Sztuka rozmowy z pacjentem

Dorota Witt 10 lutego 2015

Dobra rozmowa lekarza z pacjentem to część udanej terapii. Tyle że o taką rozmowę trudno, bo na studiach medyków raczej tego nie uczą.

Fot.: Thinkstock

W gabinecie coraz mniej czasu można poświęcić pacjentowi, coraz więcej wymagają go zaś sprawy biurokratyczne.


Sceny ze znanego filmu Marka Koterskiego „Dzień świra” czy dramatu Doroty Kędzierzawskiej „Pora umierać” mogą być pretekstem do głębokiej dyskusji o tym, jak rozmawiać z pacjentem, by być wysłuchanym i zrozumianym. Na cotygodniowe spotkania, prowadzone przez lekarza i psychologa, przychodzą lekarze ze Szpitala Uniwersyteckiego im. A. Jurasza w Bydgoszczy.
- W funkcjonującym systemie medycznym lekarze stali się świadczeniodawcami, a nasi pacjenci świadczeniobiorcami, mamy dla nich coraz mniej czasu, za to coraz więcej obowiązków biurokratycznych - mówi dr Katarzyna Jankowska. - Relacja lekarza i pacjenta staje się relacją partnerską, ale dla chorych podstawowym źródłem wiedzy medycznej jest Internet. To wszystko sprawia, że komunikacja jest coraz większym wyzwaniem dla lekarzy.

Słowa jak terapia


Często barierą jest żargon medyczny, którym lekarze posługują się nie tylko w swoim gronie, ale przenoszą go też do rozmowy z chorym. - Przez lata tak w nas wrósł, że traktujemy go jako swój drugi język - tłumaczy dr Katarzyna Jankowska. - Trudno nam ocenić, które słowa są dla pacjenta zrozumiałe, a które nie, a ten często nie pyta, choćby z obawy o to, że zostanie zlekceważony.
Szpitalne rozmowy z lekarzem dotyczą zdrowia i życia, dlatego u pacjenta zawsze budzą emocje. Jeszcze trudniej opanować je, gdy przychodzi rozmawiać z doktorem o swoim ciężko chorym dziecku.
- Dlatego ta rozmowa musi być dokładna, staranna, choć tak trudna, także dla lekarza - wyjaśnia dr Katarzyna Jankowska. - Mając trójkę dzieci, zawsze, kiedy rozmawiam z matką malucha z nowotworem, stawiam się w jej sytuacji, zastanawiam się, co ja chciałabym usłyszeć, czego się dowiedzieć.
Zgodnie z twierdzeniem Ballinta „lekarz też jest lekiem”, porozumienie między medykiem a pacjentem jest w leczeniu bardzo ważne. - Publiczne podważanie zaufania do lekarzy dodatkowo niszczy relacje lekarza z pacjentem, które niezwykle trudno będzie odbudować, a na nich, między innymi, opiera się skuteczność terapii - uważa dr Katarzyna Jankowska.

Umie mówić, płaci mniej


W Skandynawii przeprowadzono badania, które wykazały, że najwięcej samobójstw wśród pacjentów onkologicznych nie zdarza się wcale w momencie, gdy terapia nie przynosi spodziewanych skutków, a tuż po usłyszeniu diagnozy, nawet, gdy są spore szanse na wyleczenie. To pokazuje, jak silne wrażenie wywierają na chorym te pierwsze słowa lekarza.
W Stanach Zjednoczonych eksperci analizowali skargi pacjentów na lekarzy. Okazało się, że u podłoża 70 proc. z nich leżały problemy komunikacyjne. Firmy ubezpieczeniowe w niektórych stanach wyciągnęły z tego wnioski: udzielają zniżki specjalistom, którzy przeszli szkolenie komunikacyjne. Czy docierające co jakiś czas z mediów informacje o tym, że rodzina chorego oskarża polskich lekarzy o rażący błąd medyczny, też bywają wynikiem niezrozumienia słów lekarza, który tłumaczył, jakie są szanse i zagrożenia?
- Nie można uogólniać, każde podejrzenie o błąd medyczny ma inne podłoże, choć konsekwencje złej komunikacji rzeczywiście są poważne - odpowiada dr Katarzyna Jankowska. - Pacjent ocenia jakość opieki medycznej właśnie przez pryzmat komunikacji z lekarzem. Może zdarzyć się, że choremu zaleca się dobre, przemyślane leczenie, ale on go nie realizuje, bo nie rozumie, dlaczego ma stosować się do zaleceń.

Śpiewająco o sercu


Światowa Organizacja Zdrowia policzyła, że tak postępuje aż co drugi pacjent. W Polsce różne badania wskazują na grupę od 20 do 90 proc. niezdyscyplinowanych chorych. Kiedy szukano przyczyn, mówiono o drogich lekach, ale i o tym, że pacjent nie realizuje recept, bo nie widzi powodów, dla których musi brać leki, lub obawia się działań niepożądanych, gdyż nie wyjaśniono mu, że są dla niego mniej groźne niż nieleczona choroba.
Głównie pacjentom, którym niełatwo zrozumieć, jak ważne w leczeniu kardiologicznym jest prowadzenie zdrowego trybu życia, dedykowana jest nagrana niedawno płyta „Serce w usterce”, na której Jacek Gessek, toruński kardiolog, śpiewająco wskazuje na to, co jest dobre dla serca.
- Z dystansem i humorem przypominam o tych zdrowych zasadach pacjentom, ale i sobie, bo nie tylko z lekarskiego, ale i prywatnego doświadczenia wiem, jak trudno zmobilizować się, by żyć zdrowo - tłumaczy. - Piosenki na płycie to sposób na nawiązanie partnerskiej relacji z pacjentem. Wymagam od nich subordynacji, ale i pokazuję trud lekarzy, jaki wkładają choćby w przygotowanie analizy zapisów Holtera. Chorzy słuchają zabawnych, rymowanych piosenek w poczekalniach niektórych toruńskich gabinetów, a niekiedy nawet podczas zabiegów.

Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 27-04-2015 07:13

    Oceniono 2 razy 2 0

    - tor: widać u doktora zmianę w postępowaniu... wiem, że każdy ma czasem zły dzień... wiem że wczuwać się nie możecie w los pacjentów i ich rodzin...bo by się nie dało pracować...wiem wiem wiem...

    Odpowiedz

  2. 10-02-2015 07:21

    Oceniono 10 razy 9 1

    - tor: Onkolog toruński lek. M. Kmiecik jakos nie potrafi rozmawiać z chorymi...a szkoda nie trzeba wcale kłamać... obiecywać...ale warto dać czasem nadzieję i być przez chwilę człowiekiem...

    Odpowiedz