Szpital wysokiego ryzyka

Małgorzata Oberlan 3 maja 2015

Dwa zgony na Oddziale Ortopedii i Traumatologii Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego we Włocławku to wierzchołek góry lodowej. Prokuratura prowadzi około 20 śledztw, dotyczących tragicznych błędów medycznych i szykuje akt oskarżenia dla szóstego już medyka.

Ortopedia zamknięta z powodu zgorzeli gazowej i śmierci dwóch pacjentek to sprawa z ostatnich dni, ale Wojewódzki Szpital Specjalistyczny we Włocławku ma jeszcze poważniejsze kłopoty.

Fot.: Jacek Smarz

Od ubiegłego tygodnia ortopedia nie przyjmuje nowych pacjentów, a wszystkie planowe zabiegi chirurgiczne w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym są odwołane. Tak będzie dopóki, dopóty sanepid nie pozwoli na powrót do normalnego funkcjonowania. Powodem jest zgorzel gazowa i śmiertelnie groźna bakteria Clostridium perfringens. Spowodowała zgon 75-letniej pacjentki, a mogła przyczynić się do śmierci drugiej, 87-letniej. Zarażony nią został też prawdopodobnie 50-letni pacjent, obecnie hospitalizowany w warunkach specjalnej izolacji.

Lekarze winni tragedii?


Krzysztof Malatyński, dyrektor lecznicy, nie kryje, że zwracanie się prokuratury o udostępnienie dokumentacji medycznej (właśnie to uczyniła w sprawie zgonów na ortopedii) nie robi na nim wrażenia. Przywykł, bo zdarza się to bardzo często.


Niestety, liczba toczących się śledztw w sprawie błędów medycznych, a także stawiane zarzuty i skierowane już do sądu akty oskarżenia przeciwko lekarzom tego szpitala, każą głośno pytać o bezpieczeństwo pacjentów. Zajrzyjmy do akt Prokuratury Rejonowej we Włocławku.

Lekarze Ewa K. i Robert R. z oddziału położniczo-ginekologicznego oskarżeni są w związku ze zgonem noworodka 18 maja 2013 roku.

Lekarz Marcin Cz. ze szpitalnego oddziału ratunkowego oskarżony jest w związku ze śmiercią dorosłej pacjentki, pani Janiny.

Lekarze Artur B. i Andrzej K. z oddziału urologii (pierwszy to jego kierownik) oskarżeni są w związku z narażeniem życia i zdrowia dorosłej pacjentki, pani Bożeny, od września do października 2008 roku.

Prokuratura nie kryje, że w przygotowaniu jest akt oskarżenia przeciwko kolejnemu medykowi - dr Małgorzacie W.-K., kierującej oddziałem okulistyki. Będzie finałem śledztwa w sprawie pacjentki, która straciła oko na skutek (najprawdopodobniej) niezapewnienia anestezjologa podczas zabiegu.

Kolejnemu lekarzowi z oddziału położniczo-ginekologicznego śledczy przedstawili zarzuty narażenia życia i zdrowia matki, pani Katarzyny, i przyczynienia się do śmierci jej synka Adama, noworodka. Zgrzeszyć niewłaściwą opieką medyczną miał 30 sierpnia 2013 roku. - To śledztwo, decyzją Prokuratury Okręgowej we Włocławku, przedłużone zostało jednak do 22 maja - informuje Waldemar Kwiatkowski, zastępca prokuratora rejonowego we Włocławku.

Śmierć za śmiercią


Zdecydowana większość śledztw posiada kwalifikację „artykuł 160 paragraf 2 Kodeksu karnego”, czyli narażenie osoby, nad którą sprawuje się opiekę, na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia i zdrowia. Za czyn ten grozi od 3 miesięcy do 5 lat więzienia. Przy niektórych postępowaniach dołożono jeszcze artykuł 155 Kodeksu karnego, czyli nieumyślne spowodowanie śmierci.

fot. Jacek Smarz


Prokuratura prowadzi jeszcze ponad 20 innych śledztw, w których tego typu czyny lekarzy z włocławskiego szpitala brane są pod uwagę. Dotyczą takich dramatów, jak zgon noworodka, syna pani Dominiki, w lipcu 2013 roku. W tej sprawie oczekiwana jest opinia biegłych z Uniwersytetu Medycznego w Warszawie.

