W jałtańskim pałacu zdrady Polski

Krzysztof Błażejewski 30 stycznia 2015

Zniewolenie Polski po II wojnie światowej zapoczątkowane zostało podczas konferencji przywódców aliantów w 1943 roku w Teheranie, przypieczętowane 70 lat temu w Jałcie na Krymie, a definitywnie zatwierdzone w Poczdamie po wojnie.

Fot.: wikipedia.org

Gospodarze starają się, aby wszystko wyglądało tak samo, jak 70 lat temu. Nawet przez ostatni rok praktycznie nic się nie zmieniło, choć Jałta z ukraińskiej stała się rosyjską. Wciąż udostępnione są te same wystawy: „Jałtańska konferencja” i „Romanowowie w Liwadii”. Różnica polega na... cenie biletu wstępu. W 2013 roku wynosiła ona 50 ukraińskich hrywien, a teraz - 350 rosyjskich rubli. Prawie tyle samo.

Stał 10 lat w magazynie


W dawnej sali jadalnej (zwanej „białą”) jałtańskiego pałacu stoi wielki owalny stół z krzesłami, w westybulu i mniejszych pomieszczeniach poustawiano biurka, szafy, sofy i ławy - meble są autentyczne. Przed 70 laty zasiadali przy nich najwięksi ówczesnego świata. Miejsca zajmowane przez Stalina, Churchilla i Roosevelta są trwale oznaczone tabliczkami z nazwiskami i proporczykami z państwowymi flagami. Na ścianach wiszą stare fotografie. Głównym bohaterom tamtego spotkania można zresztą zajrzeć nawet osobiście w oczy - stoją tu ich woskowe figury.

Pałac zamieniono w muzeum dopiero w 1974 roku, wcześniej było w nim sanatorium. Od tej pory szacowny budynek zwiedza około 25 tys. osób rocznie. Przewodnicy oprowadzają po wydzielonej części gmachu prawie przez godzinę. Po rosyjsku i angielsku. Albo po niemiecku. Po ukraińsku? Po polsku? Nic z tego.


Za kilka dni w Jałcie pojawi się nowy akcent - przed pałacem ustawione zostaną siedzące na ławeczce brązowe figury trzech najważniejszych uczestników jałtańskiej konferencji (pokazujemy je na pierwszej stronie Magazynu). Wyrzeźbił je Zuraw Cereteli już 10 lat temu, ale do tej pory publicznie ich nie oglądano. Władze z Kijowa nie zgodziły się na pomysł krymskiego autonomicznego parlamentu, by na terytorium Ukrainy publicznie pojawił się Stalin, nazwany przez nich „przestępcą” i „terrorystą”. Nawet jeśli był wykonany z metalu. Teraz jednak, od marca 2014 roku, Ukraińcy na Krymie nie mają już nic do gadania...

Dla Rosjan dni jałtańskiej konferencji to czas chwały i triumfu. To jedno z najważniejszych osiągnięć ich dyplomacji w historii. Rezultaty spotkania okazały się być wielkim sukcesem Stalina, który w lutym 1945 roku od Churchilla i Roosevelta dostał praktycznie wszystko, czego zażądał. Także Polskę.

Widowisko na lotnisku


Szum robiony przez Rosjan z racji ich „osiągnięć” w Jałcie Ukraińcy w ostatnich latach starali się uciszać. Jednak teraz Rosjanie już bez problemu będą mogli zorganizować z okazji 70-lecia konferencji wielką rekonstrukcję historyczną przylotu i powitania zagranicznych delegacji. Odbędzie się ona 3 lutego na jałtańskim lotnisku wojskowym. Dzień później historyczny pałac opanują specjalnie zaproszeni „weterani wojny wyzwoleńczej”. Być może powita ich sam prezydent Putin. Otwarta zostanie wystawa prezentująca oryginały dokumentów, sporządzonych podczas konferencji przed 70 laty, a obecnie przechowywanych w muzeum historycznym w Moskwie, które specjalnie zostaną przywiezione na tę okazję.

Synonim luksusu


Pałac „sławy”, pałac „wielki” albo „biały”, jak mówią Rosjanie, czy też pałac „zdrady”, jak nazwali go zaraz po wojnie Polacy, znajduje się właściwie nie w samej Jałcie, lecz na jednym z osiedli należących do „wielkiej” Jałty, w Liwadii. Trudno zresztą w tej części wybrzeża Krymu znaleźć wyraźne granice pomiędzy miejscowościami. W południowo-zachodniej części półwyspu brzeg morski, choć z niewygodną skarpą i głównie żwirowymi plażami, od zawsze był dla Rosjan synonimem luksusu. Tutejsze kąpieliska nasz Bałtyk plażami bije na głowę. Tylko że... morze otaczające Krym jest o wiele cieplejsze. Ale i tak sezon trwa tu tylko cztery miesiące. W październiku często jest tam upał, piękne słońce, cieplutka woda, a plaże - jak okiem sięgnąć - puste. Taki zwyczaj... Jesienią smutnie wygląda również praktycznie pusty park wokół jałtańskiego pałacu, latem zawsze pełny ulicznych handlarzy. Jak wszędzie na świecie, dominuje chińszczyzna, ale są też sprzedawcy starych książek i płyt, ziół, naturalnych kosmetyków, rękodzieła, miejscowych owoców.

Coś ty narobił, Potocki!


