Diabelskie sposoby na boskie ciało

Małgorzata Oberlan 4 kwietnia 2015

Zjeść larwy tasiemca, naszprycować się chałupniczo botoksem, nafaszerować sterydami - dla młodego wyglądu i sylwetki fit gotowi jesteśmy na największe ryzyko. Oto lista głupot dorosłych ludzi Anno Domini 2015.

Kwas hialuronowy sprzedam, toksynę botulinową kupię - od takich ogłoszeń w Internecie już gęsto. Kobiety ryzykują i aplikują sobie te preparaty samodzielnie w usta, czoło, bruzdy nosowe.

Fot.: Thinkstock

Anita, lat 35, zamówiła przez Internet kwas hialuronowy i toksynę botulinową. - Od Chińczyków z Hongkongu - chwali się na jednym z kobiecych forów. - Za pierwszy preparat zapłaciłam 80 dolarów, za drugi 120. Czysta oszczędność! Tylko trochę boję się samodzielnej aplikacji, ale dam radę. Widziałam na YoTube filmiki instruktażowe. Ostatecznie, mam koleżankę studiującą stomatologię. Będzie wiedziała, co robić.

Trwałe mocne zdziwienie


- Naprawdę?! Nie wierzę, że kobiety tak ryzykują - Monika Przybylak, dyplomowana kosmetolog z Bydgoszczy nie kryje przerażenia. A przecież podobnych Anicie desperatek jest zdecydowanie więcej. Pół biedy, jeśli organizują sobie tak zwane botoks party, czyli na domowe przyjęcie zapraszają specjalistę, który aplikuje paniom botoks (chociaż i to mrozi krew w żyłach). Jeśli jednak samodzielnie wstrzykują sobie preparaty, ryzykują podwójnie.


- Najczęstszym powikłaniem po podaniu toksyny biotulinowej jest opadnięta powieka, spowodowana częściowym paraliżem nerwów. Efekt zamkniętego oka powinien ustąpić po jakichś dwóch miesiącach, ale nie zawsze tak bywa - zaznacza Monika Przybylak. - Kolejne możliwe powikłanie to tzw. efekt mefista, czyli twarz z wyrazem nienaturalnie mocnego zdziwienia. Występuje na skutek nierównomiernego aplikowania preparatu w czoło. O niesymetrycznych brwiach już nie wspominając...

A gdyby tak lato przywitać z ciałem jak młody bóg? Najlepiej, w trybie przyśpieszonym i bez wielkiego wysiłku? Pokusa jest silna i u młodszych, i u starszych mężczyzn.

fot. Thinkstock

A gdyby tak lato przywitać z ciałem jak młody bóg? Najlepiej, w trybie przyśpieszonym i bez wielkiego wysiłku? Pokusa jest silna i u młodszych, i u starszych mężczyzn.


Uczulenie, martwica skóry, częściowy paraliż twarzy - to już „drobiazgi”. Tak samo, jak groźba infekcji, dotycząca wszystkich domowych zabiegów, przy których pojawia się igła. A kwas hialuronowy? Ten, co prawda, po jakimś czasie wchłania się w całości i jest mniej groźny od botoksu, ale aplikowany na własną rękę w usta potrafi dawać koszmarne efekty. Zamiast seksownie nadętego dziubka możemy wyprodukować sobie asymetrycznie nadętą żabę, na dodatek z grudkami w wargach. - Albo też odwrotnie: z brzydkimi dołkami - dodaje kosmetolog.

Uwaga na święconą wodę!


Dlaczego kobiety ryzykują samodzielne aplikacje? Bo chcą oszczędzić. „I dobrze, nie dać zarobić tym hienom” - wspierają Anitę internautki, inwektywy kierując pod adresem specjalistów.

Różnice cenowe faktycznie są olbrzymie. Na Allegro ampułkostrzykawki z kwasem hialuronowym kupić można już za niecałe 40 zł. Identycznie jak 10-mililitrowe porcje „esencji toksyny botulinowej z gwarantowanym afektem botoksu”. Tymczasem za wypełnienie bruzd na twarzy lub powiększenie ust kwasem w licencjonowanym gabinecie kosmetycznym czy klinice urody zapłacimy od tysiąca złotych wzwyż (ceny z naszego regionu). Wprowadzenie 10 nici hialuronowych to koszt przynajmniej 850 zł, a potraktowanie tylko czoła toksyną botulinową
- od 1000 do 1500 zł.

Monice Przybylak trudno uwierzyć, by kupione za 40 zł w Internecie ampułki mogły zawierać wartościowe preparaty. Są zbyt tanie. - Podejrzewam, że to po prostu „święcona woda”, czyli niewiele warte płyny - dodaje. - Dla bezpieczeństwa i jakości zabiegu lepiej udać się jednak do fachowca. Sprawdzić, czy ma certyfikat uprawniający do wykonywania określonych zabiegów. Uważać na to, by ampułkę z preparatem otwierał w naszej obecności i by była ona pełna. Standardem jest też sprawdzenie daty ważności.

Warto również pamiętać, że choroby autoimmunologiczne (np. mastenia czy toczeń rumieniowaty), ciąża, karmienie piersią oraz dysfunkcje przekaźnictwa mięśniowo-nerwowego kategorycznie wykluczają stosowanie botoksu.

