Pielgrzyma - „w klasztorze zbudowanym na ruinach zamku, gdzie historia męstwa miesza się z duchowością”- płaci się co łaska. Miasto słynie z zabytkowej, wyremontowanej kalwarii (25 kaplic) - ufundowano ją w 1628 r., jest drugim tego typu zespołem sakralnym, po Kalwarii Zebrzydowskiej, powstałym na ziemiach polskich. Od 1671 r. w Pakości czczone są relikwie drzewa Krzyża Świętego (obecnie największa cząstka relikwii Krzyża Świętego w Polsce).

Krzyż - z 1500 r. - jest także główną relikwią w Kcyni. Rocznie zatrzymuje się tam około 50 autokarów z pielgrzymami, znacznie większą grupę gości stanowią osoby prywatne.

Na pobliskim pątniczym szlaku sanktuariów perełek jest więcej. Dojechać tam można tanio (za parafialne wycieczki płaci się ok. 30-40 zł) i szybko. Oto kilka takich miejsc: kościół Matki Boskiej Pani Kujaw w Lubawie (diecezja toruńska, 6 tys. pielgrzymów), Matki Boskiej Lipskiej w Kawnicach (diecezja włocławska, 30 tys. gości), Matki Boskiej Góreckiej w Charłupi Małej (diecezja włocławska, 30 tys. pątników), Matki Boskiej Księżnej Sieradzkiej w Chełmnie (diecezja toruńska, 5 tys. pielgrzymów) - dane GUS.

Częstochowski top


W rankingu popularności prym wiodą oczywiście duże ośrodki: Jasna Góra (4 miliony pątników rocznie), Łagiewniki, Licheń. Szczyt zainteresowania Licheniem przypadł na 2000 r. - 577 tys. pielgrzymów. W 2011 r. odnotowano już tylko 175 tys. odwiedzin.

Odwrotną tendencję obserwuje się w podkrakowskich Łagiewnikach, w sanktuarium Miłosierdzia Bożego. Sława - światowa - tego miejsca stale rośnie, objawienie św. Faustyny miało miejsce w latach 20. XX w., zatem stosunkowo niedawno. W 2004 r. Łagiewniki odwiedziło 1,2 mln ludzi, w 2011 zaś aż dwa miliony pielgrzymów i turystów.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.