Biedny, bo niewykształcony

Krzysztof Błażejewski 13 lutego 2015

Nasze województwo pod względem jakości życia mieszkańców nie odbiega w sposób znaczący od sąsiednich regionów: Wielkopolski oraz Warmii i Mazur. A jednak w ostatnich latach rozwija się od nich wolniej.

Czy dzieci, które uczestniczyły w organizowanych przez Uniwersytet Technologiczno-Przyrodniczy zajęciach w ramach Bydgoskich Dni Nauki, na tyle zainteresują się techniką, aby w przyszłości studiować na oferowanych przez uczelnię kierunkach?

Fot.: Tomasz Czachorowski

Jak zmierzyć poziom życia w konkretnym województwie? Czy wskaźniki ekonomiczne i społeczne, dane statystyczne, choćby najbardziej drobiazgowe i najprecyzyjniejsze, są w stanie powiedzieć wszystko? Oczywiście, nie. Próbując ocenić, postawić diagnozę, zawsze będziemy narażeni na uśrednianie, na zarysowanie problemu. Bo jak znaleźć wspólny mianownik dla Bydgoszczy czy Torunia i słabiutkich gmin np. na południu Kujawsko-Pomorskiego?


Dlatego z dystansem trzeba podchodzić do wszelkich analiz poziomu życia, opartych na danych statystycznych. Naszym cyklem publikacji próbujemy wpisać się w otwarty dialog o poziomie życia w Kujawsko-Pomorskiem, bo jesteśmy mieszkańcami tego województwa i też chcemy żyć lepiej.

My i nasi sąsiedzi


Tym razem spróbowaliśmy porównać nasz region z innymi województwami. Wybraliśmy dwa sąsiadujące z Kujawsko-Pomorskiem: od zachodu, czyli województwo wielkopolskie i od północnego wschodu - warmińsko-mazurskie.

Oczywiście, przystępując do takiej próby, trzeba mieć świadomość uwarunkowań rozwojowych trzech regionów. Choć mają podobną proweniencję, bo wywodzą się z terenów dawnego zaboru pruskiego, nie są nadmorskie, czy też podgórskie, to jednak różnic jest mnóstwo. Jednak w całej Polsce dla naszych celów porównawczych regionów bardziej zbliżonych do Kujawsko-Pomorskiego znaleźć się nam nie udało.

Toruński Inkubator Technologiczny (na zdjęciu Łukasz Krzywdziński i Paweł Wróblewski), otwarty niedawno w wyremontowanych młynach Richtera, otwiera przed naszym regionem szanse na nadrobienie zaległości

fot. Sławomir Kowalski

Toruński Inkubator Technologiczny (na zdjęciu Łukasz Krzywdziński i Paweł Wróblewski), otwarty niedawno w wyremontowanych młynach Richtera, otwiera przed naszym regionem szanse na nadrobienie zaległości


Każdy element tej triady ma o innym charakterze ośrodek centralny. Wielkopolska - Poznań, który jest naturalną stolicą tej ziemi od tysiąca lat. Warmińsko-mazurskie - sztucznie wykreowany Olsztyn, który po rozparcelowaniu Prus Wschodnich między Polskę i ZSRR w 1945 roku był prowincjonalną dziurą i musiał zastąpić Królewiec, który Stalin skwapliwie zachował dla siebie. U nas region powstał sztucznie, po odcięciu się Bydgoszczy od Poznania i Torunia od Gdańska, i zachowuje duopol. Swoją drogą, czy ktoś przeanalizował, jak by się nam żyło, gdybyśmy nie wywalczyli swojego regionu w 1998 roku?

W naszym porównaniu postanowiliśmy sięgnąć jedynie po kilka wskaźników, dotyczących rozwoju w ostatnich kilku czy kilkunastu latach. I to w tych dziedzinach, które bezpośrednio rzutują na życie społeczne i odczucia mieszkańców. W tych, w których Kujawsko-Pomorskie na tle kraju naprawdę dołuje.

Rozpocznijmy od danych dotyczących migracji. W 2012 roku średnia krajowa salda emigracji zarobkowej wynosiła 0,17 na 1000 mieszkańców. W Kujawsko-Pomorskiem ta liczba to aż 0,96! Wielkopolska wypada tutaj dużo lepiej, fatalnie natomiast stoi warmińsko-mazurskie ze wskaźnikiem ponad dwa razy gorszym od naszego regionu. Jeśli weźmiemy pod uwagę saldo migracji zagranicznych, to Kujawsko-Pomorskie lokuje się na 11. miejscu w kraju, tuż za Warmińsko-Mazurskiem i bezpośrednio wyprzedzając Wielkopolskę.

