W sercu maj, w kieszeni indeks

Katarzyna Bogucka 15 maja 2015

Premier Donald Tusk jednym zdaniem „dobił” miłośników nauk politycznych. Powiedział: „Wolałbym być zarabiającym spawaczem niż bezrobotnym politologiem”. Zgadzałam się z nim, dopóki nie poznałam niezwykłych ludzi z politologii 40 plus.

Pracownicy mediów, ludzie biznesu, urzędnicy, przedstawiciele wolnych zawodów, szewc, serwisant komputerowy, zasiedli w studenckich ławach Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego. Politologia 40 plus to silna grupa

Fot.: Jarosław Pruss

Studenci z plusem mieli być lekarstwem na niż demograficzny i odpowiedzią na unijny wymóg równego dostępu do kształcenia, tymczasem, za sprawą swojej charyzmy, stali się żywą reklamą bydgoskiego UKW i zagorzałymi promotorami politologii. Zadania podjęli się trudnego, bo, bez względu na PESEL, codzienne zajęcia (w godz. od 16 do 21) to wysiłek nie lada. Wielu z nich na studia pędzi prosto z pracy (nierzadko się z niej urywając), obiad albo jego namiastkę (np. słone paluszki) zjadając w biegu. - Sprzątanie? Może poczekać - twierdzi jedna ze studentek, a zarazem mama córki uczącej się na tej samej uczelni. Mycie okien odłożyła na koniec sesji. Ani praca zawodowa, ani choroba nie są dla niej tak ważne, jak uczelnia. Krótko po operacji też przyszła na wykłady...

Wymarzony politolog


Podobnie myśli pan Stanisław. Dla nauki postawił swoje życie na głowie. Jest najstarszym studentem w grupie (rodzynek ma 19 lat; współstudenci mają duży dystans do swojego wieku, żartują, że młodsza koleżanka jest potrzebna, bo na ich grobie ktoś musi przecież zapalić znicz). Gdy pytam, jaką liczbę mam postawić przed plusem pana Stanisława, życzliwi koledzy uśmiechają się i podpowiadają: „90 minus”.


- Nie jestem studenckim nowicjuszem, ale tu odmłodniałem - przyznaje pan Stanisław, zawodowo związany z opieką społeczną, jeden z najaktywniejszych uczestników zajęć, cenny także z innego powodu: przeżył wiele wydarzeń historycznych, na temat których teoretyzują niektórzy znacznie młodsi od niego wykładowcy. Pan Stanisław ma dyplom z pedagogiki opiekuńczej i socjalnej. Politologia pozostawała przez całe lata w sferze jego marzeń - kiedyś zresztą nie udało mu się na nią dostać. - Teraz realizuję te dawne marzenia i zrobię wszystko, żeby studia skończyć. Nawiasem mówiąc, przy takiej wzajemnej mobilizacji i życzliwości chyba trudno byłoby je rzucić.

Na czym polega ta życzliwość? Choćby na dzieleniu się notatkami. Nawet ludzie, którzy z powodów losowych musieli przerwać studia, mogą być pewni, że jesienią dostaną komplet materiałów z całego roku, bo koledzy o nich nie zapomną. Podczas egzaminów nikt nie zostaje sam pod drzwiami, a słabsi mogą liczyć na wsparcie. Zaskoczeniem dla wykładowców była wspólna Wigilia z choinką, domowym ciastem i opłatkiem.

- Przyznaję, że to styl studiowania, ale i wspólnego spędzania wolnego czasu, który rzadko się już ogląda
- mówi dr Alina Kaszkur, opiekunka kierunku politologia 40 plus. - To grupa najbardziej z sobą zaprzyjaźniona i najbardziej solidarna. Wiedzą, kto choruje, kogo nie będzie... Poza tym szybko i naturalnie nawiązaliśmy kontakt. Ci studenci mają tę przewagę nad młodszymi, że wiedzą, czego chcą. Studiują z pasją, nie tylko w celu zdobycia dodatkowych kwalifikacji, choć, oczywiście, nie wiadomo, co przyniesie im życie.

