Kontenery śmierdzące groszem

Piotr Schutta 12 czerwca 2015

Są jak szarańcza. Masowo obsiadają ulice naszych miast. Często brzydko pachną i zamieniają się w dzikie wysypiska śmieci. Potem nagle znikają i pojawiają się bez zapowiedzi w innym miejscu. Kontenery na używaną odzież. Biznes, który stał się plagą.

Tego kontenera już nie ma. Okoliczni mieszkańcy odetchnęli z ulgą. Przykre jest to, że problem zniknął dopiero po interwencji naszej gazety

Fot.: Piotr Schutta

Obskurne, blaszane pudła wpisały się w krajobraz polskich osiedli i trudno je stamtąd usunąć. Przeważnie w kolorze kremowym, oklejone emblematami rozmaitych fundacji, kontenery na odzież używaną kojarzą nam się z niesieniem pomocy dla najuboższych. Niekoniecznie trafnie.



Wrzucając do bębna reklamówki ze starą garderobą, schodzone buty czy zabawki myślimy zwykle, że „wspomagamy osoby potrzebujące” - jak sugerują napisy na puszkach. Nie mamy przeważnie pojęcia, że nasze rzeczy, oddane przez nas za darmo trafiają do sortowni, potem do sieci hurtowni i wreszcie do ciuchlandów, gdzie są zamieniane na czysty zysk.

Przytuleni do fundacji


Może się zdarzyć, że spodnie, które wrzucimy do kontenera w Bydgoszczy czy Toruniu zawisną na wieszaku lumpeksu w Krakowie. Albo odwrotnie. Mogą też pojechać do któregoś z biednych krajów azjatyckich lub do Afryki. Jeśli będą bardzo zniszczone też da się z nich wycisnąć pieniądz, zostaną bowiem przerobione na tak zwane czyściwo i trafią do którejś z fabryk.

Pojemniki na używaną odzież, które oplotły siecią ulice polskich miast i miasteczek to biznes, jak każdy inny, tyle że dla podreperowania wizerunku i lepszej skuteczności działań, przytulony do organizacji pożytku publicznego. Gdyńska firma Tesso okleja swoje kontenery emblematami Caritasu i Fundacji Dar, w zamian przekazując im część odzieży albo pieniądze. Tak przynajmniej wynika z deklaracji na stronie internetowej. Spółka z Wybrzeża zatrudnia 800 osób, ma własny kompleks sortowni i sześć potężnych hurtowni rozlokowanych w czterech miastach, m.in. w Toruniu.

Najbardziej znana i prawdopodobnie największa w Polsce, spółka Wtórpol ze Skarżyska Kamiennej przed laty współpracowała z Polskim Czerwonym Krzyżem, a od trzech lat firmuje swój biznes poprzez logo własnej fundacji Eco Textil. W jej sortowni przerabianych jest rocznie 50 tysięcy ton odzieży zwożonej z 54 tysięcy pojemników rozmieszczonych na terenie Polski, Słowacji, Czech i Węgier. Kontenery wydzierżawiane są lokalnym najemcom, którzy działają w imieniu Wtórpolu jako firmy partnerskie.Najlepsze sztuki odzieży trafiają do sieci 90 firmowych lumpeksów Wtórpolu, pozostała część jest eksportowana do Afryki, Azji i Europy Środkowo-Wschodniej.

Prócz wyżej wymienionych szczęścia w ciuchowym biznesie próbuje rzesza mniejszych spółek. Na naszym terenie przewija się jeszcze m.in. Eko Text z podbydgoskiego Lisiego Ogona, stara się wejść na rynek Proximo z Turzna i Marko z Miedzianej Góry.

Niektórzy odmawiają


- Do nas też pukają, ale odmawiamy. Po złych doświadczeniach z Wtórpolem pozbyliśmy się problemu trzy lata temu. Nie mamy na terenie spółdzielni żadnych kontenerów na odzież używaną i chyba mieć nie będziemy. Nawet PCK ostatnio próbowało z nami rozmawiać, ale konsekwentnie odmawiamy wszystkim - mówi Halina Kowalska, rzeczniczka Spółdzielni Mieszkaniowej Rubinkowo w Toruniu. Powód odmowy jest prosty - jak tłumaczą w spółdzielni Rubinkowo - bałagan, śmieci wokół pojemnika, nieregularne opróżnianie zawartości.

