Młodzi bokiem do ołtarza

Małgorzata Oberlan 13 marca 2015

W ciągu ostatniej dekady ubyło nam młodzieży deklarującej się jako wierząca, a podwoiła się grupa tej niewierzącej - donosi CBOS. Systematycznie spada też udział młodych w praktykach religijnych. Czy Kościół katolicki bije na alarm?

Fot.: archiwum

Niekoniecznie. Publicyści katoliccy zwracają uwagę na stały odsetek młodzieży deklarującej się jako głęboko wierząca. Zawsze można na dane liczbowe spojrzeć tak: ważniejsza jest jakość, a nie ilość. Jeśli jednak trend odwracania się młodego pokolenia tyłem do ołtarza utrzyma się najbliższych latach, polskie kościoły wyludnią się.

Młodzi na tle dorosłych


Sondaż Centrum Badania Opinii Społecznej „Zmiany w zakresie podstawowych wskaźników religijności Polaków po śmierci Jana Pawła II” został przeprowadzony 5-11 lutego tego roku na liczącej 1003 osoby reprezentatywnej próbie losowej dorosłych mieszkańców Polski. Był kolejnym już tego typu, z cyklu regularnie prowadzonych od lat sondaży o polskiej religijności. Co z niego wynika w odniesieniu do młodzieży?

Od 2005 roku w grupie najmłodszych respondentów (18-25 lat) odsetek głęboko wierzących pozostaje w miarę stabilny. Ponad dwukrotnie wzrosła natomiast w tym czasie liczba tych, którzy określają się jako niewierzący (z 6 do 15 proc.), ubyło zaś wierzących (spadek z 86 do 77 proc.).


Jeszcze mniej stabilnie kształtuje się uczestnictwo młodych Polaków w praktykach religijnych. Do cotygodniowego lub częstszego udziału w mszach, nabożeństwach lub spotkaniach religijnych przyznaje się nieco ponad dwie piąte ankietowanych, mających od 18 do 24 lat (44 proc.), podczas gdy w 2005 roku była to nieco ponad połowa tej grupy (51 proc.). Od tego czasu w miarę stabilna - ok. 40 proc. - pozostaje liczba młodych osób praktykujących nieregularnie (kilka lub kilkanaście razy w roku), wyraźnie wzrósł (o 8 pkt proc.) odsetek w ogóle nieuczestniczących w praktykach religijnych.

Parafie co roku badają, ilu wiernych przychodzi na nabożeństwa i ilu przystępuje do komunii. Raport z badań każdorazowo publikuje Instytyt Statystyki Kościoła Katolickiego.

fot. Adam Zakrzewski

Parafie co roku badają, ilu wiernych przychodzi na nabożeństwa i ilu przystępuje do komunii. Raport z badań każdorazowo publikuje Instytyt Statystyki Kościoła Katolickiego.


Oczywiście, nie można patrzeć na młodzież w oderwaniu od ogółu dorosłych rodaków. Opierając się na autodeklaracjach Polaków, określających swój stosunek do wiary i praktyk religijnych, można stwierdzić - jak podkreśla CBOS - że powszechnie deklarowana wiara w Boga jest trwałą cechą polskiego społeczeństwa. Utrzymuje się ona przez ostatnie niemal dwadzieścia lat na dość stabilnym wysokim poziomie.

Z systematycznie prowadzonych przez CBOS badań wynika, że od końca lat 90. zeszłego wieku niezmiennie ponad 90 proc. uważa się za wierzących, w tym mniej więcej co dziesiąty (ostatnio co jedenasty-dwunasty) ocenia swoją wiarę jako głęboką. Odsetek osób zaliczających się do raczej lub całkowicie niewierzących pozostaje od lat stosunkowo niski (od 3 do 8 proc.).

Bierzmowanie, czyli pożegnanie?


Marcin, uczeń toruńskiego liceum: - Wytrwałem do bierzmowania pod naciskiem rodziców i dziadków. Nie miałem wewnętrznego przekonania co do sensu przygotowań do tego sakramentu i przyznaję, że do dziś chyba nie rozumiem jego istoty (zresztą, nie wiem kto z klasy rozumiał...). Argumenty rodziny były takie: „będziesz miał spokój przed ślubem kościelnym”, „będziesz mógł zostać ojcem chrzestnym”. Nie dyskutowałem dla świętego spokoju. O żadnym ślubie czy chrześniaku nawet nie myślę. Od roku nie chodzę na lekcje religii. W kościele ostatni raz byłem z bratem na pasterce.

Julia, również licealistka: - Do rozmowy z Panem Bogiem nie potrzebuję pośrednika. Jedyne nabożeństwa, w trakcie których coś czułam, pamiętam z kościoła pw. Piotra i Pawła w Toruniu (franiszkanie - przyp.red). Mimo presji rodziców, do bierzmowania już nie przystępowałam. Lekcje religii, w trakcie których ksiądz zajmował się głównie działalnością szatana w „Harrym Porterze” oraz złem antykoncepcji, obecnie określiłabym już jednym słowem: żenada.

