Zdrowo poniżej średniej krajowej

Katarzyna Bogucka 20 lutego 2015, aktualizowano: 20-02-2015 13:49

Żywot statystycznego kujawsko-pomorskiego pacjenta jest nie do pozazdroszczenia. W regionie brakuje lekarzy, pielęgniarek, łóżek i... aptek. Chorób za to nie brakuje. Śmiertelne żniwo, jedno z wyższych w kraju, zbierają u nas nowotwory, zwłaszcza płuc i piersi.

Większość szpitali osiągnęła europejskie standardy, może się pochwalić świetnym sprzętem i znakomitymi specjalistami, których jednak przydałoby się więcej

Fot.: Thinkstock

Szczegółowy katalog naszych schorzeń opracowuje rokrocznie, m.in., Urząd Wojewódzki na podstawie danych Urzędu Statystycznego w Bydgoszczy. W publikacji pt. „Ochrona zdrowia w województwie kujawsko-pomorskim w 2013 roku” czytamy, że wskaźnik chorobliwości dla grupy wiekowej 0-19 (ustalany dla grupy 10 tys. osób) wyniósł 2462, co oznacza, że każde z 10 tys. dzieci w podanym wieku ma co najmniej jedno schorzenie, np.: zniekształcenia kręgosłupa, zaburzenia refrakcji i akomodacji oka, dychawicę oskrzelową.

Dorośli ledwo dyszą


W populacji dorosłych największym problemem zdrowotnym były (są do tej pory) choroby układu krążenia, na które cierpiało 333127 osób w wieku 19 lat i więcej, głównie chodzi o nadciśnienie. U 140262 tys. osób stwierdzono choroby układu mięśniowo-kostnego i tkanki łącznej, u 78108 - przewlekłe choroby układu trawiennego. Z powodu cukrzycy leczono 76306 osób. Inne problemy zdrowotne to: choroby obwodowego układu nerwowego, niedokrwienna choroba serca oraz przewlekły nieżyt oskrzeli, dychawica oskrzelowa i choroby tarczycy.


Problem wymagający osobnego omówienia to rak. Od 2006 roku obserwuje się w regionie stały wzrost zachorowań na nowotwory złośliwe. Współczynnik zapadalności na raka dla naszego województwa wynosił w 2012 r. 42,5 na 10 tys. ludzi i był wyższy niż dla całej Polski (39,7). Na tle kraju Kujawsko-Pomorskie zajmowało dotąd drugą lokatę pod względem umieralności ogólnej na nowotwory złośliwe wśród kobiet (województwo: 23 zgony na 10 tys. kobiet, Polska: 21,1) i także drugie wśród mężczyzn (województwo: 30, Polska: 28,3). Na raka zmarło w 2012 r. 5530 osób (wzrost o ponad 6 proc. w porównaniu do 2011 r.).

Najwyższe współczynniki zachorowalności występowały w Bydgoszczy - 54,3, we Włocławku - 52,1, w Grudziądzu - 46,7, w Toruniu - 44,2 oraz w powiecie radziejowskim - 43,9 i żnińskim - 43,0 i były wyższe niż średnia dla całego województwa, czyli 42,5 zachorowań na 10 tys. ludzi.

Pakiet z zegarkiem w ręku


Ministerialnym remedium na tę sytuację ma być, między innymi, tzw. pakiet onkologiczny, który funkcjonuje w służbie zdrowia od stycznia. Od początku roku do 3 lutego lekarze z regionu wystawili 1776 tzw. zielonych kart: 355 w przychodniach podstawowej opieki zdrowotnej, 458 w ramach ambulatoryjnej opieki specjalistycznej i 963 w szpitalach. W Polsce takich dokumentów powstało już ponad 50 tysięcy. Weryfikacja onkologiczna większości z chorych powinna się już zakończyć, bo w myśl ministerialnego założenia, od momentu zgłoszenia się do specjalisty, wskazanego przez lekarza rodzinnego, do postawienia diagnozy nie powinno minąć więcej niż 9 tygodni. Nie tylko lekarze uważają ten termin za niemożliwy do osiągnięcia.

