Teczka marszałka Wyrowińskiego

Ryszard Warta 5 czerwca 2015

Jan Rulewski staje przed plutonem egzekucyjnym, profesor Hutnikiewicz ma żal do premiera Mazowieckiego, a burmistrz Chełmna apeluje do prezydenta Kwaśniewskiego do uczciwość. Kulisy batalii o województwo z 1998 roku pełne są niespodzianek.

Dokumenty dotyczące sporów o nowy podział administracyjny kraju i usytuowanie w nowym układzie Torunia i Bydgoszczy znajdują się po opieką pracowników Sekcji Dokumentów Życia Społecznego Biblioteki Uniwersyteckiej w Toruniu

Fot.: Grzegorz Olkowski

Teczka to tak naprawdę cztery kartony z dokumentami. Różnymi, są tam oficjalne pisma i poufne analizy, korespondencja, dokumenty rządowe i partyjne, papiery sejmowe, wycinki, odręczne notatki, nawet jeden anonim. Wszystkie z lat 1997-1998 i wszystkie dotyczące ówczesnych sporów o nowy podział administracyjny kraju i usytuowanie w nowym układzie Torunia i Bydgoszczy. Cały ten zbiór - część prywatnego archiwum Jan Wyrowińskiego, dziś wicemarszałka Senatu, wtedy toruńskiego posła Unii Wolności i jednego z głównych aktorów tych wydarzeń - trafił niedawno do Sekcji Dokumentów Życia Społecznego toruńskiej Biblioteki Uniwersyteckiej. Nie pierwszy to zresztą taki dar wicemarszałka.


Lata minęły, papier pożółkł, druk na faksach wypłowiał, ale gdy czyta się te dokumenty, wracają tamte emocje. A gratka jest tym większa, że papiery te ukazują sporo tła i politycznej kuchni tych wydarzeń. A to może być interesujące bez względu na to, czy wtedy, 17 lat temu, kibicowało się politykom toruńskim czy bydgoskim.

Jak Pan mógł, premierze!


„Decyduję się napisać do Pana list mimo całej naszej długoletniej znajomości i mimo głębokiego szacunku do Pana jako Człowieka i męża stanu. (...) Piszę jednak pod wrażeniem tego, co się stało i czego nie potrafię zrozumieć, jak mogli czterej najwyżsi, powszechnie szanowani przywódcy Unii Wolności w niepojętym sojuszu z lewą stroną Izby Poselskiej i z ciemnogrodem spod znaku Radia Maryja głosować przeciw Toruniowi i przypisać go swymi czterema głosami do Bydgoszczy wbrew woli najbardziej świadomych obywatelsko mieszkańców Torunia i obszaru Pomorza Nadwiślańskiego. (...) Muszę to z przykrością powiedzieć, że wyrządzili Panowie wielką krzywdę mieszkańcom Torunia i Pomorza” - tak do Tadeusza Mazowieckiego pisał 31 lipca 1998 roku prof. Artur Hutnikiewicz, legenda toruńskiego Uniwersytetu i szanowany toruński autorytet.

Co naraziło na szwank znajomość Profesora z premierem Mazowieckim? Pełen goryczy list był reakcją na to, że liderzy UW, w tym Tadeusz Mazowiecki i Bronisłw Geremek zagłosowali za odrzuceniem poprawek Senatu, lokujących Toruń w województwie pomorskim. W Toruniu, rzeczywiście, poza zwolennikami lewicy oraz środowiskiem Radia Maryja, odebrano to fatalnie - jak krok do czegoś, co traktowano jako najczarniejszy scenariusz, czyli odbudowy dawnego, dużego województwa bydgoskiego, w granicach sprzed 1975 roku, z dominującą rolą Bydgoszczy i Toruniem zdegradowanym do miasta powiatowego.

Łatwo zresztą i dziś zrozumieć te obawy, gdy na przykład czyta się „Propozycję Ugody w Regionie Kujawsko-Pomorskim”, wysłaną toruńskim politykom przez Deputację Kujawsko-Pomorską - grono znanych i zasłużonych bydgoszczan, zabiegających o utworzenie województwa kujawsko-pomorskiego: „Siedziba władz administracyjnych: Bydgoszcz, siedziba Sejmiku: według Ustawy” - to ostatnie dopisane ręcznie w miejscu skreślonego słowa „Bydgoszcz”. Toruń pocieszyć się miał m.in. siedzibą sądu i prokuratury apelacyjnych, władz oświatowych i regionalnym zarządem weterynarii. Tak na marginesie, w odezwie deputacji do władz RP, podpisanej przez Andrzeja Szwalbego, jednym z koronnych argumentów na rzecz Kujawsko-Pomorskiego jest istnienie „850-tysięcznej aglomeracji bydgosko-toruńskiej”. Dziś w Bydgoszczy takie argumenty zdecydowanie wyszły z mody.

Unia kontra Unia


Linie frontu politycznej wojny biegły w poprzek politycznych stronnictw i poselskich klubów. We współrządzącej z AWS Unii Wolności Jan Wyrowiński przeciwnika miał w osobie Jana Rulewskiego, w AWS po jednej stronie barykady byli Alicja Grześkowiak i Michał Wojtczak, pod drugiej, m.in. Ryszard Brejza i Kosma Złotowski. Stawką w grze było także przekonanie do swych racji warszawskich central partii i parlamentarzystów innych regionów. Różnie z tym bywało.

