Dźwięk jak srebro czysty

Krzysztof Błażejewski 10 kwietnia 2015

Taśma ukryta wewnątrz przewodu prowadzącego do głośnika nie może mieć więcej niż 0,15 mm grubości i musi być wykonana w całości z jednego tylko kryształu srebra. Tego jeszcze nikt na świecie nie dokonał. Oni będą pierwsi.

W tzw. pokoju odsłuchań w firmie Albedo, mieszczącej się w starej kamienicy przy ul. Marcinkowskiego, można usiąść wygodnie na miękkiej sofie, włączyć swoją ulubioną, dobrze znaną płytę

Fot.: Tomasz Czachorowski

Kiedy siadam na wygodnej sofie, zapada półmrok, ale i tak dodatkowo zamykam oczy dotąd utkwione w płycie ze sklejki, naśladującej miniaturowe kasetony dla lepszego rozpraszania dźwięku. Po chwili z lewej strony słyszę ledwo wyczuwalną melodię altówek, w którą wdziera się donośnie śpiewna i płynna pieśń skrzypiec. Niemal czuję drgania strun, zaczynam słyszeć przesuwający się smyczek, łatwo odróżniam, kiedy bliski krawędzi włosia na swej drodze, zawraca. Przysiągłbym, że czuję ciepło oddechu grającego. Już nie muszę się dalej przekonywać. Znam dobrze ten utwór i tę płytę. To słuchany dziesiątki razy koncert skrzypcowy e Mendelssohna w wykonaniu Ruggiero Ricciego i orkiestry filharmonii węgierskiej. Nigdy jednak nie słyszałem go tak doskonale, tak w pełni, tak niezwykle czysto, bogato jak teraz.

Iluzja obecności


- I to właśnie robi różnicę - uśmiecha się Grzegorz Gierszewski. - Nam chodzi o to, żeby stworzyć iluzję, że po włączeniu płyty muzyk czy nawet cała orkiestra przyszła do naszego domu, by zagrać wyłącznie dla nas. Słuchając w domu zwykłej płyty nawet spod znaku hi-fi, słyszymy tylko, że świetnie i czysto gra np. saksofonista. I to właściwie wszystko. Za sprawą naszego sprzętu możemy odkryć nie tylko, w którym miejscu mieszkania muzyk stoi, ale także poczuć, że się porusza, w którą stronę kiwa głową i jak trzyma instrument. Możemy mieć wrażenie, że wystarczy zburzyć ścianę, która jest przed nami, a wtedy pojawi się za nią grająca orkiestra.

To niezwykłe brzmienie Grzegorz Gierszewski uzyskuje za sprawą interkonektu Monolith i przewodów kolumnowych Metamorphosis. Ich największym sekretem jest to, że wykonane są z najczystszego srebra. Niezwykłe ich właściwości odkryć można w saloniku firmy Albedo, znajdującym się w odremontowanej ponadstuletniej zabytkowej, kamienicy w Bydgoszczy przy ulicy Marcinkowskiego. Można tam usiąść wygodnie i posłuchać, co człowiek potrafi zrobić z dźwiękiem.


Przy maszynie do wytwarzania wszelkiego rodzaju przewodów ze srebra Grzegorz Gierszewski (z lewej) i Marcin Kałdan. Cena tych przewodów tylko w niewielkim stopniu uzależniona jest od aktualnej ceny srebra na rynkach światowych

fot. Tomasz Czachorowski

Przy maszynie do wytwarzania wszelkiego rodzaju przewodów ze srebra Grzegorz Gierszewski (z lewej) i Marcin Kałdan. Cena tych przewodów tylko w niewielkim stopniu uzależniona jest od aktualnej ceny srebra na rynkach światowych


- Nie przekonujemy nikogo na siłę - mówi Gierszewski. - Nie namawiamy do kupna. Po co nam ktoś, kto przyjdzie z reklamacją, że dał się niepotrzebnie namówić? Chodzi o to, żeby klient sam siebie przekonał.