Magdalena, lat 39, matka 18-letniego Bartosza:
- Bierzmowanie była ostatnią „bazą”, do którego dobiło nie tylko moje dziecko. Oboje z mężem jesteśmy osobami wierzącymi, ale praktykującymi - jak by to określić - niezbyt regularnie. Nie tracę nadziei, że Bartosz nie straci kontaktu z Bogiem. Niestety, i tutaj biję się w piersi, nieraz miał okazję usłyszeć we własnym domu krytyczne słowa pod adresem poczynań niektórych duchownych.

Niedziela i czas do świątyni


Co przeciętny Jan Nowak robi w niedzielę? Jak spędza święta? Znów w sukurs przychodzi nam CBOS. Jeden z jego ostatnich sondaży wskazuje, że niedzielne zakupy nie oburzają 66 proc. z nas. Podobna grupa Polaków nie widzi niczego złego w wyjazdach na wczasy w okresie Bożego Narodzenia i Wielkanocy. Również do pracy w niedziele jakoś przywykliśmy. 59 proc. respondentów deklaruje, że nie ma nic przeciwko zarabianiu pieniędzy akurat w ten dzień.

Czy w kontekście tych wyników, dotyczących ogółu dorosłych Polaków, może dziwić, że uczestnictwo we mszy świętej nie jest niedzielnym priorytetem dla młodego pokolenia? Oczywiście, wyprawa do „świątyni konsumpcji” nie wyklucza wcześniejszej wizyty w kościele. Prowadzone co roku przez parafie liczenie dominicantes (uczestniczących we mszy świętej) i comunicantes (przyjmujących komunię), którego wyniki raportuje następnie Instytut Statystyki Kościoła Katolickiego, nie pozostawia złudzeń: wiernych w ławach ubywa. Z raportu opublikowanego w zeszłym roku dowiadujemy się, że w 2013 roku po raz pierwszy liczba wiernych na na nabożeństwach spadła poniżej 40 proc. (w skali kraju). Oznacza to, że do kościoła chodzi mniej niż połowa wierzących. Dodajmy, że diecezje toruńska, bydgoska i włocławska uplasowały się w połowie stawki, z wynikami między 35,3 a 38,7 proc.

Co sobie cenią młodzi?


Bardziej prawdopodobne jest, że w kościelnej ławie spotkamy osobę dojrzałą niż młodą. Dla nastolatków i dwudziestokilkulatków niedziela najczęściej jest dniem relaksu, spotkań ze znajomymi na Facebooku lub w realu, oglądania filmów etc. Wbrew opiniom tych, którzy taki model spędzania przez młodych niedzieli zrzucają na ich konsumpcjonizm i hedonizm, bardziej prawdopodobnym powodem jest laicyzacja społeczeństwa jako ogółu. Badania przeprowadzone niedawno przez Kuratorium Oświaty w Bydgoszczy wspólnie z Fundacją ABCXXI, dotyczące systemu wartości młodzieży gimnazjalnej, jasno wskazują, że hedonistyczny model życia średnio ją pociąga.

Badanie przeprowadzono na próbie ponad 2 tysięcy uczniów klas III gimnazjum w Kujawsko-Pomorskiem. Najczęściej nastolatkowie (blisko 80 proc. wskazań) za wartość najważniejszą uznawali życie rodzinne. Zaraz po nim wskazywali przyjaciół (ok. 70 proc.). Zatem za najczęściej preferowany uznać trzeba afiliacyjny model życia. Drugim w kolejności okazał się model pragmatyczny, jak określili go autorzy badania. Dotyczył tych, którzy za najważniejsze wartości uznawali dobre wykształcenie i interesującą bądź też dobrze płatną pracę. Na wartości hedonistyczne - takie jak pełne rozrywki życie i duże pieniądze - wskazało zaledwie po kilkanaście procent badanych.

Duchowni i autorytet


Wśród cenionych przez siebie wartości moralnych gimnazjaliści, po pierwsze, wskazywali szacunek i uczciwość, a w następnej kolejności - miłość i przyjaźń. Za autorytety uczniowie najczęściej uznawali swoich rodziców. Jeśli chodzi o osoby duchowne, to - paradoksalnie - relatywnie często (57 proc.) wskazywane one były jako te, które należy szanować, a jednocześnie rzadko (17 proc.) uznawane były za autorytety. Jak podsumowali autorzy badań, młodzież ma świadomość powinności darzenia szacunkiem duchownych, jednak autorytetu nie da się osiągnąć systemem nakazów i powinności.

Warto wiedzieć


W co wierzą Polacy?

- Niezachwianą wiarę w Boga deklaruje 56 proc. Polaków, jednocześnie 70 proc. wierzy w Sąd Ostateczny. Chwile zwątpienia co do własnej wiary miewa nieco ponad jedna czwarta badanych (27 proc.). Wiara Polaków jest też dość selektywna oraz synkretyczna - łączy elementy różnych tradycji religijnych, także niechrześcijańskich, jak na przykład wiara w duszę zwierząt czy reinkarnację - wynika z marcowego badania CBOS.

- Tylko nieco ponad jedna trzecia respondentów (36 proc.) sądzi, że, zgodnie z nauką Kościoła, po śmierci - w zależności od naszego postępowania na ziemi - trafimy do nieba, piekła lub czyśćca. Nieliczni badani (4 proc.) są pewni, że wszyscy pójdą do nieba. 18 proc. sądzi, że śmierć jest końcem i nic po niej nie następuje.