Nie o to chyba chodziło


Dlaczego stąd uciekamy? W ciągu ostatnich 10 lat - od roku 2004 do ubiegłego - w Kujawsko-Pomorskiem średnia płaca w stosunku do przeciętnej krajowej zmniejszyła się z 86,6 proc. do 85. W tym samym czasie w Warmińsko-Mazurskiem spadła z 85,1 do 84,1, a w Wielkopolsce z 91,5 do 90,7 proc. U nas zatem „zjechała” wyraźnie najwięcej i to w skali całego kraju! Jesteśmy przez to niby atrakcyjni inwestycyjnie, co potwierdzają różne rankingi, bo u nas można pracownikom dać najmniej, ale czy o to chodziło?

Czy ta „atrakcyjność” przełożyła się na spadek stopy bezrobocia? W ciągu ostatniej dekady w naszym regionie ten wskaźnik zmniejszył się o 5,4 proc. Warmiacy z Mazurami mogą pochwalić się spadkiem wyższym: o 7,5 proc. Wielkopolanom też nie podskoczymy. Oni „zjechali” o 6,6 proc. Dlaczego niski poziom zarobków w Kujawsko-Pomorskiem nie przekłada się na inwestycje w miejsca pracy? Oto jest pytanie...

Największym jednak problemem naszego województwa wydaje się być kwestia wykształcenia mieszkańców. Jeśli pod względem średniego stoimy „tak sobie”, to przy wyższym „leżymy i kwiczymy”. Przyznają to otwarcie autorzy diagnozy sytuacji regionu i strategii jego rozwoju: „W roku 2011 szkoły wyższe w Kujawsko-Pomorskiem opuściło ponad 23 tys. absolwentów. Jest to zaledwie 64-proc. wzrost w stosunku do roku 2000 - ten wskaźnik dynamiki lokuje województwo na 14. pozycji w kraju. Większość regionów podwoiła liczbę absolwentów, a najlepsze zanotowały wzrost o ponad 130 proc.”.

Gdzie ci technicy?


Jak wynika z opublikowanych danych, aż 32 proc. absolwentów studiów stacjonarnych w naszym regionie ukończyło kierunki pedagogiczne i humanistyczne (trzeci najwyższy wskaźnik w kraju), a tylko 6,7 proc. inżynieryjno-techniczne (trzecia lokata od końca). W odniesieniu do liczby mieszkańców, jest to wskaźnik prawie trzykrotnie niższy od najlepszego województwa).

Kogo kształcimy?


W chwili powstania Kujawsko-Pomorskie było na przedostatnim, 15. miejscu w kraju pod względem liczby osób z wykształceniem wyższym w wieku 25-64 lat (Wielkopolska była 10., Warmia i Mazury - 11.). Dekadę później, w 2009 roku, nasz województwo zajmowało wspólnie z lubuskim i opolskim ostatnie, 14-16. miejsce (warmińsko-mazurskie było 8., wielkopolskie 9.).

Jak to w ogóle jest możliwe, skoro na swoim terenie mamy tyle wyższych uczelni? Jedyny możliwy wniosek to taki, że wyższe szkoły publiczne w Kujawsko-Pomorskiem kształcą zdecydowanie za mało studentów, natomiast szkoły prywatne, których mamy wysyp, „produkują” humanistów, dla których nie ma dobrze płatnej pracy, a ponadto w dużym procencie kształcą się w nich studenci słowiańskojęzyczni, których na te studia stać.

Pod względem informatyzacji wyglądamy jako region przeciętnie na tle kraju, natomiast do nadrobienia mamy sporo w dziedzinie drobnej przedsiębiorczości. Firm, które zatrudniają do dziewięciu osób, w ostatnich pięciu latach w Kujawsko-Pomorskiem przybyło, w przeciwieństwie do dwóch sąsiednich województw, gdzie ich liczba się zmniejszyła. To jednak pozorny sukces. Specyfiką naszego regionu jest dominująca liczba firm jedno-, dwu- i trzyosobowych, podczas gdy u sąsiadów mogą się one pochwalić liczniejszym zatrudnieniem. Dlatego łączna liczba pracujących w tego rodzaju firmach stawia Wielkopolan w krajowej czołówce, Warmiaków i Mazurów w środku stawki, Kujawiaków i Pomorzan - w ogonie...

