Narkotyki biorą wszystko

Piotr Schutta 17 kwietnia 2015

Osiedle na peryferiach Koronowa jeszcze śpi, kiedy w jednej z posesji rozgrywa się dramat Natalii Ch. To ostatnia, najbardziej tragiczna jego odsłona. Kobieta wiele razy próbowała wyrwać się z toksycznego związku z człowiekiem pokonanym przez nałóg.

Fot.: Łukasz Ciaciuch

Jest sobota, tydzień do świąt wielkanocnych, dochodzi piąta rano. Odziana w koszulę nocną kobieta wybiega przed dom i wzywa pomocy. Mieszkająca naprzeciwko sąsiadka w pierwszej chwili nie jest pewna czy ma do czynienia z postacią człowieka, czy z czymś nierealnym. Oniemiała, patrzy bowiem na biegający po podwórku słup ognia.


- To było jak żywa pochodnia. Tak relacjonuje nasz świadek - mówi jeden ze śledczych z Prokuratury Bydgoszcz-Północ, która prowadzi śledztwo.

Ostatni telefon Natalii


Odtworzenie szczegółów zdarzeń z 28 marca, które doprowadziły do śmierci 30-letniej matki dwójki dzieci, będzie trudne. O tym, co naprawdę stało się o świcie w domu o elewacji barwy wrzosu, wiedzą bowiem tylko dwie osoby. Niestety, pierwsza z nich, Natalia Ch., po kilkunastu dniach walki o życie w Zachodniopomorskim Centrum Leczenia Ciężkich Oparzeń i Chirurgii Plastycznej w Gryficach - zmarła. Drugą osobą jest jej mąż, 31-letni Marcin Ch., jedyny naoczny świadek, a jednocześnie podejrzany. Od niego jednak prowadzący śledztwo nie mogą się niczego dowiedzieć. Kiedy jego żona jeszcze żyła, miał powtarzać przesłuchującym go policjantom: „Ją zapytajcie”.

- Zachowanie podejrzanego świadczy o spłyconej uczuciowości wyższej. Przyznaje się do zdarzenia, ale twierdzi, że nie chciał zabić. To tak, jakby się wcale do niczego nie przyznawał - mówi prokurator Adam Lis.

Jak wynika z dotychczasowych ustaleń śledztwa, wszystko rozegrało się w garażu i kotłowni. Mężczyzna wziął butelkę z rozpuszczalnikiem, oblał żonę i podpalił. Zanim straciła przytomność, Natalia Ch. zdołała zadzwonić do teściowej, prosząc o wezwanie pogotowia. Kiedy przyjechała ekipa ratowników i policja, kobieta jeszcze żyła, była przytomna, jej mąż siedział na schodach. Na pytanie o przebieg zdarzeń miał odpowiedzieć cytatem z filmu „Psy”: „Bo to zła kobieta była”. I dodał: „Jak chcecie, to mnie zastrzelcie”.

Badanie narkotestem wykazało, że w jego organizmie jest metamfetamina. Narkotyk działający podobnie jak amfetamina, tyle że silniejszy i szybciej uzależniający, znany pod nazwami meta, ice, crystal, crank. W ramach kampanii antynarkotykowej w USA publikowane są zdjęcia osób uzależnionych od metyloamfetaminy, pokazujące, jak szybko narkotyk ten zmienia człowieka we wrak. W opisach skutków ubocznych jego zażywania wymienia się objawy charakterystyczne dla schizofrenii, jak paranoje i halucynacje.

- Nie wiemy jeszcze, czy oprócz tego mężczyzna zażywał także dopalacze. Stan jego psychiki pozostawia wiele do życzenia. Oceni to biegły psychiatra - mówią w prokuraturze.

Miglanc z niego wyrósł


Poparzenia trzeciego i czwartego (najwyższego) stopnia objęły 70 proc. powierzchni ciała. Rokowania od początku były złe. Najpierw Natalia Ch. została przewieziona do Szpitala Wojskowego w Bydgoszczy, a stamtąd natychmiast do specjalistycznej kliniki w Gryficach. Tam spędziła w stanie śpiączki farmakologicznej jedenaście dni. Oddychał za nią respirator.

- Był nawet moment, kiedy stan pacjentki zaczął się stabilizować i wreszcie mogliśmy rozpocząć planowanie niezbędnych zabiegów. Ale trwało to krótko. Momentalnie nastąpiło pogorszenie i już nic nie mogliśmy zrobić - mówił dziennikarzom Łukasz Szyntor, rzecznik gryfickiego szpitala.

Rodzice Marcina Ch. i matka zmarłej kobiety nie chcą z nikim rozmawiać o tragedii.

- Wszystko jest w prokuraturze i niech prokuratura to wyjaśnia - mówi matka Natalii Ch. Nie chce nikogo obwiniać ani ujawniać rodzinnych sekretów. Mieszka na drugim końcu Koronowa, w spokojnej dzielnicy domków jednorodzinnych. Z okien jej domu widać posesję rodziców zięcia. Nie ma do nich żalu.

