Polacy niechętnie mówią, na kogo zamierzają głosować

Przemysław Łuczak 1 maja 2015

Rozmowa z prof. HENRYKIEM DOMAŃSKIM, socjologiem.

Fot.: archiwum


Może Pan sobie wyobrazić prezydencką kampanię wyborczą bez sondaży opinii publicznej?
Mogę, ale z trudem. Sondaże stały się stały się istotnym elementem funkcjonowania demokracji. Ich zadaniem jest informowanie społeczeństwa i władzy o sile popierania partii politycznych, preferencjach wyborczych, mechanizmach dokonywania wyborów i o ich strukturze: kto na kogo głosuje. Dotąd nie wynaleziono lepszego sposobu badania postaw politycznych niż na podstawie danych z sondaży.



Tyle tylko, że wszystkim kolejnym wyborom w naszym kraju zawsze towarzyszą podejrzenia o nierzetelność sondaży. Szef PSL Janusz Piechociński zapowiedział nawet złożenie projektu ustawy, zakazującej publikowania sondaży na miesiąc przed wyborami. Co Pan sądzi o tym pomyśle?
Uważam, że teza o nierzetelności wszystkich sondaży przedwyborczych jest nieprawdziwa. Takie badania przeprowadza wiele firm, lepsze i gorsze, na szczęście jednak do opinii publicznej docierają głównie wyniki sondaży, wykonywanych przez 4-5 najbardziej wiarygodnych ośrodków w Polsce, m.in. CBOS, TNS, Millward Brown.

Nie znajduję żadnych dowodów na to, że te sondaże odtwarzają jakąś wypaczoną rzeczywistość. Pojawiające się oskarżenia o świadome popełnianie błędów, żeby działać na korzyść konkretnych kandydatów czy ugrupowań politycznych, nie mają podstaw i płyną chyba z niewiedzy.

Nie bardzo rozumiem, co dobrego miałoby przynieść ograniczenie przeprowadzania sondaży i możliwości publikowania ich wyników. Chyba że założymy, iż nieinformowanie o tym, jak jest, przyniosłoby korzyść.

Z czego wynika duża niekiedy rozbieżność wyników sondaży? W jednym jakiś kandydat ma 40 proc. poparcia, a w drugim prawie 50 proc...
Takie różnice nie dowodzą braku rzetelności. Generalnie, mogą one wynikać z zastosowania przez firmy niejednakowych wskaźników badanych zjawisk i z małych odsetków realizacji próby, to znaczy liczby respondentów, których udaje się przebadać w stosunku do próby założonej.

Jeżeli np. firma chce przeprowadzić badanie na próbie 1500 osób, to na ogół odsetek realizacji nie przekracza 40 proc. Duża ich część odmawia udzielenia odpowiedzi, ale są również inne powody niskiego stopnia realizacji. To jest problem, który dotyczy nie tylko Polski, lecz również innych krajów. W 2010 roku byłem przewodniczącym komisji, powołanej przez największe ośrodki po poprzednich wyborach prezydenckich, kiedy to również sondaże były krytykowane za to, że ich wyniki różniły się od rzeczywistego rezultatu wyborów.

Wówczas to firmy badawcze same poprosiły o audyt. Okazało się, że w niektórych sondażach odsetek realizacji próby wynosił tylko 10 proc. Czyli tylko co dziesiąty respondent odpowiedział na pytanie, na kogo będzie głosował. W tej sytuacji wyniki tamtych sondaży nie mogły być w pełni wiarygodne, ponieważ nie były reprezentatywne dla ogółu wyborców.

Jakie mogą być jeszcze inne przyczyny różnic między wynikami sondaży?
Różnice mogą powstawać również dlatego, że pytania dotyczące pozornie tego samego problemu, zadawane są przez poszczególne ośrodki trochę inaczej. I tu nie chodzi tylko o treść pytania, na kogo pan czy pani będzie głosować. Ważna jest także kolejność zadawania tych pytań. Jedna firma może zadawać je - nieświadomie - w kontekście sugerującym określoną odpowiedź, natomiast druga firma w neutralnym.

