Jaśnie oświeceni mieszczanie

Katarzyna Bogucka 24 kwietnia 2015, aktualizowano: 24-04-2015 09:46

Do biblijnego rozkazu: „Niech się stanie światłość!” ludzkość przez dziesiątki lat przywiązała się tak bardzo, że znikają ostatnie obszary ciemnego nieba, a wraz z nimi szansa na zdrowy sen. W miastach wyspać się nie sposób, chyba że w tych niewielu mądrze gospodarujących światłem.

Fot.: Thinkstock

Z ciemnością w najczystszej postaci naprawdę jest u nas kiepsko. Działacze Stowarzyszenia „Polaris” z Sopotni Wielkiej, które od lat walczy m.in. o zdrowe proporcje między jasnością a mrokiem, na specjalnej mapie zaznaczyli jedynie pięć tzw. Ostoi Ciemnego Nieba. Widać z nich Drogę Mleczną i ok. 2000 gwiazd (w miastach widoczne jest ok. 200, a w metropoliach tylko ok. 20 gwiazd).


Wśród tych wymienianych polskich parków ciemnego nieba nie ma żadnej miejscowości z Kujawsko-Pomorskiego, ale jeszcze do niedzieli, do godz. 20, możemy u siebie doświadczyć stuprocentowej ciemności. Przy okazji toruńskiego Festiwalu Nauki i Sztuki Stowarzyszenie „Polaris” zaprasza do specjalnego namiotu (w galerii Atrium Copernicus), w którym prezentowany jest niczym nieskażony mrok. Chętnych do oglądania najczarniejszej nocy są tłumy. I nic dziwnego - to rzadka szansa na zanurzenie się w klimat pradziejów. Można też, oczywiście, obejrzeć wspomnianą mapę, a później wybrać się w podróż.

Ciemność - towar deficytowy


Obecnie najciemniej jest w sołectwach Izdebno oraz Chalin w gminie Sieraków (woj. wielkopolskie), mrok panuje także w Górach Izerskich, w miejscowości Palowice (woj. śląskie), w Sopotni Wielkiej (powiat Żywiec, woj. śląskie) oraz w Parku Gwiezdnego Nieba „Bieszczady”. Chodzi o polski obszar Międzynarodowego Rezerwatu Biosfery „Karpaty Wschodnie”, tereny gmin Lutowiska oraz Cisna, a także częściowo obszar gmin Komańcza, Baligród, Solina oraz Czarna-Górna. We wskazanych miejscach istnieje doskonała przestrzeń do tzw. astroturystyki (odpowiedź na problemy z lokalizacją astrobaz, którym przeszkadzają łuny bijące od miast; ciekawostką jest, że w przyszłości żółtawe łuny sodowe zastąpią ledowe, dające efekt białej nocy polarnej).

Bez ciemności nie byłoby  wspaniałego toruńskiego festiwalu Bella Skyway. Na zdjęciu instalacja z zeszłorocznej edycji.

fot. Sławomir Kowalski

Bez ciemności nie byłoby wspaniałego toruńskiego festiwalu Bella Skyway. Na zdjęciu instalacja z zeszłorocznej edycji.


Ciemność stała się towarem na tyle deficytowym, że oferowana jest w salonach SPA i w ośrodkach rehabilitacji. Zaleca się ją ludziom żyjącym w napięciu, czyli menedżerom, politykom, ofiarom syndromu wypalenia zawodowego. Podobno na światło dzienne wychodzą jak nowo narodzeni.

- Sztuczne światło zakłóca nasz rytm dobowy, a spać powinniśmy w całkowitej ciemności - zwraca uwagę Piotr Nawalkowski, prezes Stowarzyszenia „Polaris”. Wskazuje na zaburzenia (wywołane niewłaściwym, bądź używanym w nadmiarze sztucznym światłem) w nocnym produkowaniu melatoniny, czyli hormonu odpowiedzialnego za zdrowy sen. Melatonina wpływa także na procesy trawienne - chroni przed otyłością i chorobami serca. Piotr Nawalkowski przytacza kolejne teorie. - Badacze amerykańscy i izraelscy wykazali związek między produkcją melatoniny a zachorowaniami na nowotwory. Udowodnili, że ludzie pracujący nocą byli bardziej na te schorzenia narażeni niż osoby w tym czasie śpiące. Druga strona medalu to marnotrawienie światła. Warto ten problem nagłaśniać, zwłaszcza że akurat trwa Międzynarodowy Rok Światła. Strumień płynący z lamp ulicznych ma, rzecz jasna, oświetlać ulicę, chodnik, ale w rzeczywistości aż 40 proc. tego światła ucieka powyżej linii horyzontu. Winne są i niewłaściwe oprawy (np. lampy sodowe, które przy okazji zniekształcają kolory), ale także klosze rozpraszające promienie ku górze. Zdecydowanie lepsze są klosze płaskie.

