Niezwykły sezamie, otwórz się!

Szymon Spandowski 29 maja 2015

Czym pachną bramy i klatki schodowe starych kamienic? Na ogół nie prezentują się pod tym względem zbyt zachęcająco, niemal za każdymi drzwiami kryje się jednak wielka przygoda.

„Klatkowiec”, czyli Maciej Sobczyk w swoim żywiole i ulubionym środowisku

Fot.: Maciej Sobczyk

Maciej Sobczyk jest Wielkopolaninem. W świecie wirtualnym znanym bardziej jako „Klatkowiec”. Od lat jeździ po Polsce, zwiedza i fotografuje podwórka oraz klatki schodowe starych kamienic. Udokumentował już ich kilka tysięcy. W sobotę będzie w Toruniu opowiadał o swojej pasji i cudownym świecie ukrytym często za odrapanymi elewacjami.



- Całe to moje podróżowanie jest w gruncie rzeczy odkrywaniem nieznanych lądów - mówi.

Ta wielka przygoda rozpoczęła się przed niecałą dekadą w Ostrowiu Wielkopolskim, gdzie „Klatkowiec” spędzał wakacje, uzbrojony w nieodłączny aparat fotograficzny.

Szyny w bramie


- Znalazłem interesujące stare podwórko, później kolejne, jeszcze bardziej ciekawe, ponieważ w bramie zachowały się tory kolejki wąskotorowej - opowiada Maciej Sobczyk. - Ktoś kiedyś miał na tym podwórku magazyn i przechowywane tam towary przewoził wagonikami. Później dowiedziałem się, że miejscowa biblioteka ogłosiła konkurs fotograficzny poświęcony ostrowskim kamienicom. Zgłosiłem się, wysłałem trzy zdjęcia podwórek i zająłem pierwsze miejsce.

Wybór jurorów nie dziwi. Aby się o tym przekonać, wystarczy zajrzeć do internetowej krainy cudów, czyli na stronę klatkowiec.blogspot.com lub na facebookowy profil Macieja Sobczyka. „Klatkowiec” jest mistrzem szkiełka i oka, wybrał też sobie niezwykle ciekawy temat.

Odnalazł klucz do fotograficznego raju, w którym można znaleźć malowidła, witraże, kafle, balustrady schodów, stare windy. Budowniczowie domów sprzed wieków zwracali na sprawy związane z dekoracją wnętrz wielką uwagę i dbali, aby takie dzieła sztuki były odpowiednio wyeksponowane. Stare klatki schodowe zachwycają barwami, kształtami i grą świateł.

- W Inowrocławiu trafiłem do kamienicy, która miała na klatce schodowej zamontowane - co jest dość rzadkie - luksfery - wspomina Maciej Sobczyk. - To dawało niesamowity efekt.

Równie ciekawym i unikatowym odkryciem były sufity z malowanego szkła, znalezione przez „Klatkowca” na Górnym Śląsku. Jeden z nich zdobi dawny sklep mięsny, w którym zachowały się jeszcze kafle, co dodatkowo potęguje wrażenia wizualne.

Podróże po kamienicach dostarczają jednak nie tylko radości dla oka. Bardzo ciekawe jest również chociażby wyłapywanie różnic między dawnymi zaborami.

- W miastach byłego zaboru rosyjskiego na ogół wchodzi się do kamienicy z bramy, lub od tyłu, rzadko od ulicy - tłumaczy „Klatkowiec”. - Tam też jest zdecydowanie mniej witraży, zaś malowidła znajdują się na wyższych kondygnacjach, a nie zaraz przy wejściu, jak to często bywa w miastach poniemieckich.

Inaczej wyglądają także schody - w Bydgoszczy czy Toruniu są przeważnie drewniane lub żeliwne, a we Włocławku - kamienne.

Ciekawostką są również okna. Te oryginalne w Kongresówce otwierają się na zewnątrz, co zresztą kiedyś było dość częstym powodem śmierci czyszczących je służących. Kolejną ciekawą różnicą są stare reklamy. Na terenie byłego zaboru pruskiego zachowało się ich znacznie więcej, trudno jednak wśród nich znaleźć ślady liter hebrajskiego alfabetu. Takim białym krukiem może się poszczycić np. Radom, jednak zdaje sobie z tego sprawę zapewne jedynie garstka mieszkających w tym mieście pasjonatów. Reklama jest bowiem ukryta na jednym z podwórek, do którego „Klatkowiec” dotarł.

Na tropie świetlików


W odkrywaniu nieznanych lądów trzeba liczyć na szczęście, jednak Maciej Sobczyk każdą swoją wyprawę starannie przygotowuje. Na zdjęciach satelitarnych szuka kamienic ze świetlikami, zbiera też inne informacje, dzięki którym nie omija miejsc godnych zobaczenia.

- W Brzegu centrum miasta zostało zniszczone podczas wojny, dziś stoją tam bloki - mówi. - Wiele ciekawych domów zachowało się jednak na przedmieściach.

Kołatanie do bram nie zawsze jest zadaniem łatwym, mimo wszystko sytuacje, w których „Klatkowca” spotykają jakieś nieprzyjemności, trafiają się niezwykle rzadko. Zdarza się, że podróżnik spotyka w kamienicach pasjonatów takich jak on.

Do muzeum secesji


- Kiedyś w Poznaniu fotografowałem z koleżanką jakiś detal - wspomina. - W pewnym momencie przez okno wyjrzał jakiś człowiek i zapytał, czy nie chcielibyśmy dowiedzieć się czegoś o historii tego domu. Wpuścił nas do środka, na klatce schodowej zobaczyliśmy piękny witraż, który został odnowiony przez mieszkańców, a w mieszkaniu wspaniały secesyjny piec.

Jak się okazało, wcześniej dom był ozdobiony czterema takimi cudami. Trzy zostały rozebrane i sprzedane. Jeden można dziś zobaczyć w płockim muzeum secesji.

Co jeszcze kryją stare kamienice? Windy!


- Przejażdżka stuletnią windą jest niezapomnianym przeżyciem - przekonuje Maciej Sobczyk.
W naszym regionie można tej frajdy doświadczyć m.in. w Bydgoszczy.

Jak już wspomnieliśmy, „Klatkowiec” jest Wielkopolaninem, na Pomorzu i Kujawach bywa jednak częstym gościem.
- W Toruniu szczególnie ciekawe są kamienice w centrum, w których zachowało się wiele świetlików, co stwarza niezwykłe możliwości do fotografowania - dodaje „Klatkowiec”. - Bardzo atrakcyjnie prezentują się również kręcone żeliwne schody, które w pewnym sensie są wizytówką miasta.

Innym skarbem ukrytym za fasadami toruńskich kamienic są malowidła. Tego typu ozdobami szczyci się też Radom. W jednym z zachwalających je artykułów Maciej Sobczyk znalazł informację, że malowideł w Radomiu jest wiele. Prawie tak dużo jak w Toruniu.
O swoim odkrywaniu nieznanych lądów, fascynującym świecie starych klatek schodowych Maciej Sobczyk opowie w sobotę o godz. 18 w toruńskim Centrum Sztuki Współczesnej przy Wałach gen. Sikorskiego. Na spotkanie zapraszają CSW i Toruński Oddział Towarzystwa Opieki nad Zabytkami. Wstęp wolny.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.