Inspekcja podstępnych rozgrywek

Grażyna Ostropolska, rys. Łukasz Ciaciuch 24 kwietnia 2015, aktualizowano: 24-04-2015 09:26

Czy przedsiębiorcy z naszego regionu próbują wciągnąć inspektorów pracy we własne biznesowe rozgrywki, posuwając się do wyrafinowanych intryg i szantażu? Tym sprawom przygląda się prokuratura.

Fot.: Łukasz Ciaciuch

Śledczy mają wyjaśnić, czy inspektorzy Państwowej Inspekcji Pracy nawiązywali nieuprawnione stosunki towarzyskie z kontrolowanymi pracodawcami, czego efektem mógł być... spisek.


- Dotarła do mnie informacja, że grupa nieprzyjaznych mi inspektorów weszła w kontakt z przedsiębiorcami z Bydgoszczy oraz okolic Torunia i planuje mnie zniszczyć. Byłam podobno śledzona i podsłuchiwana, bo próbowano na mnie znaleźć haki - te słowa padły niedawno z ust Małgorzaty Porażyńskiej, szefowej Okręgowego Inspektoratu Pracy w Bydgoszczy i na reakcję nie trzeba było długo czekać.

„To nie inspektorzy spiskują wspólnie z przedsiębiorcami, tylko kierownictwo OIP idzie z nimi na układ, by się pozbyć niewygodnych inspektorów. Nie można ich zwolnić ad hoc, więc szuka się na nich haka i wytacza postępowania dyscyplinarne (…) - to fragment listu do naszej redakcji. Jego autorzy, pracownicy inspekcji, podają przykłady koleżanek i kolegów, którzy (ich zdaniem) doświadczają dyskryminacji i są ofiarami intryg.

O mobbingu w kujawsko-pomorskiej Państwowej Inspekcji Pracy media piszą od kilku miesięcy. Analiza anonimowych ankiet, przeprowadzonych przez Główny Inspektorat Pracy, wykazała, że co najmniej 17 osób na 125 zatrudnionych w OIP doświadczyło zachowań noszących

znamiona mobbingu.


Część z nich przebywa na długotrwałych zwolnieniach, wystawionych przez psychiatrów i poddaje się terapii. O tym, co czują ofiary domniemanego mobbingu, pisaliśmy przed miesiącem w publikacji „Dlaczego nie chce im się żyć”. Dziś odsłaniamy nowy wątek, który się z tym wiąże i jest równie niepokojący.

„Nasza koleżanka z oddziału w Toruniu jest ofiarą wyrafinowanej intrygi, a jej efektem są trzy zarzuty dyscyplinarne. Zarzuca się jej m.in. wyłudzenie delegacji, a dowodem na to ma być fakt, że dzień po rozmowie z szefową OIP, osoba, która świadczyła na jej korzyść, wycofała swoje oświadczenie” - czytamy w liście do redakcji. Według naszych informatorów, kulisy tej sprawy wyglądały tak:

Inspektorka N. ma kłopot, bo zarzuca się jej, że nie była na kontroli, na którą pobrała delegację. Pracownica broni się, przynosząc oświadczenie od pani R., dyrektorki firmy drogowej z Brodnicy. Twierdzi ona, że pomagała N. w naprawie auta, którym ta jechała na kontrolę, a właściwie z niej wracała, bo nie zastała pracodawcy. Zarzut dyscyplinarny upada, ale sprawa się komplikuje, bo pani R. żąda za tę „pomoc” rewanżu. Chce, by inspektorka doniosła do prokuratury na jej byłego pracownika, a dziś konkurenta. Sprawa dotyczy składania fałszywych zeznań przez osoby u niego zatrudnione, które co innego mówią w postępowaniu karnym, a co innego inspektorowi pracy.

N. twierdzi, że nie ma takich uprawnień i proponuje pani R., by sama złożyła doniesienie, na co słyszy:

„Jesteś głupia, czy tylko taką udajesz”


Inspektorka już wie, że popełniła błąd, bo zaufała R., dyrektorce firmy, którą kontrolowała i podobne czynności wykonywała u jej konkurenta. Żądanie pani R. odbiera jako szantaż, któremu nie chce się poddać, więc jej wniosek o powiadomienie prokuratury przekazuje do rozpatrzenia przełożonym. Sprawa wraca do niej rykoszetem, bo...

„18 lutego pani R. spotyka się z szefową OIP Małgorzatą Porażyńską, a dzień później przesyła do OIP oficjalne pismo, w którym wycofuje swoje oświadczenie dla N. sprzed 15 miesięcy, kłamliwie sugerując, że napisała je tylko na potrzeby złagodzenia konfliktu małżeńskiego inspektorki. Efekt jest taki, że pani N. dostaje dwa zarzuty dyscyplinarne: wyłudzenia delegacji i ujawnienia pani R. służbowej tajemnicy”- czytamy w liście do redakcji. Próbujemy te informacje sprawdzić u źródła.

- Nie wiem, o czym pani mówi, bo ja nie znam żadnych inspektorów pracy! - idzie w zaparte pani R.

