Maleńczuk: Macie swoją sensacyjkę! Proszę bardzo!

Anita Czupryn/polskatimes.pl 26 kwietnia 2015

Prowokuję, żeby to dulskie społeczeństwo drażnić, żeby ludzie przewracali się z boku na bok i mówili: „Jak ja nienawidzę tego Maleńczuka” - Maciej Maleńczuk o książce i życiu artysty.

Maciej Maleńczuk: Poglądy polityczne? Mam ich całe mnóstwo. Jestem socjalistą. Komunikacja, chleb, ser i woda winny być za darmo

Fot.: Tadeusz Pawlowski


Cham, świnia, menel, swego czasu nawet mówiono o Tobie „pederasta”. Myślisz, że Twoja książka, czyli „Maleńczuk. Ćpałem, chlałem i przetrwałem”, która trafia właśnie do księgarń, zmieni Twój wizerunek?
(śmiech) Nie sądzę. Ale myślę, że pewne rzeczy się wyjaśnią. Najgorsze jest pozostawianie ludzkiej wyobraźni bez żadnych ryz. Wolna rączka powinna być w ryzach. Trudno więc pozostawiać wolną wyobraźnię ludziom na mój temat, bo z tego robi się coś naprawdę galopującego. A moja reputacja jest wiadoma. Wiele się więc wyjaśni, między innymi to, że właściwie nie jestem narkomanem i tak naprawdę nigdy nim nie byłem.

Nie uprzedzajmy faktów. Czy w tej książce od początku do końca jesteś sobą?
Co to znaczy?

To, że - jak sam to przyznawałeś w wywiadach - nie jesteś sobą. Kłamiesz, koloryzujesz, naciągasz, zmieniasz zdanie, kreujesz się. Historie opowiedziane w książce to też element kreacji?
To są takie historie, o których od początku wiadomo, że tego nikt nie zmyślił. Takich rzeczy się wymyślić nie da. Prawda. Nie wymyśliłabym historii, że ktoś mógłby mi przekręcić kark krzesłem Żywiec. Uwierz mi, że coś nade mną czuwało, a w tym wypadku był to mój kolega Pastówa.

„Gdyby nie Pastówa, Romano przekręciłby mi kark krzesłem Żywiec”. Smaczne zdanie.
To nie są żarty. A ja de facto szedłem go przeprosić. W Krakowie po tamtym wydarzeniu odsądzono mnie od czci i wiary po raz już kolejny. Ale umówmy się: ja już byłem zacięty na to miasto wtedy. Ci ludzie to wszystko byli moi przyjaciele i miałem wrażenie, że nie są w stanie znieść mojego sukcesu. I nie są w stanie znieść mojej bufonady, bo oczywiście ta bufonada była, co do tego nie ma wątpliwości. Ale odniosłem wielki sukces, chociaż byłem na samym, kur..., dnie. I nagle okazuje się, że jeżdżę sportowym samochodem, noszę fingle na każdym palcu i mam w ch... szmalu. W Krakowie takich rzeczy się nie wybacza. (śmiech)

Ale w tej książce niewiele jest na temat tego, jak Ty do tego wielkiego sukcesu dochodzisz.
Trochę jest. Ale o tym będzie w następnej książce. Tak naprawdę wydawnictwa nie obchodzi moja kariera. Wydawnictwo dużo bardziej interesuje się tym, z kim spałem i co ćpałem. Gdy mówiłem, że mam pomysł na książkę typu „Moje przygody w polskim show-biznesie”, to powiedzieli, że to się nie sprzeda. To ludzi nie interesuje. Bo zbyt wiele jest fachowych informacji, nazwisk, instrumentów, piosenek, na tym się trochę trzeba znać, a polski widz nie zna się na niczym. Bardziej więc interesują go ruchanko, ćpanko, takie rzeczy. No to macie! Poczytajcie sobie!

