Po pierwsze, bójta się wójta!

Grażyna Ostropolska 12 czerwca 2015

Czy Rafałowi Żurowskiemu, włodarzowi gminy Rojewo, bliżej jest do kodeksu samurajskiej etyki Bushido, czy do zasad rządzenia ludźmi przez ich „ośmieszanie, skłócanie i utrzymywanie w niewiedzy”?

Wójt Rafał Żurowski rządzi w Rojewie od 2010 r.

Fot.: Grażyna Ostropolska

Wójt Rojewa to postać kontrowersyjna i malownicza. - Przychodził do urzędu w chińskiej czapce z czerwoną gwiazdą, chwalił się, że dał do klepania miecz samurajski i odczytywał nam z komórki „10 zasad niszczenia człowieka” - jednym tchem wyrzuca z siebie Ryszard Barczak, sekretarz gminy. Były, bo Żurowski najpierw zwolnił Barczaka dyscyplinarnie, a po sądowej ugodzie przyjął go na inne stanowisko w gminnym urzędzie i wypłacił mu 12 tys. zł odszkodowania.

Podobnie zakończyły się inne

wójtowe czystki.


Na stanowisko dyrektorki Zespołu Szkół w Rojewie powraca Jadwiga Florczak, na którą, jak mówią miejscowi, gminny włodarz zagiął parol, bo... - Najpierw ją bezprawnie, bo bez zgody kuratorium, zwolnił, a później unieważnił dwa kolejne konkursy na dyrektora, które pani Florczak wygrała - słyszymy.


Pięć tysięcy złotych zadośćuczynienia wywalczył w sądzie zwolniony przez wójta kierownik GOPS. - On i kilku innych urzędników konflikt z Żurowskim przypłaciło zdrowiem i wizytami u psychiatry - słyszymy od podwładnych rojewskiego włodarza. - Przeżyliśmy kilku wójtów, ale takiego strachu i skłócania ludzi jeszcze w gminie nie było - skarżą się urzędnicy i stawiają diagnozę: - Wójt

jest jakiś dziwny...


Rafał Żurowski wie, jakie budzi kontrowersje. Wspomina, że przed wyborami celowo rozpuszczano nieprawdziwe plotki, jakoby brał narkotyki i był chory psychicznie, a informacja o 10 zasadach niszczenia człowieka, zapisanych w jego komórce, została mocno wykrzywiona, bo...

- Te zasady rządzenia ludźmi przez ich ośmieszanie, skłócanie i trzymanie w niewiedzy, których ja na pewno nie stosuję, cytowałem z książki, którą wtedy czytałem. Mówiłem sekretarzowi, że są one skutecznie wykorzystywane w wielu krajach, ale mnie jest

bliżej do zasad samuraja,


zawartych w kodeksie Bushido - tłumaczy wójt Żurowski. Przyznaje, że interesuje się kulturą Wschodu i miecz samurajski, tzw. katanę, chciałby mieć, ale w czapce z gwiazdą, którą brat przywiózł mu z Chin, nigdy po urzędzie nie paradował.
Część jego podwładnych przestudiowała kodeks Bushido i doszła do wniosku, że wójt najpewniej przejął stamtąd zasadę, według której „na polu bitwy tak musisz się starać, by nikt cię nie wyprzedził i myśleć tylko o przełamaniu linii wroga”.
- Kierownik GOPS został jego wrogiem, gdy ujawnił, że teściowa wójta ma cały etat w GOPS i jedną czwartą w gminnym urzędzie w tych samych godzinach - słyszymy.

- Teściowa chciała z tej ćwiartki etatu w Gminnej Komisji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych zrezygnować, ale już poprzedni wójt prosił, by została, bo nie ma chętnych, którzy by chcieli tym się zajmować za tak niskie wynagrodzenie
- tłumaczy wójt, a o przyczynie zwolnienia szefa GOPS mówi tak: - Wydawał decyzje oparte na błędnych podstawach prawnych, miał problem z archiwizacją akt i brakowało jego podpisu na płatnościach, za co otrzymywał nagany, ale poprawy nie było, więc musieliśmy się rozstać.

Decyzję o odwołaniu (wybranej w konkursie) dyrektorki szkoły podjął po starciu na polu bitwy, czyli po sesji Rady Gminy, podczas której uchwalono zakup szkolnych szafek na ubrania i podręczniki, podczas gdy Jadwiga Florczak uważała, że przeznaczone na to pieniądze należałoby wydać na remont szkoły. - Zagroziła, że złoży skargę na Radę Gminy - niezawisły, demokratycznie wybrany organ, więc odwołałem ją z funkcji dyrektora - wyjaśnia wójt.

- Żurowski, unieważniając dwa kolejne konkursy, w których 9-osobowa komisja uznała zwycięstwo pani Florczak, wyobraził sobie, że

to on stanowi prawo


- zauważa Tomasz Marcinkowski, przewodniczący Komisji Międzyzakładowej NSZZ „S” POiW, który w zeszłym roku zorganizował pikietę przed urzędem i domem wójta.

„Żądamy zaprzestania bezprawnego ingerowania w sprawy rojewskiej oświaty oraz konfliktowania lokalnej społeczności” - apelowali związkowcy. Niewiele wtedy wskórali, bo wójt obstawał przy swoim. - Szkoła osiągała kiepskie wskaźniki efektywności i docierały do mnie informacje, że uczniowie zakładają się, kto z największą liczbą jedynek przejdzie do kolejnej klasy - wspomina. Zażądał planu naprawczego i przeprowadzenia wśród uczniów ankiet, bo doszła do niego skarga na nieodpowiednie zachowanie jednego z nauczycieli, ale uświadomiono mu, że takie decyzje nie leżą w kompetencjach wójta, tylko kuratorium oświaty.

