Daleko od szosy, daleko od kasy

Lucyna Budniewska 30 stycznia 2015

„Paradoks województwa kujawsko-pomorskiego polega na tym, że mamy marszałka i wicemarszałka Sejmu, wicemarszałka Senatu, polityków na stanowiskach ministerialnych, a jakoś nie przekłada się to na politykę regionalną”.

Układ komunikacyjny jest krwioobiegiem gospodarki. Marszałek województwa Piotr Całbecki, prezydent Bydgoszczy Rafał Bruski i prezydent Torunia Michał Zaleski wystosowali niedawno do ministra infrastruktury i rozwoju wniosek o wpisanie budowy drogi ekspres

Fot.: Dariusz Bloch

Porównywanie województwa kujawsko-pomorskiego do - powiedzmy - mazowieckiego czy dolnośląskiego ma taki sam sens jak stawianie obok siebie wykształconego młodego człowieka, wyposażonego przez rodziców na starcie w mieszkanie i samochód plus sieć kontaktów, ułatwiających znalezienie dobrej pracy, z chłopakiem takim, jak Leszek z serialu „Daleko od szosy”. Bohater tego powtarzanego właśnie dzieła polskiej kinematografii był przykładem awansu społecznego, samodzielnie zdobywając wykształcenie, majątek i pozycję.


Czy kujawsko-pomorskie, rankingowy średniak, zbliży się kiedyś do czołówki?

Rafał Pietrucień, dyrektor Departamentu Rozwoju Regionalnego Urzędu Marszałkowskiego przypomina, żeby oceniając stan i pozycję naszego regionu brać pod uwagę właśnie to wiano, taki a nie inny potencjał gospodarczy, liczbę ludności i obszar, które otrzymaliśmy, gdy 15 lat temu z dawnych województw bydgoskiego, toruńskiego i włocławskiego powstawało Kujawsko-Pomorskie. A po drugie, by uwzględnić fakt, że władze samorządowe mogą odpowiadać za aktywność w staraniach o fundusze unijne i krajowe oraz jak najlepsze wydatkowanie tych pieniędzy, ale na światowe trendy gospodarcze i decyzje zapadające na szczeblu rządowym z natury rzeczy nie mają wpływu.

Tortu nie zjedliśmy


- Na przykład decyzja, nie nasza, tylko sądu, dotycząca oddania połowy kujawsko-pomorskiego odcinka autostrady w ręce koncesjonariusza, spowodowała, że ominęły nas zaplanowane na to pieniądze rządowe. Kilometr takiej autostrady kosztuje około 40 milionów złotych. Oczywiście cieszymy się z potencjału, jaki daje autostrada, ale ta decyzja obniżyła nam poziom w statystykach i rankingach pozyskiwania środków. Dlatego liczymy na kolejne inwestycje drogowe, jak S-5, której koszt szacowany jest na ponad 5 miliardów złotych. Mamy też nadzieję, że uda się przekonać stosowne ministerstwa do budowy S-10. To poprawi nam rankingi, ale przede wszystkim spowoduje przyspieszenie rozwoju. Układ komunikacyjny to krwioobieg gospodarki - mówi Rafał Pietrucień.

- Politykę regionalną w naszym kraju uprawiają dwa podmioty: samorządowe województwa oraz rząd
- podkreśla doktor Jan Stachowski, doradca marszałka województwa. - Układ sił politycznych jest, jaki jest i kilka województw cieszy się większym uznaniem, a inne mniejszym. Przykładem województwo małopolskie. Kiedy była licytacja o dojście do środków na Euro 2012, dziwnym trafem nie znalazł się tam Kraków, pod pozornym zarzutem, że nie dysponuje wystarczającą bazą hotelową. A niektórzy mówią, że był politycznie niekorzystnie notowany. Paradoks Kujawsko-Pomorskiego polega na tym, że mamy marszałka Sejmu, wicemarszałka Senatu, ministrów w rządzie, a jakoś nie przekłada się to na politykę regionalną. Nie chcę tego nazywać lobbingiem, nie wiem, jakie tutaj mechanizmy oddziałują, ale na przykładzie województwa pomorskiego widać, że są bardzo skuteczne i ten region rozwija się znakomicie.