Opinie biegłych z Uniwersytetu Medycznego w Łodzi rozwiać mają natomiast wątpliwości w sprawie narażenia na utratę życia pani Cecylii, pacjentki oddziału kardiologii i oddziału chorób wewnętrznych (2012 r.) oraz w identycznej sprawie dotyczącej pana Sławomira, pacjenta oddziału intensywnej terapii (marzec 2014 r.). Strasznie długo na swoje opiniowanie czeka natomiast śledztwo w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci pana Bolesława, do którego miało dojść w styczniu 2009 roku na skutek niepodjęcia przez lekarzy SOR-u niezbędnych zabiegów związanych z wykryciem tętniaka aorty brzusznej. Ostatecznie biegli ze stolicy wypowiedzieć mają się do końca maja.

Także odpowiedzialności lekarzy SOR-u dotyczy śledztwo w sprawie zgonu pacjenta, pana Marka, do którego dojść miało we wrześniu 2014 roku w wyniku postawienia błędnej diagnozy. Tu oczekiwane jest zwolnienie przez sąd lekarzy z tajemnicy lekarskiej, by mogli zeznawać.

Gotowi są już na to członkowie zespołu ratownictwa oraz lekarze interniści Agnieszka M., Anna W. i Zbigniew Ł. Sąd właśnie zwolnił ich z tajemnicy w związku z tragiczną śmiercią pacjentki, pani Krystyny, w sierpniu ubiegłego roku.

Ordynator nie odpowie


Kolejne toczące się śledztwa dotyczą krzywd, których doświadczyli pacjenci - dorośli i zupełnie mali - na oddziałach: położniczo-ginekologicznym (dalej), chirurgii ogólnej, chirurgii dziecięcej, wewnętrznym. Wiele z nich jest zawieszonych w związku z oczekiwaniem na opinie biegłych.

Krzysztof Malatyński kieruje lecznicą od 2013 r. i wdraża program naprawczy. Wcześniej szefował szpitalowi w Bydgoszczy.

fot. Jacek Smarz

Krzysztof Malatyński kieruje lecznicą od 2013 r. i wdraża program naprawczy. Wcześniej szefował szpitalowi w Bydgoszczy.


W toku pozostaje też najbardziej nagłośnione przez media postępowanie, prowadzone od samego początku przez Prokuraturę Okręgową we Włocławku, a dotyczące tragicznej śmierci nienarodzonych bliźniąt pani Ewy Szydłowskiej. Przypomnijmy, że do dramatu doszło w nocy z 16 na 17 stycznia ub.r. Cesarskie cięcie matce wykonano dopiero po siedmiu godzinach od chwili stwierdzenia zaniku tętna płodów. Jak wykazała kontrola NFZ, tragicznej nocy doszło do wielu uchybień. Ostatecznie o odpowiedzialności poszczególnych osób z personelu zdecyduje pewnie sąd. Na razie jedno jest pewne: nie stanie przed nim zwolniony po tragedii ordynator oddziału położniczo-ginekologicznego. Zmarł na zawał.

Taka to naprawa...


Krzysztof Malatyński, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego we Włocławku od 2013 roku, wierzy w przyszłość tej placówki. Przypomina, że gdy obejmował funkcję, kontrakt z NFZ opiewał na 87 mln zł. Obecnie wzrósł do 105 mln zł. - To efekt naszej strategii restrukturyzacyjnej. Nie postawiliśmy na przycinanie kosztów, by dostosować ofertę lecznicy do niskiego kontraktu na poziomie szpitala powiatowego, ale przeciwnie - na rozwój. Dziś w ciągu miesiąca wykonujemy dziesięć razy więcej zabiegów zaćmy metodą małoinwazyjną niż trzy lata temu, a na wszczepienie endoprotezy stawu biodrowego nie czeka się już lat 12, tylko 2-3 - podkreśla dyrektor. - Rok 2012 szpital kończył z 10 mln zł straty i nadwykonaniami za 2 mln zł. Ubiegły natomiast - z symbolicznymi 10 tys. zł zysku i nadwykonaniami za 6 mln zł. I ten wynik upewnia nas, że idziemy w dobrym kierunku.

Szpital, jako ostatni wojewódzki w regionie, zdobył też wreszcie certyfikat ISO. Pielęgniarki i położne, oprócz szkoleń wewnętrznych, mają dostęp do kursów dokształcających. Wymieniono lekarzy. Na oddziałach wprowadzono apteczki (nadzór nad lekami), a system informatyczny usprawnił funkcjonowanie całej placówki. Zmieniają się także budynki lecznicy. Za Malatyńskiego wyremontowano chirurgię i neurochirurgię, a w planie jest imponująca przebudowa całego szpitala za około 200 mln zł.

Dla dyrekcji to dowody na to, że wdrażany program naprawczy działa. Niestety, ale pacjenci i ich rodziny, szczególnie ci, których dotyczą śledztwa, mają zupełnie inne zdanie.