Starcie drogowych malarzy

Małgorzata Oberlan 17 kwietnia 2015

Malowanie oznakowania poziomego na drogach to świetny biznes. Starcie potentata, jakim jest zakład VIA z Brodnicy, z firmą, którą założył jej były pracownik, wydaje się przesądzone. Chyba że prokuratura i sąd uznają racje płotki.

Zakład Robót Drogowych VIA w Brodnicy to nie tylko dwie dekady pięknej historii, świetne referencje i laury uznania. Ciemna strona tej firmy to choćby weksle wystawiane pracownikom.

Fot.: Jacek Smarz

W jednym narożniku: Zakład Robót Drogowych VIA z Brodnicy - z ponaddwudziestoletnim doświadczeniem, referencjami z Bydgoszczy, Torunia, Warszawy, Łodzi i nie tylko oraz gęstą siecią kontaktów. W drugim - firma pana Dariusza (nazwisko do wiadomości redakcji), założona niecałe dwa lata temu. Na ringu obie strony walczą bez pardonu.

Zaszachowany wekslem


Oto wersja tej historii pana Dariusza, który sam zgłosił się do redakcji, wymęczony - jak mówi - „brodnickim układem”.


- W firmie VIA Wojciecha i Renaty Rocławskich pracowałem od 2008 do 2013 roku. Wygasła mi umowa o pracę i pani Renata zaproponowała nową, już na stałe, ale odmówiłem. Założyłem własną działalność i zacząłem sam malować drogi. Moje problemy pojawiły się w okolicach czerwca 2014 roku, kiedy wziąłem udział w przetargach na malowanie w Wąbrzeźnie i Włocławku. Startowała w nich także VIA i, jak sądzę, wtedy mój były pracodawca zrozumiał, że jestem dla niego konkurencją - mówi mężczyzna.

Pewnego czerwcowego dnia Renata Rocławska, dyrektorka firmy, miała przyjechać do niego do domu pod Brodnicą z adwokatem, wyposażonym w dyktafon i oskarżyć pana Dariusza o kradzież farby, specjalnych kulek i tak zwanej masy chemo.

- Była szefowa zagroziła mi, że zrobi użytek z weksla in blanco, który, jak większość pracowników, podpisałem zaczynając u niej pracę. Padły słowa o blisko stu tysiącach złotych. Przeraziłem się i przyjąłem jej propozycję, dotyczącą malowania dla niej jako podwykonawca 2-3 tysięcy metrów kwadratowych co roku, przez kilka lat. Te umowę odpracowania weksla zawarliśmy „na gębę” - dodaje pan Dariusz.

W 2014 roku mężczyzna malował dla firmy VIA ulice w Olsztynku i Toruniu. Niestety, jak twierdzi, jego były pracodawca złamał umowę. - Latem dostałem wezwania do zapłacenia weksla o wartości 81 tys. zł za rzekome przywłaszczenie sobie nie tylko farby, ale i części malowarek należących do firmy VIA. Dołączony do niego był protokół komisji zakładowej z 25 listopada 2013 roku. Potem dowiedziałem się, że prokuratura w Brodnicy przedstawiła mnie oraz panu Maciejowi, który też odszedł z VII i pracuje u mnie, zarzuty przywłaszczenia mienia. Czeka mnie postępowanie karne, a na razie swoich praw dochodzę przed Sądem Pracy w Toruniu. Zmuszony zostałem do zawiadomienia prokuratury o składaniu przeciwko mnie fałszywych zeznań przez świadków, bo i do tego posuwa mój były pryncypał - kończy pan Dariusz.

„Nie dam się okradać”


Dyrektorka Renata Rocławska wersję byłego pracownika komentuje krótko: „To nieprawda”. I przedstawia swoją, którą zresztą w kluczowym punkcie potwierdza prokuratura.

- Pan Dariusz był świetnym pracownikiem: dyspozycyjnym i uczciwym, ale do czasu. Podejmując u mnie pracę nie tylko podpisał weksel (muszę tego wymagać od pracowników, bo pracują na bardzo drogich maszynach), ale i zakaz pracy dla konkurencji. Tymczasem, będąc zatrudnionym jeszcze u mnie, zarejestrował swoją firmę i robił różne fuchy. Co najgorsze, w porozumieniu z trójką innych pracowników, których musiałam zwolnić dyscyplinarnie, gromadził moją farbę i inne materiały, by korzystać z nich podczas prowadzenia własnej działalności. Miarka się przebrała, gdy odkryłam, że z kosztownych części okradzione zostały moje maszyny - podkreśla Renata Rocławska.

Panu Dariuszowi i jego koledze panu Maciejowi zarzuca, że w okresie od 2010 roku do 31 października 2013 roku okradli ją z części do trzech maszyn: Trassar 131, Trassar 8 i Powerline 8900. Przywłaszczyć mieli sobie nie tylko pistolety do farby i kulek, ale i komputer Elexar 20 warty 40 tys. zł. Do tego tonę szklanych mikrokulek, 2,7 tony farby i 1,4 tony masy chemoutwardzalnej, łącznie powodując straty w wysokości 81 tys. zł.

