Polak w Polaku to olbrzym - rozmowa z Barbarą Wachowicz

Katarzyna Bogucka 24 marca 2015

Rozmowa z BARBARĄ WACHOWICZ, „pisarką losów Polski”, fotografikiem, realizatorką patriotycznych programów telewizyjnych i radiowych.

Barbara Wachowicz z lewej

Fot.: Adam Zakrzewski


Często mówi Pani o swoim cudownym dzieciństwie, o żywej pamięci o wielkich Polakach w Pani domu. Wydaje się, że w dzisiejszych domach tradycji jest mało...
„Bądź zdrów, mój domie! Schylam się, całuję Twój nabijany podkowami próg”. Ten „List do domu” Kazimierza Wierzyńskiego niechaj będzie poetycką odpowiedzią na pytanie, co czuję, gdy myślę o domu mych lat dziecinnych. Powiedział Sienkiewicz, że po powstaniu styczniowym „zgaszono wielki znicz na forum”, ale domowe ogniska płonęły jasno i by Polskę zabić, trzeba było zabijać ją w każdym polskim domu. Miałam szczęście wychować się właśnie w takim domu, gdzie płonęło ognisko tradycji i trwała więź historii z losami rodziny.

Stąd u Pani pasje literackie, narodowa....
Wkraczaliśmy w świetlisty świat Soplicowa i mroczny czas kibitek III części „Dziadów”, powtarzając za Mickiewiczem przysięgę, że jeśli zapomnimy o nich, to Bóg zapomni o nas. Przed naszymi zachwyconymi oczyma rozwijało się jak złotolity pas słucki bogactwo „Trylogii”. Przeżywaliśmy wielkie wyzwanie chłopca z „Syzyfowych prac”, oskarżającego Moskali genialną „Redutą Ordona”… W Maciejowicach przyklękaliśmy przed krzyżem, by ucałować proch ziemi, gdzie padł posiekany szablami kozackimi Tadeusz Kościuszko. W Sokołowie Podlaskim kładliśmy wieńce z macierzanki na płycie ku czci ostatniego kapelana i generała Powstania Styczniowego, chwały naszych podlaskich borów - księdza Stanisława Brzós-
ki. To była ta wielka magia miejsc płonących podziemnym ogniem. Na Podlasiu walczył mój prapradziad, jedyny z pięciu braci, który ocalał z pożogi styczniowego powstania. Taki był dom mego dzieciństwa. Opoka. Miłość. Nauczyciel. Uważam, że zbyt pesymistycznie ocenia pani dzisiejsze domy rodzinne. Z moich obserwacji wynika, że jest bardzo wiele takich domów, które w najpiękniejszy sposób żyją Polską - jej tradycją, wielkością historii, fascynacją bohaterami.

Czy to trudne przebijać się przez oczekiwania współczesnego młodego człowieka, raczej rzadko odwołującego się do autorytetów z przeszłości?
Harcerze, przyznając mi Order Uśmiechu, napisali: „To dzięki Niej zstępują z piedestału Bohaterowie Narodowi i najwięksi twórcy literatury, by stać się nam bliskimi”. Staram się ukazać postać geniusza bez cokołu, obnażyć jego człowieczą twarz - cierpiącego, kochającego, tworzącego. Młodzież słucha z wielkim zainteresowaniem, jak się na przykład nasi wielcy uczyli, jak Żeromski i Sienkiewicz zmagali się ze znienawidzoną matematyką, a Mickiewicz wśród samych celujących stopni miał jeden dobry. Z literatury! Przypominam im, że wiele postaci z arcydzieł naszej literatury ma autentyczne pierwowzory z wzięte z życia. Na przykład wszyscy bohaterowie „Syzyfowych prac” i III części „Dziadów” istnieli naprawdę.

Wiele osób uważa, że wspomniane przez Panią postaci nie są wystarczająco atrakcyjnym wzorem.
Wizerunek naszej młodzieży, lansowany przez media, jest fałszywy i krzywdzący. Większość młodych Polaków jest mądra, wrażliwa i odpowiedzialna. Mam szczęście współpracować z nimi od Zakopanego po Gdańsk i od Wrocławia po Białystok. Jest wiele świetnych szkół i wspaniałych inicjatyw. Jacy są - mówią dziesiątki listów, jakie docierają do mnie po cyklu „Wierna rzeka harcerstwa”, poświęconym ich wojennym rówieśnikom i ich marzeniu o ideale Polski godnej szacunku. Na spotkaniach chętnie cytuję kilka najpiękniejszych fragmentów. A oto powtarzające się zdanie: „My nie musimy pięknie umierać jak Oni, ale możemy pięknie żyć - za Nich”. I wielu bardzo młodych ludzi w Polsce tak właśnie żyje.

Jaki jest według Pani ideał kobiecości?
Wspaniałe dziewczęta walczącej, powstańczej Warszawy - symbole największej ofiarności, poświęcenia i męstwa. Druh Aleksander Kamiński we wstępie do wspomnień harcerek Warszawy „Pełnić służbę” napisał: „Wśród pocisków, wybuchów, ogni przebiegają łączniczki, czołgają się do rannych sanitariuszki, padają zranione, cierpią, giną… Tamte dziewczęta stały się chlubą naszej historii. Dowiodły niezwykłej mocy ducha, twardej woli obowiązku, nieustępliwego poczucia odpowiedzialności…”. Cieszę się, że mogłam napisać o Nich książkę „Bohaterki Powstańczej Warszawy”.

Z perspektywy historii patrząc, jakich cech charakteru Polakom brakuje dziś najbardziej?
Sienkiewicz, zapytany przez króla Szwecji o charakter Polaków, odpowiedział: „Nie w tym stopniu umiemy dla Polski żyć, jak walczyć za nią i ginąć”. Pokolenie Rudego, Alka i Zośki, do którego tak chętnie odwołuje się dzisiaj nasza młodzież, pokazało, że umiało dla niej walczyć i umie dla niej żyć. Ta garstka, która przeżyła okupację, powstanie, u progu wyczekanej wolności zaczęła powracać do życia, studiować. Wtedy spadły na tych ludzi więzienia. Gdy przyszedł czas wyjścia z kazamatów więziennych, czy wrócili załamani, zrejterowali w nałogi, uciekli za granicę? Zostali znamienitymi lekarzami, architektami, instruktorami harcerskimi, sławami europejskimi. Im poświęcony jest V tom mojej „Wiernej rzeki harcerstwa”. To najwspanialsi ludzie naszej epoki i są przykładem, iż wbrew gorzkim słowom Norwida: „Polak w Polaku to olbrzym, ale człowiek w Polaku to karzeł” dowiedli, że i Polak w Polaku, i człowiek w Polaku może być olbrzymem.

Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 24-03-2015 14:58

    Oceniono 1 raz 1 0

    - Jeep: Pani Katarzyno, w kilkunastu zdaniach dokonała Pani wykładu z najpiekniejszych kart naszej historii. Chylę głowę i proszę o kolejne..., zamiast np. ' miądlenia " niejakiego R.W. Brawo!

    Odpowiedz