Podsumowując to porównanie przyznać trzeba, że w odniesieniu do naszych sąsiadów nie jesteśmy dużo słabsi od Wielkopolski, mamy przewagę nad Warmińsko-Mazurskiem. Czy jednak aspiracje mieszkańców Kujaw i Pomorza rzeczywiście sięgają dolnej połówki tabeli klasyfikacyjnej polskich województw?

Mówi się: biedny, bo niewykształcony. A dlaczego niewykształcony? Bo biedny. To powiedzenie, z użyciem bardziej dosadnego określenia, zna chyba każdy. Czy w przypadku naszego regionu pasuje jak ulał?

Czy jest wyjście z tego zaklętego kręgu, z tego patowego położenia? Tego nie wie nikt. Widać jednak wyraźnie, że musimy postawić na podnoszenie poziomu wykształcenia, zwłaszcza na kierunkach ekonomicznych i technicznych. Zainwestować też trzeba w nowe technologie, a także w przedsiębiorczość i rozwój małych firm. To może przynieść wzrost płac w regionie. Może wówczas absolwenci wyższych uczelni przestaną szukać pracy w Poznaniu, Warszawie, w Anglii czy Niemczech. Może nawet będą przyjeżdżać wykształceni młodzi ludzie z Poznania czy Olsztyna.

A może obstawić jedno?


Skąd wziąć na to fundusze? Niestety, trzeba byłoby szukać ich w oszczędnościach w innych sferach życia. Harmonia rozwoju jest dobra dla wielkich. Może warto byłoby postawić na coś kosztem czegoś? Zagrać jak rasowy hazardzista?

Jakiś wpływ na losy regionu musi też mieć istniejący duopol. Powtarzający się od czasu do czasu spór elit Bydgoszczy i Torunia i „cicha” wzajemna rywalizacja nie prowadzą w dobrym kierunku. Nasz region obciąża jeszcze dodatkowo obecna w strategii rozwoju „potrzeba umacniania roli metropolitalnej”...

Słabi, bo biedni. Biedni, bo słabi... Jak się z tego pata wyzwolić?

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 19-05-2015 14:48

    Brak ocen 0 0

    - inż.: Brakuje w naszym województwie politechniki. :P Studia inżynierskie w kujawsko pomorskim (np. na UMK) są na dużo niższym poziomie niż gdańska PG :(

    Odpowiedz

  2. 17-02-2015 14:08

    Oceniono 2 razy 2 0

    - bydgoszczanin: Dziś błędnie utożsamia się absolwenta szkoły wyższej z osobą wykształconą. To nieporozumienie. Znacząca część takich absolwentów to tylko absolwenci szkoły wyższej. O wykształceniu nie ma mowy.

    Odpowiedz

  3. 16-02-2015 20:25

    Oceniono 2 razy 2 0

    - bezstronny obserwator: Takimi modelami zdalnie sterowanymi nie da się pobudzić gospodarki, to byłoby dobre 40 albo 50 lat temu. Ja dzisiaj szukałem osoby/firmy, która by mi zrobiła prostą animację na www i bez rezultatów, jednym słowem; dno.

    Odpowiedz

  4. 15-02-2015 13:02

    Oceniono 9 razy 6 3

    - kujawiak: wschodnia czesc województwa z toruniem ciągnie te województwo na dno,znawcy juz wczesniej wskazywali ze województwo w ksztalcie rogalika bez torunia ,a z okolicami pily byloby lepszym rozwiązaniem i atrakcyjniejszym ,dzisiaj bysmy byli wsród 10 najlepszych województ ,a z toruniem to jestesmy na 16 miejscu

    Odpowiedz

  5. 14-02-2015 13:53

    Oceniono 6 razy 6 0

    - asad: sa tylko miejsca pracuy dla swojaków urzedasów ,lekarzyków ostatniego kontaktu , firmy pogrzebowe i sklepy wielkopowierzchniowe , oczyszczalnia scielow i MPO i MZK - reszta nie ma gdzie pracowac - jak nie ma przemysłu to i handlu tez niedlugo nie bedzie - bo za co kupowac

    Odpowiedz