- Najlepiej przyjść ze swoją ulubioną płytą, którą zna się doskonale - uważa Marcin Kałdan z firmy Audio-connect, który od siedmiu lat współdziała z Gierszewskim, sprzedając wzmacniacze i głośniki najwyższej klasy.

- U nas można przekonać się na własne uszy, jaka jest różnica między kolumną za np. 3 tysiące a kolumną za 30 tysięcy złotych. Są tacy, którzy mówią, że słyszą różnicę, ale nie jest ona dla nich na tyle duża, aby mieli inwestować w nowy sprzęt. Zdecydowana większość odkrywa jednak w sobie bakcyla, słysząc na płycie tyle nowych rzeczy, których sami się nigdy by nie spodziewali. Kiedyś przyszedł klient, który poszukiwał dobrej jakości sprzętu. Powiedział, że przeznacza na ten cel 6 tys. zł. Wystarczyło na kolumny. Potem ten sam klient przyszedł posłuchać, jak działa wzmacniacz. Też go kupił. Za kilka dni wrócił, żeby przetestować kable. I je nabył. W sumie wydał aż 43 tysiące.

Jak krok Armstronga


Na początku lat 90. dobrego sprzętu do słuchania muzyki w domu nie było w Polsce prawie w ogóle, a na Zachodzie kosztował on krocie. Wtedy Amerykanie odkryli, że przewody wykonane z czystego srebra w znaczący sposób podnoszą jakość przenoszonego dźwięku. Na rynku pojawiły się przewody firmy Kimber z czystego, bardzo wysokiej próby srebra. To była nowa generacja jakości przekazywanego dźwięku. Coś na podobieństwo słynnego kroku Armstronga.

Końcówki przewodów wykonanych z czystego srebra także muszą być najwyższej jakości.

fot. Tomasz Czachorowski

Końcówki przewodów wykonanych z czystego srebra także muszą być najwyższej jakości.


- Kupiłem interkonekt Kimber - wspomina Grzegorz Gierszewski. - Sprawdziłem i stwierdziłem, że faktycznie, różnica na korzyść w stosunku do dotychczas używanego sprzętu była ogromna. Ponieważ z zawodu jestem jubilerem, postanowiłem sam wykonać podobny produkt. Zrobienie zwykłej kopii wydawało się błahostką. Założyłem, że zajmie mi to jakieś półtorej godziny. I faktycznie, po takim czasie gotowy przewód podłączyłem. I co? Klapa. Myślałem, że przez pośpiech popełniłem jakiś istotny błąd. Następnego dnia zrobiłem kolejny przewód. Potem jeszcze jeden. Wszystko na nic.

Grzegorz Gierszewski nie mógł zrozumieć, o co chodzi. Zaczął wnikliwie analizować sposób wykonania kabla przez firmę Kimber. Na próby wykonania kopii poświęcił pół roku!

- Dopiero wtedy zrezygnowałem, a raczej postanowiłem zacząć wszystko od nowa - dodaje Grzegorz Gierszewski. - Przez te pół roku tyle dowiedziałem się o technologii produkcji przewodów ze srebra, że zdecydowałem się zaryzykować. W 1996 roku opracowałem własny sposób produkcji kabli z wyżarzaniem, przeciąganiem i starannością dozowania temperatur w procesie topienia srebra. To wszystko okazało się mieć ogromne znaczenie.

Gierszewski założył wówczas firmę Albedo. Stopniowo zdobywał doświadczenie, poszerzał rynki zbytu, rozwijał zakład, który z upodobaniem nazywa manufakturą.

Czas na Monolith


Pierwszy przełom nastąpił w 2000 roku, kiedy zamiast drutów Gierszewski postanowił produkować do przewodów taśmę. Minimalnej grubości, żeby nie było tzw. naskórkowości, ale na tyle szeroką, by pozwoliła przenosić wszystkie częstotliwości dźwięku. Początkowo zdawało się, że to wyzwanie na pograniczu fanaberii, ale takie posunięcie okazało się punktem zwrotnym w rozwoju firmy. Zwłaszcza kiedy udało się wyprodukować taśmę o grubości o wiele mniejszej od żyletki.