My tego nie wiemy, bo firmy nie podają informacji, jak to robią. Część z nich broni się nawet przed ujawnieniem treści pytań, powołując się na zasady nieujawniania narzędzi badawczych. Ponadto na podstawie odpowiedzi na te same pytania mogą być konstruowane różne wskaźniki, czyli narzędzia pomiaru postaw podawanych do wiadomości publicznej. Jest jeszcze jedna kwestia, wydaje się, że najistotniejsza.

Niby z jakiego powodu mamy oczekiwać, że wszystkie ośrodki badawcze będą uzyskiwały zbliżone wyniki? Pamiętajmy, że to, jak respondenci ostatecznie zagłosują w wyborach, i to, co wcześniej deklarowali na temat swoich preferencji wyborczych, to są dwie różne sprawy.

Odpowiadając na pytanie ankietera, na kogo mają zamiar głosować, respondenci wyrażają tylko pewne postawy i orientacje, a nie rzeczywiste zachowania przy urnie wyborczej. Jest całkiem naturalne, że te postawy mogą się zmieniać.

Jak czytać sondaże przedwyborcze?
Wyniki sondaży są charakterystyką preferencji wyborczej społeczeństwa w konkretnym dniu, gdy przeprowadzono badanie. Trzeba pamiętać, że wahnięcia wyników sondaży zależą również od sposobu dobierania próby. W Polsce tylko jedna firma - CBOS - dobiera stale próby klasyczną metodą losową, co pozwala na oszacowanie, w jakim stopniu uzyskany wynik (np. odsetek poparcia dla Bronisława Komorowskiego) odbiega od „rzeczywistego” poparcia.

Natomiast pozostałe firmy, zresztą też bardzo dobre, posługują się na ogół tzw. metodą kwotową, gdzie ankieterzy mają ustalone kryteria doboru respondentów - według płci, wieku, wykształcenia itp.

W jakim stopniu wyniki sondaży wpływają na nasze decyzje o tym, na kogo zagłosujemy?
Mogą mieć pewien wpływ na zwiększanie lub obniżanie poparcia. Dotyczy to przede wszystkim wyborców, którzy nie mają ugruntowanych poglądów politycznych i nie są jeszcze zdecydowani, na kogo głosować.

Widząc np. wzrost odsetka osób deklarujących głosowanie dajmy na to na Pawła Kukiza mogą dojść do wniosku, że warto na niego zagłosować. Ten mechanizm działa także w drugą stronę. Jeśli poparcie dla jakiegoś kandydata spada, to niezdecydowani wyborcy, których zazwyczaj jest kilkanaście procent, często rezygnują z dalszego popierania go, bo widocznie jest on za słaby.

Co można powiedzieć o ewentualnym wyniku wyborów prezydenckich zaplanowanych na 10 maja na podstawie dzisiejszych sondaży?
Wszystko wskazuje na to, że prezydent Bronisław Komorowski nie zdoła uzyskać 50 proc. głosów potrzebnych do tego, żeby odnieść jednoznaczne zwycięstwo już w pierwszej turze. Będzie więc najprawdopodobniej druga tura wyborów, która rozegra się między nim a kandydatem PiS Andrzejem Dudą.

Żaden z pozostałych kandydatów nie ma najmniejszych szans, żeby wmieszać się do rywalizacji.

Czy jeśli dojdzie do drugiej tury, walka między obecnym prezydentem a Andrzejem Dudą będzie równie zacięta jak pięć lat temu między Bronisławem Komorowskim a Jarosławem Kaczyńskim?
Myślę, że teraz walka o urząd prezydenta będzie mniej zacięta niż wtedy. Nie odwołuje się do takich emocji. W 2010 roku konkurentem Bronisława Komorowskiego był szef PiS Jarosław Kaczyński, który jest jednak politykiem wyższej rangi niż Andrzej Duda.

Po drugie, mogło również wchodzić w grę przekonanie wielu Polaków, że Kaczyńskiemu należy się wygrana w wyborach prezydenckich, że zasługuje na ten urząd po osobistej tragedii, której doznał w wyniku katastrofy smoleńskiej. Poza tym kampania wyborcza Jarosława Kaczyńskiego była dobrze prowadzona. Kaczyński powstrzymywał się od wygłaszania kontrowersyjnych poglądów, nie był agresywny. Dla wielu wyborców taka postawa była przekonująca.