- Byłem w szoku, gdy 26 czerwca, na dzień przed oficjalnym odwołaniem pani Florczak, wójt kazał mi przejąć szkołę. Powiedziałem: „nie!”, bo było to działanie bezprawne, i kilka miesięcy później pan Żurowski znalazł powód, by mnie zwolnić - wspomina Tomasz Metryka, były kierownik Samorządowego Zespołu Oświaty i Kultury w Rojewie. Jemu również wójt cytował zasady niszczenia człowieka ze swojej komórki. - I testował je później na mnie i sekretarzu gminy Ryszardzie Barczaku - twierdzi Metryka. Opowiada, jak dwie godziny przed ślubem córki został wezwany do wójta, który pod jego nieobecność (miał urlop okolicznościowy) zarządził kontrolę w SZOiK: - Podobno nie mógł znaleźć jakiegoś dokumentu, ale gdy mu go dałem do ręki, nawet go nie obejrzał, tylko rozsiadł się w fotelu i przez pół godziny rozprawiał o ZIT, wiedząc, że mogę nie zdążyć na ślub, a na koniec życzył mi... wesołego wesela - wspomina. Pamięta też, jak w jego obecności wójt...

wyszydzał i ośmieszał


Ryszarda Barczaka. - A gdy ja wychodziłem z gabinetu, wójt go pytał, czemu się ze mną koleguje - relacjonuje. Były sekretarz gminy ten fakt potwierdza i zauważa: - To jak ulał pasuje do wójtowych zasad niszczenia ludzi przez ich ośmieszanie i skłócanie.
Pretekstem do zwolnienia kierownika SZOiK był przetarg na dowóz dzieci do szkół i przedszkoli w Rojewie.

- Liczyła się najniższa cena, więc wygrała firma „Kujawy-Trans” Henryka Kucharczyka z ofertą 122 tys. zł, ale wójt ten przetarg unieważnił - wspomina Metryka, który przygotowywał specyfikację przetargową. Przyznaje, że popełnił błąd, bo w jednym punkcie użył słowa „wykonawca”, zamiast „zamawiający”, ale... - Dzień przed rozstrzygnięciem sprostowałem to w Internecie, ale wójt postanowił przetarg unieważnić, ponieważ nie powiadomiłem przedsiębiorców osobiście, choć wiedział, że wszystkie oferty wpłynęły dopiero następnego dnia, tuż przed ich otwarciem - tłumaczy Metryka.

Drugi przetarg wygrała firma z Rojewa z ofertą 151 tys. zł, a więc o 30 tys. zł wyższą, bo firma „Kujawy-Trans” już w nim nie wystartowała.

- Nie wiem dlaczego, bo było ogłoszenie o przetargu nieograniczonym - mówi wójt, a Kucharczyk nie kryje oburzenia. - Po pierwsze, nikt mnie o przetargu nie powiadomił, a po drugie, jestem zbyt poważny, by...

brać udział w takich hecach


- mówi. Na konkurencie, który wygrał, nie zostawia suchej nitki. - Podczas kontroli UKS ustalono, że wybrany przez wójta przewoźnik oszukał Urząd Marszałkowski, pobierając 158 tys. zł nienależnych dopłat do biletów uczniów dowożonych do Rojewa - podpowiada.

Tą sprawą zajmowała się inowrocławska policja, która nie znalazła dostatecznych dowodów na to, by postawić przewoźnikowi zarzut wyłudzenia, ponieważ ten (po kontroli UKS) pieniądze marszałkowi zwrócił i... „Brak było z jego strony działań określanych w art. 286 kk jako wprowadzenie w błąd lub wyzyskanie błędu” - czytamy w uzasadnieniu umorzenia śledztwa.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 08-10-2016 22:03

    Brak ocen 0 0

    - wiem: "Trafiła kosa na kamień" to chyba najbardziej trafny komentarz. Pan Metryka żali się na wójta?Na własnej skórze odczuł swoje obrzydliwe i niegodne pedagoga metody postępowania z ludźmi. Karma wraca...

    Odpowiedz

  2. 12-06-2015 17:02

    Oceniono 9 razy 7 2

    - mieszkaniec: Mieszkam w tej gminie i polityka mnie jakos malo interesuje i patrzac na to z boku widze inny problem. Jest o gronie radnych osoba ktora bardzo ale to bardzo chce sie dostas na stolek , po przegranych wyborach pani M robi wszystko zeby oczerniac i podkladac klody wojtowi (nie jestem jakims fanatykiem wojta ale jezeli zostal wybrany przez wiekszosc to nalezy dac mu szanse) . natomiast pan B jest nazwijmy to delikatnie marionetka pani M znam pana B wielokrotnie z nim rozmawialem latwo jest wywnioskowac ze pani M steruje kilkoma osobami w gminie z dala sobie to obserwuje i widze jak pani M bardzo troszczy sie ale o swoj interes (tajemniczy inwestor )i takie tam sprawy ktore niedlugo wyplyna sa swiatlo dzienne

    Pokaż odpowiedzi (1) Odpowiedz