Japończycy nie chcą seksu, wolą...

Richard Lloyd Parry 6 lutego 2015, aktualizowano: 06-02-2015 12:22

Sondaż Japońskiego Towarzystwa Planowania Rodziny może szokować. Okazuje się, że przez ostatni miesiąc połowa mieszkańców Kraju Kwitnącej Wiśni nie uprawiała seksu. Oto przyczyny tego seksualnego dołka.

Fot.: FOT. Eugene Hoshiko/ap

Po raz pierwszy w roli korespondenta przyleciałem do Tokio jako młody singiel niemal dwie dekady temu. Pamiętam swoje zaskoczenie - znalazłem się w mieście o niespodziewanie kuszącej erotycznej otoczce. Nic z niechlujnie sprośnej rozwiązłości Rio de Janeiro czy Bangkoku czy też eleganckiej aury przelotnego flirtu lub romansu właściwej Rzymowi i Paryżowi. Jednak jeśli w stolicy Japonii znajdziesz się we właściwej dzielnicy o właściwej wieczorowej porze, zobaczysz, że niewiele jest na świecie miast „naładowanych” równie subtelnym, co nieodpartym i silnym erotycznym podtekstem.

Dzielnice rozrywki Roppongi i Ginza z ich niezliczonymi barami oraz klubami. Niektóre zabawne, inne - pikantne i frywolne. Jeszcze inne - wręcz pas-
kudne. Dodajmy neony wysokości wieżowców. „Hotele miłości” w Shinjuku i Shibuya - seksualne miejsca zabawy stworzone z myślą tylko o jednym. Kobiety i mężczyźni - wszyscy nienagannie ubrani, jak jeden mąż szczupli i czarnowłosi. Pod pewnymi względami zachowujący rezerwę i dystans, a pod innymi - co za szok! - zupełnie pozbawieni zahamowań. W tym kręgu wszystko jest możliwe. Dla każdego, kto mieszkał w tym kraju, nie jest tajemnicą, że Japończycy potrafią się bawić i cieszyć przyjemnością
- zarówno w łóżku, jak i gdzie indziej. Dlaczego więc nagle wszystko zaczęło przybierać tak fatalny obrót?
Kochankowie są zmęczeni
Właśnie opublikowano doroczny sondaż Japońskiego Towarzystwa Planowania Rodziny, który potwierdził wyniki poprzednich badań - kraj ma zbiorowego seksualnego pietra! Połowa badanych przyznała, że w poprzednim miesiącu nie uprawiała seksu. Nawet wśród małżeństw odsetek ten sięgał 45 proc.! I najważniejsze - znacząca większość respondentów uznała, że sytuacja taka jest jak najbardziej w porządku.
W grupie ankietowanych mężczyzn w wieku 16-49 lat 18 proc. deklarowało żadne lub niewielkie zainteresowanie seksem czy nawet czynną doń niechęć. Wśród panów między 25. a 29. rokiem życia - w większości populacji świata z pewnością jest to jedna z najbardziej wyzwolonych i rozwiązłych grup demograficznych - współczynnik ten wynosił ponad 20 proc. Pierwsze tego typu badania towarzystwo przeprowadziło w 2002 roku. Co roku wskaźniki procentowe rosną.
Co sprawia, że ludzie w fizycznym kwiecie wieku odchodzą od seksu? I dlaczego akurat w Japonii? Na myśl przychodzi kilka oczywistych odpowiedzi. Pierwsza - styl życia typowej japońskiej rodziny. Mnóstwo osób wciąż wstaje tu do pracy rankiem i wraca do domu wieczorem po długiej podróży środkami komunikacji miejskiej. Nie jest pójściem na skróty wyjaśnienie, że w przypadku 21 proc. mężczyzn i 18 proc. kobiet celibat ten wynika z tego, że po powrocie są oni już zbyt zmęczeni. Niewielkie pod względem powierzchni japońskie mieszkania dają mało poczucia prywatności. Stąd zresztą - hotele miłości. Dodajmy jeszcze wyjątkowo „nieerotyczny” status japońskiego małżeństwa.
Rzadko kiedy zobaczysz tu je, jak spędza czas w restauracji czy barze. Mężczyźni po pracy idą się napić z kolegami, kobiety - coś przekąsić w towarzystwie przyjaciółek. Gdy dojdzie dziecko, para czasem zupełnie przestaje ze sobą współżyć. Przynajmniej do czasu, gdy nadchodzi pora na kolejne.
Nawet w naszym zachodnim społeczeństwie koncepcja małżeństwa jako instytucji czy związku romantycznego jest stosunkowa niedawna. Na świecie istnieje mnóstwo miejsc, gdzie seksualne przyciąganie uznaje się za mniej istotne niż wzajemny szacunek, tolerancję czy wspólne wychowywanie dzieci. Mimo to niejeden mój zagraniczny przyjaciel żonaty z Japonką opisywał mi swoje doświadczenie przygnębiającego zjazdu - od napalonych kochanków, poprzez uczuciowych męża i żonę, do zupełnie rezygnujących z seksu mamy i taty.
Wolą chrupać ciasteczka
W Japonii wiadomo o tym od dawna. Jak zatem wyjaś-
nić coraz szybsze i większe rozczarowanie seksem? Szczególnie wśród młodych mężczyzn? W odpowiedzi najczęściej słyszy się dwa wyrażenia: soshokukei danshi (roślinożerne samce) i ojo-man (dziewczęcy mężczyźni).
Oba typy opisuje się jako pozbawionych testosteronu metroseksualnych mężczyzn. Chociaż większość z nich nie jest homoseksualistami, charakteryzują się wspólną pogardą dla tradycyjnego „rynsztunku” japońskiego mężczyzny. Cenią sobie natomiast rzeczy przedtem uważane za wyłącznie kobiece. Dziewczęcych mężczyzn nie interesuje właściwa „mięsożernym” pogoń za szybkimi brykami, sukcesem zawodowym, ubraniem od markowego designera czy podboje miłos-
ne. Zamiast tego podejmują się skromnych prac, kobiety traktują bardziej jak przyjaciółki niż pożądaną zdobycz, a wolne chwile spędzają, buszując w małych butikach i zajmując się tym, co w Japonii uznawane jest za typowo i głęboko kobiecą formę spędzania czasu - smakowaniem ciasteczek.


