Luksusowy pęd do wiedzy

Małgorzata Oberlan 20 lutego 2015, aktualizowano: 20-02-2015 13:41

Radni z podtoruńskiego Obrowa wyjechali na szkolenie dotyczące ich praw i obowiązków aż do Zakopanego. Podatnicy za każdego z nich zapłacili 1020 zł. Obrońcy rajców w jednym mają rację: na cudzy koszt szkolić się można zdecydowanie dalej. Choćby w Indiach...

Wójt Obrowa Andrzej Wieczyński obok busa, który ma być wykorzystywnay do przeworzenia osób niepełnosprawnych

Fot.: Oborowo.pl

Czy zagadnień z zakresu swoich praw i obowiązków radny nie może poznać inaczej niż na 5-dniowym wyjeździe w Tatry? Może, czego przykładem są choćby radni z Torunia i Lubicza, których we wspomnianych kwestiach sprawnie przeszkolili etatowi radcy prawni urzędów. Innych, np. radnych z Łysomic czy Wielkiej Nieszawki, szkolili - także w ich gminach - wynajęci prelegenci. Takie szkolenie kosztuje 200-300 zł za osobę. Obrowscy radni nie od dziś jednak lubią uczyć się na drugim krańcu Polski.

Bo radni
są niepełnosprawni?


W 2012 roku radni szkolili się w Zakopanem. W 2013 roku - w Juracie. Za każdym razem ich pęd do wiedzy kosztował podatników ok. 1000 zł za osobę. W wyborczym roku 2014 zrobili sobie przerwę. W tym roku, ze świeżą energią, znów ruszyli w góry.


25 stycznia wyjechali do hotelu Bel-Ami w Zakopanem, by do 29 stycznia poznawać swe prawa i obowiązki. Pięknie położony hotel kusi pokojami z widokiem na panoramę Tatr, pysznym wyżywieniem i dobrze zaopatrzonym drink-barem. Na wyprawę ruszyło ośmiu radnych, pani zajmująca się obsługą Rady Gminy oraz Mirosława Kłosińska, sekretarz gminy (pracująca na tym stanowisku już trzecią kadencję).

Samo szkolenie, zorganizowane przez firmę Suprema Lex z Krakowa, kosztowało 890 zł za osobę. Doliczając jednak koszty transportu, za każdego kursanta gmina zapłaciła ok. 1020 zł. Szkolenie pewnie należałoby do udanych, gdyby nie ekipa programu „Interwencja” Telewizji Polsat, która postanowiła na miejscu sprawdzić, jak uczą się radni. Trafiła na punkt programu „Kolacja z muzyką”, który w praktyce oznaczał tańce i wyszynk z procentami. Doszło do szarpaniny z reporterem i interwencji policji.
Obrowscy radni tłumaczyli, że to szarpali radni z innych miejscowości, także uczestniczący w szkoleniu.

- My, radni z Obrowa, byliśmy już w łóżkach. Prawie spaliśmy - zapewniał Krzysztof Michalski, przewodniczący Rady Gminy Obrowo.
29 stycznia rajcy wrócili do Obrowa, po drodze zahaczając jeszcze o Częstochowę. Całą wyprawę odbyli busem, zakupionym w zeszłym roku przez gminę dzięki dofinansowaniu z Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych (kosztował 252 tys. zł, fundusz dał 182 tys. zł).

3 czerwca 2014 roku wójt Andrzej Wieczyński podpisał osobiście taki dokument: „Oświadczam, że zakupiony pojazd, dofinansowany w ramach programu PFRON pod nazwą „Wyrównywanie różnic między regionami II”, będzie wykorzystywany wyłącznie na cele związane z rehabilitacją zawodową, leczniczą lub społecznością osób niepełnosprawnych” (kopię posiadamy). Bus na co dzień służył niepełnosprawnym dzieciom, dowożonym do toruńskich szkół. Nic dziwnego zatem, że od razu po ujawnieniu sprawy PFRON zapowiedział kontrolę i niewiele chyba wniosą tu tłumaczenia, że w grupie kursantów były trzy osoby z orzeczoną niepełnosprawnością.

Na koszt podatnika


W jednym, jak wspomnieliśmy na wstępie, obrońcy radnych z Obrowa mają rację: szkolić można się jeszcze dalej. Przykładem oferta Ośrodka Szkoleniowo-Doradczego „Meritum” ze Skierniewiec.

Znajdziemy w niej szkolenia z zakresu BHP, skierowane do kadry kierowniczej, dyrektorów i prezesów, organizowane nie tylko w Zakopanem czy Jastrzębiej Górze (2-3 dni za 800 zł za osobę), ale i w Austrii (6 dni w okolicach Zell am See za 2700 zł, w cenie karnet narciarski), czy nawet Indiach (9 dni za 7600 zł). O tym, że ten ostatni kierunek cieszy się wzięciem, świadczy galeria zdjęć, dostępna na stronie internetowej Meritum.