Pasożyt na życzenie


Dla bycia fit, czyli szczupłym i zgrabnym, najlepiej szybko i bez wielkich wyrzeczeń, ryzykować są w stanie obie płcie. Przerażający „hit” dzisiejszych czasów to tabletki z larwami tasiemców. „Mam do sprzedania miesięczną kurację. Produkt oryginalny, koszt całego opakowania to 500 zł plus koszty wysyłki. Tasiemiec sztucznie hodowany, nieuzbrojony” - tego typu ogłoszenia w sieci znaleźć nietrudno.

Sprzedawcy twierdzą, że obecność pasożyta w organizmie zapewnia szybką i spektakularną utratę wagi (to akurat prawda) i jest bezpieczna. „Nie trzeba kontrolować się u lekarza. Wystarczy po dwóch miesiącach zażyć odtrutkę i po kłopocie” - piszą. Tymczasem to wierutne kłamstwo.

Na całym świecie lekarze przestrzegają przed skutkami zakażenia pasożytem: trafienie na tasiemca nieuzbrojonego może objawić się wymiotami i bólami brzucha. Jeśli jednak będzie to tasiemiec uzbrojony, jego larwy mogą osadzić się w mięśniach, kościach, a nawet w oku i mózgu. Pozbycie się pasożyta będzie wymagało długiej i żmudnej kuracji w szpitalu.

Jeszcze gorsze konsekwencje, bo ze zgonem włącznie, czekają na amatorów DNP Fat Burner. Mowa o dinitrofenolu (DNP), który jest reklamowany w Internecie jako pożeracz tłuszczu i doskonały środek odchudzający.

Wrzenie od środka


Faktycznie, można się nim skutecznie odchudzić, nawet na śmierć. Dość przypomnieć przypadek 20-letniej Martyny z Warszawy, która tak zakończyła „spalanie tłuszczu” w czerwcu 2013 roku. Oczywiście, specyfik kupiła przez Internet. Po jego zażyciu komórki naszego organizmu „głupieją”. Zaczynają bez opamiętania spalać tłuszcz i dzieje się to tak długo, aż znikną wszystkie komórki tłuszczowe. Intensywne spalanie powoduje gwałtowny wzrost temperatury i ciało zaczyna gotować się od środka.

Biceps w dwa miesiące


Szybki przyrost masy mięśniowej to z kolei domena panów - starszych i młodszych. W marcu strażnicy miejscy zatrzymali w jednej z toruńskich szkół ponadgimnazjalnych 18-latka z workiem tabletek metanabolu. Jak podejrzewali, z czarnego rynku, bo nie miały oryginalnych opakowań.

Nastolatkowi sprawa uszła na sucho, bo policja błyskawicznie umorzyła sprawę, ale trend jest niepokojący.

Metanabol (potocznie „meta”) to nic innego jak steryd anaboliczny, często stosowany jako steryd inicjacyjny. Formalnie - lek tylko na receptę. W praktyce dostępny dzięki Internetowi i handlującym w siłowniach. Obiecywany efekt to widoczny przyrost masy mięśniowej już w kilka tygodni. O skutkach ubocznych amatorzy bicepsów wolą nie słuchać.

- Tymczasem przyjmowanie tego sterydu, szczególnie przez młodych mężczyzn, obciążone jest wielkim ryzykiem - ostrzega Julian Pełka, doświadczony lekkoatleta i lekarz sportowy z Torunia. - Matanabol zaburza nie tylko gospodarkę hormonalną, ale i inne funkcje organizmu. Jego stosowanie grozi impotencją, ginekomastią, uszkodzeniem wątroby, nerek i mięśnia sercowego. Pamiętam przypadki sportowców, którzy jego stosowanie przypłacili nagłym zgonem. Niestety, zdarzają się lekarze, którzy dają się namówić na wypisanie recept. A poza tym, w Internecie - jak to mówią - znaleźć już można wszystko.

Rozciąganie afrykańskie


Cudowne tabletki i hormony na powiększenie penisa nikogo już nie dziwią. O skali problemu niech świadczą dziesiątki stron internetowych, które odsłonią nam się jedna po drugiej po wpisaniu w wyszukiwarce hasła „powiększyć penisa”. Ostatnio jednak lekarze przestrzegają szczególnie przed stosowaniem metody taniej, ale bardzo kontuzjogennej. Chodzi o rzekome rozciąganie członka „systemem obciążeniowym”, mającym mieć swoje korzenie w praktykach Afrykanów.

Metoda polega na codziennym wieszaniu na penisie obciążników oraz ćwiczeniach, mających gwarantować jego wzmocnienie, usztywnienie i wydłużenie. Oczywiście, ćwiczyć należy z podręcznikiem (koszt broszury od 25 zł wzwyż). Amatorów ten tani sposób na supermęskość ma wielu. Tylu, co przerażonych lekarzy, ostrzegających nie tylko przed do niczego nieprowadzącym bólem, ale i uszkodzeniem penisa i stanem zapalnym.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 08-04-2015 06:37

    Oceniono 1 raz 0 1

    - boska komedia : Jak ktos jest glupi i w dodatku prozny to nie ma dla takiego kogos rady....Niech sie glupole truja....

    Odpowiedz