Perełki z bocznych szlaków

Małgorzata Oberlan 22 maja 2015

Bydgoszcz możesz rozszyfrować jak kryptolog, w Toruniu przeżyć nalot bombowy, a na Pojezierzu Brodnickim „komputerowe dziecko” zamienić w trapera. W całym regionie przybywa pomysłowych atrakcji turystycznych, wykraczających poza utarte schematy.

Schron w Toruniu, nieopodal Bramy Klasztornej, od czasów II wojny światowej zachował się w stanie prawie idealnym. Od niedawna można tu na własnej skórze (i uszach) przekonać się, czym był nalot lotniczy

Fot.: Sławomir Kowalski

- Bleee - krzywią się na początku czyściutkie ośmiolatki, które mamy wyposażyły na zajęcia w lesie w... płyn dezynfekujący ręce. Ich koledzy natomiast na pudełku zapałek potrafią szukać przycisku, bo przecież „jakoś ten ogień się włącza”. Już po kilku godzinach jednak uczestnicy Wypraw Małych Traperów spokojnie zaglądają w oczy ropuchom, pieką nad ogniem placki z pokrzywy i drżą z radosnego podniecenia na myśl o nocy w wigwamie.

Oko w oko z wężem


- Większość dzieci cierpi dziś na deficyt kontaktu z przyrodą. Oczywiście, to spora „zasługa” rodziców, którzy widzą w niej mnóstwo potencjalnych zagrożeń. W którymś momencie potrafią jednak spojrzeć na własne lęki z boku i przyprowadzają do nas pociechy jak do lekarza. A my już receptę na ten deficyt znamy - śmieje się Bartek Guenzel, który niespełna rok temu założył Akademię Małego Trapera przy stanicy wodnej PTTK w Bachotku, a co miesiąc - w różnych miejscach - prowadzi Wyprawy Małych Traperów.


Atrakcje adresowane są już do dzieci kilkuletnich. Maluchy tropią zwierzęta, rozpoznają rośliny, budują kładki i szałasy, szukają wody, uczą się rozpalać ogień. Poznają też tajniki dzikiej kuchni (placki z pokrzyw to tylko ułamek menu) i oswajają lęki. Opuszczając las najczęściej już nie brzydzą się dżdżownic i pijawek, a żaby i węże podziwiają. - Atrakcji nie szukam w Internecie. Odtwarzam własne dzieciństwo - podkreśla Bartek Guenzel, który dorastał blisko natury pod skrzydłami ojca rybaka. Potem ruszył podbijać korporacyjny świat Warszawy, z którego uciekł po kilkunastu latach. Szkoląc małych traperów robi to, co kocha, a dzieciaki bezbłędnie odczytują, że zajmuje się nimi pasjonat.

- Mój Franek już po godzinie zakochał się w mrówkach rudnicach i ślimakach, a pokrzywą się zajadał - relacjonuje pan Paweł, który miniony weekend spędził z synem na traperskiej wyprawie w stylu indiańskim. - Dla mnie, który z harcerzami wychował się praktycznie w lesie, to też była świetna zabawa. Przecież za naszych czasów także jadło się owoce lasu prosto z krzaczka i nikt nie myślał wtedy o bąblownicy na jagodach czy boreliozie od kleszczy.

Park linowy w Górznie znajduje się na wysokim zboczu polodowcowego obniżenia Jeziora Górznieńskiego przy ul. Bożogrobców. Widoki są tu niezapomniane!

fot. Sławomir Kowalski

Park linowy w Górznie znajduje się na wysokim zboczu polodowcowego obniżenia Jeziora Górznieńskiego przy ul. Bożogrobców. Widoki są tu niezapomniane!


Co ważne, traperskie atrakcje nie są kosztowne. Szczegóły znaleźć można na Facebooku, wpisując Wyprawy Małych Traperów albo kontaktując się ze wspomnianą stanicą w Bachotku.

Trasa dla śmiałków


Będąc na Pojezierzu Brodnickim warto zajrzeć do Górzna. Przed rokiem zaczął działać tutaj park linowy. Jego cechą charakterystyczną jest położenie na stromym stoku, co odróżnia go od większości parków linowych w północnej Polsce. Park znajduje się bowiem na wysokim zboczu polodowcowego obniżenia Jeziora Górznieńskiego przy ul. Bożogrobców.

Różnica wysokości między poziomem wody w jeziorze, a płytą górznieńskiego rynku wynosi ponad 40 metrów. Spacerując można podziwiać rozległą panoramę jeziora i wsi Fiałki. Co ważne, wszystkie trasy (poza dziecięcą) pozbawione są siatek, co pozwala cały czas cieszyć się wspaniałymi widokami. A poziomy trudności dla gości przygotowano cztery. Trasę dziecięcą pokonują już nawet dwulatki w towarzystwie rodziców. Trasa niska, dla początkujących, zaczyna się od drewnianej drabinki, a kończy tyrolkowym zjazdem - w sumie liczy sobie 13 przeszkód. Trasa średnia to już wyższy stopień wtajemniczenia: ścianka wspinaczkowa, duża wysokość i 16 przeszkód. Na amatorów adrenaliny czeka natomiast trasa tyrolkowa z trzema zjazdami, z których najdłuższy ma sto metrów. - Tego nie da się opowiedzieć. Trzeba posmkować! - zachęcają bywalcy.