Krymski brzeg zabudowywany był skrzętnie i w czasach carskich, i w ZSRR. Wznoszono okazałe wille i betonowe klocki. Na lato przyjeżdżali tu najznakomitsi Rosjanie - pisarze, muzycy, generałowie. Jałta była modna jeszcze w czasach carskich.

Europejczyka musi tu jednak niepokoić miejscowy chaos i bezład. W Liwadii udało się tego uniknąć, ale tylko dlatego, że pałac był miejscem wypoczynku rodziny carskiej. Budynek, którego fundamenty wzniósł na swojej ongiś ziemi... Polak Leon Potocki, stoi na wysokiej skarpie i jest otoczony imponującym ogrodem. Można z niego patrzeć na zdające się być bezkresnym Morze Czarne, na charakterystyczny kształt góry Ajudah, o której pisał Adam Mickiewicz w swoich sonetach („Lubię spoglądać wsparty na Judahu skale”), na wspaniały park. Nie widać stąd wszechobecnych w Jałcie betonowych blokowisk. W czasach ZSRR potrzebna była baza wczasowa i sanatoryjna dla ludzi pracy. Budowano byle jak i byle gdzie. Byle szybciej. Niewiele zmieniło się w czasach ukraińskich. W Jałcie nad morze samemu nie da się trafić. Trzeba pytać miejscowych, ale i tak niewielu z nich potrafi wskazać drogę na plażę, która zwykle prowadzi między płotami okalającymi tereny sanatoriów i ośrodków - w ich dyspozycji jest niemal całe wybrzeże.

- Jałta to Jałta - przekonywał mnie spotkany na Krymie wypoczywający tam Rosjanin Siergiej z dalekiego Turgotu na Syberii. - To dla nas najważniejsze miejsce na lato. Wracasz do pracy, pytają, gdzie byłeś, to mówisz: „W Jałcie” i wtedy jesteś naprawdę ktoś, rozumiesz? Jeździmy też do Grecji, Włoch, Turcji, ale zawsze największe wrażenie robi Jałta. A ty, Polak, po co tu przyjechałeś?

Nie rozumiem tej magii Jałty. Ale może działa ona w ten sam sposób, jak w PRL-owskiej Polsce szpan spędzania letniego urlopu w Sopocie...

Stalin krył się na lotnisku


Jałta dziś to w pełnej krasie Rosja. Miejscowość jak w soczewce skupia w sobie wszystkie charakterystyczne cechy ludzi zamieszkujących ten kraj. Dumę, zarozumiałość i pychę, akceptację skrajnych nierówności społecznych, poddaństwo okazywane „carowi” i cerkwi, szastanie bogactwem i okazywanie pogardy dla ubogich, kult blichtru i świecidełek, a jednocześnie szpanerstwo, bałaganiarstwo, bylejakość i kompletne niezrozumienie potrzeby utrzymywania porządku.

Biały pałac w Liwadii ma dopiero niewiele ponad sto lat, ale architektonicznie „udaje” o wiele starszy zabytek. To tutaj, kiedy wojska Armii Czerwonej stały już nad Odrą i zapełniały w Polsce więzienia AK-owcami, Stalin przyjął Churchilla i Roosevelta. Prezydent Stanów Zjednoczonych mieszkał w bocznym skrzydle pałacu, premier Zjednoczonego Królestwa w okazałej willi w pobliżu, a Stalin, nieufający nikomu, według jednej wersji, uwił sobie gniazdko w pancernym wagonie pociągu, który zmieniał miejsce postoju, a według innej relacji - na wojskowym lotnisku. Na wypadek próby zamachu.

5 milionów strat


Ale dziś Jałta, która wróciła rok temu do Rosji, jest pusta. Nawet Rosjanie przestali tłumnie przyjeżdżać. To wynik sankcji nałożonych przez Unię Europejską, złamanych tylko raz we wrześniu przez wycieczkę z Niemiec.

W roku 2014 przyjechało na urlop na Krym, jak szacują Ukraińcy, zaledwie około miliona gości. W latach poprzednich było ich zwykle około 6 milionów.

Rosjanka Lila Mienszikowa, zarządzająca dwoma pensjonatami na wybrzeżu Krymu, w minionym roku nawet nie ruszyła się z Symferopola, gdzie mieszka.

- Już w maju wiedziałam, że rok będzie dla nas stracony - mówi. - Rosjanie, którzy stanowili 90 procent gości, wystraszyli się tego, co tu się stało i nie dali się przekonać, że jest jeszcze bardziej bezpiecznie i stabilnie, niż było. Wcale im się nie dziwię. Musi minąć kilka lat, żeby było znów jak dawniej... Ale będzie.

Fakty


Tam nas sprzedano

- Konferencja jałtańska odbyła się w dniach 4-11 lutego 1945 roku.

- Mniej więcej czwartą część obrad zajęły rozmowy związane z powojennym kształtem Polski.

- To w Jałcie Franklin Roosevelt i Winston Churchill zgodzili się pozostawić po wojnie Polskę w „radzieckiej strefie wpływów” i oddać kresy wschodnie II Rzeczypospolitej Związkowi Radzieckiemu.

Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 02-02-2015 11:55

    Oceniono 5 razy 5 0

    - makijaz : Niech ludzie widza kto nas wtedy sprzedal - Roosvelt i Churchill. Gdyby teraz wybuchla nowa wojna, sprzedali by nas Obama i Cameron. Takich mamy przyjaciol, a wchodzimy im w dupe....Okropne lizusostwo i brak powazania honoru wlasnego kraju to specjalnosc wszytkich rzadow od 1989.

    Pokaż odpowiedzi (1) Odpowiedz