Pokolenie śmieciowego jedzenia

Przemysław Łuczak 4 kwietnia 2015

Rozmowa z dr ANNĄ JANUSZEWICZ, psychologiem zdrowia.

Fot.: archiwum


Święta wielkanocne to dobry moment na podjęcie decyzji w sprawie swoich nawyków żywieniowych?
Nie ma powodu, żeby akurat przed świętami wprowadzać zasadnicze zmiany w swoim żywieniu, skoro nie pomyśleliśmy o tym wcześniej. Z drugiej strony, jeśli ktoś próbuje uporać się ze złymi nawykami żywieniowymi od dłuższego czasu, to święta mogą mu w tym przeszkodzić. Ale żeby całkiem sobie ich nie zepsuć, lepiej nieco odpuścić i wrócić do sprawy za parę dni. Warto jednak opracować strategię pozwalającą na to, by w święta cieszyć się jedzeniem bez... przejedzenia.

Reklamy jednak nie dają nam odetchnąć...
Wpływ reklam na powstawanie nieodpowiednich nawyków żywieniowych jest większy niż mogłoby się wydawać. Z przeprowadzonych w programie TEMPEST badań wynika natomiast, że łatwy dostęp do niezdrowych produktów i ich reklam to szczególnie niebezpieczny duet, mający związek z wysokim spożyciem niezdrowej żywności. Prowadzi to do nadmiernego spożycia słodzonych napojów, chipsów i innej wysokokalorycznej żywności. Przełomowym momentem był początek lat 90. ubiegłego stulecia, kiedy w polskich sklepach pojawiły się różne tego rodzaju produkty spożywcze i zaczęto otwierać coraz więcej restauracji i barów typu fast food. To wszystko nagle znalazło się w zasięgu ręki i reklamowano to na dużą skalę. To wtedy zaczęły być widoczne oznaki postępującego problemu nadwagi w naszym społeczeństwie. Dwadzieścia lat temu dotyczyła ona około 4 proc. dzieci i młodzieży. Obecnie z nadwagą boryka się ponad 20 proc. chłopców i dziewczynek w wieku 11-12 lat. Co gorsza, w przeciwieństwie do większości rozwiniętych krajów, w Polsce wciąż przybywa takich dzieci.

Co sprawia, że nawyki żywieniowe wyniesione z domu przegrywają z przekazem płynącym z reklam?
Trudno jednoznacznie powiedzieć, czy większy wpływ na to, po jakie jedzenie sięgają dzieci, mają rodzice czy reklamy. Wiadomo jednak, że naśladowanie żywieniowych zachowań dorosłych, często kształtowanych również przez reklamy, jest bardzo silnym motywem takich zachowań u dzieci. Później, kiedy z dzieci wyrastają nastolatki, coraz większy wpływ na ich zachowania ma grupa rówieś-
nicza. Właśnie ten element wspólnoty rówieśniczej jest zresztą bardzo mocno wykorzystywany w reklamach różnych produktów żywnościowych. Widzimy w nich często grupę młodych, którzy są cool, bo jedzą takie a takie chipsy, ciastka, batony albo piją jakiś słodzony napój. Kiedy ma się naście lat, niekoniecznie rodzice są tymi, których chce się naśladować. Częściej wzór stanowią rówieśnicy albo inne osoby, które są pokazywane w mediach. Dlatego celowe byłoby wprowadzenie ograniczeń w reklamowaniu niezdrowych produktów.

Jak można przeciwdziałać negatywnemu wpływowi reklam niezdrowych produktów żywnościowych?
Żeby nie ulegać sugestiom przekazywanym przez reklamy, trzeba mieć umiejętność samokontroli własnych zachowań, dużą motywację. Nasza siła woli jest jednak bardzo zawodna. Jednego dnia znajdujemy w sobie siłę, żeby powstrzymać się przed pokusą zjedzenia czegoś, a drugiego tej siły nam brakuje. Z tym m.in. mają też problem młodzi ludzie. Dlatego uważam, że świetnym pomysłem jest eliminacja śmieciowego jedzenia ze szkolnych sklepików i wprowadzanie do nich świeżych owoców, zdrowych kanapek i innych wartościowych produktów. Ważne są również wszelkiego rodzaju kampanie propagujące zdrowe nawyki żywieniowe oraz sport, który ułatwia rozładowanie napięcia. Edukacja w większym stopniu powinna polegać na nauce radzenia sobie z pokusami, a nie na samym przekazywaniu wiedzy o tym, że marchewka jest zdrowsza od batonika. Trzeba powiedzieć młodym, jak mają kształtować samokontrolę i jak radzić sobie ze swoimi emocjami, które często skłaniają do sięgania po słodkie produkty. Tego brakowało we wszystkich programach profilaktycznych przeciw otyłości, skierowanych do dzieci, które były realizowane w latach 2005-2009.

