Bo sukienka była za krótka...

Paulina Błaszkiewicz 22 marca 2015

Polscy mężczyźni walczą z przemocą wobec kobiet. Na Facebooku powstał profil „Razem przeciw kulturze gwałtu”, gdzie można znaleźć zdjęcia panów w spódnicach i sukniach... To przebieranka w słusznym celu.

Fot.: Facebook

Różowe wstążki symbolizujące profilaktykę raka piersi, wąsy, które miały zachęcić mężczyzn do badania jąder i prostaty w celu wczesnego wykrycia zmian nowotworowych - to tylko niektóre przykłady promowania mody na zdrowie. Warto też wspomnieć o kampaniach społecznych poruszających problemy, które często zamiatane są pod dywan. Przypomnijmy sobie billboardy, na których widać twarz kobiety z podbitym okiem oraz hasło: „Bo zupa była za słona”, albo całkiem nowe zdjęcia polskich aktorek: Tamary Arciuch, Grażyny Wolszczak i Joanny Koroniewskiej, które można było zobaczyć na plakatach z hasłem: „Sceny z życia małżeńskiego”. Te drastyczne obrazki miały uświadomić społeczeństwu, że problem przemocy domowej w Polsce istnieje. Czy się udało? W pewnym sensie tak, bo kilka tygodni temu Sejm przyjął konwencję o przeciwdziałaniu przemocy wobec kobiet, ale to nie zmienia faktu, że o problemie cały czas trzeba mówić. Ciekawe jest to, w jaki sposób się to robi. Otóż te głośne kampanie dotyczące przemocy domowej z kobietami w roli głównej nie zrobiły takiego szumu, jak ostatnia akcja podjęta z inicjatywy Mateusza Kijowskiego w wykonaniu polskich mężczyzn pod hasłem „Razem przeciw kulturze gwałtu”.

Mężczyźni w obronie kobiet


Czy jest coś takiego jak „kultura gwałtu”? Okazuje się, że tak, chodzi w niej głównie o społeczne przyzwolenie na przedmiotowe traktowanie kobiet oraz wpajanie im poczucia winy. Przykładów z życia wziętych na potwierdzenie tego, że kultura gwałtu istnieje, nie trzeba daleko szukać. Każdy z nas słyszał te zdania: „Bo spódniczka była za krótka”, „Jak chodzi tak ubrana, to trudno się dziwić, że ją zgwałcili”, „Po co prowokuje?”, „Sama się prosiła” itp. W publicznej debacie wcale nie jest lepiej. O tym, że kobiety „zawsze się troszeczkę gwałci”, tylko „trzeba wiedzieć, kiedy można, a kiedy nie można” całkiem niedawno mówił nasz eurodeputowany Janusz Korwin-Mikke, a kilkanaście lat temu gromki śmiech na twarzy Andrzeja Leppera zastąpiło zdziwienie na myśl o tym, jak można zgwałcić prostytutkę. No można! Dziś przekonaniu, że kobiety same proszą się o gwałt, sprzeciwiają się polscy mężczyźni w akcji „Razem przeciw kulturze gwałtu”. „Panowie! Włóżmy spódnice, żeby pokazać, że jesteśmy prawdziwymi mężczyznami! Ubiór, wygląd, zachowanie ani słabość nie usprawiedliwiają gwałtu, molestowania ani innych form przemocy. Zapraszamy wszystkich mężczyzn do publikowania swoich zdjęć w spódnicach. Pokażmy, że jesteśmy razem z kobietami. Przeciw kulturze gwałtu.


Wkładając spódnice popieramy również akcję podjętą przez mężczyzn w Turcji, którzy wyrażają swój gniew i oburzenie po morderstwie 20-letniej tureckiej studentki Özgecan Aslan podczas próby gwałtu. Nasze zdjęcia opatrujemy podpisem: „Jeżeli kobieta wkładając spódnicę zaprasza do gwałtu, to ja też zapraszam”. To treść instrukcji obsługi dla panów, którzy wchodząc na profil na Facebooku chcą się przyłączyć do akcji, publikując swoje zdjęcie w sukience albo spódnicy. Profil, który istnieje od początku marca „Razem przeciw kulturze gwałtu”, lubi blisko 2,5 tysiąca użytkowników, a swoje zdjęcia zamieściło prawie 200 panów. Akcję zapoczątkowaną przez Mateusza Kijowskigo skomentowała m.in. Joanna Keszka, feministka, edukatorka seksualna i właścicielka portalu dla kobiet Barbarella.pl. Na swoim prywatnym profilu napisała, że to fajna akcja, ale smuci ją, że dopiero wtedy, gdy mężczyźni wypowiedzą się w jakiejś sprawie, to robi się głośno. Gdy kobiety o tym mówią, tłumaczą czy sprzeciwiają się, to jest cisza.

- To pierwsza myśl, która mnie uderzyła, kiedy dowiedziałam się o tej akcji. Takie mamy społeczeństwo, żywo się reaguje na to, co faceci mają do powiedzenia czy pokazania. Kobiety się ciągle pomija, ucisza albo po prostu nie nagłaśnia się ich spraw, . W tej męskiej akcji jest solidarność z kobietami, które są krzywdzone na tle seksualnym, jest opowiedzenie się po ich stronie, więc popieram ją - mówi Joanna Keszka.

Nie o zdjęcie chodzi


O tym, że żyjemy w patriarchalnej kulturze wiadomo nie od dziś, pogląd Joanny Keszki nie jest pozbawiony racji, jednak trzeba docenić polskich mężczyzn, którzy wzięli kobiece sprawy w swoje ręce. Zakładając kiecki i spódnice, pożyczone od żony, dziewczyny, siostry, mamy czy koleżanki, narażają się zapewne na śmiech swoich nad wyraz męskich kolegów. dzielnie to znoszą. Ktoś się pośmieje, ale z drugiej strony powie: „No tak, oni mają rację”.
- Chodzi nam o ośmieszenie argumentów, używanych często przez gwałcicieli, że to ona prowokowała; tak się ubrała, to znaczy że chciała itp. - mówi Mateusz Kijowski, inicjator akcji „Razem przeciw kulturze gwałtu”. - To przerzucanie winy z oprawcy na ofiarę. My chcemy sprowokować do myślenia. Mężczyźni nierzadko nie słyszą głosu aktywnych feministek. Chcemy pokazać, że faceci myślą tak samo i też się sprzeciwiają kulturze, w której gwałt jest akceptowany, a czasem nawet damskiego boksera nobilituje.

Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 22-03-2015 09:13

    Oceniono 9 razy 0 9

    - mmx: Tylko i wylacznie pytam -- jesli kobieta chce sprowokowac mezczyzne, to jak powinna sie w takim razie ubrac? Czy moze dopiero kiedy jest calkowicie gola, to tylko wtedy jest to "ubior" prowokujacy, a kazdy inny wariant, to normalny stroj, dobry do biura, kawiarni, czy na zakupy?

    Pokaż odpowiedzi (3) Odpowiedz