Kupa psich problemów

Tomasz Zieliński 22 maja 2015, aktualizowano: 22-05-2015 09:34

Pozostawianie na miejskich chodnikach i trawnikach psich kup to nie tylko problem estetyczny. Efektem niesprzątania może być na przykład pasożyt w naszym mózgu, wątrobie lub oku. Wykryć go jest niezmiernie trudno.

Bydgoszcz i Toruń stawiają na budowę psich wybiegów. Dotychczas wybudowano ich w obu miastach siedem, w tym roku będą kolejne. Jeden kosztuje kilkadziesiąt tysięcy złotych. Pierwszy kynopark w Bydgoszczy powstał na osiedlu Górzyskowo (na zdjęciu).

Fot.: Jarosław Pruss

Przebiśnieg - delikatna roślinka z gatunku amarylkowatych. Zakwita w drugiej połowie lutego. Przebiśnieg - brązowa maź wyłażąca spod śniegu. „Kwitnie” cały rok, nawet biały puch, którego z roku na rok coraz mniej, rzadko jest w stanie go przykryć. Ten pierwszy budzi sympatię i tęsknotę za wiosną. Drugi, pod postacią burej psiej kupy, przeszkadza wszystkim. Tylko ilu z tych wszystkich sprząta po swoich psach?

Coraz gorzej


Doktor Dawid Jańczak pracuje w Zakładzie Parazytologii Lekarskiej Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego w Państwowym Zakładzie Higieny. Leczy zwierzaki i zajmuje się tym, co one „produkują”. W szczególności - co ta „produkcja” zostawia nam pod stopami, co wnosimy do domu i czym to grozi. - Jest coraz gorzej - mówi, nie podzielając urzędowego optymizmu, że jest lepiej. - Są dzielnice, na przykład Wola w Warszawie, gdzie przejście „suchą nogą” jest niemal niemożliwe. Spoś-
ród pobranych w ostatnich latach w całym kraju kilkuset próbek ziemi skażonych było, w zależności od miejsca, nawet do 70 procent.


Mówiąc „skażonych”, doktor nie ma na myśli iperytu ani kwaśnych deszczów, lecz wszystko to, co w odchodach, a później w ziemi się wylęga, dojrzewa i trafić może z powrotem do naszych pupili. Do nas zresztą też. A jest tego cały zestaw: glisty, psia i kocia, włosogłówka psia, tęgoryjec, lamblia.

Psie łapy i wycieraczki


Najczęściej trafia się nam psia lub kocia glista. Jak? W banalny sposób. Wystarczy wdepnąć w odchody i wnieść je na butach do domu. Zresztą nie tylko. Równie dobrze wystarczy przynieść na butach grudki skażonej ziemi z piaskownicy, trawnika, chodnika. Kolejnym świetnym transporterem są psie łapy. Wycieraczki, szczególnie te w budynkach wielorodzinnych, to również siedlisko pasożytów. Na szczęście, człowiek jest dla nich przypadkowym żywicielem, a wywołane przez nie choroby, choć groźne, nie są śmiertelne.

Co możemy sobie zafundować dzięki psim kupom? Pasożyt potrafi rozwinąć się w oku, uszkadzając wzrok. W wątrobie, powodując zmiany ziarniniakowe. W mózgu, powodując z czasem objawy padaczkowe i doprowadzając do zaburzeń świadomości.

Niektórzy mieszkańcy Torunia skarżą się, że wybiegi i toalety dla psów (jak to miejsce przy ul. Antczaka) są niedostatecznie wykorzystywane. Ratusz tego nie monitoruje, uważając, że zużycie woreczków na odchody oraz ilość wywożonych odpadów świadczą o czy

fot. Grzegorz Olkowski

Niektórzy mieszkańcy Torunia skarżą się, że wybiegi i toalety dla psów (jak to miejsce przy ul. Antczaka) są niedostatecznie wykorzystywane. Ratusz tego nie monitoruje, uważając, że zużycie woreczków na odchody oraz ilość wywożonych odpadów świadczą o czy


Jedna czwarta z nas może być nosicielami pasożytów. Tymczasem mało się o tym mówi, nie wykonuje się badań przesiewowych. Wykrywa się kilkanaście cięższych przypadków rocznie.

