Nadlatuje Jej Wysokość Gęś!

Katarzyna Bogucka 13 marca 2015

„Najbardziej szara z szarych. Najbardziej boska z boskich” - to poetycki opis jedynej polskiej gęsi lęgowej - gęgawy, która upodobała sobie m.in. jezioro Gopło. Właśnie około 150 samic zaczyna się mościć w gniazdach. To znak, że wiosna w przyrodzie budzi się na dobre.

Fot.: Nadgoplański Park Tysiąclecia

Wiosna w gęsim wydaniu jest hałaśliwa. Najpierw ją słychać, później widać. Inaczej gęga stara gęś, a inaczej młodzieniaszek. Specjaliści w mig odróżniają po tym dźwięku ptasi PESEL, wiedzą też, kto rządzi w kluczu. Zaprawiona w bojach starszyzna leci z przodu, młodziki trzymają się na tyłach. Myśliwi też to wiedzą, dlatego celują w tył klucza, bo nie w smak im pałaszować stare mięso, a warto wiedzieć, że gęś może dożyć... pięćdziesiątki.


Słynie z życiowej mądrości. Strategie lotów, zalotów, rozmnażania ma opanowane do perfekcji od tysięcy lat. Ni przypiął ni przyłatał jest więc powiedzenie: „głupia jak gęś” albo zarzuty o brak dyskrecji. Gęś zawsze wie, co robi.

- Nie odważyłbym się o tych ptakach powiedzieć, że są głupie, bo to nieprawda - mówi Andrzej Sieradzki, dyrektor Nadgoplańskiego Parku Tysiąclecia w Kruszwicy. Z gęgawą jest zaprzyjaźniony od lat. Nadgoplańskie stado liczy ok. 300 sztuk. Ptaki upodobały sobie zachodnią zatokę Gopła, miejsce oddalone od szlaków ludzkich, ale bywa, że wypasają się także bliżej siedzib człowieka. To, jak się okazuje, także przemyślana strategia. - Sprytnie wydedukowały, że im bliżej ludzi, tym mniejsze ryzyko ataku na przykład przez drapieżne ptaki.

fot. Nadgoplański Park Tysiąclecia


Andrzej Sieradzki wspomina jedno z takich zdarzeń - napad bielika na siedzącą w gnieździe gęś. W starciu z jego siłą, dziobem i szponami mama gęś nie miała żadnych szans. Inni wrogowie gęgawy to dzikie koty, bezpańskie psy, jenoty, lisy - amatorzy szybkiego i łatwego kąska, smakosze ptasich jaj. Gęsi głupie nie są, dlatego czekają z lęgiem tak długo, aż z jeziora zniknie lód, po którym napastnik mógłby się dostać do gniazda. Czasami to czekanie nie wychodzi im jednak na dobre.

- Pamiętam rok, w którym mróz trzymał długo, lód się nie topił, a zegar biologiczny gęsi zmuszał je coraz natarczywiej do zachowań lęgowych. Zdesperowane zaczęły znosić jaja na polu. Nie wylęgły się z nich młode, ale populacji to nie zaszkodziło - przytacza kolejną historię Andrzej Sieradzki.

Na osobny wątek zasługują tajemnice życia rodzinnego tych ptaków.

Wierny jak gęś


Gęgawa, jak na ptasią arystokratkę przystało (czczono ją już w czasach starożytnych, m.in. w Egipcie), prowadzi się po królewsku. Internet donosi co prawda o romansach, ale normą jest dla tego gatunku wierność. Gęsi łączą się w pary na całe życie. Związek poprzedza coś w rodzaju kilkuletniego narzeczeństwa, testowania się, obserwacji. Ciekawostką jest, że po śmierci jednego z partnerów druga gęś przeżywa żałobę. Bywa smutna, osłabiona, łatwiej zapada na choroby, a nawet umiera z żalu. I nie każdy osamotniony osobnik wchodzi w drugi związek. Gęgawa bliska jest więc w swojej wrażliwości człowiekowi.