- Utrzymujemy normalne kontakty. Dzieci trafiły pod moją opiekę - dodaje. Rozmawiamy dwa dni przed ceremonią pogrzebową. Przez telefon. Kobieta właśnie wróciła ze szpitala w Gryficach, gdzie załatwiała ostatnie formalności związane z przekazaniem ciała zmarłej córki. - Nie wiem, jak my wszyscy przeżyjemy ten pogrzeb - ścisza głos.

- Chodziłem z Marcinem do jednej klasy. Potem nasze drogi się rozeszły. Pamiętam go jak biegał z rodzicami po Koronowie i nauczał. Należeli do Kościoła świadków Jehowy. I taki miglanc z niego wyrósł. Podobno już w wojsku świrował - mówi młody mężczyzna z osiedla.

Niech pan idzie


Na ulicy Objazdowej, dwa tygodnie po sobotnich wypadkach życie wokół wrzosowego domu toczy się swoim rytmem. Naprzeciwko pracuje głośno szlifierka do kamienia, obok sprzątają przed nowo wybudowaną posesją, ktoś inny naprawia coś w garażu. Zapytani o małżeństwo Ch. mieszkańcy pobliskich posesji kręcą przecząco głowami i wzruszają ramionami. - Niech pan idzie tam, my tu od niedawna mieszkamy. Nic nie wiemy - wymigują się jedni i pokazują palcem następnych. Tamci to samo:

- My nic nie wiemy. Niech pan idzie do tych, o tam. To oni wezwali pogotowie, bo usłyszeli krzyki.

- Wszystko jest w Internecie. Wie pan, co to jest wujek Google? Tam już wszystko napisali. Już po ptakach - podnosi głos młody mężczyzna w białej koszulce. Przyznaje, że jego rodzina utrzymywała kontakty z Ch., ale... nic nie powie. - Dupę będzie zawracał - dodaje na boku, myśląc, że reporter już go nie słyszy.

Kobiety z galerii handlowej, w której ostatnio pracowała Natalia Ch., też rozmowne nie są. Tłumaczą, że niewiele mają do powiedzenia. Natalia była cichą, spokojną osobą. Krótko z nimi pracowała.

- Brunetka, szczupła, zadbana. Co jej się powiedziało, to zrobiła. Nie zwierzała się ze swojego życia. Nikt nie wiedział, że ma jakieś problemy w małżeństwie - tłumaczą ekspedientki.

Koronowo to małe, niespełna 11-tysięczne miasteczko. Wieści rozchodzą się tutaj szybko. Ludzie opowiadają o nieudanych próbach zerwania Natalii z Marcinem Ch. O kłótniach między młodymi i o... narkotykach.

Producent i handlarz


W dokumentacji policji koronowskiej nie ma śladu ani „niebieskiej karty”, zakładanej zwykle w przypadku stwierdzenia przemocy domowej, ani wezwań do awantur. Są za to rozliczne ślady działalności narkotykowej Marcina Ch.

Najwięcej z marca 2011 roku, kiedy do piwnicy domu przy Objazdowej wkroczyła ekipa policjantów z wydziału kryminalnego komendy wojewódzkiej w Bydgoszczy. Wynieśli 52 donice z konopiami indyjskimi i zdemontowali profesjonalny sprzęt do naświetlania, dogrzewania i wentylowania roślin. Były też tabletki ecstasy. Ostatecznie 26-letni wówczas mężczyzna usłyszał zarzuty dotyczące produkcji, posiadania i rozprowadzania narkotyków. Zapadł wyrok więzienia - 3,5 roku w zawieszeniu na 7 lat.

- W tej chwili toczy się kolejne postępowanie przeciwko temu mężczyźnie. O posiadanie narkotyków - mówi prokurator Lis i przypomina sobie Natalię Ch. - Kontaktowała się z naszą prokuraturą. Miała zastrzeżenia, co do przeszukania domu i zabezpieczenia kilku przedmiotów. Chciała je odzyskać. Już się nie dowiemy czy występowała z własnej woli, czy w imieniu męża, który ją do tego zmusił.

Formalnie Marcin Ch. nadal jest podejrzany o usiłowanie zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem. Teraz jednak zarzut najprawdopodobniej zostanie zmieniony na dokonanie zabójstwa.

Warto wiedzieć


Przestępstwa psychofarmakologiczne

Krajowe Biuro do spraw Przeciwdziałania Narkomanii mówi o czterech rodzajach przestępczości narkotykowej. Wśród nich wymienia tzw. przestępstwa psychofarmakologiczne, popełniane pod wpływem substancji psychoaktywnej, w wyniku przyjęcia dużej dawki substancji lub długotrwałego jej zażywania. Model psychofarmakologiczny zakłada, iż zażycie dużej dawki substancji psychoaktywnej lub długotrwałe używanie narkotyku może powodować agresję i przemoc. Ponadto skutki użycia narkotyków mogą objawiać się m.in. pobudliwością, drażliwością, lękami, rozhamowaniem, silnymi zmianami nastrojów, zaburzeniami kognitywnymi i ograniczoną zdolnością oceny sytuacji.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 17-04-2015 18:35

    Oceniono 3 razy 2 1

    - rodzina: Znam ich dokładnie marcina natalie jestem rodziną ale otwarta na pytania

    Odpowiedz