Dlaczego młody człowiek w pewnym momencie dostrzega, że za dużo waży, ale nie reaguje na to właściwie?
Młodzi ludzie są w trudnej sytuacji, otoczenie pełne pokus i rówieśnicy, którzy niekoniecznie zwracają uwagę na to, co jedzą. Młodzież potrzebuje więc podpowiedzi, jak walczyć z pokusami, bo sama świadomość problemu nie wystarczy. To nie jest też tak, że młodzi nic z tym nie robią - przeciwnie, próbują się odchudzać. Możemy nawet mówić o epidemii odchudzania, zarówno u nastolatków, jak i dorosłych. Zwłaszcza kobiety ciągle się odchudzają, tyle tylko, że - jak wskazują statystyki - u większości to tylko potęguje problem.

Czy dorośli są bardziej odporni na reklamę od młodych?
Dorośli, może nie wszyscy, mają mimo wszystko większą zdolność do samokontrolowania się niż dzieci i młodzież. Wielu z nich ma bowiem jakiś cel, który sprawia, że podejmują wysiłek na rzecz spodziewanych korzyści w przyszłości. W związku z tym prawdopodobnie częściej starają się nie ulegać reklamom i nie korzystać z tego, że jedzenie jest pod ręką. A mimo tych starań i tak często nie udaje im się odżywiać zdrowo. Natomiast dzieci mają jeszcze większy kłopot. Po pierwsze, są bardziej impulsywne, a po drugie, mają problem z orientacją przyszłościową. Skupiają się na tym, żeby było im przyjemnie tu i teraz. Jak reklama je sprowokuje, to trudno wymagać, żeby myślały o tym, że kiedyś będą miały nadwagę lub kłopoty ze zdrowiem.

Z europejskich badań wynika, że polskie dzieci mają większy dostęp do niezdrowej żywności niż ich rówieśnicy z Wielkiej Brytanii, Holandii czy Portugalii. Jak można to wytłumaczyć?
Badania zostały przeprowadzone kilka lat temu. Trzeba zacząć od tego, że w tych krajach pod tym względem też nie jest wcale różowo. Problem dostępu do niezdrowej żywności w domu i poza nim istnieje wszędzie, choć z tych badań wynika, że u nas jest z tym gorzej. Wydaje się jednak, że to się będzie zmieniać na lepsze. Powinna w tym pomóc ustawa eliminująca ze szkolnych sklepików tzw. śmieciowe jedzenie, zawierające dużo składników szkodliwych dla rozwoju dzieci. Nowe przepisy zaczną obowiązywać od 1 września.

Co jeszcze można zrobić w tej sprawie?
Trudno się spodziewać, że ta ustawa rozwiąże cały problem. Jej krytycy przekonują, że samo wyeliminowanie śmieciowego jedzenia ze szkół nic nie da, skoro rodzice i tak będą podawać swoim dzieciom niezdrowe jedzenie w domu. Tyle tylko, że rodzice z kolei skarżą się, iż ich wysiłki, by wprowadzić zasady zdrowego żywienia, są niweczone w szkole. Ale to, że nie mamy stuprocentowego wpływu na sytuację, nie powinno zwalniać nas od robienia czegokolwiek w tej sprawie. Jeśli uda się poprawić sytuację w szkołach, to i tak będzie duży postęp. Bo, oczywiście, można wzmacniać czyjąś motywację, ale liczenie na to, że w środowisku pełnym pokus dziecko powie „nie”, w sytuacji, gdy koledzy będą jeść chipsy i popijać colą, jest naiwnością.

Może wobec obfitości niezdrowej żywności, natłoku reklam i presji otoczenia, jesteśmy skazani na jej jedzenie?
Myślę, że nie. Polska jest wprawdzie na początku drogi, ale doświadczenia wielu innych państw europejskich wskazują, że wcale nie jesteśmy skazani na porażkę. Dzięki różnym posunięciom, m.in. manipulacji wysokością podatku czy wdrażaniu zmian w szkołach, wiele można osiągnąć. Najczęściej przytaczanym przykładem skutecznej polityki w tym zakresie jest projekt realizowany od lat w Finlandii, który doprowadził m.in. do wydłużenia życia obywateli.

Teczka osobowa


Zdrowe odżywianie i dobre książki


- Dr Anna Januszewicz pracuje w Katedrze Psychologii Klinicznej, Zdrowia i Rehabilitacji w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej - wydział zamiejscowy we Wrocławiu. Prowadzi badania nad psychospołecznymi uwarunkowaniami nadwagi i otyłości w ramach międzynarodowego programu TEMPEST. Między innymi interesuje się negatywnym wpływem reklamy na nawyki żywieniowe.

- Założycielka Instytutu Psychodietetyki we Wrocławiu, prezes Towarzystwa Psychodietetyki.

- Jest miłośniczką dobrych książek, zdrowej kuchni i interesujących rozmów.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 04-04-2015 19:48

    Oceniono 8 razy 7 1

    - max Meyer: uwielbiam szcześliwe rodzinki w mac donaldzikach, które cieszyły się z narodzin zdrowego dziecka, a teraz zajadają się tam z dwu, trzyletnimi pociechami. szok, niedowierzanie, prymitywizm, wygoda panusiek skupionych na sobie...

    Odpowiedz