Oczywiście, korzystanie z takich szkoleń musi podlegać społecznej kontroli wtedy, gdy finansowane jest z pieniędzy podatnika, a więc dotyczy radnych, urzędników samorządowych i państwowych urzędów oraz dyrektorów i prezesów państwowych spółek. I ta kontrola, w postaci choćby zainteresowania mediów, działa. Oto kilka przykładów.

Za sprawą portalu NaszeMiasto.pl nie tylko mieszkańcy Gniezna dowiedzieli się, jak szkolił swoich urzędników gnieźnieński Powiatowy Urząd Pracy w grudniu 2012 roku. Wcześniej Regionalna Izba Obrachunkowa o szkoleniu powiadomiła Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej. Dlaczego? Otóż 62 urzędników na szkolenie z zakresu udostępniania informacji publicznej PUP wysłał do czterogwiazdkowego hotelu Moran nad Jeziorem Powidzkim.

Koszt zaledwie pięciogodzinnego szkolenia wyniósł 590 zł za osobę! W menu obiadowym znalazły się karp, barszcz z uszkami i inne wigilijne dania, a całe „szkolenie” ewidentnie miało charakter wystawnego spotkania opłatkowego.

Dzięki temu samemu portalowi i „Dziennikowi Zachodniemu” na jaw wyszły też kulisy szkolenia radnych powiatu żywieckiego oraz wyższej rangi urzędników starostwa w luksusowym hotelu w Brennej. W lutym 2011 roku kursanci zgłębiali (jak obrowianie) tajniki praw i obowiązków radnego, a także zawiłości tworzenia budżetu i udzielania absolutorium zarządowi. Podatników kosztowało to ok. 20 tys. zł. Oburzenie opinii publicznej było ogromne.

Dziennikarze kieleckiego oddziału „Gazety Wyborczej” wzięli natomiast pod lupę szkolenia pracowników świętokrzyskich urzędów pracy w 2013 roku. Z przekąsem pogratulowali im rosnącej wstrzemięźliwości, bo w 2010 roku pośredniaki na ten cel wydały 1,7 mln zł, a w 2013 już „tylko” 1,27 mln. Różnica wzięła się choćby z tego, że PUP w Kielcach zaprzestał zagranicznych wojaży po wiedzę. Jeszcze w 2010 roku wysyłał swoich urzędników do Norwegii, Francji, Portugalii i państw nadbałtyckich.

A przykład idzie z góry...


Jakże się w tym pędzie do wiedzy nie zatrzymać, skoro z samej Warszawy przekaz idzie jasny: korzystać!!! Dość wspomnieć kosmiczne sumy, które wydał ZUS na egzotyczne wyjazdy i szkolenia w 2010 i 2011 roku.

„Super Express” szczególnie zajął się jednym - trzytygodniowym szkoleniem Mirosławy Boryczki z zarządu ZUS, dotyczącym finansów i zarządzania. Odbyło się ono w Barcelonie i kosztowało ok. 78 tys. zł. Urzędniczka łaskawie pokryła 5 proc. kosztów.

Oczywiście, na wszystkich tych szkoleniach najwięcej korzystają, obok kursantów, sami szkolący. Jeśli jeszcze ich zleceniodawcy mogą czerpać z szerokiego strumienia unijnych dotacji, to bramy do raju mają otwarte. Przykładem jedna z najbardziej prestiżowych firm szkoleniowych w kraju - Gamma z Warszawy. Jej trenerzy zrealizowali już dziesiątki szkoleń dla banków, sieci handlowych, ale i pracowników kilku ministerstw oraz kancelarii premiera.

Z referencji wystawianych Gammie przez klientów, dostępnych na stronie internetowej, dowiedzieć się można naprawdę interesujących szczegółów takich szkoleń. Ot, choćby tego, że na zlecenie Kancelarii Prezesa Rady Ministrów firma „zrealizowała usługę szkoleniowo-doradczą w zakresie zarządzania przez kompetencję i zarządzania przez cele w wybranych urzędach administracji rządowej”, jej wartość wyniosła 468 tys. zł.

Od stycznia do lipca 2011 roku firma szkoliła za te pieniądze pracowników czterech urzędów, a przedsięwzięcie wsparła finansowo Bruksela. Szkolenie obejmowało, m.in., „opracowanie modelu kompetencyjnego wraz z macierzą kompetencji i słownikiem kompetencyjnym, zawierającym opis kompetencji i poziomów nasilenia kompetencji” (sic!).

O co tyle hałasu?