Ludzie od trudnych pytań


Żacy z plusem starają się nie opuszczać zajęć, bo po prostu nie chcą. „Wykłady i ćwiczenia są arcyciekawe, towarzystwo przednie. Po co siedzieć w domu, skoro inni są w tym czasie na uczelni?” - to tylko garść argumentów „za”. Studenci chwalą wykładowców, wykładowcy studentów.

- Ostatnio jeden z doktorów stwierdził, że nie może z nami prowadzić zajęć ściśle według programu nauczania, bo mamy za dużo pytań i wciąż drążymy temat - wspomina Bartosz Urbański, specjalista od biurowej obsługi informatycznej, który przez 20 ostatnich lat żałował, że przerwał studia anglistyczne. Teraz spełnia się na politologii.

Hanna Kurkiewicz, urzędniczka w służbach mundurowych, też nie wyobraża sobie studiowania na innym kierunku. - Nie chcę już słyszeć o modzie na studia inżynierskie, bo to dzięki politologii zmienia się moje życie - przekonuje. - Inaczej rozumiem programy publicystyczne, nie dam się już oszukać pięknymi słówkami, krytycznie oglądam serwisy informacyjne, jestem świadoma tego, co dzieje się dokoła mnie, bo przecież polityka jest wszędzie.

Pani Hanna nie ma dyplomu. W 1989 roku nie zdała ostatniego egzaminu wstępnego na studia. - Po latach, gdy moja córka przyniosła do domu indeks, rozpłakałam się - wspomina. - Zapragnęłam spróbować jeszcze raz. Wróciła młodość!

Kolejnym ciekawym człowiekiem z politologii 40 plus jest Maciej Sas (zajmujący się zarządzaniem organizacjami pozarządowymi), którego śmiało można nazwać człowiekiem renesansu. Studiował (choć bez finału w postaci dyplomu) historię, architekturę, wychowanie obronne. Ten zapalony podróżnik odwiedził 40 krajów Europy. Cieszy się, że jedną ze specjalizacji na tych studiach jest współpraca z Chinami, ponieważ ten kraj bardzo go kusi. - Co prowincja, to inna kuchnia - wzdycha.

Choćby z balkonikiem


Z kolei Bartosza Urbańskiego interesują bardziej studia brytyjskie i być może im poświęci pracę licencjacką. Co prawda do licencjatu jeszcze daleko, ale wydaje się, że bydgoscy studenci nie rozstaną się zbyt prędko. Podobno pod ich zapał projektowane są już studia uzupełniające magisterskie, a kto wie, może z tej ambitnej grupy wyjdzie w przyszłości doktor nauk o polityce?

- A czemu nie, choćby o laseczce albo z balkonikiem - znów żartują z siebie studenci. Dodają, że na zajęciach mogą się pokłócić, ale później idą razem na piwo. I rzeczywiście. Gdy się rozstajemy, oni wcale nie zamierzają iść do domu. Stoją pod budynkiem Instytutu Nauk Politycznych i zawzięcie o czymś dyskutują.

Warto wiedzieć


Wiek nie gra roli, ale maturę mieć trzeba

- Studia „40 plus” oferuje, m.in. Instytut Historii i Archiwistyki UMK (Historia regionalna 40 +). Kolejny nabór przewidywany jest na styczeń - luty 2016 r.

- Filologia polska, informacja naukowa i bibliotekoznawstwo oraz regionalistyka w Unii Europejskiej to kolejne, obok politologii, kierunki studiów, prowadzone przez UKW, na których można kształcić się popołudniami.

- Studia 40 plus są bezpłatne, wiążą się ze studenckimi przywilejami (rozmaite zniżki) nie ma też, oczywiście, ograniczenia wieku, ale wymagana jest, jak zawsze, matura.

Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 19-05-2015 21:05

    Oceniono 5 razy 4 1

    - mar : Kto nie zagłosuje na Dude - będzie miał jaja rude , ha ha ha!!!!!

    Odpowiedz