Szefowa OIP Małgorzata Porażyńska nie zaprzecza, że wobec jednej z toruńskich inspektorek prowadzone jest postępowanie dyscyplinarne, a zarzuty są bardzo poważne, ale na temat oświadczenia pani R. nie będzie z nami rozmawiać. - Ta sprawa jest przedmiotem postępowania dyscyplinarnego oraz prokuratury i to ona zdecyduje, czy doszło do przestępstwa - mówi.

Brodnicki wątek dotyka też innej pracownicy toruńskiej inspekcji pracy. Nasi informatorzy twierdzą, że usiłowano na niej wymusić, by skargę, złożoną przez przedsiębiorcę konkurującego z firmą pani R., potraktowała jako anonimową, ponieważ go nie wylegitymowała.

- Odmówiła, bo jeśli ktoś podaje swój adres w załączonych do skargi dokumentach, nie może być traktowany jako osoba anonimowa, której skargę można zignorować - twierdzą jej koledzy, przywołując fakt, że nikt nie legitymuje nadawców skarg listownych, które traktowane są jako imienne i muszą być rozpatrzone w ciągu 30 dni. Odmowa napisania przez pracownicę oświadczenia, że „nie jest pewna, czy składający skargę był tym, za którego się podawał” poskutkowała wezwaniem jej nazajutrz...

na dywanik do szefowej.


„K. była przerażona, że ją zwolnią i tak się rozchorowała, że poszła na zwolnienie lekarskie” - czytamy w liście, którego autorzy zwracają uwagę na fakt, że ta sytuacja miała miejsce po lutowej wizycie pani R. u Małgorzaty Porażyńskiej. Co na to szefowa OIP?

- Mieliśmy przypadki skarżących, podszywających się pod inne osoby, więc prosimy pracowników, by potwierdzali ich tożsamość - tłumaczy Małgorzata Porażyńska. Jej zdaniem, osoby, które mają postępowanie dyscyplinarne lub inne problemy w pracy celowo podsycają emocje. - Wiem, że dzwonią do tych, którzy przebywają na zwolnieniach lekarskich strasząc, że jak przyjdą do pracy, to zostaną zwolnione, więc ostatnio ja też do nich telefonuję z informacją, że nie powinny się niczego obawiać - dodaje szefowa inspekcji. Ostatnio dużo rozmawia z ludźmi o ich problemach, bo w OIP stworzono Zintegrowany System Zarządzania Konfliktem, który, jak czytamy w liście skierowanym do pracowników, „pozwoli przywrócić harmonię w relacjach zawodowych, zachęci do dyskusji i weryfikacji poglądów”.

Część pracowników w to wierzy, część podchodzi do projektu nieufnie. - Nowe kierownictwo winno było od tego zacząć swoje rządy, a nie od mobbingu i zamordyzmu - słyszymy od pracowników bydgoskiej inspekcji, a toruńscy inspektorzy dodają: - Wstyd nam, że pracujemy w instytucji, w której niszczy się ludzi i łamie pracownicze prawa, do ochrony których nas powołano.

Spece od przestępczości gospodarczej z Komendy Wojewódzkiej Policji w Bydgoszczy przyglądają się jeszcze jednej sprawie, która ma wskazywać na domniemany udział inspektorów pracy w biznesowych rozgrywkach jednego z bydgoskiego przedsiębiorców. Miał on podobno usłyszeć od inspektora kontrolującego jego firmę, że jest odgórny nakaz, by zamknąć jego zakład, bo przeszkadza w rozbudowie miasta, więc zaczął pisać do OIP listy, sugerujące „układ”. Zapewniony, że to kłamstwo, napisał kolejne pismo, w którym poinformował o „spisku inspektorów przeciw Porażyńskiej”. Szefową OIP tak to zaniepokoiło, że zawiadomiła prokuraturę.

- Na ten temat nie będę rozmawiać. Powiem tylko, że nie akceptuję sytuacji, gdy inspektor zataja fakt, iż w tym zakładzie doszło do wypadku osoby niepełnosprawnej, która nie miała aktualnych badań lekarskich - mówi.

Fakty


Kontrole, mandaty i grzywny

- Państwowa Inspekcja Pracy jest organem powołanym do sprawowania nadzoru i kontroli przestrzegania prawa pracy, a w szczególności zasad bezpieczeństwa i higieny pracy, a także przepisów dotyczących legalności zatrudnienia i innej pracy zarobkowej. Okręgowemu Inspektoratowi Pracy w Bydgoszczy podlegają oddziały terenowe w Toruniu i Włocławku.

- W 2014 roku pracowało w Kujawsko-Pomorskiem 78 inspektorów pracy, którzy przeprowadzili 4470 kontroli u 3370 pracodawców. Wydali ogółem 19185 decyzji, z czego 420 dotyczyło wstrzymania prac, a 545 eksploatacji maszyn. 419 decyzji nakazywało wypłacenie należnych świadczeń na kwotę 7058000 zł. Wydano 911 mandatów karnych i nałożono na pracodawców 1085000 zł grzywien. Skierowano też 191 wniosków do sądu.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.