Przezabawny jest np. list Jana Rulewskiego do władz UW: „media doniosły, że przedmiotem prac zarządu UW (...) mają być sankcje wobec braku dyscypliny w głosowaniu nad podziałem terytorialnym kraju. Te same media cytując wypowiedzi członków zarządu wskazują mnie jako klienta plutonu egzekucyjnego”. Rulewski oskarża Wyrowińskiego, że „działając w zmowie z marszałek Grześkowiak (...) w sposób jawny złamali warunki dyscypliny przez to, że zorganizowali jednostronną akcję odłączenia woj. toruńskiego od regionu kujawsko-pomorskiego czyniąc z pozostałego regionu postać protezy a deklaracje Unii Wolnosci i swoje podpadającymi pod ustawę o gospodarce odpadami”.

Z toruńskiej perspektywy o wiele groźniejsza od dowcipu Jana Rulewskiego była opatrzona gryfem „poufne” Ocena Racjonalności Utworzenia Województwa Kujawsko-Pomorskiego, przygotowana przez Jerzego Osiatyńskiego na zlecenie szefostwa klubu parlamentarnego UW. Osiatyński poparł pomysł utworzenia województa, co ciekawe, w ramach 12 dużych regionów. Torunian autor analizy punktował tak: „Pewna słabość merytorycznych argumentów Torunia zasadza się na tym, że z jednej strony siedziba władz wojewódzkich powinna być w Toruniu, a z drugiej strony nie musi ona być w Toruniu, może być w Gdańsku, byle tylko nie w Bydgoszczy. Ponadto wzajemne historyczne animozje i nieufności są nieprzekraczalną barierą dopóty, dopóki siedzibą władz nie zostanie Toruń”.

Pewna słabość jest też w wywodzie Osiatyńskiego, który najwyraźniej nie rozumiał, że zarówno opcja gdańska, jak i determinacja w zabiegach o stołeczność Torunia, były dla torunian naturalną konsekwencją niedobrych doświadczeń z lat 1945-1975.

Mniejsi mają żal


I jednego jeszcze Osiatyński nie docenił - tego, że obawy przed koncentracją regionalnej władzy w Bydgoszczy były nie tylko jakąś toruńską fanaberią, ale obecne były także w innych miejscowościach dawnego województwa toruńskiego. I to jak! „Długa jest lista naszych krzywd, których nie zatrą deklaracje określonych osób i środowisk bydgoskich. (...) Jesteśmy świadomi globalnej przewagi Bydgoszczy z racji nie tylko jej wielkości, ale i również bezwzględności w walce prowadzonej z Toruniem w okresie miedzywojennym i powojennym, za czasów bydgoskiej „katangi” Józefa Majchrzaka” - tak ostre sformułowania przeczytać można wcale nie w żadnym toruńskim apelu, ale w uchwale... Rady Gminy Lubicz z 23 stycznia 1997 roku. W słowach nie przebierał też burmistrz Chełmna, Piotr Mittelstaedt w liście do prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego z 22 czerwca 1998 roku: „Stanowiska napływające z województwa bydgoskiego są dla Pana bardzo ważnym argumentem społeczeństwa. Stanowiska takich samych grup z województwa toruńskiego są niezauważane lub przemilczane. (...) Apeluję więc do Pana o autentyczny, uczciwy i pozbawiony obłudy kompromis w sprawie podziału administracyjnego”.

Wiemy, jak skończyła się tamta rozgrywka o region. Potem przyszły nowe czasy i nowe spory: o metropolię, pieniądze z UE, ZIT, ostatnio o spalarnię śmieci.

Ani regionalnych wojenek, ani emocji do dziś nam nie brakuje.

Kalendarium


Rządowe przymiarki, czyli 49 + 12 + 15 = 16

- 1991-93 - prace koncepcyjne, 12-15 województw zamiast 49.

- 13.03.1998 - rząd AWS/UW wnosi projekt 12 regionów. Bydgoszcz zabiega o region kujawsko-pomorski. Toruń stawia na Pomorze.

- 1.07.1998 - Sejm uchwala podział na 15 regionów, veto prezydenta.

- 9.04.1998 - porozumienie w Przysieku: wojewoda w Toruniu, sejmik w Bydgoszczy. Kompromis przetrwał jeden dzień.

- 1.01.1999 - start reformy: 16 nowych województw.

Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 07-06-2015 22:35

    Oceniono 27 razy 23 4

    - Maja: A Wyrowiński kiedy odchodzi na emeryturę? Odtrąbił to już kilka razy w prasie i nic. Mówił, że jest zmęczony i nie do końca jest w Polsce tak jak On chciał a zapomniał, że to On rządzi i jego opcja polityczna, czyli sam nie zrealizował tego co obiecał. Pora już więc Panie Dziadku odejść i dać władzę młodym, byle nie Waszym etosowcom i ich pociotkom.

    Pokaż odpowiedzi (4) Odpowiedz