Abramowicz podbija Manhattan

David Taylor 15 lutego 2015

Gospodarka Rosji w rozsypce, ale rosyjscy oligarchowie nadal dysponują ogromnymi fortunami, które pozwalają im realizować marzenia o ekskluzywnych nieruchomościach na świecie.

Roman Abramowicz i Dasza Żukowa

Fot.: ap photo/alexander zemlianichenko

Roman Abramowicz, właściciel między innymi znanego klubu piłkarskiego Chelsea i kilku najbardziej imponujących adresów na świecie, podbija rynek najdroższych nieruchomości w Nowym Jorku.
Oligarcha, którego majątek wycenia się na 9,3 mld dolarów, po cichu wykupił sporą

część sąsiedztwa nowojorskiego Central Parku


i zamierza zbudować tam rezydencję, w której będzie mieszkał ze swoją partnerką, Daszą Żukową.


W październiku ubiegłego roku Abramowicz kupił sześciopiętrowy budynek mieszkalny w Upper East Side na Manhattanie. Jak donosi „The New York Post”, za budynek o szerokości zaledwie 6,5 m miliarder zapłacił blisko 30 mln dol. Na tym jednak bynajmniej nie poprzestał. Nniedawno wykupił sąsiednie nieruchomości i jeszcze węższą kamienicę dwa numery dalej,
przy 15 East 75th Street,za ok. 18 mln dol. Mówi się również, że podpisał umowę na 20 mln dol. z właścicielami kamienicy pod numerem 13. Rosjanin, jak wielu mówi, zamierza w tym miejscu wybudować największą prywatną nieruchomość w mieście.

W ten sposób ulokuje się w sąsiedztwie tradycyjnie utożsamianym ze „starymi pieniędzmi”, czyli z najbogatszymi amerykańskimi rodami, jak Rockefellerowie, Rooseveltowie czy Kennedy.
Nowojorskie nieruchomości Abramowicza znajdują się u zbiegu Piątej Alei, w sąsiedztwie Central Parku, o kilometr od Muzeum Guggenheima. Partnerka miliardera Dasza Żukowa jest zapaloną kolekcjonerką sztuki współczesnej. Właściciele prawdopodobnie nie wiedzieli, że ich mieszkania kupuje Abramowicz.

- Któregoś dnia ktoś zapukał do ich drzwi i powiedział, że pewien bogaty Rosjanin chce kupić ich kamienicę - mówi źródło „The New York Post”. - Gdyby wiedzieli, o kogo chodzi i co planuje, na pewno zażądaliby więcej pieniędzy.

Abramowicz jest właścicielem nieruchomości w londyńskiej dzielnicy Knightsbridge i kamienicy przy Kensington Palace Gardens,najdroższej ulicy w Wielkiej Brytanii. Oprócz tego dysponuje posiadłością na Karaibach w Saint-Barthélemy i dwoma domami w Kolorado.

Długo przymierzał się do podboju Nowego Jorku. W ub.r. prowadził rozmowy o wykupie kilku sąsiadujących ze sobą kamienic przy Piątej Alei z widokiem na Central Park i ogród zoologiczny. Jego plan blokowała pewna bogata wdowa, która za swój apartament żądała więcej niż proponowane przez niego 15 mln dol.
Nie wiadomo, czy rosyjski oligarcha zabierze z sobą za Atlantyk swój luksusowy jacht „Eclipse”. Jeszcze przed podjęciem decyzji o budowie tego najdłuższego do niedawna jachtu, który ma 162 m długości, czyli połowę długości boiska piłkarskiego, Roman Abramowicz posiadał już trzy inne należące do największych na świecie jednostki. „Pelorus” zajmował pozycje piątą z długością 115 m, a „Le Grand Bleu” - ósmą.

Tę pierwszą jednostkę zbudowała grupa Lurssen Werft. Jacht zwodowano w 2003 r. Miał być dłuższy od dotychczasowego rekordzisty, 160-metrowego „Platinum”, należącego wówczas do księcia Jefri Bolkiaha z Brunei. Obecnie jego właścicielem jest szejk Mohammed ibn Raszid al-Maktum, następca tronu Dubaju.
Przedtem najdłuższym prywatnym jachtem był liczący 138 m, należący do szefa Oracle Larry’ego Ellisona, „Rising Sun.” „Platinum” odsunął go jednak w cień.
- W tym świecie każdy chce być najlepszy - mówi David Price z zajmującej się handlem jachtami firmy BCR Yachts.
W wyjątkowo nielicznym światku miliarderów

liczy się rozmiar


a posiadanie megajachtu stanowi symbol statusu. Tu liczy się każdy metr.
Jednak gdy chodzi o jachty, nikt nie dorównuje flocie rosyjskiego oligarchy. Miliarder po raz pierwszy zaraził się jachtową gorączką w 1999 r. Kupił wtedy od nieżyjącego już Borysa Bieriezowskiego dwie jednostki „Stream” i „Sophie’s Choice.”
Jak na dzisiejsze czasy były to stosunkowe niewielkie jachty. Później jednak Abramowicz przebojem wdarł się do pierwszej ligi posiadaczy jachtów, kupując od Paula Allena - byłego szefa i współzałożyciela Microsoftu - za 50 mln funtów liczący 107 m długości „Le Grand Bleu”. Ma on dwa lądowiska dla śmigłowców, basen i wszelkie możliwe udogodnienia, które sprawiają, że rejs taką jednostką stanowi prawdziwy raj na ziemi.

Abramowicz, jak się okazuje, kocha nie tylko wspaniałe nieruchomości, duże jachty,

jest też namiętnym miłośnikiem baletu.


Szczególnie ujęła go Swietłana Zacharowa, gwiazda teatru Bolszoj, i Diana Wiszniewa, jej odpowiedniczka w Teatrze Mariińskim.

Abramowicz dołączył dwa lata temu do rady powierników teatru Bolszoj, płacąc za ten przywilej 150 tys. funtów rocznie. Bogacz rzadko omija premiery, najbardziej jednak kocha podziwiać obie wspomniane baletnice. Jakiś czas temu towarzyszył teatrowi Bolszoj w wycieczce po Londynie. Potem poleciał z przyjaciółmi do Singapuru na pokładzie własnego boeinga 767, aby tam obejrzeć ten zespół.
Jak twierdzą osoby blisko związane z Bolszoj, Abramowicz ogląda wszystko, zarówno klasykę, jak i balet współczesny.

Znajomi oligarchy twierdzą, że on już taki po prostu jest, jak czymś zaczyna się interesować, to

chce na ten temat wiedzieć wszystko.


Zawsze siedzi w loży położonej blisko sceny, gdyż lubi oglądać tancerzy z bliska. Nigdy jednak podczas pobytu w teatrze nie zwraca na siebie uwagi.