Nowy porządek świata

Katarzyna Bogucka 10 kwietnia 2015

Skojarzenia z zawodem sprzątaczki? Wiadro, mop, płyn, niski prestiż, niskie zarobki. Dziś z tej listy najbliższy prawdzie jest ten ostatni punkt, bo postęp branża utrzymania czystości zrobiła wprost kosmiczny. Niestety, omija on jeszcze listy płac...

W Szpitalu Uniwersyteckim nr 2 im. Biziela w Bydgoszczy, w sprzątaniu świetnie sprawdzają się nie ludzie z firmy zewnętrznej, lecz pracownicy szpitala z Działu Utrzymania Czystości i Transportu Wewnętrznego.

Fot.: Tomasz Czachorowski

Według szacunków Polskiej Izby Gospodarczej Czystości (Izba ma siedzibę w Bydgoszczy, jest członkiem Konfederacji Lewiatan, a także ISS World, skupia około 4 tys. przedsiębiorców, zatrudniających około miliona pracowników), w Polsce działa ponad 3 tysięcy firm w branży utrzymania czystości. Rynek zdominowany jest przez spółki zatrudniające około tysiąca osób. Mniej więcej 30 proc. to małe zakłady rodzinne. Od połowy lat 90., od czasu transformacji, zmieniło się całkowicie oblicze firm sprzątających - od siermiężnego do nowoczesnego.

Sztuka sprzątania


Jak podkreśla prezes PIGC, Marek Kowalski, wiadro i ścierka dziś już nie wystarczą, podobnie, jak straciło rację bytu stwierdzenie, że „sprzątać każdy potrafi”. Liczy się znajomość specyfiki technologicznej urządzeń sprzątających (maszyna jednotarczowa, czyli szorowarka, może pociągnąć swoją siłą człowieka i dokonać poważnych zniszczeń), wiedza o środkach chemicznych, a także o czyszczonych bądź konserwowanych powierzchniach (których rodzajów przez ostatnie kilkanaście lat przybyło, np.: panele, szlifowany kamień, wylewane, żywiczne posadzki, itp.).

Pożegnanie z miotłą


Podczas rozmowy ze specjalistami (m.in. z Piotrem Słomką, założycielem i redaktorem naczelnym czasopisma „Firma Sprzątająca”, prezesem zarządu firmy Cleaneria, pomysłodawcą specjalnych zawodów - Cleaneriad) okazało się, że dywany można przed zabrudzeniem zabezpieczać teflonem, szyby także pokrywa się powłokami chroniącymi przed osiadaniem kurzu, a później myje się je za pomocą pięcio- albo dwudziestometrowych tyczek (nie jest to łatwa sztuka), posadzki marmurowe, gresowe pokrywa się polimerem, na posadzki olejowe nakłada się na gorąco specjalistyczne preparaty.


Szkolenia menedżerów firm sprzątających prowadzi, m.in., firma Cleaneria. Spółkę tworzą prawdziwi pasjonaci tej branży.

fot. cleaneria.pl

Szkolenia menedżerów firm sprzątających prowadzi, m.in., firma Cleaneria. Spółkę tworzą prawdziwi pasjonaci tej branży.


Gospodyni domowej przyda się także wiedza o zamiataniu. Starego typu miotły są passe. Na topie są obecnie akrylowe mopy, które zbierają kurz z podłogi nie wzniecając go, następnie brud spłukuje się wodą (zestaw: akrylowy mop plus kij i podstawa mopa kosztuje ok. 100 zł). Takie zamiatanie dwu, trzykrotnie zwiększa wydajność pracy.

- Można się tak nauczyć sprzątać, że 100 m kw. będzie czyste w 20 minut, a nie w godzinę, a ciągi komunikacyjne - opanowane maszynowo - w 5 minut - mówi Piotr Słomka. - Jeśli chodzi o biurowe powierzchnie (sprzątane codziennie), wydajność pracy wynosi ok. 150 m na godzinę, a na Zachodzie powyżej 200 m. Dlaczego? Nowoczesny sprzęt jest tam tańszy, u nas koszty pracy są wyższe. Zawsze się jednak opłaca wejść w nową technologię.

Osobny tekst można poświęcić oknom. - Pięć minut - podaje czas umycia jednego okna nasz specjalista. Radzi zaopatrzyć się w dwie ściągaczki. Jedną z zakończeniem gumowym, drugą z tzw. barankiem (włókno z mikrofibry). - Dwa trzy pociągnięcia zwilżonym w roztworze barankiem, później ściągaczką z gumą na sucho (przecieramy ją za każdym razem ściereczką). I gotowe. To samo jest z toaletami. Ktoś, kto musi umyć ich kilkanaście albo kilkadziesiąt powinien opanować technikę i mieć dobrej jakości płyny - podpowiada ekspert.

