Aktorka zajmie się kilkulatkiem, kiedy rodzice oglądają spektakl, a kiedy słuchają koncertu - niania z uniwersytetu.

Dorota Witt 17 marca 2015

Niektórym instytucjom kulturalnym w regionie „nie opłaca się” wychodzić z ofertą do rodziców, ale przybywa tych, którym się i opłaca, i chce. Sprawdziliśmy, w których miejscach można zostawić dziecko pod fachową opieką, by z czystym sumieniem poświęcić się sztuce.

„Koncerty z nianią” to propozycja Filharmonii Pomorskiej - rodzice wygodnie rozsiadają się w fotelach, a dzieci uczestniczą w ciekawych zajęciach

Fot.: Dariusz Bloch

- Znalazłam się na koncercie z mężem, bez dziecka i w dodatku wieczorem, pierwszy raz od…, niech pomyślę…, tak, od trzech lat - przyznaje zaskoczona własnym odkryciem Barbara Kozanecka, którą spotkaliśmy na jednym z „Koncertów z nianią”, organizowanych cyklicznie w Filharmonii Pomorskiej w Bydgoszczy. - Dwuletnia córka została pod opieką animatorów, a my spokojnie rozsiedliśmy się w fotelach. Organizowanie takich wieczorów to wybawienie dla rodziców małych dzieci.

Zabawy wieczorową porą


Entuzjastów takiego rozwiązania przybywa zarówno po stronie publiczności jak i wśród organizatorów imprez kulturalnych w regionie. - Raz w miesiącu zapraszamy rodziców na „Koncert z nianią”, dzieci oddawane są pod opiekę wykwalifikowanych animatorów z Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy - mówi Paweł Świeca z Filharmonii Pomorskiej. - Okazuje się, że wśród mam i tatusiów mamy wielu melomanów, na zorganizowane w ten sposób koncerty symfoniczne przyprowadzanych jest zwykle kilkanaścioro dzieci - najmłodsze miało niespełna dwa lata, ale najczęściej animatorzy mają pod opieką pięcio-, siedmio- i ośmiolatków.
Podczas kilkugodzinnego występu maluchy się nie nudzą - animatorzy zapewniają im twórcze i aktywne zabawy: w grupach grają i rysują. Chęć pozostawienia dziecka pod ich opieką trzeba zgłosić najpóźniej dzień przed koncertem. Bezpłatne wejściówki dla dzieci można odbierać w kasie filharmonii. Kolejny taki koncert zaplanowano na 17 kwietnia (godz. 19).
Wkrótce podobną opiekę, tyle że na czas trwania spektakli, ma zapewniać Teatr Polski. - Na razie nie można mówić o konkretach, ale taki pomysł jest u nas dyskutowany od dawna, pomoc animatora przydałaby się nie tylko rodzicom widzom, ale i rodzicom aktorom - uważa Paulina Wenderlich z Teatru Polskiego.


Bydgoska Opera Nova stawia raczej na rodzinne wydarzenia, czyli koncerty dedykowane rodzicom z dziećmi, podobnie do tej kwestii podchodzą bydgoskie i toruńskie muzea. - Zapraszamy rodziny z dziećmi, nie przypominam sobie, by komuś z odwiedzających przeszkadzały rozbiegane i roześmiane maluchy, buszujące między eksponatami - mówi Natalia Szczerbińska z Muzeum Okręgowego w Bydgoszczy.

Nie ma szans na zorganizowanie opieki dla dzieci tych, którzy chcieliby w skupieniu przyjrzeć się ekspozycji w toruńskim Centrum Nowoczesności „Młyn Wiedzy” - tam każde dziecko przed trzynastymi urodzinami musi pozostawać pod czujnym okiem opiekunów. „Młyn Wiedzy” to jednak jedna z tych instytucji, w których dzieci, oglądając wystawy, czują się doskonale.

W Centrum Sztuki Współczesnej „Znaki Czasu” w Toruniu maluchom czasem może się nudzić. Nie ma tu co prawda cyklicznych imprez, podczas których dzieciom zapewniana jest opieka, ale przy specjalnych okazjach możliwe jest zaangażowanie animatorów lub zorganizowanie odrębnej grupy dla maluchów, jak w przypadku warsztatów modowych. - Tradycyjnie pod koniec roku organizujemy targi rękodzieła, żeby rodzice mogli skupić się na zakupach - wtedy zapraszamy dzieci do kawiarni i organizujemy im czas - informuje Monika Nowakowska z CSW. - Twórczo, jak przystało na naszą instytucję. W kąciku kreatywnym maluchy rysują, wyklejają, bawią się w małych artystów.

CSW niekiedy radzi sobie bez pomocy animatorów, na przykład zapraszając rodziców z pociechami na „Filozofowanie z dziećmi”, podczas którego toczy się dyskusja na temat książek. Nie tak dawno specjalną ofertę dla rodziców z małymi dziećmi miało działające w CSW Kino „Centrum”. Na specjalnie przygotowany seans (m.in. z przyciszonym głosem lektora) przychodziło zwykle po kilka mam. Na dłuższą metę takie pokazy się nie opłacały, więc z nich zrezygnowano.

„Wejściówka” dla dzieci


W tym sezonie po raz pierwszy dzieci zaproszono do kawiarni „Wejściówka”, działającej w Teatrze im. Wilama Horzycy w Toruniu. Cykl spektakli przygotowywany jest tu pod hasłem „TiR - Teatr i Rodzina”. Ostatnio w takich zorganizowanych zajęciach uczestniczyło pięcioro dzieci, a chętnych ciągle przybywa. Spektakle rodzinne wystawiane są w „Horzycy” raz w miesiącu. Do kawiarni na rozwijające zajęcia z aktorką Matyldą Podfilipską, pomysłodawczynią akcji, zapraszane są dzieci w wieku od 6 do 12 lat. Obowiązują tu proste zasady: grupa może liczyć najwyżej dziesięcioro dzieci, malucha można oddać pod opiekę na pół godziny przed spektaklem, a odebrać najpóźniej kwadrans po spektaklu. Opieka jest bezpłatna. Biorąc pod uwagę sugestie rodziców, przyspieszono też seans - nie zaczyna się o godz. 19, a o 18. Kolejny „TiR” zaplanowano na 18 kwietnia, rodzice zobaczą „Królową ciast” (reż. Ula Kijak).