Uwaga, nalot!!!


Toruniowi niedawno przybyła kolejna atrakcja, której wróżymy superpopularność. Pomysł był prosty, a wykonanie wcale nie wiązało się z wielkimi nakładami. Gospodarze toruńskiego Domu Legend ożywili bowiem schron przeciwlotniczy, od października 1943 roku tkwiący pod ziemią u wylotu Bramy Klasztornej. Za drobne 3 złote przeżyć tu można, hmmm, niezapomniany kwadrans.

- Gości wita żołnierz, od razu wymuszający bezwzględną dyscyplinę. Przybliża historię tego miejsca, przeznaczonego dla stu osób, najprawdopodobniej pracowników głównego toruńskiego portu na Wiśle lub gazowni, gdy nagle... zaczyna się nalot. Zapada ciemność, słychać nadlatujące bombowce, a potem spadające z hukiem pociski; w korytarzach pojawia się dym. Goście w maskach przeciwgazowych, na siedząco lub leżąco, zmuszeni są przetrwać bombardowanie - relacjonuje Artur Dobiegała, współtwórca atrakcji.

Schron otworzył podwoje niedawno, a już cieszy się żywym zainteresowaniem. Co ciekawe, lepiej czują się w nim młodsi niż dojrzali goście. - Starsi obciążeni są wiedzą historyczną i emocjami. Dla młodszych to po prostu dotknięcie historii II wojny światowej - domyśla się pan Artur.

Z Enigmą w tle


Zupełnie inne spojrzenie na swoje miasto, także wpisujące się w wojenną historię, proponuje biuro turystyczne Visite.pl w Bydgoszczy. Od kwietnia zachęca miejscowych i turystów do odkrywania Bydgoszczy śladami Mariana Rejewskiego, urodzonego tutaj kryptologa, który wraz z kolegami złamał szyfry Enigmy.

- Zwiedzanie Trasą Wielkiego Matematyka trwa ponad dwie godziny, ale jest naprawdę wciągające. Turyści poznają historie z dzieciństwa kryptologa, oglądają miejsca, w których się urodził, wychował i uczył. Dowiadują się też, jak działała Enigma i dlaczego tak trudno było złamać jej kod - opowiada Daria Kieraszewicz. - Metą jest wystawa poświęcona pamięci Mariana Rejewskiego.

Biuro w ofercie ma także warsztaty zatytułowane „Genialny umysł”, których uczestnicy zgłębiają tajniki kodowania oraz dowiadują się, jak korzystać z najpopularniejszych sposobów szyfrowania. Kolejna propozycja to gra miejska „Czas kryptologów”. - Wspaniała i emocjonująca zabawa polegająca na rozwiązywaniu zagadek i łamaniu szyfrów. Podczas dwugodzinnej rozgrywki można nie tylko poznać dzieje Mariana Rejewskiego, ale i dowiedzieć się więcej o nieznanej przeszłości Bydgoszczy. Gra jest idealna dla uczniów gimnazjum i szkół ponadgimnazjalnych - zachęcają organizatorzy.

Każdy, kto chce spróbować w ten sposób rozszyfrować Bydgoszcz, ma szansę już jutro, podczas Święta Miasta. Szczegóły podajemy w ramce na stronie obok i gorąco polecamy!

Grunt to pomysł


...i pasja - dodaje Bartosz Gunzel z Akademii Małego Trapera. - W turystyce naszego regionu tkwi jeszcze niesamowity potencjał. Osobiście, po latach pracy w Warszawie, czuję się człowiekiem spełnionym, mogąc swoją pasją zarażać dzieci i tak pracować.

- Pomysł może być prosty, ale świeży. Realizacja natomiast ma trafiać w emocje odbiorcy - dodaje Artur Dobiegała, ten czuwający nad regularnym bombardowaniem Torunia.

Bydgoszczanie z Visite.pl natomiast pokazują, że tak zwana atrakcja turystyczna nie musi oznaczać najpierw godzinnej kolejki do kasy po bilety, a potem „zaliczenia” miejsca powszechnie znanego. Dla lubiących wyzwania ciekawsze jest bicie podziemnego serca miasta oraz tropy, które samemu trzeba rozplątać.

Warto wiedzieć


Jutro, na Święcie Miasta Bydgoszczy

- Już jutro o godz. 10 i 12 przewodnicy z Visite.pl w stylizowanych strojach z epoki będą oprowadzali zainteresowanych po miejscach, związanych z życiorysem Mariana Rejewskiego. Trasa rozpocznie się przy pomniku kryptologa na rogu ulic Gdańskiej i Śniadeckich. Stamtąd wycieczkowicze udadzą się do domu, w którym urodził się genialny matematyk. Następnie przejdą przez plac Poznański do ul. Dworcowej, później udadzą się na Gdańską, gdzie zamieszkał wraz z żoną i dziećmi. Wycieczka zakończy się na pl. Wolności - przy szkole, w której uczył się Marian Rejewski.

- Zapisy trzeba kierować na adres poczta@visite.pl. Liczba osób ograniczona.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.