Wróćmy jednak do punktu wyjścia, czyli wyjazdu szkoleniowego radnych z Obrowa. Większość internautów komentujących tę historię w lot pojęło, w czym rzecz. W tym, że wiedzy podstawowej dla radnego nie trzeba szukać na drugim krańcu Polski, narażając budżet gminy na niepotrzebne wydatki. Dodatkowo, udając się na ów kraniec busem, zakupionym z dotacją PFRON-u, na co dzień służącym niepełnosprawnym dzieciom.
* * *
Czy radni z Obrowa, kolejny już przecież raz ruszający się szkolić w luksusowych warunkach za gminne pieniądze, naprawdę nie rozumieją, że musi to budzić sprzeciw? Na razie twardo stoją na stanowisku, że „nic się nie stało”. - A do transportu dzieci zostawiliśmy drugi gminny bus - podkreśla Krzysztof Michalski, przewodniczący Rady Gminy.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 28-02-2015 14:20

    Brak ocen 0 0

    - mieszkaniec Brzozówki: Nikt Was na siłę nie ściągał do Brzozówki w mieście mieliście chodniki ,drogi.lampy po co żeście przyszli na wieś.

    Pokaż odpowiedzi (1) Odpowiedz

    1. 27-02-2015 13:05

      Brak ocen 0 0

      - obiektywny: Czy pani Oberlan to nie już o czym pisać ....ten sam temat a 6 artykułów .... odgrzewany kotlet .... już się przypalił i swąd odpycha od gazety - powolutku poziom brukowca - widocznie ogólnie taki trend wśród ''dziennikarzy" Podam parę ciekawych tematów dla pani redaktor: 1. trasa s-10 z Torunia co i jak się ma? 2. Wieczne korki w Lubiczu i Brzozówce? 3 Droga powiatowa w Brzozówce.... błagamy o remont. Podpowiedz dla pani redaktor aby dotrzeć do źródeł ad 1i 2 to GDDKiA w Bydgoszczy, ad. 3 Starostwo powiatowe w Toruniu. Czekam na reakcję

      Odpowiedz

    2. 23-02-2015 22:04

      Oceniono 4 razy 4 0

      - Mieszkaniec gminy: Cała Elita Gminy Obrowo to sprytne bestie działające bezprawnie w imię prawa... ot. cała sztuczka... Ferie zaliczone hura!!! Po co doprowadzić lampy, światło dla kilkuset mieszkańców, po co załatwić komunikację miejską do Torunia... np z Osieka przez Silno, po co ludziom, chodniki, przejścia dla pieszych by było bezpieczniej... NA TO POWINNY TE NASZE PODATKI PRZEZNACZANE....A JAK SIĘ CHCECIE BAWIĆ POD PRETEKSTEM SZKOLENIA... TO NAWET W AMAZONII ALE ZA SWOJE. A SWOJĄ STRONĄ JAK STARA KADRA ZNÓW ZALICZYŁA WYBORY SKORO PRAWIE NIKT NA NICH NIE GŁOSOWAŁ... MOŻE TYM TAKŻE POWINNA ZAINTERESOWAĆ SIĘ PROKURATURA.

      Odpowiedz

    3. 23-02-2015 18:55

      Oceniono 1 raz 1 0

      - Mieszkaniec gminy: Cała ta ELITA gminy Obrowo, to cwane bestie...wiedzą jak działać bezprawnie w imię prawa. ... FERIE ZALICZONE .... HUUUURA. Na oświetlenie nie ma, na autobusy MPK do Torunia nie ma. TOTALNE LEKCEWAŻENIE POTRZEB MIESZKAŃCÓW. .

      Odpowiedz

    4. 23-02-2015 18:27

      Oceniono 1 raz 1 0

      - RowerzystkA: Dzięki drodze rowerowej zobaczyć można jak to ten wójt gospodaruje .Jadąc z Torunia z chwili na chwilę cofamy się w epokach. Zacofanie chyba największe w regionie toruńskim. Tego nie idzie podważyć - rowerzyści mają przecież oczy. Chyba że ktoś lubi podziwiać zaginioną komunę w Osieku no i po drodze do Osieka.

      Pokaż odpowiedzi (1) Odpowiedz

      1. 22-02-2015 15:45

        Brak ocen 0 0

        - ren: Tak wie sam Pan Bóg

        Odpowiedz

      2. 21-02-2015 16:27

        Oceniono 4 razy 4 0

        - Piotr: bardzo słusznie, że ktoś z Obrowa zawiadomił prokuraturę o tym co wójt i radni wyczyniają. mam pytanie, czy ktoś może wie kto zlożył te kwity w prokuraturze?

        Odpowiedz

      3. 20-02-2015 16:08

        Oceniono 9 razy 2 7

        - mieszkaniec gminy.: Szanowna p.M.Oberlan nie powinna pani tak "najeżdżać " na gminę Obrowo ,bo na jednym z zebrań pani sekretarz gminy ( notabene to ta pani,która w gminie pracuje już trzecią kadencję i była na tej "podatkowej wycieczce "ale ma potrzebę doszkalania się ? ) powiedziała mieszkańcom , cytuję może nie dokładnie :że jest pani W NASZYM WÓJCIE ZAKOCHANA (platonicznie ? ) i dlatego tyle artykułów jest o naszej "kochanej " gminie ?Zostawiam to bez komentarza .

        Pokaż odpowiedzi (1) Odpowiedz