Dziwny Szwed


Nie trzeba długiego rekonesansu, by przebiśniegi znaleźć. Właściwie wystarczy przekroczyć próg, by zacząć przeklinać. Tym bardziej, im mniej skwerów i trawników wokół. Najgorzej jest w tych częściach śródmieść, które w ubiegłych dziesięcioleciach zostały wyasfaltowane i wybrukowane. Niewielkie spłachetki czegoś, co kiedyś było zieleńcami, i kwadraty wokół drzew to często jedyne miejsca, gdzie zwierzę może załatwić swoje potrzeby - jeżeli wytrzyma i nie zostawi miny na chodniku. Na osiedlach wcale nie musi być lepiej, poza nimi zresztą też.

- To poważny problem, wynikający z naszych polskich zapóźnień w sferach: osobistej, właściwych postaw i zachowań obywatelskich, podejścia do podstawowych obowiązków i zasad współżycia - diagnozuje sytuację Szczepan Burak, dyrektor Wydziału Środowiska i Zieleni w toruńskim magistracie.

No właśnie - polskie zapóźnienia. Wielu z nas przypomina sobie zapewne relacje tych szczęśliwców, którym dane było być na Zachodzie w latach 70. i 80. I te opowieści o ludziach z woreczkami, natychmiast sprzątających z trawników to, co psy pozostawiły. Ale oni dziwni byli, ci Niemcy, Anglicy, Szwedzi…

Dziesięć ciężarówek


Da się ten problem ująć w liczby? Spróbował Toruń. Magistrat szacuje, że w mieś-
cie żyje około 15 tys. psów. To 200 ton odchodów miesięcznie. To szereg dziesięciu dużych, 20-tonowych ciężarówek. Koszty sprzątania idą w dziesiątki tysięcy.

Jajo glisty psiej znalezione w próbce gleby. Wewnątrz jaja widoczna larwa zaraźliwa dla zwierząt i ludzi.

fot. D. Jańczak

Jajo glisty psiej znalezione w próbce gleby. Wewnątrz jaja widoczna larwa zaraźliwa dla zwierząt i ludzi.


Dziesiątki tysięcy złotych kosztuje też każdy z budowanych przez miasto wybiegów dla psów. W Toruniu jest ich 6: przy ul. Uniwersyteckiej, Wałach Sikorskiego, Niesiołowskiego, Kolankowskiego, Gregorkiewicza oraz w parku przy ul. Waryńskiego. Przy Bulwarze Filadelfijskim jest też psia toaleta. Zapowiadane są dwa kolejne spacerniaki - na Piekarskich Górach i przy ul. Wiązowej.

Zapóźnienia nadgania Bydgoszcz. Kynoparki, jak nazywane są wybiegi dla psów, zaczęły pojawiać się w tym roku. Gotowy jest ten na Górzyskowie, kolejny zostanie zlokalizowany w rejonie ul Nakielskiej na osiedlu Wilczak-Jary, następny w rejonie ulicy ks. Schulza na Błoniu. Trzeci tego rodzaju teren ma być w okolicach Balatonu na Bartodziejach. Wybieg dla psów powstanie też w pobliżu ul. Baczyńskiego na Kapuściskach. 

Oba miasta organizują akcje edukacyjne, rozdają ulotki i… mobilizują miejskich strażników.

Woreczków brak!


Obserwując zachowania właścicieli czworonogów, po kilku dniach nasz reporter wie, że nic nie wie. Ci, z pozoru wyglądający na takich, co to zostawią „dowody zbrodni”, jednak tego nie robią, zbierając grzecznie odchody swoich psów. I odwrotnie: na oko odpowiedzialni i kulturalni ludzie zmykają do domu, nie przejmując się pozostałościami po spacerku z psem. Wiek nie ma tu większego znaczenia, choć nasze uprzedzenia najczęściej sprawdzają się w przypadku nastolatek; w przypadku większości z nich posprzątanie po swoim psie przekracza ludzkie możliwości. „Nie ma już woreczków” albo „Co to was obchodzi!” - to najczęstsza reakcja na zwróconą uwagę. No i szybki odwrót.

Ciekawa rzecz te woreczki... Dystrybutory rozsiane po mieście mają być uzupełniane na bieżąco przez firmy sprzątające. Rano często widać, że są pełne. Po południu zazwyczaj próżno szukać w nich torebek. Widzieliśmy, jak pewna dama nawinęła na rękę kilkanaście sztuk od razu. Psa przy niej nie było. Może na zapas? Może do śniadań
dla męża? Tajemnicza sprawa.

94 złote


Jeżeli zapomnimy o przyzwoitości, to powinniśmy przynajmniej pamiętać o prawie.