Kłopotliwy spadek


Kujawsko-Pomorskie znalazło się w grupie kilku województw, które, z jednej strony, nie uczestniczyły w podziale tortu, jakim były pieniądze na Euro, a z drugiej, w programie pomocy dla województw tak zwanej Ściany Wschodniej, borykających się z wysokim bezrobociem. Tymczasem we wszelkich rankingach nasz region jest pod tym względem jednym z najgorzej notowanych, co wynika z wielu przyczyn i zaszłości.

- Źródłem strukturalnego bezrobocia w Kujawsko-Pomorskiem jest w dużym stopniu deindustrializacja Bydgoszczy - uważa dr Stachowski. - W latach 70. do miasta stołecznego dojeżdżało dziennie ponad 30 tysięcy pracowników. Trochę mniejszy strumień płynął też do Torunia. Upadek tego tradycyjnego przemysłu spowodował, że dzisiaj ci ludzie zostali u siebie, bez pracy, w Szubinie, Nakle, Kowalewie. Jako region przechodzimy ciągle trwającą ogromną transformację struktury gospodarczej, którą odziedziczyliśmy po Polsce Ludowej. Z trudem budujemy nowoczesny sektor usługowy. Nie chodzi o tak zwane usługi lokalne, bo one oddolnie się rozwijają poprzez lokalny popyt, ale usługi o charakterze regionalnym i ponadregionalnym. Mamy w regionie firmy, które zaczynają świadczyć usługi dla całego świata. Światowy kryzys gospodarczy trochę nam to skomplikował. Okazało się, że w dalekiej Japonii decydowano o rynku pracy w Kujawsko-Pomorskiem, zwalniając pracowników w Łysomicach.

Zdaniem doktora Stachowskiego, potrzebne jest strategiczne, długofalowe myślenie i maksymalne wykorzystywanie mocnych stron. Na przykład rolnictwa, które może stać się specjalizacją gospodarczą regionu.

- Wskaźniki dotyczące rozwoju rolnictwa w różnych latach pozycjonują nas od 1 do 5 miejsca w kraju- podkreśla Sławomir Wesołowski z Biura Analiz Urzędu Marszałkowskiego. - Mamy widoczny potencjał w przemyśle rolno-spożywczym, jak małe przetwórnie mięsa i całą bazę innych produktów, którymi możemy zainteresować kraj i zagranicę.

- Mamy szansę stać się jednym z głównych krajowych graczy w dziedzinie nowoczesnego sektora przetwórczego. Nie będziemy konkurować z kopalniami, hutami, przemysłem maszynowym, ale musimy wykorzystać swoje atuty, co podkreślamy w strategii rozwoju województwa - akcentuje Rafał Pietrucień.

„Słoiki” i kuracjusze


Pozytywne trendy, zdaniem dyrektora, widać zresztą nie tylko w rolnictwie. - Wylewamy łzy nad upadającymi dużymi zakładami pracy, ale czasem umyka nam fakt, że wiele osób znalazło w ciągu ostatnich lat pracę w małych i średnich firmach, „bezpieczniejszych” dla rynku. Bo kiedy pada zakład z kilkutysięczną załogą, powstaje naprawdę duży problem społeczny.

Jednym z kół zamachowych gospodarki regionu mogą stać się także sanatoria i uzdrowiska. - Pod względem liczby pacjentów uzdrowisk nasze województwo plasuje się bardzo wysoko, na 3-4 miejscu w kraju - informuje Małgorzata Rybak, kierownik Kujawsko-Pomorskiego Ośrodka Badań Regionalnych w Urzędzie Statystycznym w Bydgoszczy.

Doktor Stachowski mówi, że tak, jak Warszawa przyciąga „słoiki”, czyli młodych ludzi z całej Polski, poszukujących dobrej pracy, tak my moglibyśmy wyspecjalizować się w atrakcjach dla tych starszych, spragnionych relaksu w kurortach. Naszą wizytówką są także walory turystyczne, przyrodnicze, kultura i sport.

Samorządowcy przytaczają też wnioski z Diagnozy Społecznej zespołu profesora Janusza Czapińskiego, wskazujące na niezłe samopoczucie mieszkańców Kujaw i Pomorza, wskaźniki jakości i poziomu życia, atrakcyjności inwestycyjnej oraz wzrostu PKB. Zgodnie z ostatnimi danymi GUS, nasz region jest czwarty w kraju pod względem wzrostu PKB w 2013 roku (4,2 procent). Przed nami tylko Wielkopolska, Podkarpacie i Podlasie.

