Dzisiaj maluje się pikselami

Tomasz Zieliński 5 kwietnia 2015

Z Topolinka na londyńskie salony - Kamil Wojciekiewicz został laureatem prestiżowej brytyjskiej nagrody BAFTA za tworzenie gier komputerowych. Polska gra „Zaginięcie Ethana Cartera” wygrała w kategorii „najbardziej innowacyjna” w 2015 roku.

Fot.: Marek Wojciekiewicz

Jurorów urzekła nie tylko ciekawym poprowadzeniem rozgrywki, ale i piękną warstwą plastyczną.


Polscy twórcy i studia tworzące gry zajmują miejsce wśród najlepszych na świecie. Projektują i sprzedają je w milionach kopii, ale tworzą też mniejsze, niezależne produkcje. Do takich należy dzieło wyprodukowane przez The Astronauts - małe studio z Warszawy. Wśród ośmiu tworzących je osób jest Kamil Wojciekiewicz.

Zawsze kombinował...


Do stolicy dotarł przez Śląsk, wcześniej był Topolinek pod Świeciem, jeszcze wcześniej - Bydgoszcz. Przygodę z komputerami zaczynał jako dzieciak, typowo - od gier.

- Koniec lat 90., miałem wtedy jakieś 10 lat - wspomina Kamil. - To były początki dostępu do gier w Polsce, grało się w to, co wpadło w ręce. Grafiką zainteresowałem się później, już w liceum. Kupiłem jakieś czasopismo komputerowe, w którym był program do jej tworzenia. Próbowałem się za to zabrać, ale zapału nie wystarczyło na długo. Do grafiki wróciłem przypadkowo - kolega rozpoczął tworzenie obrazka, z którym nie mógł sobie poradzić. Zacząłem mu pomagać. Rezultat był taki, że on szybko się znudził, a ja skończyłem projekt…

- To Kamil wprowadził komputer do domu - pierwsza była amiga. I to on zawsze coś kombinował - śmieje się Marek Wojciekiewicz, prywatnie tata Kamila, zawodowo - dziennikarz i fotoreporter naszej gazety. - Przez kilka lat uczył się fotografować, między innymi na warsztatach w Pałacu Młodzieży w Bydgoszczy, no i odnosił pierwsze sukcesy. Myślę, że to była niezła podbudowa tego, czym zajmuje się dziś. Później wygrał konkurs graficzny, zorganizowany przez Coca-Colę. On zarobił wówczas pierwsze pieniądze, my, rodzice, pękaliśmy z dumy.

Jak przyznaje Kamil, tworząc dolinę Red Creek, inspirował się elementami krajobrazu wokół Topolinka.

fot. zrzut ekranu

Jak przyznaje Kamil, tworząc dolinę Red Creek, inspirował się elementami krajobrazu wokół Topolinka.


Po liceum przyszły studia informatyczne, ale okazało się, że to przede wszystkim matematyka, a Kamilowi nie o to chodziło. Stąd pomysł na wyjazd na Śląsk i pracę przy tworzeniu gry „Afterfall: InSanity”.

- To był ciekawy projekt - większość osób przy nim pracujących, ze mną włącznie, wcześniej było amatorami, tworzącymi tę grę w czasie wolnym - mówi Kamil. - Po dwóch latach zostałem tam liderem zespołu grafików. Ze względu na różne perypetie, związane z finansami i brak doświadczenia, powstała gra raczej przeciętna. Nauczyłem się jednak sporo, głównie dzięki popełnionym błędom.

Później byli Astronauci


Po kilku latach Kamil Wojciekiewicz rozpoczął pracę przy „Zaginięciu Ethana Cartera”.

- Jako że studio The Astronauts zostało założone przez jednych z najbardziej doświadczonych developerów gier w Polsce, mogliśmy sobie pozwolić na dosyć swobodne podejście do tworzenia - dodaje Kamil. - Jeśli chodzi o grafikę, to zaczęliśmy od próby stworzenia przekonującego i ciekawego projektu lokacji na podstawie wstępnych założeń i pomysłu na grę. Później w dolinie Red Creek (w której rozgrywa się akcja - przyp. red.) dodawane były interaktywne elementy gry. Sama lokacja była przerabiana i dostosowywana tak, aby jedno z drugim dobrze i naturalnie się zgrywało.

Docenili to jurorzy z Brytyjskiej Akademii Filmowej i Telewizyjnej. Dziś Astronauci pracują nad stworzeniem wersji „Zaginięcia...” na konsolę PlayStation 4. Rodzi się też koncepcja produkcji nowej gry.

Cyklista całoroczny


Dziś Kamil mieszka i pracuje w Warszawie. Jak wygląda życie grafika tworzącego gry?

- Różnie, w zależności od studia i projektu - tłumaczy Kamil Wojciekiewicz. - Część z nas pracuje jako wolni strzelcy, łapiąc zlecenia tu i ówdzie, jednak zdecydowana większość jest zatrudniona normalnie na stanowisku w studio. Ja akurat w Astronautach zaczynałem od zdalnej pracy na etat, czyli pracowałem w normalnych godzinach z tą różnicą, że w domu. Po około roku przeprowadziłem się do Warszawy, żeby pracować już bezpośrednio w studio.

Pracujący w tym biznesie ogółowi społeczeństwa jawią się jako komputerowi maniacy, siedzący przed ekranem po 18 godzin dziennie. Czy rzeczywiście tak to wygląda?

- Nieeee, nie gram dużo, może kilka godzin tygodniowo - pytanie wyraźnie rozbawia Kamila. - W wolnym czasie staram się robić coś innego niż w pracy. Akumulatory ładuję na przykład chodząc na siłownię. Jestem też zapalonym rowerzystą, takim całorocznym - zła pogoda mi nie przeszkadza.

W tym roku Kamil ukończyć chce studia z grafiki w Śląskiej Szkole Informatyczno-Medycznej w Chorzowie.

- Tak naprawdę, żeby zdobyć pracę, dobremu grafikowi nie jest potrzebne żadne wykształcenie: liczą się umiejętności, doświadczenie i portfolio. Oprócz podstaw, takich jak znajomość zasad kompozycji i doboru kolorów, na pewno powinien potrafić używać i szybko uczyć się nowych narzędzi, potrzebnych w tworzeniu grafiki. Dobry grafik powinien błyskawicznie podążać za nowymi technologiami.

Warto wiedzieć


Nagroda BAFTA

Gry komputerowe są dziś co najmniej tak samo popularne jak filmy. BAFTA to Brytyjska Akademia Filmowa i Telewizyjna. Znana jest przede wszystkim z przyznawania wyróżnień za wybitne dokonania filmowe w lutym, przed Oscarami, nagrodę za najlepszy film obcojęzyczny otrzymała „Ida”. Miesiąc później z Londynu z tarczą wrócili Astronauci.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.