Ile kosztuje Rosjan agresja Putina

Grzegorz Kaliszuk 13 lutego 2015, aktualizowano: 13-02-2015 14:31

Konflikt na Ukrainie kosztował już Rosję setki miliardów dolarów. Cenę tę płaci budżet, a więc wszyscy mieszkańcy kraju. Wojna przyniesie również ogromne negatywne skutki społeczne.

Za mocarstwowe ambicje Władimira Putina i podbój Krymu oraz wspieranie rebelii na Ukrainie słono zapłacą wszyscy Rosjanie

Fot.: sxc.hu

Kiedy świat zastanawiał się, czy moskiewska misja Angeli Merkel i Françoisa Hollande’a przyniesie pokój na Ukrainie - i za jaką cenę - Władimir Putin wyraźnie podkreślał, że jego dążeniem jest federalizacja Ukrainy, autonomia Donbasu oraz deklaracja Ukrainy o niekandydowaniu na członka UE oraz NATO. Wiadomym jest, że żaden z tych postulatów nie może zostać spełniony przez stronę ukraińską.

Topnieją majątki krezusów


Patowa sytuacja nad Dnieprem kosztuje jednak nie tylko Ukraińców. Zdaniem ministra finansów Federacji Rosyjskiej Antona Siłuanowa, Rosja może tracić nawet około 140 mld dol. rocznie z tytułu nałożonych sankcji, spadającej wartości rubla oraz taniejącej ropy naftowej. Te szacunki potwierdza także wieloletni szef resortu finansów Rosji Aleksiej Kudrin. Spadek cen ropy naftowej do poziomu około 60 dol. za baryłkę (spadek od lipca 2014 roku o prawie 50 proc.), głównego silnika napędowego rosyjskiej gospodarki, spowodował silną deprecjację rubla w stosunku do dolara amerykańskiego (o ponad 70 proc. w 2014 roku, a dalszy spadek przewiduje się do końca 2016 roku).


Warto przypomnieć, że przychody z tytułu sprzedaży ropy naftowej i gazu ziemnego stanowią ponad połowę przychodów rosyjskiego budżetu, który bilansuje się, według złożeń na 2014 rok, przy cenie za baryłkę na poziomie 104 dol. Zdaniem analityków, spadek ceny ropy o 1 dol. powoduje spadek dochodów budżetu o 1,4 mld dol.

Deprecjacji rosyjskiej waluty towarzyszy jednocześnie odpływ zagranicznego kapitału. Zdaniem Banku Centralnego Rosji, w 2014 roku ponad 130 mld dol. odpłynęło z Rosji, a w 2015 kolejne 100 mld dol. zostanie wycofane. Szacunki te potwierdza agencja ratingowa Fitch.

Rosja podejmuje kroki mające na celu ograniczenie spadku cen ropy naftowej i gazu, jednak bezskutecznie. Nie udało jej się namówić krajów OPEC do ograniczenia podaży czarnego złota. Pod koniec listopada ubiegłego roku kraje OPEC podtrzymały swoje stanowisko w tej sprawie. Ponadto w ubiegłym tygodniu Arabia Saudyjska ogłosiła obniżenie ceny ropy naftowej o 90 centów na baryłce dla azjatyckich odbiorców. Blask hucznie ogłoszonego rosyjsko-chińskiego kontraktu gazowego, podpisanego zaledwie 9 miesięcy temu blednie z każdym dniem.

Konflikt na Ukrainie kosztuje Rosję setki miliardów dolarów, ale pamiętajmy, że są to wydatki z budżetu państwa lub ograniczone przychody wspólnej kasy. Kosztami imperialnych ambicji gospodarza Kremla obciążeni są zatem wszyscy Rosjanie, począwszy od najbiedniejszych, a skończywszy na oligarchach.

Według obliczeń agencji informacyjnej Bloomberg, tylko w ciągu pierwszych 6 miesięcy ubiegłego roku majątki rosyjskich krezusów stopniały o prawie 23 mld dol. - najwięksi przegrani to Władimir Lisin (strata 3,7 mld dol.), Aliszer Usmanow (strata 3,5 mld dol.), Siergiej Galitski (strata 3,1 mld dol.), Władimir Jewtuszenko (strata 2,6 mld dol.) oraz Giennadij Timczenko (strata 2,1 mld dol.).

Jeszcze do niedawna na forach międzynarodowych rozważana była możliwość wyłączenia Rosji z systemu międzynarodowych rozliczeń finansowych SWIFT, co, zdaniem byłego szefa resortu finansów Rosji Aleksieja Kudrina, spowodowałyby spadek PKB Rosji o 5 proc. rocznie. Unia Europejska oraz USA objęły sankcjami gospodarczymi dotychczas 132 osoby oraz 28 firm. Ta lista ma zostać rozszerzona.