O sprzątaniu po zwierzętach mówią regulaminy zachowania czystości. Zgodnie z ich zapisami, osoby utrzymujące zwierzęta domowe są zobowiązane do natychmiastowego usuwania pozostawionych zanieczyszczeń. Warto zaznaczyć, że nie dotyczy to osób niewidomych i niedowidzących. Niewywiązanie się z powyższego obowiązku jest zatem wykroczeniem podlegającym karze.

- Straż Miejska w Bydgoszczy w ubiegłym roku ujawniła 175 takich wykroczeń - informuje Marta Stachowiak, rzeczniczka prezydenta Bydgoszczy. - W 36 przypadkach powyższe interwencje zakończyły się pouczeniem, na 135 sprawców strażnicy nałożyli mandaty na kwotę 12650 zł, a wobec 4 osób skierowano wnioski o ukaranie do Sądu Rejonowego.

Przyłapanie właściciela na gorącym uczynku kosztuje go średnio 94 złote - niby nie majątek, ale te pieniądze też przecież trzeba zarobić…

- Co człowiek, to reakcja - opisuje przyłapanych na niesprzątaniu po swoich psach Jarosław Wolski z bydgoskiej Straży Miejskiej. - Olbrzymia większość z nich wie, że robią źle i naruszają przepisy. Są nerwowi, często agresywni. Zapamiętałem jedną ze skarg na patrol. Właściciel psa miał za złe strażnikom, że na niego się zaczaili. Tymczasem cała sytuacja miała miejsce przy ogrodzeniu naszej ówczesnej siedziby, a strażnicy wychodzili na patrol.

Problemem jest to, że strażnik musi interweniować we właściwym momencie. Nie ma „przed”, nie ma „po”. Mundurowi mają prawo ukarać brudasa - właściciela, jeżeli złapią go na gorącym uczynku niesprzątania. W mundurze, będąc widocznym z daleka, trudna sprawa. Ciekawe, czy malejąca z roku na rok liczba mandatów to wynik tego, że częściej sprzątamy przebiśniegi, czy skuteczniej unikamy patroli…

Niech to będzie obciach


- Jedyne rozwiązanie to zwiększanie świadomości właścicieli czworonogów: bez tego nic się nie zmieni - uważa doktor Dawid Jańczak i radzi, jak zadbać o zwierzęta, oprócz sprzątania po nich: - Po pierwsze: trzeba swoje zwierzaki badać, po drugie, systematycznie odrobaczać. Psy oraz koty stanowią największe zagrożenie. Rodzi się 90 proc. zarobaczonych szczeniąt - to zupełnie normalne. U kotów jest bardzo podobnie. Jednorazowe odrobaczanie nic nie da. Trzeba to robić systematycznie, według wskazówek weterynarzy, nawet wtedy, gdy nasi pupile nie zdradzają objawów. Profilaktyka jest niezmiernie ważna.

- Jak wynika z doświadczeń innych nacji, które ten i podobne wstydliwe problemy mają za sobą, do jego rozwiązania niezbędne są kompleksowe działania, w tym regulaminy, system kar i czipowanie psów, ale i budowanie wybiegów czy edukacja - dodaje Szczepan Burak. - Niestety, jasno trzeba powiedzieć, że uzyskanie pożądanego efektu wymaga czasu.

- Coraz więcej osób sprząta po swoich psach, bo dziś obciachem jest nie sprzątać - uważa Marta Stachowiak. - Pewnie lepiej byłoby, gdyby każdy właściciel miał wewnętrzne poczucie obowiązku, ale skoro z tym bywa różnie, niech to będzie obciach - grunt, że wielbiciele zwierząt będą po nich sprzątać.

Fakty


Mandatów coraz mniej, ale...

W ciągu 4 ostatnich lat liczba mandatów, wystawionych przez bydgoskich strażników miejskich właścicielom psów, którzy po swoich zwierzętach nie posprzątali, spadła z 615 (2011 r.) do 175 (2014 r.). Jednocześnie zmniejsza się też liczba obywatelskich doniesień o tego typu przypadkach; w tym samym okresie spadła
o połowę - do 50. - Można pokusić się o stwierdzenie, że systematycznie zmniejsza się liczba osób ignorujących obowiązek sprzątania - uważa Jarosław Wolski ze Straży Miejskiej w Bydgoszczy.
W Toruniu w tym roku do połowy maja municypalni złapali 69 osób, które nie posprzątały po swych psach. Wystawili 52 mandaty, a 17 razy pouczyli. - Sam mam psa
i wydaje mi się, że dziś więcej ludzi sprząta - mówi Jarosław Paralusz, rzecznik toruńskich strażników. - Do ideału jednak daleko.