Pięć lat temu na rynku ukazało się wiele prac na temat tego zjawiska. Podajmy dość typowe tytuły. „Mężczyźni, którzy noszą staniki, i kobiety, które nie noszą” czy „Roślinożerni dziewczęcy mężczyźni zmieniają oblicze Japonii”. Z początku długo myślałem, że chodzi o prostacką i szukającą taniej sensacji popsocjologię. Pewnego dnia jednak wybrałem się do tokijskiej dzielnicy Harajuku. W tym wielkim centrum młodości i mody zacząłem zagadywać niemal tak samo wyglądających młodzieńców.

Jako pierwszego dorwałem 18-latka, który sam określił się mianem roślinożercy. Jaki cel przyświecał temu młokosowi, gdy rzucił studia? Popracować kilka lat, a później poślubić ciężko pracującą kobietę, która będzie go utrzymywać, gdy on będzie zbijał bąki w domu i realizował swoje hobby - pieczenie ciasteczek i herbatników. Kilka minut po tej rozmowie zaszedłem do pobliskiego butiku, wypełnionego spódniczkami, koronkowymi bluzkami - niektóre w różowym kolorze - przeznaczonymi dla… mężczyzn.

Niektórzy oceniają to zjawisko pozytywnie - oto wreszcie uznano, że mężczyźni nie muszą pasować do stereotypów i sami mogą definiować styl i pełnioną przez siebie rolę. - W latach 80. i 90. ubiegłego stulecia ludzie wyobrażali sobie, że mężczyzna musi być mężczyzną, a kobieta kobietą. Mężczyźni mają się uganiać za markowymi produktami, zagranicznymi autami i pięknymi kobietami. Dzisiaj ludzie zrozumieli, że mogą żyć, jak tylko chcą - powiedział mi pewien projektant falbaniastych topów.

Inni widzą w tym zjawisku objaw upadku, który może mieć destrukcyjne dla społeczeństwa skutki. Chodzi oczywiście o związek z japońską gospodarką, która w początkach lat 90. z okresu „przegrzanego boomu” wkroczyła w trwający do dziś okres stagnacji i niepewności. Obecnie japońscy mężczyźni zarabiają mniej i mają mniejsze poczucie bezpieczeństwa w kwestii stałości pracy i perspektyw niż jeszcze pokolenie temu. Czy dziwi zatem, że wolą chrupać ciasteczka, zamiast wbijać zęby w krwisty stek?
Rzecz najgroźniejsza? W jaki sposób wszystko to przyczynia się i wpływa na największy kryzys, przed jakim stoi Japonia XXI w.
- malejący wskaźnik narodzin.

W ubiegłym roku na świat przyszło nieco ponad milion Japończyków. Ale w tym samym czasie zmarło 1,269 mln mieszkańców tego kraju. Wskaźnik dzietności - liczba dzieci, jaką może mieć w życiu przeciętna kobieta - wynosi obecnie 1,43.

To znacznie mniej niż wskaźnik zastępowalności pokoleń, który wynosi: 2,1. Z roku na rok starsi ludzie żyją coraz dłużej. Jednak koszty ich emerytur i opieki zdrowotnej musi zaspokoić kurcząca się liczba młodych pracujących podatników. Jeśli zjawisko to nadal będzie się szybko pogłębiać, Japończycy w końcu znikną z powierzchni Ziemi
- na długo przed kompletnym załamaniem się ich państwowych finansów.

Sprawa dla polityków


Politycy i naukowcy zdają sobie sprawę z tego problemu. Już przedstawia się różne rozwiązania. Lepsza opieka nad dzieckiem umożliwi kobietom pracę już po jego urodzeniu. Łatwiej będzie jej mieć więcej dzieci. Podobny skutek mogą wywrzeć czasowe zwolnienia podatkowe dla rodzin.

Ale istnieje jeden problem, którego nie sposób łatwo rozwiązać - co zrobi rząd, gdy Japończycy i Japonki po prostu przestaną się sobie nawzajem podobać?