- Faktycznie w czerwcu 2014 roku odwiedziłam pana Dariusza z adwokatem w jego domu. Przyznał się do winy, co nagraliśmy. Szybko zorientowałam się, że nie będę miała z czego ściągnąć w przyszłości należnych mi pieniędzy. Zaproponowałam odpracowanie tej sumy w ciągu 3-4 lat. W zamian obiecałam, że nie uruchomię weksla i nie zgłoszę sprawy w prokuraturze. Taka była nasza umowa - dodaje Renata Rocławska.

Niestety, jak twierdzi pani dyrektor, już 15 lipca umowę pan Dariusz złamał. Malując dla niej jezdnię w Toruniu wszedł w konszachty z jednym z pracowników firmy VIA i za wódkę „odkupywał” od niego zakładową farbę. A warto dodać, że brodnicka firma sama ją produkuje, by móc gwarantować odpowiedni poziom usług.

- Nie mogę dać się tak bezczelnie okradać. 19 lipca uruchomiłam weksel i wystąpiłam do Sądu Pracy. 4 sierpnia poinformowałam o wszystkim prokuraturę - dyrektorka pokazuje kopię listy zarzutów, które brodniccy śledczy przedstawili panom Dariuszowi i Maciejowi w grudniu 2014 roku. Najpoważniejsze dotyczą przywłaszczenia mienia, ale są jeszcze i te dotyczące przedstawienia nieprawdziwych dokumentów w postępowaniach przetargowych.

Jak święta krowa?


Pan Dariusz i inni zwolnieni dyscyplinarnie pracownicy twierdzą, że starcie z byłym pracodawcą w Brodnicy to porażka. VIA ma mieć tu szczególne względy, chwalić się znajomościami między innymi w policji i prokuraturze. Renata Rocławska zdecydowanie temu zaprzecza, ale trudno nie zainteresować się warunkami, na jakich co roku jej firma maluje ulice w Brodnicy.

W przeciwieństwie do wielu innych samorządów, Urząd Miasta Brodnicy nie ogłasza otwartego przetargu tylko kieruje zapytania ofertowe do bardzo wąskiego grona brodnickich firm: VIA, Malkor i Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej. Tak się składa, że najkorzystniejszą ofertę na pomalowanie 2960 mkw. w mieście co roku składa VIA. Tyle że jeden metr wycenia sobie na ok. 19,80 zł, podczas gdy w Iławie, Wąbrzeźnie, Toruniu, Chełmnie, Ełku i innych miastach (sprawdziliśmy) maluje się metr za 7-10 zł.

- W ubiegłym roku mój znajomy z Grudziądza, szef firmy City Road Design, złożył ofertę Brodnicy, wyceniając pomalowanie metra na 10 zł. I co? I tak wygrała VIA, ze stawką 19,80 zł - relacjonuje pan Dariusz. - W tym roku ja sam przed malowaniem poszedłem do burmistrza Jarosława Radacza i zaproponowałem stawkę 7 zł za metr. Polecił mi przesłać dane firmy mailem urzędnikowi i czekać na zapytanie ofertowe. Nie doczekałem się go i miasto znów malowała VIA.

Zapytaliśmy władze Brodnicy, czy pamiętają tę sytuację i jak się do niej odniosą. Od rzeczniczki Zdzisławy Marciniak doczekaliśmy się takiej odpowiedzi: „Urząd Miejski w Brodnicy zgodnie z obowiązującą procedurą wyłonił wykonawcę dla zadania pod nazwą „Wykonanie oznakowania poziomego na ulicach miejskich na terenie miasta Brodnicy o powierzchni ok. 2960 mkw. Oferta, która została złożona przez P.H.U. (tu nazwa firmy pana Dariusza) nie zawierała podstawowej informacji - ceny jednostkowej za wykonanie metra kw. oznakowania poziomego. W związku z powyższym oferta usługodawcy została odrzucona”.

Sama Renata Rocławska podkreśla, że, po pierwsze, VIA bije konkurencję jakością usług i terminami gwarancji. A po drugie... - To, co ja malowałam w Toruniu za 7 zł od metra, firma pana Dariusza dostała do malowania za 18 zł. Widać więc, że różnie to bywa z tymi stawkami - dodaje.

Zgody nie będzie


Brodnicka VIA rocznie maluje około pół miliona metrów kwadratowych na drogach i ulicach całej Polski. Firmy podobne do założonej przez pana Dariusza - kilka tysięcy. Dość często stają się podwykonawcami malujących potentatów i obie strony zyskują na takiej współpracy. W Brodnicy to się nie udało.

Warto wiedzieć


Weksle, czyli niewolnictwo XXI wieku

- Przed podpisywaniem weksli in blanco przez pracowników od dawna ostrzega Główny Inspektor Pracy. Wskuje też na orzecznictwo Sądu Najwyższego, który uznaje je za nieważne z mocy prawa.

- Dopiero jednak nowelizacja Kodeksu pracy, nad którą prace właśnie przyspieszyły w Sejmie, ma przynieść jasny zakaz wystawiania takich weksli przez pracodawców. Kodeks w obecnej formule wyraźnie się do nich nie odnosi.

- Jak dosadnie rzecz ujęła posłanka Julia Pitera (PO), weksle w pracy to „niewolnictwo XXI wieku”. Najczęściej podpisują je ci, którzy podejmą pracę za każdą cenę.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.