Las złapany na gorącym uczynku

Piotr Schutta, zdjęcia: Tomasz Stasiak 2 maja 2015

Rośliny najlepiej wyglądają wczesnym rankiem. Sarnę i jelenia zdejmiemy na polu, a borsuka wieczorem przy jego norze. Tomasz Stasiak, leśnik, pasjonat fotografii, podpowiada, jak patrzeć na przyrodę przez obiektyw aparatu.

Fot.: Tomasz Stasiak

Na pierwszy rzut oka nic się nie dzieje. Ściana drzew, pole, jakieś krzaki. Nuda. Jest kwietniowy poranek, dzień słoneczny. W ręku Tomasza Stasiaka Canon 60 z teleobiektywem zmiennoogniskowym 70-200 mm.


- O, proszę. Pierwszy krzew owocowy zakwitający w lesie. Pszczółki, motyle, chrząszcz siedzi. Kopalnia tematów. Przeczesując ten odcinek, ze sto zdjęć można zrobić, a każde będzie inne - 58-letni leśniczy ze Świdwia zatrzymuje się, wskazując przydrożne krzewy o białych kwiatkach. To tarnina. Krzewy tętnią życiem. Wystarczy mieć obiektyw do makrofotografii. Jak podpowiada nasz przewodnik, wiele aparatów kompaktowych, a nawet telefonów komórkowych również nadaje się do makrofotografii.

Nie szukać na ślepo


- Potrzebny jest obiektyw, który zdejmie niewielkich rozmiarów obraz, ale najważniejsza jest znajomość zwyczajów zwierząt i zjawisk, które fotografujemy. Bez tego szukalibyśmy na ślepo - mówi leśnik i entomolog z zamiłowania. Już na studiach w Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego fascynował go świat owadów. Przez jeden dzień potrafił zgromadzić kolekcję stu okazów. Dziś „robaczki” są bohaterami większości jego zdjęć. Pasikoniki w sadzie. Biedronka na smolinosie. Mrówka zaatakowana przez szerszenia.

- Owady są wszędzie i jest ich dużo, ale musimy mieć wprawę w szukaniu. Latem znajdziemy je na kwiatach, bo przyciąga je słodki nektar. Mrówki na przykład też tam będą, ponieważ opiekują się mszycami, od których czerpią słodką spadź - zdradza Tomasz Stasiak. Dodaje, że dużo zdjęć wykonuje koło domu, w ogródku, w sadzie albo z okien, które wychodzą na pola odwiedzane przez dużą zwierzynę leśną.

Efekty specjalne


Leśnik podkreśla, że podstawą znalezienia dobrego tematu i ciekawego ujęcia jest uważność. Zrobić pocztówkę z pająkiem to żadna sztuka.

Żurawie napotkane nieopodal domu, „przyłapane” na tańcu godowym. Fotograf nie miał przy sobie aparatu, ale miał szczęście. Kiedy wrócił ze sprzętem, ptaki jeszcze stały i właśnie rozpoczynały zaloty

fot. Tomasz Stasiak

Żurawie napotkane nieopodal domu, „przyłapane” na tańcu godowym. Fotograf nie miał przy sobie aparatu, ale miał szczęście. Kiedy wrócił ze sprzętem, ptaki jeszcze stały i właśnie rozpoczynały zaloty


- Zawsze trzeba szukać takiego ustawienia aparatu, żeby uzyskać dodatkowe efekty. Ciekawe są ujęcia pod słońce. Kiedyś robiłem gwiazdnicę wielkokwiatową. Patrzę, a tu pajączek. Położyłem się pod nim, pod światło, tak żeby mieć w tle niebo i rozmazany kwiat. Gdyby była rosa, wyszłoby jeszcze ciekawiej. Ale i tak było nieźle - opowiada.

Krople rosy zawsze wyglądają na zdjęciach efektownie, dlatego rośliny najlepiej fotografować rano, kiedy są jeszcze wilgotne. Uzyskamy wówczas wyraziste kolory.

