Z jakiego powodu kobieta pije? Z tego samego, co mężczyzna

Paulina Błaszkiewicz 11 maja 2015, aktualizowano: 11-05-2015 16:36

Bo miała zły dzień, bo chce dodać sobie odwagi... Różnica polega na tym, że kobieta szybciej się uzależnia, ale też szybciej podejmuje decyzję o leczeniu.

Fot.: Grzegorz Olkowski

„Alkoholik to słowo tak straszne jak feministka. Alkoholicy i feministki nie należą do społeczeństwa - nie mogą być nami. Alkoholicy mieszkają w piwnicach klubu abstynenta, mają szare spodnie w kant i turecki sweter. Feministki strzygą się na krótko, ubierają na czarno i nie malują. Alkoholików nikt nigdzie nie zaprasza, bo przecie się upijają od razu, a jeśli się nie upiją, to będą mówić tylko o AA. Może błąd tkwi w samym słowie, może jest nieładne, nie tak ładne jak „fuksja” albo „fluktuacja”. A może chodzi o to, że to jest upokarzające. Że jeśli kogoś tak nazwiesz, to wszyscy dookoła będą wiedzieli o nim coś wstydliwego. Że rzygał, że się zataczał, że mu się film urwał. Że ma problem” - to fragment książki prezenterki i dziennikarki Małgorzaty Halber o tym, jak wygląda życie i walka z nałogiem alkoholowym.

Na równi z mężczyznami


„Najgorszy człowiek na świecie” to przede wszystkim opowieść o stereotypach - między innymi o tym, że kobiety też piją i to coraz częściej i więcej. Piją, bo czują się niepewnie, bo chcą być przebojowe, żeby się nie bać, dobrze bawić, no i czuć. Cokolwiek. Kobiety piją z tych samych powodów, co mężczyźni. Różnica polega na tym, że to one, ze względów czysto fizjologicznych, szybciej się uzależniają. O kobiecym piciu mówi się coraz częściej i głośniej nie tylko w tabloidach, które pokazują idealnie umalowane celebrytki na szpilkach z problemem. Piją też bohaterki popularnych seriali. „Na Wspólnej” czy „Barwy szczęścia” to te delikatne - w porównaniu z filmem Wojciecha Smarzowskiego „Pod mocnym aniołem” - przykłady.


Ważne jest to, że problem istnieje i nie jest zamiatany pod dywan. Jak mówi dr n. med. Lech Grodzki, dyrektor Wojewódzkiego Ośrodka Terapii Uzależnień i Współuzależnienia w Toruniu, wszystko zmieniło się po polskiej transformacji.

- Do tego czasu kobiety rzeczywiście piły mniej i inaczej. Raczej przy pewnych okazjach, które były pretekstem do tego, żeby coś uczcić, ale nikt nie mówił, że mają problem alkoholowy. To były kobiety, które wychowywały dzieci, dbały o dom i były odpowiedzialne. Ta sytuacja radykalnie zmieniła się na początku lat 90. Z kolei obecnie doszło do tego, że kobiety zaczęły w piciu wyprzedzać mężczyzn - mówi dr Lech Grodzki.

Alkohol jest lekarstwem?


Jego zdaniem, kobiety wyróżniają dwa systemy picia. Panie w średnim wieku sięgają po alkohol w samotności i w domu - tak, żeby nikt nie widział. Niektóre z nich robią to na tyle umiejętnie, że pozostali domownicy nie są w stanie zorientować się, że coś jest nie tak, bo po południu albo wieczorem kobieta jest trzeźwa. Z kolei młodsze piją na pokaz - po to, by zaimponować rówieśnikom albo udowodnić, że potrafią wypić więcej od chłopaków.

- Alkoholizm to choroba demokratyczna. Nie ma znaczenia płeć, wykształcenie czy status społeczny. Co jest jej przyczyną? Przede wszystkim duży ból, wywołany różnego rodzaju ułomnościami, problemami w życiu osobistym i zawodowym. Alkohol jest lekarstwem, które na chwilę pozwala się znieczulić i zapomnieć - dodaje dr Lech Grodzki.

Co się dzieje, gdy lekarstwo przestaje działać? Kiedy zwyczaj zamienia się w nałóg? Specjaliści twierdzą, że - wbrew pozorom - w dzisiejszych czasach nie jest tak, jak kiedyś. Alkoholiczka lub alkoholik wcale nie muszą sięgnąć dna, by zorientować się, że mają problem. Zwłaszcza wykształcone kobiety, które uważają, że mają całkowitą kontrolę nad własnym życiem, same podejmują decyzję o podjęciu leczenia. Inne z kolei są do tego zmuszane przez rodzinę lub pracodawcę.

