Skandal, pogrzeb hotelu i stypa

Grażyna Ostropolska 29 maja 2015

Kir i żałobne klepsydry zdobią kamienicę na placu Klasztornym w Inowrocławiu. Kim są grabarze, a kim żałobnicy i o co w tej sprawie chodzi? Te pytania nurtują nie tylko miejscowych. 6 maja pojawiła się na stypie ekipa „Sprawy dla reportera” z Elżbietą Jaworowicz na czele, co zwiastuje, że po emisji programu (18.06.) „żałobna kamienica” zyska ogólnopolski rozgłos.

Towarzystwo Miłośników Miasta Inowrocławia nie może wybaczyć prezydentowi i radnym tego, że przeznaczając 11 mln zł na rewitalizację pl. Klasztornego, mocno go oszpecili

Fot.: red

W Inowrocławiu zawrzało, a najmocniej w Internecie. Na portalu „inianie.pl”, wydawanym przez Kujawskie Centrum Kultury, finansowanym z miejskiego budżetu, już następnego dnia pojawiło się stwierdzenie: „Jedno jest pewne. Dziennikarka (czytaj: Jaworowicz) lubi osadzać w roli czarnych charakterów w swoich reportażach różnego szczebla urzędników i przedstawicieli władz. Nie inaczej było tym razem”



- obwieszczono, publikując oświadczenie prezydenta Inowrocławia Ryszarda Brejzy, że państwo Piwowar, do których należy kamienica, rozpowszechniają nieprawdziwe informacje i urządzają na placu Klasztornym

czarne seanse,


które, zdaniem prezydenta, „mają na celu ukrycie własnych zaniedbań i błędów oraz psucie dobrej opinii o mieście”.

Inowrocławianie, surfujący w Internecie lubią konfrontować treści z samorządowego portalu z tym, co pisze na Facebooku niejaki „jelinek”. „Kochani. Wczoraj, od 18.00 w królestwie pełna mobilizacja. Rodzina browarników ściągnęła do królestwa Elę, co z jawora spadła (...) Ma prawie tyle kamer, co my w niebieskim domku do kręcenia kronik o wodzu. Wszystkie ręce na pokład, czyli na klawiaturę i ruszyliśmy do komentowania. Królewska rodzina każe, a my nie odmawiamy, nie potrafimy, więc piszemy, jaka to rodzina browarników jest straszna i zła. Niech to się skończy, bo mamy już odciski na palcach; trzeba się zalogować na kilkanaście nicków, na kilku portalach (...)” - to komentarz „jelinka” z 7 maja.

- Trwa akcja tropienia „jelinka”, który, wedle jaśnie nam panujących, zasadził się w urzędzie i własne gniazdo kala - słyszymy od internautów, zbliżonych do ratusza.

Pod okrytą kirem kamienicę suną wycieczki i odbywa się głośne czytanie klepsydr („Pogrzebano 25 miejsc pracy”, „Czy łamanie praw jest wynikiem głupoty, czy korupcji”, „Prezydent Brejza wspiera przedsiębiorców, ale tylko wybranych”), pod którymi podpisała się Magdalena Piwowar, właścicielka firmy Mars. Planowała tu otworzyć hotel „Pod papugami”, na który otrzymała unijną dotację i wszelkie pozwolenia. Pierwsi goście mieli tu trafić w 2011 r., ale zadziałały

złe moce.


Pisaliśmy o tym w styczniu 2014 r, w publikacji: „Strzał w plecy inwestora”. - To nielogiczne, bezprawne decyzje urzędników torpedują nasze przedsięwzięcie - tłumaczył wówczas Mieczysław Piwowar, pełnomocnik firmy Mars i nadal to podtrzymuje.

Efekt działań „lokalnych złych mocy” na placu Klasztornym widać gołym okiem, bo przed adaptowanym na hotel budynkiem stanął... architektoniczny klocek, w którym urządzono kawiarnię. Nowa budowla zasłania front odrestaurowanej pod bacznym okiem konserwatora XIX-wiecznej kamienicy, zacienia okna i uniemożliwia wjazd bramą na podwórze, gdzie zaplanowano miejsca parkingowe dla hotelowych gości. Na dodatek ścianę nowego obiektu zbudowano w odległości 1,4 m od zdobnego w wykusze (wysunięte części) frontu hotelu, czyli niezgodnie z prawem budowlanym, które obliguje do zachowania 4 m.