- Kłopot zaczyna się już w placówkach podstawowej opieki zdrowotnej. Najsprawniejszy lekarz poświęca na wypełnienie zielonej karty (liczącej siedem stron) co najmniej pół godziny - mówi Zenon Wasilewski, ekspert ds. prawa medycznego Business Centre Club, od lat związany zawodowo z branżą farmaceutyczną i medyczną, reprezentant BCC, m.in. w pracach legislacyjnych sejmowych i senackich komisji zdrowia. - Wprowadzenie pakietu dało chorym olbrzymią nadzieję na przyspieszoną diagnostykę. Tymczasem szlachetna w swoich założeniach idea - i bardzo potrzebna - wymaga pilnego dopracowania. Po pierwsze, przy nawale pracy lekarza pierwszego kontaktu, wydłuża się kolejka dla chorych nieonkologicznych. Kwestia równości w dostępie do usług medycznych będzie zresztą przedmiotem analiz Trybunału Konstytucyjnego, ale nie spodziewajmy się szybkich wyroków.

Ekspert zwraca także uwagę na problem ogromnych kolejek w poradniach specjalistycznych i w centrach onkologii. Zaznacza, że wiele podmiotów wycofuje się ze świadczenia usług w ramach pakietu, wreszcie akcentuje bodaj największy problem także onkologicznej reformy: brak lekarzy.

Lekarzy jak na lekarstwo


Wróćmy do statystyk. Z opracowań US w Bydgoszczy wynika, że w 2013 roku na 10 tysięcy podopiecznych przypadało w naszym województwie 21,5 lekarzy, co daje dziewiąte miejsce w skali kraju (najlepsze było województwo mazowieckie - 26 lekarzy, ostatnie miejsce wielkopolskie - 14,6.) i jedno z ostatnich w Europie.

Kiepsko prezentują się także dane dotyczące opieki pielęgniarskiej. Na 10 tysięcy pacjentów przypada 51,3 pielęgniarek (liderem na tej liście jest woj. lubelskie - 60,3, ostatnie miejsce zajmuje województwo wielkopolskie - 40,5). Średnio wypadamy także jeżeli chodzi o farmaceutów. Jest ich za mało, bo jedynie 6,1 na 10 tys. klientów. Najlepszy wynik w tej dziedzinie osiągnęło województwo lubelskie - 8,7, najgorszy warmińsko-mazurskie z wynikiem 5,1.

W efekcie na koniec 2013 roku w Kujawsko-Pomorskiem na jedną aptekę ogólnodostępną przypadało przeciętnie 3,6 tys. osób, co znów plasuje nasze województwo (razem z warmińsko-mazurskim) na końcu listy rankingowej. Dalsze wskaźniki też nie napawają optymizmem, np. te dotyczące opieki ambulatoryjnej (10 tys. ludzi obsługiwało w badanym przez GUS okresie 5,4 placówek ambulatoryjnej opieki zdrowotnej, co jest wynikiem poniżej średniej krajowej) albo leczenia szpitalnego: na 10 tysięcy mieszkańców województwa przypadały u nas 46,1 łóżka w szpitalach ogólnych (w Polsce - 48,8), co klasyfikowało nasze województwo na bardzo słabym, 12 miejscu pod tym względem. Wśród województw z najwyższym wskaźnikiem szpitalnym znalazło się województwo śląskie - 56,3, łódzkie - 53,4 i lubelskie -53,3. Natomiast najniższą wartość wskaźnik ten osiągnął w województwie pomorskim - 41,2 łóżka na 10 tys. ludności.

Statystycznie rzadko bywamy na topie...


Kujawsko-Pomorskie najkorzystniej wypada pod względem krwiodawstwa, zajęło w 2013 r. wysokie, trzecie, miejsce wśród pozostałych województw, znacznie przewyższając średnią wartość tego wskaźnika dla Polski.

Kadrowo nie jest najlepiej. W 2013 roku opiekę nad pacjentami sprawowało w regionie 4,5 tys. lekarzy, 0,7 tys. lekarzy dentystów, 10,7 tys. pielęgniarek. Całkowita liczba lekarzy POZ w Polsce szacowana jest na 22 tys., z czego 10200 specjalizuje się w medycynie rodzinnej, co stanowi ok. 43 proc.zapotrzebowania.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.