Czyli ta książka to znowu jakiś rodzaj prowokacji?
A pewnie. Od samego początku chciałem, aby tak to wyglądało. Wydawnictwa przychodzą do mnie od pięciu lat: „Maciek, Maciek, napisz”. Cały czas broniłem się rękami i nogami, twierdząc, że ja jeszcze nie zakończyłem kariery. Jeszcze nie czas na memuary. Jeszcze jestem mimo wszystko młody, ciągle mam nowe pomysły. A memuary pisze się o tym, co się zakończyło. Chciałem też bardzo uniknąć sytuacji opisów rodzinnych, bo to mogłoby być dla kogoś przykre. Ch... kogo obchodzi, jak to moje dzieciństwo wyglądało. A ćpanie to temat trochę nie do wiary: „On naprawdę używał strzykawki?!”. To macie swoją sensacyjkę! Proszę bardzo!

Po co Ci właściwie ta prowokacja?
Żeby to dulskie społeczeństwo drażnić, wkur..., żeby przewracali się z boku na bok i mówili: „Jak ja nienawidzę tego Maleńczuka”. Po to.

Kobiety stawiałeś kiedyś na piedestale. W książce bardzo ładnie mówisz o swoich byłych dziewczynach. Zmieniłeś zdanie?
Zawsze lubiłem dziewczyny, cieszyłem się, że mam powodzenie. Wydaje mi się, że to gitara mi dawała, bo za bardzo ładny to ja nie byłem, patrząc na moje zdjęcia z młodszych lat. Być może teraz jestem dla kogoś bardziej atrakcyjny, ale to może z powodu portfela? Trudno powiedzieć. W każdym razie mam swoje lata…

Rozumiem koncepcję Twojej książki, ale osobiście jestem zainteresowana, z jakiego gniazda pochodzisz, jaki był Twój rodzinny dom. O Twoim ojcu w książce nie ma nawet słowa. Tak jakby go w ogóle nie było. A przecież on też grał na gitarze.
Był też bramkarzem i bokserem. Oprócz tego był spawaczem. Był robotnikiem. Ale nie tylko. Wszystkie te czynności, które robił, wykonywałem również ja. Miałem do tego skłonność, zdolność. Mój tata był dla mnie kimś w rodzaju nieobecnego guru. Wszystko, co się z nim wiązało, i wszystko, co chciałbym o nim mówić, to były tylko dobre rzeczy. Być może właśnie dlatego, że go nieczęsto spotykałem. (śmiech) Tata jest postacią idealną i wolałbym, aby tak pozostało. Wiesz, były próby poznawania się, były próby nawiązywania tych relacji, łatania tej dziury, ale rozziew jest już zbyt duży. Nie da się już tego wyłatać teraz.

O Twojej mamie też się z książki nie dowiemy.
Chciałem uniknąć rozdrapywania spraw rodzinnych. Gadam o sobie i pokazuję kawałek takiej prawdy, którą mało kto pokaże. Całkiem możliwe, że polscy celebryci nie mieli takich historii. Wyszli spod jakichś ciepłych skrzydełek, ktoś im coś ułatwił, dostali porządnego kopniaka w odpowiednim kierunku i w tym kierunku idą. U mnie tak nie było. Było inaczej. Moja mama mieszka w Krakowie i uwierz mi, jeszcze się w niej sporo życia kołacze, ponieważ urodziła mnie bardzo młodo. Różnica między nami to 20 lat. Moja mama jeszcze całkiem dobrze śmiga. Dziś mam dzieci, ona - wnuki, trudno mieć pretensje o nieudane fragmenty dzieciństwa w wieku lat 50. Uważam, że z takimi rzeczami trzeba sobie poradzić wcześniej. Nigdy nie miałem tak dobrego kontaktu z moją mamą, jak mam teraz. Rozmawiamy jak równy z równym. Zostałem doceniony mimo to, że uważała zawsze, że powinienem zostać majorem lotnictwa.

Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 26-04-2015 14:21

    Oceniono 9 razy 2 7

    - Lop: Pajac i nieuk !!! Gdzie temu prymitywowi do gwiazdy ?? To Taki drugi Himmelsbach !!

    Pokaż odpowiedzi (1) Odpowiedz

    1. 26-04-2015 12:04

      Oceniono 13 razy 6 7

      - january: Ale ja Ciebie gosciu naprawde nie lubie...Po pierwsze dlatego ze kiedys tam brzydko odnosiles sie na temat Grzegorza Ciechowskiego(ktoremu tak naprawde moglbys tylko buty czyscic),i dlatego ze masz ruska twarz NKWD-owca...Takim sie nie ufa...I jestes Pan jak reklama,gdy slysze to przelaczam kanal...

      Odpowiedz