- U nas było tak, że Wtórpol przestał płacić, potem wypowiedział nam umowę, ale pojemniki dalej stały. Pisaliśmy do nich, ale nie było odzewu. Podjęliśmy więc współpracę z Tesso, które jakoś załatwiło usunięcie kontenerów konkurencji. Jeśli gdzieś jeszcze jakieś stoją, to nielegalnie - zaznacza Robert Małkiewicz, wiceprezes zarządu Robotniczej Spółdzielni Mieszkaniowej „Jedność” w Bydgoszczy.

Stoją. Nasz reporter nie tylko znalazł pojemnik Wtórpolu na terenie spółdzielni, ale też sporo kontenerów nieoznakowanych ulokowanych w różnych punktach miasta, na terenie komunalnym i prywatnej ziemi. Na niektórych nie było nawet numerów telefonów kontaktowych. Nie wiadomo do kogo należą.

To nie jedyny problem.Jak się okazuje, nieciekawa praktyka Wtórpolu, na którą skarżą się samorządy wielu polskich miast jest rozstawianie kontenerów bez żadnych umów i wcześniejszych uzgodnień. Tak jest równiez w Bydgoszczy.

- Problem ciągnie się od ładnych paru lat. Po interwencjach mieszkańców, którzy zgłaszali ten problem na spotkaniach z prezydentem miasta pod koniec 2013 roku, zrobiliśmy szczegółowy spis pojemników Wtórpolu - mówi Arkadiusz Bereszyński, rzecznik prasowy Straży Miejskiej w Bydgoszczy.

Dobrze policzyli


Bydgoszcz jest prawdopodobnie jedynym jak dotąd miastem w Polsce, w którym bardzo dokładnie policzono kontenery Wtórpolu. Spis pojemników, ustawionych zarówno na gruntach miejskich, jak i prywatnych odbył się na początku 2014 roku. Strażnicy miejscy, którym zlecono to zadanie, posługując się mapami geodezyjnymi doliczyli się wówczas 195 kontenerów zlokalizowanych na terenach miasta i 232 na ziemi prywatnej - przeważnie spółdzielni i wspólnot mieszkaniowych.

Okazało się m.in., że spółka ze Skarżyska Kamiennej, a raczej jej lokalni partnerzy, nie mają z bydgoskim urzędem miasta żadnej umowy. Straż miejska już w 2012 roku sugerowała urzędnikom ratusza podjęcie radykalnych działań w oparciu o kodeks cywilny, czyli usunięcie pudeł na koszt Wtórpolu. Takich działań jednak nie podjęto. Wybrano drogę polubowną.

- Firma chciała w pewnym momencie zawrzeć z miastem umowę, ale otrzymała odmowę. Zażądaliśmy usunięcia jej kontenerów, ponieważ psują wizerunek miasta i tydzień temu wpłynęło do nas pismo, z którego wynika, że Wtórpol już usunął swoje pojemniki z naszych gruntów. Zobaczymy. Musimy to sprawdzić - mówi Beata Cybulska-Kulawik, wicedyrektor Wydziału Mienia i Geodezji UM w Bydgoszczy.
Mimo prób, nie udało nam się dodzwonić do przedstawicieli Wtórpolu i Tesso. Telefony milczały. - Mamy ten sam problem. Był okres, kiedy udawało nam się dodzwonić. Wtedy szybko reagowali i sprzątali teren.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 17-06-2015 20:13

    Brak ocen 0 0

    - teska: ciuchy z kontenerow walaja sie po lesie na skarpie

    Odpowiedz

  2. 16-06-2015 06:53

    Brak ocen 0 0

    - mika: w mojej okolicy kontener na odziez wygląda podobnie jak na zdjęciu ,zastanawiam się gdzie zatelefonować aby go zabrali.

    Odpowiedz