- Wielokrotnie słyszałem, że nie ma na to szans, że tak cienka taśma nie będzie przenosiła dźwięku w pełnym paśmie, zwłaszcza niskich częstotliwości - wspomina Grzegorz Gierszewski. - Nikt wcześniej nie wykorzystywał do przewodów kolumnowych taśm o tak niewielkiej grubości. A jednak udało się. Tak powstał przewód o nazwie Monolith, którego produkcja trwa do dziś. Przez minione 15 lat udało się zdobyć cenne doświadczenie i znacząco poprawić jakość tego przewodu.

Dotrzeć do najbogatszych


Potem kolej przyszła na Metamorphosis, najwyższej klasy przewód kolumnowy. Do pary tych kabli (po 2,5 metra długości), która kosztuje 26 tys. zł, producenci wykorzystali prawie 2 kg czystego srebra. Na Zachodzie podobny przewód z wykorzystaniem tylko kilograma srebra kosztuje 125 tys. zł... Nic dziwnego, że bydgoszczanie są konkurencyjni cenowo.

- Sprzedajemy w Polsce, Danii, Niemczech, Szwecji, Wielkiej Brytanii, Holandii i, ostatnio, także w Wietnamie - wylicza Grzegorz Gierszewski. - Przymierzamy się do rynku kanadyjskiego, potem chcielibyśmy zaistnieć w USA. Prawda jest taka, że na tego rodzaju luksusy stać najbogatszych, a tych najwięcej mieszka w Beverly Hills.

Teraz przed Albedo i Audio-connect trzeci przełom. Uruchamiają technologię monokrystaliczną jako trzecia firma na świecie i pierwsza w Europie. W warsztacie już stoi specjalistyczna maszyna włoskiej produkcji. W maju odbędzie się światowa premiera nowych kabli. Na czym polega ich rewolucyjność?

- To będą kable wykonane z jednego kryształu srebra, pozbawione zniekształceń fazowych, a zatem elektrony nie będą przeskakiwać między kryształami, tylko powędrują prostą drogą - wyjaśnia Gierszewski. - Dotychczas wykorzystywana technologia opierała się na 260 kryształach na metr przewodu o średnicy 1 mm. A potem... Potem jako pierwsi na świecie chcielibyśmy zająć się produkcją taśmy monokrystalicznej.

W Toruniu lepiej...


Czy fakt, że firmy Albedo i Audio-connect znajdują się w Bydgoszczy, sprawił, iż w swoich domach mieszkańcy tego miasta mają lepszy sprzęt niż gdzie indziej w Polsce? Tak przynajmniej się powinno wydawać. W mieście z filharmonią, operą, wyższą szkołą muzyczną...

- Wcale nie - uśmiecha się Marcin Kałdan. - Znacznie więcej nabywców znajdujemy w największych miastach kraju, a także w... Toruniu. To jest kwestia pewnej mody, nawyku, osłuchania, czy może nawet muzycznej kultury.

Warto wiedzieć


Skomplikowany proces powstawania kabli

- Najwyższą czystość srebro, stosowane do produkcji przewodów, osiąga dzięki procesowi elektrolizy. Wytapianie srebra odbywa się w piecach indukcyjnych w osłonie argonu, co uniemożliwia utlenianie się surowca.

- Zastosowanie geometrycznych kształtów przewodnika - prostokąta i kwadratu - minimalizuje niepożądane zjawiska, jak naskórkowość, indukcyjność czy pojemność. Niekorzystny wpływ, jaki wywiera izolator na przebieg sygnału, niweluje się poprzez zastosowanie izolacji powietrznej.

- Kable są odporne na zginanie i załamywanie dzięki umieszczeniu ich w osłonie silikonowej z podwójną otuliną.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.