Czy wierzyć rankingom?


Dlaczego zatem ciągle za mało mamy inwestycji i miejsc pracy?

- Ja to nazywam efektem skoczni. W tych miastach czy regionach, gdzie funkcjonuje już wiele dynamicznie rozwijających się inwestycji, dużo łatwiej jest o kolejne. To jest właśnie ta skocznia, łatwiej się wybić niż wtedy, gdy startujemy z niższego poziomu - mówi doktor Monika Kwiecińska-Zdrenka, socjolog z UMK.

Nie da się ukryć, że rankingi, które w dużym stopniu wpływają na postrzeganie regionu, nie zawsze są dla nas optymistyczne.

- Rankingi są dobrym narzędziem, ale trzeba bardzo ostrożnie je wykorzystywać, interpretując sytuację. Powinniśmy zwracać uwagę na metodologię, na to, jaki zestaw wskaźników wykorzystano - zastrzega Małgorzata Rybak. - Przy porównywaniu się do innych województw musimy uwzględnić szersze tło, to, jak sytuacja wygląda w dłuższym czasie, jakie są wskaźniki w przeliczeniu na mieszkańca. Wynagrodzenia na przykład są niższe niż średnia w kraju, ale tempo wzrostu jest dużo wyższe niż przeciętne. Podobnie jest z emeryturami w ZUS i KRUS.

- Takie rankingi traktowałabym też jako sygnał alarmowy czy ostrzeżenie. Na przykład reagując na to, co się dzieje na rynku, Wojewódzki Urząd Pracy wypracował mechanizm finansowy, który ma spowodować, że bezrobotny będzie silniej aktywizowany. Same mechanizmy zarządzania problemami też sprzyjają ich rozwiązywaniu, wiec jest to paradoksalnie pewien pozytyw - uważa dr Monika Kwiecińska-Zdrenka.

- Lepiej obserwować nie miejsca, czyli pozycje rankingowe, lecz wielkości obiektywne - dodaje dr Stachowski. - Mieliśmy na przykład ranking dotyczący wynagrodzeń, gdzie różnica pomiędzy miejscem 7 a 13 przy średniej około 3 tysięcy złotych wynosiła tylko 50 złotych, więc faktyczna siła nabywcza była dość podobna.

- Musimy brać pod uwagę wojewódzką rację stanu. Chodzi o to, żeby się samemu nie dołować, bo wywołamy dwa negatywne efekty - dołujemy współobywateli i wysyłamy negatywny sygnał na zewnątrz, co może zniechęcić potencjalnych inwestorów - apeluje Izabela Wodzińska-Jaworska z zespołu prasowego Urzędu Marszałkowskiego. - Szukajmy lepiej pozytywów.

Fakty


Złote gwiazdy na wojewódzkiej mapie

- Pod względem atrakcyjności inwestycyjnej Kujawsko-Pomorskie sytuuje się na 7 miejscu wśród 16 województw - wynika z raportu Szkoły Głównej Handlowej, przygotowanego dla Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych. Liderami rankingu są Śląskie, Mazowieckie i Dolnośląskie.

- Mamy miejsca wprost idealne do inwestowania. Najwyższą w sześciostopniowej skali ocenę A otrzymały: Toruń, Włocławek, Bydgoszcz, Grudziądz i powiat bydgoski. Natomiast najlepszą oceną rankingową - złotą gwiazdą oznaczającą najwyższe noty we wszystkich analizowanych aspektach - wyróżniono Toruń, Ciechocinek, Osielsko, gminę Solec Kujawski
i Chełmno.

Ludzie, samochody i kultura

- Współczynnik dzietności, wynoszący 1,25, daje nam 5 miejsce w Polsce.

- Pod względem przyrostu naturalnego ludności zajmujemy 7 miejsce (-0,3).

- Ludność w wieku nieprodukcyjnym na 100 osób w wieku produkcyjnym - 57 procent (7 miejsce).

- Pod względem liczby samochodów zajmujemy 8 miejsce (495 na 1000 osób).

- Liczba widzów i słuchaczy w teatrach i instytucjach muzycznych daje nam 5 lokatę (303,4 na 1000 mieszkańców), w kinach - 6 miejsce (857).

- Stopień wykorzystania miejsc noclegowych sytuuje nas na 2 miejscu w kraju (42,5 procent).