I artysta stworzył kobietę...

Jarosław Jakubowski 10 marca 2015, aktualizowano: 10-03-2015 09:21

Wieszcz Adam pisał o „boskim diable” przerobionym na „puch marny”. Kobiecość inspiruje jednak nie tylko poetów. Okazuje się, że w dobie szybkiego seksu wciąż w cenie jest to, co kiedyś nazywano twórczym współistnieniem płci.

Fot.: Tomasz Czachorowski

Jacek Kutyba, toruński fotografik, kobiecym aktem zainteresował się jeszcze podczas studiów rzeźbiarskich. - To wtedy przekonałem się, jak piękną formą jest kobiece ciało, jak wspaniale gra na nim światło, jak się załamuje i mieni. Od rzeźby przeszedłem do fotografii. I tu również kobieta jest dla mnie ważnym źródłem inspiracji - zaznacza artysta.

Istotny obszar penetracji


Ten rodzaj fotografii wymaga od twórcy trzymania się określonych reguł. Nie ma tu miejsca na improwizację. Ważną rolę odgrywa asystentka fotografika, obecna w czasie całej sesji. - Najpierw omawiam z modelką, co dokładnie ma znaleźć się na zdjęciach. Ustalamy kadry i pozy. Dopiero wtedy moja asystentka pomaga modelce zdjąć ubranie i przybrać odpowiednią pozę. Staram się w tym nie uczestniczyć. Kiedy wszystko jest już gotowe, przystępuję do robienia zdjęć. Trwa to zwykle bardzo krótko - opowiada Jacek Kutyba.


Czy męskie emocje, zwłaszcza kiedy ma się przed sobą piękną nagą kobietę, mogą czasem wziąć górę nad zimnym profesjonalizmem? - To się nie zdarza. Nie lubię myśleć o dwóch rzeczach naraz. Kiedy fotografuję, skupiam się wyłącznie na tym, żeby dobrze wykonać moje zadanie. Tak, można to nazwać profesjonalizmem - kończy nasz rozmówca, którego prace można oglądać do 22 marca w Międzynarodowym Centrum Spotkań Młodzieży przy ul. Łokietka 3 w Toruniu.

Leszek Goldyszewicz, artysta malarz z Bydgoszczy, nie ukrywa, że lubi poczuć heteroseksualny dreszczyk, również wtedy, kiedy tworzy.
- Kobiety są intrygujące z powodu pewnego rodzaju napięcia międzypłciowego. Duża część aktywności artystycznej wynika właśnie z tego napięcia. Z racji heteroseksualności ten obszar penetracji jest dla mnie istotny. Otaczają mnie kobiety: żona, córki, mam przyjaciółki i koleżanki. Lubię spotykać się z kolegami, to bardzo fajne, ale kiedy w takim spotkaniu weźmie jeszcze udział kobieta, to dzieje się coś specjalnego, jakby wszyscy dostali dodatkowe doładowanie - mówi Leszek Goldyszewicz.

Artysta nie ucieka nie tylko od towarzystwa, ale również od tematyki kobiecej w swojej twórczości. Jeden z obrazów poświęcił swojej żonie Marii.

Związek związku i poezji


Kobieta jako interesująca forma, dobry duch towarzystwa... W literaturze sprawa jest nieco bardziej skomplikowana. Współcześni poeci niechętnie przyznają się do staroświeckiego natchnienia, czy też do tego, że piszą pod wpływem muzy.

Ciekawy pogląd na ten temat przedstawia Karol Graczyk, młody poeta mieszkający i tworzący w Toruniu. - Jeśli kobieta bywa dla mnie inspiracją pisarską, to nie tyle jako płeć przeciwna, co jako człowiek. Życie z kobietą? Na początku związku jest to zdecydowanie inspirujące, ale kiedy związek ma już dłuższy staż, to może to być pewne przekleństwo. Kiedy relacje przeradzają się w coś rutynowego, mogą być nie tyle inspirujące, co wręcz zabijające inspirację - zauważa poeta.
Czy w takim razie długotrwałe związki zagrażają intensywności poezji? - Coś w tym jest. Obecnie jestem z dziewczyną, która również pisze. Oboje zauważyliśmy, że tworzymy mniej wierszy niż kiedyś - przyznaje Karol Graczyk.

A jednak poezja nie ginie - młody twórca pracuje właśnie nad nową książką.

Muza, natchnienie i żona


Jacek Soliński, współwłaściciel Galerii Autorskiej w Bydgoszczy i ceniony grafik, bez kobiety nie wyobraża sobie nie tylko twórczości, ale wręcz życia. - Tą kobietą jest moja żona Magda - moja muza, natchnienie, inspiracja. Żona, dzięki współtworzonej przez nią rodzinie, zapewnia mi doskonałe warunki do pracy i, szczerze mówiąc, bez niej nie wyobrażam sobie w ogóle funkcjonowania. Pojawia się też, oczywiście, w mojej twórczości - poświęciłem jej kilka wystaw - mówi Jacek Soliński.

W zbiorze „Nowe Marzy”, będącym pokłosiem Międzynarodowego Festiwalu Opowiadania, znalazł się utwór „Druga krzyżowa”. Jego autorem jest Marek Pijanowski, dyrektor toruńskiego Dworu Artusa. - Kobiety są dla mnie natchnieniem i udręką. Są najważniejszą inspiracją. Opowiadanie, które zamieściłem w tym zbiorze, mówi o więzi tworzącej się między prostytutką a kapłanem - mówi Marek Pijanowski.

Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 11-03-2015 15:43

    Brak ocen 0 0

    - błona filmowa: I artysta stworzył kobietę... pozbawiając dziewczę dziewictwa, jednym pstryknięciem.

    Odpowiedz

  2. 10-03-2015 14:10

    Brak ocen 0 0

    - symast: Dlaczego powoływujecie sie na Litewskiego poete?! To juz polskich nie ma?.Wszak sam Mickevicius pisał Litwo ojczyzno moja ..A tu jest POLSKA!

    Odpowiedz