- Trzeba starać się, żeby optycznie wyjąć roślinkę z tła. Najlepiej zastosować teleobiektyw, który skróci nam pole widzenia, tak żeby poza tą rośliną, niewiele więcej dało się zobaczyć - podpowiada Stasiak. Jeśli coś nam przeszkadza w kadrze, na przykład trawa czy łodyga, można to delikatnie odgiąć, ale bez przesady, albo podejść od innej strony. Fotografowie przyrody mają swój kodeks etyczny: natury poprawiać ani psuć nie wolno.

Nie rozpraszać się


Odpowiedni obiektyw i uważność w terenie to jeszcze nie wszystko. Bardzo ważne jest zdobycie praktycznej wiedzy o fotografowanym obiekcie: jakie ma zwyczaje, gdzie bytuje, kiedy może być niebezpieczny, o jakiej porze można go znaleźć. Takie przygotowanie przeważnie skutkuje lepszymi zdjęciami. Lepiej będzie również, jeśli podczas wyprawy w teren skupimy się na jednym temacie.

- Jeśli wiemy, że będziemy robić zdjęcia borsuka, to nie róbmy przy okazji mrówek czy czegoś innego. To nie wyjdzie. Jeżeli poświęcimy się obu tematom naraz, to wykonamy niezbyt ciekawe zdjęcia. Sprawdziłem to osobiście - zauważa leśnik ze Świdwia.

Jednym z jego ulubionych tematów są borsuki. Na borsuka trzeba zabrać ze sobą statyw (przydaje się w lesie w wielu sytuacjach) i liczyć się z trudnymi warunkami oświetleniowymi, bo borsuk wychodzi z nory o zmroku. Zaraz po wyjściu robi toaletę. Jego norę poznamy po wytartych w trawie ścieżkach, po których ciągnie wyściółkę. Jest bardzo czystym zwierzęciem.

Mrówki wojowniczki męczą starą osę. Za chwilę przybędą robotnice i zaniosą zdobycz do mrowiska.

fot. Tomasz Stasiak

Mrówki wojowniczki męczą starą osę. Za chwilę przybędą robotnice i zaniosą zdobycz do mrowiska.


- Lis nie ma takich ścieżek. Po prostu przychodzi i mieszka, podczas gdy borsuk często robi porządki w norze. Wokół jego jamy nie znajdziemy żadnych odpadków - mówi Stasiak.

Borsuk nie kryje się przed człowiekiem i nie boi się go. Można schować się za drzewem w odległości około 20 metrów od gniazda. Na pewno nas nie wypatrzy, bo widzi słabo. Co ciekawe, nie spłoszy go nawet strzał migawki. Najwyżej zastygnie w bezruchu, co możemy wykorzystać, pstrykając natychmiast kolejne zdjęcie, na którym borsuk powinien wyjść ostrzej niż na pierwszym. Ta zasada sprawdza się zresztą w przypadku większości płochliwych zwierząt.

- Borsuk najwyżej przyjdzie nas powąchać. Jeżeli jednak wiatr będzie od strony nory, to nas nie wyczuje i sprawę mamy wygraną - mówi Stasiak. Zdarzały mu się bliskie spotkania z borsukiem. - Trzeba uważać, bo to w końcu dzikie, nieobliczalne zwierzę, a jako przedstawiciel rodziny łasicowatych jest drapieżnikiem bardzo agresywnym, zwłaszcza w obronie. I zawziętym. Może ugryźć - dodaje. Wiedzą coś o tym myśliwi polujący na lisy z psami norowcami. Pies, który wejdzie do nory lisiej i spotka tam borsuka, już nie wychodzi.

Gdy fotografujemy borsuka, jest duże prawdopodobieństwo, że wejdzie nam w kadr jego kuzyn i częsty sąsiad - jenot. Różni się tym, że jest bardziej płochliwy niż borsuk.

Sójka będzie krzyczeć


Osobny temat to ptaki. Ich fotografowanie wymaga wielu godzin czatowania, teleobiektywu o ogniskowej co najmniej 400 mm i wiedzy na temat ptasich zachowań. Zajmujemy stanowisko tam, gdzie lubią siadać i czekamy.

Bardzo ciekawym tematem jest sójka, którą nietrudno uchwycić, bo lubi przylatywać do domostw.