Wszyscy piją, a ja nie?


Krystyna, bohaterka książki Małgorzaty Halber, przed trzydziestką decyduje się przestać pić. Na dobre, bo wie, że alkohol działa tylko do czasu, ale nie wyleczy nim ciała, a przede wszystkim umysłu. Rozpoczyna więc walkę o siebie. W społeczeństwie, w którym alkohol jest częścią kultury, te zmagania wcale nie są łatwe. Niemal zawsze jest dobra okazja, żeby się napić, a nawet jeśli jej nie ma, to jeden albo dwa kieliszki wina przed snem nikomu przecież nie zaszkodzą...

- Pierwszy sygnał do niepokoju pojawia się wtedy, gdy po alkohol sięgamy niezależnie od okazji - uważa dr Lech Grodzki. - Później zaczynamy mu się podporządkowywać np. spotykając się ze znajomymi, ale nie po to, by z nimi rozmawiać, ale pić.

Słaba płeć?


Przyznanie się do alkoholizmu to nic innego, jak przyznanie się do słabości. To stygmat na całe życie, jak pisze Małgorzata Halber. Trudno, zwłaszcza przed samym sobą, się do tego przyznać, ale kiedy już podejmie się decyzję o tym, by coś zmienić, można wyjść na prostą. Tak jest też z każdym innym nałogiem, który rządzi życiem osoby uzależnionej. Walka z nim to tak naprawdę podróż w głąb siebie, dotarcie do sfer, do których nigdy wcześniej z różnych powodów się nie dotarło, przerobienie lęków i traum.
Ten, kto sobie z tym poradzi i odważy się o siebie zawalczyć, jest wygranym. Dotyczy to zwłaszcza kobiet, które, jak wynika z badań, poza tym, że szybciej niż mężczyźni się uzależniają, to równie szybko decydują się zerwać z nałogiem.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 11-05-2015 09:41

    Brak ocen 0 0

    - Bydgoszczanin na Toruńskim Bulwarze: Autorka felietonu jako Kobieta uświadamia nas drugą połówkę brzydali, że cel picia jest jednaki dla homo sapiens... 'zalać robaka', aby zaś potem się nim łatwiej do woli Uraczyć razem z... tumorem piersi, organów rodnych, aids, chorobami kawalerskimi... Tak sobie siedzę teraz na "toruńskim bruku" przed dwoma spiżowymi pomnikami Kopernika oraz Osiołka i sobie dumam. Gród Kopernika to Gród ze wszech miar szczęśliwy. Mają Kopernika swego, który ruszył słońce, teraz mają Ojca Dr Dyrektora, który skutecznie dekalogiem chroni miasto i kraj przed zarazą jak to wykazały wczorajsze wybory. A co mamy My nad Brdą w Naszej Bydgoszczy ?... PO-krzywy, które zakłamują historię swego miasta wedle życzenia Goebbelsa i zdejmują z Alma Mater ponad Tysiącletni Symbol Polski - Krzyż. Cie choroba !

    Pokaż odpowiedzi (2) Odpowiedz

    1. 11-05-2015 09:39

      Oceniono 1 raz 0 1

      - Bydgoszczanin na Toruńskim Bulwarze: Autorka felietonu jako Kobieta uświadamia nas drugą połówkę brzydali, że cel picia jest jednaki dla homo sapiens... 'zalać robaka', aby zaś potem się nim łatwiej do woli Uraczyć razem z... tumorem piersi, organów rodnych, aids, chorobami kawalerskimi... Tak sobie siedzę teraz na "toruńskim bruku" przed dwoma spiżowymi pomnikami Kopernika oraz Osiołka i sobie dumam. Gród Kopernika to Gród ze wszech miar szczęśliwy. Mają Kopernika swego, który ruszył słońce, teraz mają Ojca Dr Dyrektora, który skutecznie dekalogiem chroni miasto i kraj przed zarazą jak to wykazały wczorajsze wybory. A co mamy My nad Brdą w Naszej Bydgoszczy ?... PO-krzywy, które zakłamują historię swego miasta wedle życzenia Goebbelsa i zdejmują z Alma Mater ponad Tysiącletni Symbol Polski - Krzyż. Cie choroba !

      Pokaż odpowiedzi (1) Odpowiedz