LED-owe szaleństwo


Jako przykład miasta gubiącego energię z latarni Piotr Nawalkowski wskazuje Kraków. Jak wyliczyli specjaliści z Politechniki Krakowskiej, rocznie ucieka tam w kosmos 2,5 miliona złotych. Na szczęście obecnie samorządy pieniądze liczą coraz uważniej, wzdłuż ulic wyrastają zatem oszczędne i dobrze wyprofilowane lampy LED, które królują także w mieszkaniach.

- Świat na ich punkcie oszalał i jest obecnie bezkrytyczny wobec tego epokowego wynalazku, ale i to oświetlenie nie jest idealne - uważa Piotr Nawalkowski. - Białe zimne światło zaburza wspomniane już nocne wydzielanie melatoniny. Wybierajmy zatem tzw. światło białe ciepłe, czyli poniżej 3 tysięcy kelwinów. LED-y są odpowiednio oznakowane. Zrezygnujmy z ksenonowych bielutkich lamp, które świecą oszczędnie, ale mają niekorzystny wpływ na zdrowie i samopoczucie.

Świeca dla bogatych


Stowarzyszenie „Polaris” od lat przygląda się także polskim ulicom. Lobbuje na rzecz montowania, o ile to tylko jest możliwe, latarni z czujnikami ruchu, zachęca też do stosowania reduktorów mocy, które ograniczają intensywność świecenia lamp w późnych godzinach nocnych.

Im dalej w las, tym...chciałoby się powiedzieć ciemniej, ale to chyba nie do końca prawda. W dziedzinie oświetlenia osiągnęliśmy w tej chwili szczyt możliwości, a przynajmniej są o tym przekonani naukowcy z Instytutu Fizyki UMK, których wykładowi „Od świecy do świecy” przysłuchiwaliśmy się także podczas tegorocznej odsłony toruńskiego Festiwalu Nauki i Sztuki. Zaczęło się od prehistorii, później naukowcy przywołali postacie: Szkota Williama Murdocha (pierwsza lampa gazowa, 1792 r.), Humphreya Davy’ego (lampa łukowa, 1802), Ignacego Łukasiewicza (lampa naftowa, 1853), Thomasa Alvę Edisona (opatentował żarówkę, 1879), by wreszcie zachwycić słuchaczy walorami nowoczesnych lamp LED.

- Efektowna historia sztucznego oświetlenia zaczyna się na dobre dopiero na początku XVIII wieku
- podkreśla prof. dr hab. Piotr Targowski z Instytutu Fizyki UMK. - Wcześniej powszechnie panowała ciemność. Ludzkość radziła sobie m.in. wykorzystując świece. Choć było to oświetlenie niedostateczne, to kosztowało sporo. Gdyby porównać je z oświetleniem elektrycznym, to świece były droższe aż o dwa tysiące razy. Mógł sobie więc pozwolić na luksus ich używania na co dzień tylko bardzo zamożny człowiek. Co z biedakami? Nie mieli innego wyjścia, chodzili spać z kurami.

Ciekawostki


Niebo do wyczyszczenia

- W Austrii i Niemczech przy ulicznych latarniach instaluje się wyłączniki zegarowe, zmniejszające jasność oświetlenia w czasie, kiedy ruch uliczny znacząco się zmniejsza. Niektóre latarnie mogą być także wyłączane na część nocy.

- Dwie trzecie ludzkości żyje w obszarach zanieczyszczonych przez światło: w Stanach Zjednoczonych - 97 proc., a w Unii Europejskiej - 96 proc. ludzi mieszka na obszarach, w których nocne niebo nigdy nie jest ciemniejsze niż przy Księżycu świecącym
w kwadrze. Do oceny stopnia zanieczyszczenia nieba używa się fotometrów, ale stosowana jest także dziewięciostopniowa skala Bortle’a.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.