- Sójka to strażnik lasu. Zauważy człowieka, to krzyczy. Gdybym chciał na przykład podejść jelenie pod osłoną lasu, a trafi się sójka w pobliżu, to koniec. Wystarczy, że lis chodzi po lesie, już jest krzyk i wszystkie zwierzaki dowiadują się, że w lesie coś się dzieje - mówi leśnik.Jedno ze swoich ulubionych zdjęć ptaków wykonał dwa lata temu w czasie przedłużającej się zimy. Nie był przygotowany.

Sarenka spotkana na leśnej drodze. - Schowała głowę w trawę i udawała, że jej nie widać - śmieje się pan Tomasz.

fot. Tomasz Stasiak

Sarenka spotkana na leśnej drodze. - Schowała głowę w trawę i udawała, że jej nie widać - śmieje się pan Tomasz.


- Pierwszego kwietnia, jadąc do Sośna w sprawach służbowych, zauważyłem przy szosie dwa żurawie. Kiedy wracałem, nadal stały. Pojechałem szybko po aparat i z otwartego okna zrobiłem serię zdjęć. Akurat gdy się zatrzymałem, rozpoczęły taniec godowy - opowiada.

Spłoszony żuraw odleci, ale z dzikiem może być inaczej. Przyda się odrobina wiedzy o dziczych obyczajach.
- Powiedzmy, że maszeruje locha z młodymi. Trzeba się zatrzymać i znieruchomieć. Locha może zacząć fukać. Może również podejść do nas blisko, chcąc nas dokładnie obejrzeć, bo dzik ma słaby wzrok. Jeżeli spróbuje zaatakować, trzeba zrobić unik, a najlepiej wejść na coś. Zdarza się często, że dzik podbiegnie, ale się zatrzyma, bo uzna, że lepiej wrócić do młodych niż atakować - wyjaśnia Tomasz Stasiak.

Wiosna to dobra pora do fotografowania wnętrza lasu. Nie ma jeszcze tylu liści. Latem zasłonią światło (zdolne są do tego zwłaszcza grab i buk). Warto szukać tematów prostych - rozwijających się pąków liści, kwiatów rosnących na powalonym drzewie czy korzeniu.

- Nigdy nie mówię, że idę coś zrobić. Raczej, że spróbuję. Często jest tak, że to, co sobie fotograf przyrody zaplanuje, po prostu nie wychodzi. Borsuki próbowałem fotografować w tym roku już trzy razy. Raz tylko się udało, ale zdjęcia wyszły słabe.

Teczka osobowa


Bez statywu nie rusza się w teren

- Tomasz Stasiak ma 58 lat. Urodził się w Nadarzynie pod Warszawą, wychował się nieopodal Lasu Skulskiego, który jest rezerwatem. Jest jedynym leśnikiem w rodzinie i - jak mówi - raczej ostatnim. Jego rodzice byli rolnikami, mieli kilka hektarów lasu. Gatunki drzew umiał rozpoznawać od dziecka.

- Fotografuje od 40 lat. Zaczynał od fotografii turystycznej. Od 14 lat należy do Związku Polskich Fotografów Przyrody. Wielokrotnie nagradzany i wyróżniany w konkursach. Współpracuje z kilkoma wydawnictwami. Publikuje w albumach i pismach branżowych.

- Do makrofotografii używa Canona 60, lustrzanki z uchylanym ekranem. Do zdjęć szczególnie ważnych, przeznaczonych na przykład na konkurs, ma Canona 5 z pełną klatką. Na borsuki i inne zwierzęta wymagające czatowania „poluje”
z teleobiektywem 400 mm o stałej ogniskowej. W makrofotografii wykorzystuje obiektyw 180 mm albo 70-200 mm. Ważnym elementem jego ekwipunku jest statyw.

- Poza fotografią pasjonuje się entomologią. Wiedza o świecie owadów przydaje się w ich fotografowaniu. Zapalony szachista. Były radny gminy Sośno.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 04-05-2015 01:27

    Oceniono 1 raz 1 0

    - Bogna : Gratulacje i dziekuję za ciekawe inormacje :)

    Odpowiedz