- W 2011 r. zmieniono plan miejscowego zagospodarowania przestrzennego, likwidując nam drogę dojazdową do hotelu, a wcześniej wymyślono nowy podział działek na placu Klasztornym, korzystny dla właściciela budynku sąsiadującego z naszą kamienicą. Część gminnej drogi przekwalifikowano na działkę budowlaną i sprzedano mu ją bez przetargu. Dostał też pozwolenie na postawienie w zabytkowym miejscu klocka - tak Magdalena Piwowar i jej pełnomocnik przedstawiają genezę problemu. Dariusz Mielcarek z Towarzystwa Miłośników Miasta Inowrocławia uważa, że klockowaty obiekt, którym zasłonięto XIX-wieczną kamienicę Piwowarów, tak się ma do objętej ochroną konserwatorską zabudowy placu Klasztornego, jak

kwiatek do kożucha:


- Ten klocek to dobudówka do sąsiedniej kamienicy, a właściwie dobudówka do dobudówki, bo w sąsiedniej kamienicy była przed laty restauracja „Europa” z tarasem, który zbudowano za PRL-u - tłumaczy Mielcarek.

Nielegalnie, bo... - Nie zachowały się żadne dokumenty z tych lat, które by wskazywały, na jakiej podstawie ktoś to zrobił - tłumaczył na sesji rady miasta Romuald Kaiser, naczelnik Wydziału Gospodarki Przestrzennej i Nieruchomości UM w Inowrocławiu.
Kiedy firma Mars kupowała kamienicę pod hotel, przed nielegalną dobudówką był już kolejny niski taras. - Nie zasłaniał naszego budynku i nie blokował wjazdu do bramy, dopóki i jego nie zabudowano - wspomina Magdalena Piwowar. Mówi, że decyzje, torpedujące powstanie hotelu, podejmowano za jej plecami. - Urzędnicy ignorowali nasze protesty, twierdząc, że... nie jesteśmy stroną postępowania - tłumaczy. Uważa, że takie działanie narusza konstytucyjną zasadę równości i ochrony własności obywateli. Gdy w 2008 r. przymierzała się do hotelu, prezydent Inowrocławia wydał jej zaświadczenie, że to przedsięwzięcie jest zgodne z uchwalonym w 1999 r. miejscowym planem zagospodarowania „Zalecana jest lokalizacja miejsc postojowych i garaży zespołowych dla mieszkańców i pracowników lokali użytkowych w granicach terenu” - napisał, co nijak się ma do zlikwidowanego potem dojazdu do hotelu i zablokowanej bramy, wiodącej na parking.

Plac Klasztorny leży
w strefie ochrony konserwatorskiej,


gdzie obowiązuje „restauracja i rekonstrukcja historycznego układu urbanistycznego”, a postulaty konserwatorskie są tu nadrzędne. Zgodę na zmiany w planie zagospodarowania i klockową zabudowę, która zasłoniła restaurowaną pod nadzorem Miejskiego Konserwatora Zabytków w Inowrocławiu kamienicę (stanowisko to zlikwidowano) przy placu Klasztornym wydała Iwona Brzozowska, szefowa bydgoskiej delegatury Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Toruniu. - Uznaliśmy, że plac Klasztorny zyska, jeżeli powstanie nowy budynek, w którym będzie kawiarnia - tłumaczyła. O tym, że betonowa ściana klocka stanie 1,4 m od zabytkowych wykuszy hotelu i zasłoni jego front, nie wiedziała, bo... - Nie mamy obowiązku sprawdzania odległości - oświadczyła.
Paweł Czobor, szef PINB w Inowrocławiu zapewnia, że nowy obiekt zbudowano zgodnie z projektem, prawem budowlanym oraz zatwierdzonym przez miasto plan zagospodarowania przestrzennego, czyli
na granicy działki.

- Wprowadzono radnych w błąd! - twierdzi Magdalena Piwowar. - Myśleli, że chodzi o zabudowę tarasu, a nie całej wydzielonej działki aż do granic, co znalazło się potem w uchwale.

- Teren między budynkiem kawiarni a hotelem to działka drogowa, a nie budowlana - to odpowiedź Danuty Malickiej, naczelniczki wydziału architektury w inowrocławskim starostwie, na pytanie, dlaczego zezwolono na taką odległość klocka od zabytkowej kamienicy. Urzędniczka przekonuje, że to pani Piwowar ma problem, bo wykusze jej kamienicy wychodzą bezprawnie poza obręb działki, czyli na tę… drogę.

Nasze pytania o to, na jakim etapie jest spór miasta z firmą Mars, skierowane do prezydenta Brejzy (przez rzecznika) nie doczekały się odpowiedzi.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 20-07-2015 22:29

    Oceniono 3 razy 2 1

    - browar: A Nackowski uważaj kto Ci kamienicę remontuje bo od paru lat nie możesz się doliczyć czy ten materiał co płaciisz to laduje u Ciebie na ścianach czy u kolegi KG. Wywal tego złodzieja!!

    Odpowiedz