Teczka osobowa


Socjolog, badacz podziałów społecznych

- Prof. dr hab. Henryk Domański pracuje w Instytucie Filozofii i Socjologii Polskiej Akademii Nauk (w latach 2000-2012 był jego dyrektorem). Kieruje Zakładem Badania Struktury Społecznej i Zespołem Studiów nad Metodami i Technikami Badań Socjologicznych. Prorektor Collegium Civitas.

- Zajmuje się m.in. badaniem obiektywnych i świadomościowych aspektów podziału społeczeństwa na warstwy, ruchliwości społecznej oraz metodologią badań społecznych. Jest autorem kilkudziesięciu artykułów i książek związanych z tą tematyką.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 03-05-2015 22:11

    Oceniono 1 raz 1 0

    - Atom: Brałem udział w sondażu. Pytanie było tak zadane, że musiałem mocno się nagimnastykować, żeby nie odpowiedzieć zgodnie z tym, co było założone, a i tak ankieter sugerował mi, żebym się jeszcze raz zastanowił... Mają od razu ustalone, jakie mają być wyniki, a potem manipulują odpowiedziami, żeby je uzyskać. Taka uczciwość sondaży. Polecam http://wybornik201 5.pl i http://latarnikwyborczy.pl - testy, które pomagają przy wybraniu kandydatów

    Odpowiedz

  2. 02-05-2015 14:07

    Oceniono 1 raz 1 0

    - doktor: Szanowny Panie Profesorze. Jak Pan słusznie zauważył wszystko w sondażach zależy od "kryterium doboru respondentów". Czyli ten co nam zleca badania oraz płaci mówi ile chce mieć % poparcia a "sondażownie" dokonują odpowiedniego "doboru kryterium respondentów" i ten co płaci ma tego co chciał! W kapitalizmie jak ktoś nie chce pieniędzy i wykonać zadania to znajdzie się ten co tego dokona właśnie za te pieniądze. Naukowo rozbieżności w badaniach nie mogą być wyższe niż 3%. To dla czego są? Bo nikt się tym nie przejmuje i prawnie powinny ponosić kary lub być rozwiązane jako nie rzetelne te ośrodki badania opinii publicznej, które przekraczają ten próg błędu. Proste? Proste! To dlaczego tego nie ma? No właśnie. Bo manus manum lavat czyli ręka rękę myje w tym pokracznym, przepoczwarzonym, bolkowym i kłamliwym systemie. Czy Pan też kwestionuje, że Lechu był agentem? To jest kluczowe pytanie dla dzisiejszej demokracji i rządzących, którzy kłamią społeczeństwu w żywe oczy i dlatego nie powinni rządzić.

    Odpowiedz

  3. 02-05-2015 08:30

    Oceniono 1 raz 1 0

    - Ateista z Nazaretu: Cenzura Komuny w porównaniu z Wami to malutki pikuś!!!!

    Odpowiedz

  4. 02-05-2015 08:23

    Brak ocen 0 0

    - Ateista z Nazaretu: Widzę,że cenzor expresu bydgoskiego nie śpi i artykuł przerzucił na Nowości.Pytam się dlaczego express wprowadził taką cenzure na wypowiedzi.

    Odpowiedz

  5. 02-05-2015 06:37

    Brak ocen 0 0

    - bolo: mam 60lat glosuj - i co mam ztego bylo gowno i bendzie wielkie gowno ci przy korycie jak kradli tak benda dalej krasc a ty jak byles biedny tak bendziesz dalej jaki pan taki kram

    Odpowiedz

  6. 02-05-2015 06:17

    Oceniono 1 raz 1 0

    - Ateista z Nazaretu: I już pan profesor wytłumaczył wszystkim,że sondaże są cacy?

    Odpowiedz

  7. 02-05-2015 04:53

    Oceniono 1 raz 1 0

    - KAŻDEGO INDYWIDUALNA SPRAWA .....!: Co pan wnika w szczegóły głosuje na tego na kogo uważam za stosowene

    Odpowiedz