Za zdrowie pań, towarzysze!

Krzysztof Błażejewski 6 marca 2015

Wszyscy, którzy pamiętają czasy PRL-u, doskonale znają ówczesne rytuały świętowania Dnia Kobiet. 8 marca od rana ustawiały się kolejki do kwiaciarń, w zakładach składano życzenia i wręczano upominki, a potem były kawa, popitka i zagrycha.

W czasach PRL-u najmilszym upominkiem na Dzień Kobiet były dodatkowe „rzuty” nieustająco deficytowych i bardzo poszukiwanych wyrobów mięsno-wędliniarskich.

Fot.: archiwum

Ten sztampowy obraz Dnia Kobiet ukształtował się jednak dopiero w czasach Edwarda Gierka. Wcześniej usiłowano z trudem przekonać obywateli do świętowania w tym dniu, wykorzystywano go też do celów politycznych i, jak wówczas mówiono, ideowo-wychowawczych.
Przed II wojną światową 8 marca demonstrowały tylko sufrażystki, i to w największych miastach Polski. W latach 30. ub. wieku w Bydgoszczy i Toruniu upowszechnił się zwyczaj urządzania w tym dniu zawodów gimnastycznych i sportowych z udziałem wyłącznie pań. Wszystko zmieniło się wraz z nastaniem Polski Ludowej.

Kobieta i wartości


9 marca 1946 roku na pierwszej stronie „Ilustrowanego Kuriera Polskiego” ukazał się dość długi tekst pod znamiennym tytułem „Rola kobiety przedwojennej”: „Dziś, kiedy z okazji „Dnia Kobiet” zapewne wiele wysłuchamy pięknych słów i zdawkowych frazesów o roli, pracy i prawach kobiet, nie zapomnijmy i o zadaniach. (...) Kobieta tworzyć musi wartości trwałe i nieprzemijające. (...) Jeśli kobieta powojenna takie będzie miała podejście do życia (...), to możemy być pewni lepszego jutra”.


W tym roku odbyły się pierwsze oficjalne obchody Dnia Kobiet w Polsce. Jednak dopiero te następne, w roku 1947, miały prawdziwie masową skalę. Z Bydgoszczy nadano specjalną audycję radiową z odczytem „Kobieta w walce o niepodległość” i koncertem arii operowych, a Liga Kobiet urządziła uroczystą akademię w sali tymczasowego Teatru Polskiego. Akademie zorganizowano także w zakładach pracy. Tam skoncentrowano się na premiach dla wyróżniających się pracowniczek oraz listach pochwalnych.

Jako reprezentantka Ligi Kobiet w Państwowej Fabryce Cukrów i Czekolady na akademii mowę wygłosiła niejaka... Samochwalenkowa, żona oficera Armii Czerwonej, kwaterującego w Bydgoszczy.

W urzędzie miasta Krzyżami Zasługi udekorowano grupę kobiet za liczne potomstwo, za długoletnie pożycie małżeńskie oraz za pracę społeczną. Były oklaski, gratulacje, kwiaty...

Wszystko zdawało się być w najlepszym porządku. Jednak na podsumowującym obchody Dnia Kobiet zebraniu Wydziału Kobiecego Komitetu Wojewódzkiego Polskiej Partii Robotniczej padło wiele gorzkich słów. Działaczki z Grudziądza, Chełmna i Rypina skarżyły się, że bardzo trudno jest im znaleźć kobiety chętne do pracy partyjnej i piastowania kierowniczych stanowisk. Ubolewano nad katastrofalną sytuacją na wsi, gdzie nawet na tzw. masówkach kobiecych frekwencja była znikoma. Działaczki PPR skarżyły się także, podając wiele przykładów, iż są niedoceniane przez partyjnych towarzyszy płci męskiej, a także są źródłem niewybrednych żartów, docinków i kpin z ich strony.

Akademie, dyplomy, premie


Począwszy od 1948 roku utrwalił się stały scenariusz obchodów Dnia Kobiet: akademia wojewódzka lub miejska w przeddzień, a 8 marca akademie zakładowe. Pojawiły się natrętnie powtarzane hasła polityczne - żądano równouprawnienia kobiet na Zachodzie, płakano też nad losem Amerykanek, które po zakończeniu wojny zostały pozwalniane z pracy, nie mają zasiłków na dzieci ani urlopów macierzyńskich.

Zmasowana propaganda sławiła rolę kobiet w nowym ustroju ponad wszelką miarę: „Kobieta polska po wojnie stała się heroiną podwójnej miary. Nie tylko odbudować musiała na nowo swe ognisko rodzinne, rozbite przez okupanta, ale ponadto stanęła ofiarnie obok męża do warsztatu pracy, na wszystkich polach przyczyniając się do usuwania zniszczeń wojennych”.