Kreml płaci za Krym


Już dzisiaj Sbierbank, VTV, Rossielchozbank, WEB, Gazprombank nie mogą zapożyczać się w Europie oraz USA na dłużej niż 30 dni - oznacza to, że europejskie i amerykańskie prywatne firmy nie mogą kupować rosyjskich obligacji o zapadalności dłuższej niż jeden miesiąc. Kurek z kapitałem został odcięty także przez Europejski Bank Centralny oraz EBOiR. Najboleśniej odczuwają to rosyjskie kompanie naftowe takie jak Rosnieft, Gazprom Nieft oraz Transnieft. Sam Rosnieft musi uregulować ponad 14 mld dol. długu wobec europejskich i amerykańskich banków do końca marca 2015 roku.

Łącznie do końca 2015 roku rosyjskie firmy muszą spłacić zagranicznym bankom ponad 190 mld dol. długu, mając jednocześnie odcięte źródło finansowania w tych bankach. Kreml nie będzie sięgał chętnie do Funduszu Narodowego Dobrobytu ani rezerw walutowych, aby ratować małe i średnie firmy. Wyciągnie rękę jedynie do największych, takich jak Rosnieft, który już złożył wniosek o 45 mld pożyczki od rosyjskiego rządu. Europejscy i amerykańscy przedsiębiorcy mają także zakaz eksportu do Rosji technologii związanej z wydobyciem ropy naftowej, co bardzo mocno uderza w tamtejszy przemysł wydobywczy. Rosjanie nie potrafią sami eksploatować łupków gazowych i głęboko złożonych pokładów gazu ziemnego, o czym przypominał szef koncernu Łukoil.
Pomimo tego, że rosyjskie obligacje mają wciąż jeszcze rating inwestycyjny, to ich ubezpieczenie kosztuje tyle samo co długu „śmieciowego”. Dla porównania, ubezpieczenie 10 mln dol. 5-letnich obligacji rosyjskich kosztuje 250 tys. dol., a polskich jedynie 70 tys. dol.

Obok rosnących kosztów nieobsługiwanego długu, topniejących w oczach przychodów z tytułu sprzedaży ropy naftowej oraz niemalże całkowitego odcięcia od źródeł zachodniego kapitału rosną koszty ekspansji militarnej na Ukrainie. Szacuje się, że w 2015 roku Kreml będzie musiał dofinansować anektowany Krym kwotą ponad 10 mld dol. Już w 2014 roku Rosja wydała na swoich nowych-starych krymskich braci ponad 4,5 mld dol.

Środki te zostały przeznaczone przede wszystkim na zbilansowanie budżetu Krymu oraz Sewastopola, organizację struktur władzy wykonawczej w regionie, wypłatę emerytur, wydanie paszportów, wyrównanie pensji pracowników sfery budżetowej, zabezpieczenie najbardziej pilnych potrzeb socjalnych oraz zabezpieczenie połączeń transportowych.
To nie koniec wydatków z kulejącego budżetu Rosji na ukraińskich obywateli. Petro Poroszenko na początku grudnia ubiegłego roku wycofał z Donbasu ukraińskie urzędy państwowe. Kijów przestał płacić także lokalnej ludności renty i emerytury. Rosja więc oprócz swoich gigantycznych wewnętrznych potrzeb socjalnych będzie musiała wesprzeć Ukraińców, broniąc swojego, samodzielnie uknutego, statusu „matki Rosji”.

Ceny rosną i rosną


Nałożone przez Kreml na zagraniczną żywność sankcje momentalnie doprowadziły do wzrostu cen na rynku wewnętrznym w Rosji. Według szacunków EBOiR, efektem restrykcji gospodarczych może być, między innymi, wzrost inflacji nawet o 2 punkty procentowe. Już dzisiaj ceny w Rosji rosną średnio rocznie o 7,5 proc. Embargo na polskie jabłka doprowadziło do deficytu tego owocu na rosyjskim rynku, a w konsekwencji do wzrostu jego ceny o 30 procent.

Rosnąca inflacja, bardzo mocno ograniczone źródło zagranicznego finansowania i rosnące koszty społeczne związane z konfliktem na Ukrainie uderzają w rosyjskie społeczeństwo w wymierny sposób. Negatywny efekt szybko taniejącej ropy naftowej (niska cena ropy w teorii powinna w długiej perspektywie przyczynić się jednak do globalnego wzrostu gospodarczego) jest jeszcze niwelowany częściowo słabnącym rublem, choć ten stan długo nie potrwa. Rezerwy walutowe Rosji zaczynają coraz szybciej topnieć wraz z każdą interwencją Banku Centralnego Rosji (BCR) na rynku walutowym. Do tej pory BCR wydał na interwencje walutowe ponad 50 mld dol. Również szokowy wzrost stóp procentowych nie zatrzymał deprecjacji rosyjskiej waluty. Przeciętnego Rosjanina nie stać już na importowane zagraniczne auta, żywność, ubrania, lekarstwa, nie wspominając o wyjazdach wakacyjnych.

