„Do każdej autoprezentacji należy się dobrze przygotować. Ważne, aby to, co mówimy na rozmowie kwalifikacyjnej, było spójne z tym, jakimi jesteśmy ludźmi".

Małgorzata Pieczyńska 10 maja 2015

Rozmowa z dr hab. ELŻBIETĄ KASPRZAK, prof. nadzw. Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy, kierownikiem Pracowni Psychologii Pracy.

Dr hab. Elżbieta Kasprzak

Fot.: Tomasz Czachorowski

Sztuka autoprezentacji podczas rozmowy kwalifikacyjnej to nie lada umiejętność. Co zrobić, aby dobrze wypaść w oczach odbiorcy?


Skuteczna prezentacja to przedstawienie siebie w dobrym świetle. Trzeba wzbudzić u drugiej osoby pozytywne emocje, zyskać jej zaufanie, tak by pojawiła się chęć nawiązania z nami współpracy. Aby prezentacja przyniosła oczekiwany efekt, musimy być prawdziwi, nie możemy koloryzować. Lepiej podać mniej informacji, ale za to konkrety. W przeciwnym razie może dojść do rozczarowania, np. pracodawcy wobec kandydata, ale też stresu czy nawet wypalenia zawodowego pracownika. W interesie kandydata jest, aby być sobą, nie udawać. Rozmówca bowiem szybko odkryje niespójność między tym, co mówiliśmy na rozmowie kwalifikacyjnej a tym, jakimi jesteśmy ludźmi.

Co zatem Pani proponuje?


Trzeba zrobić wgląd w siebie. Zastanowić się na tym, co lubię, w czym jestem dobry, co chciałbym robić i przede wszystkim - jakie wartości kierują mną w życiu. Każdy ma jakieś talenty. Trzeba je w sobie odszukać i zgodnie z nimi postępować.

Zasady autoprezentacji powinien znać nie tylko kandydat na rozmowie kwalifikacyjnej, ale też prezes firmy na posiedzeniu zarządu czy pracownik kontaktujący się z klientem, prawda?


Dobrze przeprowadzona autoprezentacja może okazać się kluczem do sukcesu, zła - przyniesie straty. Istotny wpływ na nasze decyzje czy ocenę mają emocje. To taki słoń, na którym jedzie jeździec - nasz rozum. Są potęgą, która może obniżać skuteczność myślenia i działania. W pewnym stopniu ma na to wpływ charakter człowieka. Ważne, by kontrolować emocje, choć nie jest to łatwe. Dlatego do każdej prezentacji należy się dobrze przygotować. Umiejętność improwizacji w świecie biznesu, polityki, czy w życiu codziennym to cenny dar, ale w przypadku wystąpień publicznych, ważnych wydarzeń - jak np. rozmowa kwalifikacyjna - wiedza to podstawa. Nie można mówić cokolwiek. Musimy wiedzieć, kto jest naszym odbiorcą, jaki jest cel prezentacji i przewidzieć jej skutki. Warto stanąć w domu przed lustrem i poćwiczyć sobie to, co chcemy powiedzieć. Usłyszymy wtedy swoje słowa, modulację głosu i zobaczymy swoją twarz.

A co jeśli jesteśmy nieśmiali i mimo wiedzy zablokujemy się?


Jeśli ktoś wie, co chce powiedzieć, jest kompetentny, to podczas rozmowy kwalifikacyjnej na pewno sobie poradzi. Introwertycy czerpią energię ze swojego wnętrza, potrzebują czasu, aby się otworzyć. Gdy pracodawca zapyta o konkrety, pokazują na co ich stać. Często w sytuacjach trudnych właśnie oni potrafią porwać zespół. Ekstrawertyk może posiadać lekkość wypowiedzi, ale jeśli zarzuci rozmówcę wieloma informacjami, istnieje zagrożenie, że się pogubi.

Czy podczas autoprezentacji powinniśmy utrzymywać kontakt wzorkowy z rozmówcą?


Zdecydowanie tak. Ma on kluczowe znaczenie w tym, jak jesteśmy odbierani. Pozwala na budowanie dobrej relacji i skuteczną prezentację siebie. Ważny jest też uśmiech, bo wtedy będziemy postrzegani jako osoby serdeczne. A serdeczność wszystkim kojarzy się dobrze. Warto też przestrzegać zasad savoir-vivre’u, nie przerywać rozmowy, nie kończyć wypowiedzi za kogoś.

Jak ważna jest mowa ciała, czyli gesty, mimika?


Komunikacja niewerbalna stanowi jeden z najistotniejszych elementów za pomocą, których są przekazywane komunikaty. Według badań, 55 proc. przekazu jest odbierana przez adresata właśnie z mowy ciała, 38 proc. z tonu głosu, a tylko 7-10 proc. ze słowa. O ile możemy kontrolować to, co mówimy, to nad przekazem niewerbalnym nie do końca panujemy. Są gesty, które są bardzo lubiane i dobrze postrzegane, np. kopułka z rąk czy otwarte dłonie. Znajomość gestykulacji z powodzeniem w swoich wystąpieniach wykorzystują politycy, którzy chcą zyskać sympatię np. wyborców. Ważne jednak, aby nie przesadzać. Bywają też gesty, które odbierane są źle - np. zaciśnięte pięści lub wskazywanie palcem. Taka osoba kojarzy się z dyscypliną, kontrolowaniem, a nikt z nas nie lubi być przecież kontrolowany.

Często słyszymy, że liczy się pierwsze wrażenie...


I to prawda. O tym, czy się komuś spodobamy, czy nie decyduje pierwsze 30 sekund, inni badacze mówią, że pierwsze siedem minut. I ten czas powinniśmy jak najlepiej wykorzystać. Musimy wzbudzić zaufanie rozmówcy. Na rozmowie kwalifikacyjnej kandydat zawsze ryzykuje, ale pracodawca też. W jego głowie rodzą się pytania: Czy to właściwa osoba? Czy zaangażuje się w pracę? Czy będzie lojalna? Jak zaaklimatyzuje się w zespole? Dlatego trzeba być sobą, zachować spójność między tym, co mówimy, a tym, jak działamy, jak wyrażamy emocje. Zaufanie to proces wzajemnego przekonywania się do siebie. Dotyczy to nie tylko relacji pracownik - pracodawca. Małżonkowie też potrzebują czasu, aby się lepiej poznać. Zaufanie buduje się długo, ale można je utracić bardzo szybko.