W kręgu życia i śmierci

Paulina Błaszkiewicz 6 czerwca 2015

Mówimy o tym, jak ważna jest profilaktyka raka piersi, ale pomijamy inną niesamowicie ważną kwestię, to mianowicie, że z zaawansowanym nowotworem można żyć i że to jest właśnie czas życia, a nie umierania

Z rakiem można i trzeba jakoś żyć. Polki potrzebują pomocy

Fot.: Thinkstock

Fundacja „Rak’n’Roll. Wygraj Życie!”, która zmienia schemat myślenia o chorobie nowotworowej i działa na rzecz poprawy jakości życia chorych na raka, bierze udział w kolejnej, głośnej akcji. Po kampaniach „Daj włos”, „Zbieramy na cycki, nowe fryzury i dragi”, „Rak’n’Roll” wraz ze Stowarzyszeniem „Polskie Amazonki - Ruch Społeczny”, Fundacją „Alivia” oraz Federacją Stowarzyszeń „Amazonki” zwraca uwagę na sytuację kobiet z zaawansowanym rakiem piersi w Polsce.

Pacjentki drugiej kategorii?


- Proponuję wykonać proste ćwiczenie, które zastosowaliśmy w przygotowanej przez nas sondzie. Zadajmy sobie pytanie, czy gdyby pozostało nam pół roku, to: byłby to czas życia czy śmierci? 100 proc. uczestników sondy odpowiadało tak samo: życia. Tak samo odpowiadają też kobiety chore na raka piersi - zapenia Kapsyda Kobro-Okołowicz, prezes Fundacji „Rak’n’Roll”.


Rak piersi jest jednym z najczęstszych nowotworów u kobiet. Staramy się zmienić te statystyki poprzez profilaktykę. Z każdej strony kobiety słyszą: „Badaj się”, „Zrób mammografię, bo wcześnie wykryty rak jest wyleczalny”. Ale co w sytuacji, kiedy rak jest tak zaawansowany, że nie jest wyleczalny?

20 tysięcy Polek choruje na zaawansowany nowotwór piersi. Codziennie umiera trzynaście kobiet, które nie mają dostępu do nowoczesnych leków, dzięki którym można przedłużyć życie. Organizatorzy akcji „6 miesięcy. Żyć czy umierać?”podkreślają, że problemy kobiet chorujących na zaawansowanego raka piersi są spychane na margines, bo takie pacjentki nie rokują. Mąż jednej z pacjentek Centrum Onkologii kilka lat temu usłyszał, że jego żonie zostało kilkanaście miesięcy życia.
- Ania chorowała na raka piersi pięć lat - wspomina mężczyzna. - Po trzech latach od postawienia diagnozy, kiedy wszystko było w porządku, zaczęliśmy wierzyć, że uda jej się przekroczyć magiczną granicę pięciu lat. Po takim czasie pacjenta onkologicznego uznaje się za wyleczonego. Niestety, nie udało się. Pojawiły się przerzuty do wątroby i płuc, ale mimo wszystko moja żona przez dwa lata dzielnie walczyła o życie. Patrząc na to z perspektywy czasu, myślę, że dobrze się stało, że to mi lekarz powiedział, iż nie zostało jej wiele czasu. Żona żyła jeszcze przez pięć lat, a nie rok, jak przewidywano. Nikt nie może nam określać takiej daty.
Urzędnik decyduje o wszystkim?

Pacjentkom z zaawansowanym rakiem piersi najczęściej mówi się, że zostało im sześć miesięcy. Średnia długość życia po diagnozie wynosi od 2 do 4, ale wiele kobiet żyje z chorobą 15-20 lat. Nie jest to jednak spokojne życie, bo w tym czasie kobiety muszą czekać w kolejce do nowoczesnej refundowanej terapii.

- Dlaczego w Polsce pacjentki z zaawansowanym rakiem piersi są porzucane przez system opieki zdrowotnej? Czy jako społeczeństwo zgadzamy się na to, by były traktowane jak pacjentki drugiej kategorii, bo ich choroba osiągnęła stadium nieuleczalne? - pyta Agata Polińska z Fundacji Onkologicznej Osób Młodych „Alivia”.

Fundacja jakiś czas temu przygotowała raport, w którym można znaleźć informacje wskazujące na to, że polscy pacjenci mają dostęp do mniejszej liczby nowoczesnych leków na raka niż chorzy w innych krajach europejskich - tam na leczenie zaawansowanego raka piersi wydaje się cztery lub pięć razy większe kwoty niż u nas. Warto też przypomnieć, że w Polsce od 1 stycznia tego roku Ministerstwo Zdrowia wprowadziło zmiany, jeśli chodzi o leczenie raka piersi. W efekcie pieniądze, które mogłyby być przeznaczone na dostęp do innowacyjnych terapii dla pacjentek z zaawansowanym rakiem piersi, zostaną przeznaczone na profilaktykę, która zapobiega powstawaniu nowotworów.

- Oczywiście, wszelkie akcje profilaktyczne są ważne, ale sytuacji kobiet z zaawansowanym rakiem piersi nie możemy wartościować pod kątem np. opłacalności leczenia. To są sytuacje nieporównywalne. I my, jako społeczeństwo, musimy się zmierzyć z faktem, że w naszym kraju leczenie dla nich nie jest dostępne - mówi Kapsyda Kobro-Okołowicz.

Cenny czas


Organizatorzy akcji społecznej „6 miesięcy. Żyć, czy umierać?” chcą się tym zmianom przeciwstawić, ponieważ patrzą nie na statystyki, ale człowieka, który się za nimi kryje. To ważny problem społeczny, bo na zaawansowanego raka piersi może zachorować każda kobieta, nawet ta, która regularnie się bada.

- To nie lekarze oceniają, czyje życie jest więcej warte. To urzędnicy decydują, którym pacjentom dają szanse. - podkreśla Elżbieta Kozik, prezes Stowarzyszenia „Polskie Amazonki - Ruch Społeczny”.
Nagłośnienie tego tematu i problemu niedostępności leków dla pacjentek z zaawansowanym rakiem piersi jest tak ważne, ponieważ chodzi o czas, wydłużenie życia. - To zwrócenie uwagi na kluczową sprawę, jaką jest walka o życie - dodaje Kapsyda Kobro-Okołowicz.