Jak pokazuje historia, gigantyczne nakłady na wojnę rzadko kiedy przynoszą efekt wzrostu gospodarczego. Działania wojenne rodzą kolejne koszty społeczne związane z rehabilitacją uczestników konfliktu, przywróceniem ich do życia społecznego oraz przede wszystkim wieloletnim spłacaniem długu zaciągniętego przez rząd na finansowanie działań wojennych. Stany Zjednoczone do dzisiaj ponoszą negatywne skutki wojny w Zatoce Perskiej, na którą wydały ponad 800 mld dol., lub wojny w Iraku i Afganistanie, na które wydały łącznie prawie 6 bln dol.

Bieda zagląda w oczy


Efekty społeczne ekspansywnej polityki Putina są już dzisiaj widoczne, a ich negatywny wymiar będzie się pogłębiał w ciągu najbliższych lat. Szacuje się, że gospodarka Rosji w przyszłym roku skurczy się o 0,2 proc. Kilkudziesięcioletnie zaniedbania gospodarcze wychodzą na światło dziennie momentalnie w obliczu konfrontacji gospodarczej i politycznej z Zachodem i USA. Rosja jest obecnie w sytuacji nazywanej przez szachistów zugzwang - każdy jej ruch doprowadzi do pogorszenia jej sytuacji geopolitycznej.

Według danych Rosstatu, rosyjskiego GUS, na koniec 2013 roku 20 mln (14 proc.) Rosjan żyło poniżej granicy ubóstwa. W skład drugiej grupy społecznej, patrząc od dołu, nazywanej potocznie biedniakami, wchodzi kolejne 48 mln (34 proc.) Rosjan. Biedniacy to grupa społeczna, która nie może sobie pozwolić na nic innego jak opłacenie rachunków i zakup żywności. Nie wystarcza środków na ubrania i podstawową służbę zdrowia. Co ciekawe, aż 60 proc. biedniaków to ludzie pracujący. Połowa społeczeństwa pracującego w Rosji zatrudniona jest w sferze budżetowej oraz przedsiębiorstwach państwowych.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 19-02-2015 00:15

    Oceniono 5 razy 5 0

    - doktor: A kto to jest ten Grzegorz Kaliszuk, że tak autorytatywnie wszystko wie co może lub nie Ukraina? Ukrainiec jakiś w Polsce czy co? Cała Grupa Wyszehradzka czyli Czechy, Słowacja i Węgry popierają Rosję plus Austria. Wynika to z tego, że bandyta Stalin zabrał rdzenne ziemie słowackie i węgierskie, które przyłączył nielegalnie do ZSRR. W 1991 roku te nie swoje ziemie nielegalnie wcześniej zabrane Ukraina nie oddała prawowitym właścicielom tak jak rdzenne ziemie rosyjskie na wschodzie. To sami Ukraińcy powinni wtedy oddać te ziemie gdzie zdecydowaną większość stanowią do dziś wymienione wcześniej narody i nie chcą być w państwie ukraińskim. O polskich ziemiach nie będę pisał bo Ukraińcy mordując w latach 1943-1944 około 200 tysięcy Polaków na Wołyniu pozbyli się tej ówczesnej większości tam mieszkającej. Dzisiaj powinni przeprosić i zapłacić wielkie odszkodowania, tak samo jak to zrobili Niemcy po II wojnie światowej za wymordowanie Żydów. Ukraińcy o tym do dziś milczą. Dlatego nie jest prawdą co dzisiaj w chocholim tańcu głoszą politycy PO, że w interesie Polski jest popieranie Ukrainy. W Europie Środkowej zostaliśmy sami z takimi poglądami. Wszyscy nasi sąsiedzi mają odmienne zdanie oprócz Litwy, która też nie daje polskiej mniejszości narodowej takich samych praw jak rdzennym Litwinom szczególnie w zwrocie polskiej ziemi gospodarzom, którzy tam mieszkają kilkaset lat. To samo dotyczy pisowni polskich nazwisk i działalności szkół. Rosja natomiast graniczy z nami na północy i tylko dzięki wymianie i ruchowi gospodarczemu oraz turystycznemu ludzie na Warmii i Mazurach, gdzie jest największe bezrobocie, mają z czego żyć. Nasze władze im generalnie nie pomagają. Tak więc Polska nie ma żadnego interesu pomagania Ukrainie chyba, że chce tracić pieniądze podatników na obce państwo zamiast własnych obywateli. Najwyżej powinna zachować neutralność. I taka jest polska racja stanu. A moją Ciotkę Heleną, która ma 95 lat i jeszcze żyje w Świeciu żaden Ukrainiec nie przekona bo jej siostrę na Wołyniu zabili widłami i nikt do dzisiaj jej nawet nie przeprosił.

    Odpowiedz