Ciekawe, czy pierwsze mycie okien po nowemu uda się nam w pięć minut...

Piotr Słomka też słyszał, że „wszyscy potrafią sprzątać” ale dodaje do tego istotne zdanie: „Ale nie każdy umie na tym zarabiać”, a o to wszak chodzi.

Szanuj sprzątającego


Na szczęście w branży utrzymania czystości nie ma bezrobocia, choć prawdą jest, że osoby sprzątające to dość często ludzie z najniższym wykształceniem albo bez wykształcenia, zdarzają się także studenci.

Szef firmy Cleaneria zauważył, że najbardziej sprzątających szanują pracownicy wyższych szczebli. Im niższe stanowisko, tym więcej lekceważenia dla cudzego wysiłku (traktowanie go jako służącego, a nie jak wykonawcę płatnej usługi). Nasz rozmówca podkreśla jednak, że to nie jest jednak typowo polskie podejście. - Podczas branżowych targów rozmawiałem z holenderskim dziennikarzem. Mieli podobny problem.

Postanowili podnieść prestiż pań sprzątających, których wysiłku nikt nie widział, bo ekipa zabierała się do roboty już po opuszczeniu obiektu przez pracowników. Odtąd sprzątanie odbywało się w czasie dnia pracy.

Na kwestię prestiżu zwraca także uwagę Marek Kowalski, prezes Polskiej Izby Gospodarczej Czystości: - Od dziesięciu lat prowadzimy szkolenia, wręczamy certyfikaty, dokumenty poświadczające ukończenie kursów. To bardzo ważne, szczególnie że nierzadko mamy do czynienia z ludźmi nawet wykluczonymi społecznie. Szkolenia (podstawowe to minimum 30 godzin nauki plus praktyka) podnoszą status. Tacy ludzie mogą awansować ze zwykłego sprzątacza na brygadzistę, a nawet na kierownika. Wiele możliwości otworzyło się przed pracownikami, gdy nasza, skądinąd młoda branża, zatrudnianie na zasadzie insourcingu (pracownicy zatrudniani przez firmę - matkę) zaczęła zastępować outsourcingiem (pracownicy pozyskiwani z firmy zewnętrznej). Są to m.in. wspomniane już szkolenia, które trudno byłoby organizować, gdyby pracownicy byli rozproszeni, oraz dostęp do specjalistycznego sprzętu i technologii.

Kwestią sporną, pojawiającą się przy okazji zatrudniania albo przekazywania pracowników firmom zewnętrznym są dochody tej grupy zawodowej, bodaj najniższe w Polsce.

- Najniżej opłacany pracownik na rynku? W tym jest dużo prawdy, ale zaryzykowałbym stwierdzenie, że najniżej opłacany jest pracownik ochrony - mówi Marek Kowalski. - W naszej branży, ok. 70-80 proc. kosztów pracy to koszty zatrudnienia pracownika, 20 proc. stanowią koszty pozostałe; środki chemiczne, zakup i amortyzacja maszyn. W przypadku pracowników ochrony utrzymanie pracownika pochłania aż 90 proc. kosztów pracy.

Zamówienie - zatrudnienie


Prezes Marek Kowalski nie tylko doskonale zna realia branżowe, jest jednocześnie ekspertem jeśli chodzi o zamówienia publiczne i prawo pracy.

- Nasza organizacja jest doskonale przygotowana do reprezentowania przedsiębiorców i pracowników. W imieniu pracowników występowaliśmy, m.in., razem z Ogólnopolskim Porozumieniem Związków Zawodowych do rządu, w sprawie zmian legislacyjnych. Szczególnie zaangażowani byliśmy w zmianę ustawy o zamówieniach publicznych. W jej nowelizacji, która się już ukazała, pojawił się zapis mówiący o konieczności zatrudnienia pracowników na umowę o pracę, jeśli ich praca spełnia warunki wymienione w art. 22 Kodeksu pracy. Praca sprzątaczy te warunki spełnia.

Przytoczmy ten paragraf: „Przez nawiązanie stosunku pracy pracownik zobowiązuje się do wykonywania pracy określonego rodzaju na rzecz pracodawcy i pod jego kierownictwem oraz w miejscu i czasie wyznaczonym przez pracodawcę, a pracodawca
- do zatrudniania pracownika za wynagrodzeniem”.

Andrzej Radzikowski, wiceprzewodniczący OPZZ, partner PIGC, ma nadzieję, że pracodawcy będą podpisywać deklarację, dotyczącą dobrych praktyk, zawierającą podpunkt o zatrudnianiu na umowę o pracę. Kilkoro szefów już to podobno zrobiło. Sprawa jest na tyle głośna, że omawiana będzie 16 kwietnia na specjalnej konferencji z udziałem Władysława Kosiniaka-Kamysza, ministra pracy i polityki społecznej.