Podobne emocje wywołuje u tych ptaków potomstwo. Samica znosi zwykle około siedmiu jaj, ale czasami, nie wiedzieć czemu, porzuca je. Na szczęście gęsi mają opracowany program rodzicielstwa zastępczego. Pojawia się inna samica, która jaja „adoptuje”. Przybrana rodzina ma pod opieką nawet dwadzieścioro żółtawozielonkawych pisklaków (to ich najpiękniejsze wcielenie, na moment brzydną, gdy gubią puch). Słyszy się także o kidnapingu, ale jeszcze nigdy tego gęgawie nie udowodniono. Zdarza się natomiast z całą pewnością porzucanie osłabionego młodzika przez rodziców.

Za dobry miesiąc samica wypłynie z pisklętami na wody Gopła. Na razie wysiaduje jaja

fot. Nadgoplański Park Tysiąclecia

Za dobry miesiąc samica wypłynie z pisklętami na wody Gopła. Na razie wysiaduje jaja


Dwa lata temu strażnicy z NPT zauważyli, że za ich łodzią podąża samotnie młoda gęś. Dorosłych ptaków nie było widać, malec zaś wręcz pchał się do łodzi, nie zważając na odganianie. Strażnikom zmiękło serce. W biurze NPT przeprowadzono oględziny ptaka. Okazało się, że w jego nozdrzach zagnieździła się pijawka. Gęś nie mogła swobodnie oddychać, była osłabiona, w takim stanie nigdy nie dogoniłaby rodzeństwa, które pewnie już było w powietrzu.

- Nasz pracownik zabrał ptaka do swojego przydomowego gospodarstwa - wspomina dyrektor NPT. - Udało się zachować konieczny dystans, zresztą malec specjalnie nie spoufalał się z ludźmi. Interesowały go jedynie woda i karma. Minęło kilka tygodni, gęsiak nabrał sił, zgubił puch i zaczął ćwiczyć latanie. Najpierw przelatywał 10 metrów, potem 100, 500, wreszcie odleciał na zawsze, zapewne z kluczem, który pojawił się nad gospodarstwem. Młody na pewno został dobrze przyjęty przez współziomków.

Fenomenem są nie tylko rodzinne, ale i przyjacielskie więzi, podtrzymywane u tych ptaków tak samo intensywnie w powietrzu, jak na ziemi. Wspaniale obserwuje się je właśnie teraz oraz jesienią, gdy do odlatujących gęgaw dołączają jej kuzyni
- gęsi białoczelne i zbożowe. Na niebie robi się prawdziwy harmider. Całe klany, przyjaciele, znajomi, a nawet obcy wykrzykują dodając sobie odwagi nizbędnej do przebycia kolejnych setek i tysięcy kilometrów. Jednego roku stado gęsi krążące nad Kruszwicą liczyło ponad 20 tysięcy sztuk!

Uczta u rolnika


Nie wszyscy się tymi przelotami zachwycają. Łyżkę dziegciu do beczki miodu dodają rolnicy. Bardzo żyzne grunty w pobliżu Gopła nie zawsze dobrze znoszą nalot ptasiej hordy. Pola obsiane ozimą pszenicą gęsi traktują jak stołówkę. Szczypią młode zboże, ile tylko sił w dziobach - pół biedy, że nie wyrywają go z korzeniami, pszenica ma więc szansę się odrodzić, a wtedy rolnik oddycha z ulgą, bo za takie zniszczenia rząd nie wypłaciłby odszkodowań. Po gęsiach, co całkiem naturalne, ubezpieczeniowe przepisy... spływają.

Fakty


Z parku do internetowego ogłoszenia

Gęgawy z Nadgoplańskiego Parku Tysiąclecia były przedmiotem nielegalnego handlu. Mieszkaniec gminy Kruszwica oferował je przez Internet jako gęsi hodowlane. Do pracowników parku zgłosił się nabywca z Krakowa, któremu „handlarz” przysłał nie taką gęś, jaką zamawiał, w dodatku z okaleczonym skrzydłem. Oprawca uszkodził gęsiom kostną część skrzydła (to tak, jakby człowiekowi odciąć palce dłoni), by uniemożliwić im ucieczkę. Pracownicy parku odzyskali tylko cztery ptaki, niestety, los nie potraktował ich łaskawie. W czasie rekonwalescencji w gospodarstwie rolnym dopadł je lis.