Centralne wojewódzkie uroczystości odbyły się w Bydgoszczy - działaczki Ligi Kobiet z naszego regionu wysłały specjalną depeszę do prezydenta Bolesława Bieruta, deklarując podjęcie prac społecznych przy odbudowie kraju w wymiarze 20 tys. godzin.
Rok 1952 to kulminacja czasów stalinowskich. „Kobiety polskie miast i wsi biorą coraz czynniejszy udział w budowie fundamentów socjalizmu. (...) Coraz większy jest wkład kobiet polskich w walce o pokój. Za sanacji żyły w nędzy i zmartwieniu, dziś w szczęściu i pokoju”. Czas świętowania rozłożono na kilka dni - od 7 do 16 marca. Były akademie, dyplomy i premie.

„Sta-lin! Bie-rut!”


10 marca 1952 roku o godz. 7.45 na dworcu PKP uroczyście powitanno delegację kobiet z Finlandii, tego dnia odbyła się też akademia wojewódzka w teatrze, podczas której Finki skandowały „Sta-lin! Bie-rut! Po-kój!”. Głównym punktem akademii było przedstawianie pobitych rekordów wydajności pracy i wykonanych dodatkowych zobowiązań. Największym osiągnięciem mogła poszczycić się Maria Lisewska, robotnica PZWANN z Torunia. O wiele większą niż państwowe ceremoniały atrakcją Dnia Kobiet w regionie okazał się... transport pierwszych polskich pończoch stylonowych, wyprodukowanych w Gorzowie Wielkopolskim. Przed sklepami ustawiły się kolejki, niestety, nie dla wszystkich pań wystarczyło.

W 1953 roku władza miała nie lada kłopot. Już szykowano się do szumnych obchodów, kiedy... umarł Józef Stalin. Komunikat o zgonie Słońca Ludzkości ukazał się z opóźnieniem, 6 marca. Z obchodów Dnia Kobiet nie zrezygnowano, miały one jednak szczególny charakter: akademie połączono z koncertami żałobnymi.

„Dzień 8 marca robotnice miast i wsi, gospodynie domowe, pracownice umysłowe i pracownice kultury i nauki obchodziły w głębokiej żałobie po śmierci Józefa Stalina” - napisał „Ilustrowany Kurier Polski”.

Po październiku 1956 roku wiele znormalniało w polskim życiu. Sztampowe, z góry narzucone scenariusze obchodów Dnia Kobiet zastąpiły imprezy organizowane z woli obywateli, którzy zdążyli się już przyzwyczaić do świętowania w tym dniu.

„Andrzeju, do kuchni!”


W 1959 roku zarząd wojewódzki Ligi Kobiet przygotował dwudniową imprezę rozrywkową „Andrzeju, do kuchni!” z Jerzym Michotkiem, Hanną Rek i Ireną Kwiatkowską. Wśród uczestników rozlosowano talony na jakże poszukiwane pralki elektryczne, młynki do kawy, prodiże, grzałki itp. W bydgoskim „Zodiaku” odbyła się impreza „Moda na przestrzeni pół wieku”. Pokaz przygotowany przez Zrzeszenie Chałupniczek został utrwalony przez Polską Kronikę Filmową. 6 marca 1959 w Kozielcu zorganizowano zaś uroczystość wmurowania aktu erekcyjnego pod gmach szkoły, na której budowę pieniądze zebrały członkinie Ligi Kobiet z naszego regionu. W Toruniu doszło do szumnie zapowiadanego pokazu Domu Mody Polskiej „Ewa” z Warszawy. Ulicami miast przeszły pochody kobiet. Ich delegacje złożyły kwiaty pod pomnikami wdzięczności Armii Czerwonej.

Najmilszy prezent


W Dworze Artusa wystawiono widowisko historyczne, przedstawiając sylwetki znanych kobiet. Biuro Turystyczne „Gromada” zorganizowało wycieczki autokarowe do Warszawy, Łodzi i Poznania na widowiska teatralne i operetkowe. Jednak najmilszym prezentem dla pań okazały się być dodatkowe dostawy w dniu 8 marca towaru do sklepów mięsnych. Wychodzące z akademii kobiety ustawiały się od razu w długie kolejki...

Ten sposób świętowania przyjął się. Odtąd w kwiaciarniach zawsze w Dniu Kobiet brakowało kwiatów, a mężczyźni, jak kraj długi i szeroki, spieszyli z życzeniami i upominkami. Podejmowani byli i w domach, i w zakładach kawą i słodyczami, a także alkoholem - w czasach Gomułki - pod stołem. W dekadzie Edwarda Gierka czyniono to już całkiem jawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 10-03-2015 12:14

    Oceniono 6 razy 6 0

    - starydziad: Wtedy kiełbasa była kiełbasą ( ten super zapach u rzeźnika jak mówiliśmy na sklep ),a nie teraz te wyroby kiełbaso-chemio-podobne.Od 1993 nasze jedzenie nie ma żadnych norm....

    Odpowiedz