Będzie rewolucja?


- Zatrudnianie na umowę o pracę to rewolucja? - dziwi się naszej uwadze wiceszef OPZZ. - Rewolucja w tym temacie to może być tylko w Polsce - irytuje się Andrzej Radzikowski. - Europa nie ma takiego odsetka ani umów okresowych, ani cywilno-prawnych, jaki my mamy (około 1300 tys.), a znacznie lepiej od nas gospodarczo stoi. Według mnie, te 300 tys. umów to realne wymogi pracy, a milion - bezwzględne nieprzestrzeganie prawa. Europę denerwują już prymitywni polscy przedsiębiorcy, więc wprowadziła swoje stawki obowiązujące wszystkich, np. dla kierowców. Może lepiej przygotować się do konkurowania jakością i zarządzaniem niż tylko niską ceną? - radzi związkowiec. Tłumaczy, że co prawda koszty pracy wówczas wzrosną, ale oszczędzanie na pracownikach to droga donikąd, bo w niskich cenach osiągnęliśmy dno. Związkowcy słyszeli o stawce godzinowej w zamówieniu publicznym wynoszącej 2,5 zł.

Nie ma dyskryminacji?


Oszczędzanie na ludziach nie jest jednak regułą. Dzwonimy do firmy sprzątającej „Ametyst”, działającej w naszym regionie. Jej anons wisi na stronie urzędu pracy. Ma rekordową liczbę odsłon. - Dziennie odbieram z pięć telefonów z zapytaniem o ofertę, bezrobocie nas nie dotyczy - mówi szef firmy Dariusz Staliński. Zaznacza, że nie wszystkie oferty są pewne. Potencjalni pracownicy niekiedy nie przychodzą na umówione spotkania albo zniechęcają się na wieść, że nie dostaną od razu umowy o pracę.

- Trudno zaufać komuś, kogo się widzi pierwszy raz, trzeba okresu próbnego - mówi Dariusz Staliński, ale podkreśla, że nie dyskryminuje potencjalnych pracowników. - Nie preferuję ani osób niepełnosprawnych, ani wyłącznie kobiet, ani ludzi młodych, zatrudniam także 60-latków. Wszystkim daję szansę i jedną stawkę za godzinę, czyli 10 zł.

Dla wielu sprzątanie to jedyna zawodowa opcja. Rynek przeprowadza swoją selekcję, m.in. ze względu na wiek. Pani Irena (ma 51 lat) sprząta na umowę zlecenie bydgoski biurowiec. Do pracy dojeżdża prawie 10 kilometrów. Wstaje o godzinie 4.00. - Wymarzona praca to nie jest, szczególnie że, nie oszukujmy się, ludzie brudzą niemiłosiernie, wyrzucają jedzenie, zapychają toalety, podklejają gumę pod biurka, ale ja skończyłam 50 lat i cieszę się z tego, co mam. Wierzę, że stawki godzinowe kiedyś nam wzrosną...

Ciekawostki


Sprzątacze w muzyce, kinematografii i... pod niemieckimi łóżkami

- W 2007 r. Piotr Turbak, 33-letni polski sprzątacz, pracujący w Swansea w Wielkiej Brytanii, uzyskał tytuł „World Champion Cleaner”, czyli „Mistrza Świata w Sprzątaniu”. Tytuł ten został mu przyznany na ISS World Cup w Stambule przez ISS Facility Services i menedżerów tej firmy w Wielkiej Brytanii.

- W czerwcu 2007 r. polska i brytyjska prasa ekscytowała się przypadkiem „odkrycia młodego talentu” - polskiego sprzątacza na Uniwersytecie w Glasgow, wirtuoza fortepianu. 28-letni Aleksander Kudajczyk z Katowic przyjechał do Anglii w poszukiwaniu dobrze płatnej pracy. Sprzątał na Wydziale Prawa. Jego talent odkryto przypadkiem, gdy po pracy grał na instrumencie w kaplicy.

- W polskiej kinematografii zapisało się kilka słynnych kreacji sprzątaczek, m.in. w kultowej komedii „Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz” i w filmie „Miś” (grana przez Hannę Skarżankę sprzątaczka w klubie sportowym „Tęcza”).

- „Pod niemieckimi łóżkami. Zapiski polskiej sprzątaczki” - ta książka wywołała za zachodnią granicę wielką burzę. Autorka, Justyna Polańska (pseudonim), przez ponad dziesięć lat sprzątała „na czarno” tamtejsze domy.
I się kobieta napatrzyła...