Gdy on dąży do ideału...

Paulina Błaszkiewicz 27 stycznia 2015

O bigorektykach mówi się, że są braćmi lub kuzynami anorektyczek. Co tak naprawdę łączy mocno umięśnionych chłopców lub mężczyzn, którzy muszą dobrze zjeść, z „przedstawicielkami an”, które mogą się pochwalić co najwyżej wystającymi kośćmi?

Fot.: thinkstock

Ta sama motywacja i wieczny niedosyt w dążeniu do celu. Różnica jest taka, że o bigoreksji albo tzw. odwrotnej anoreksji (reverse anorexia) wiemy niewiele. Do anoreksji, która przez specjalistów nazywana jest też jadłowstrętem psychicznym, zdążyliśmy się społecznie przyzwyczaić, ale nie do końca jesteśmy świadomi tego, czym tak naprawdę jest wspomniany jadłowstręt psychiczny.

Ten sam mechanizm


- Osoby dotknięte anoreksją mają zupełnie inny obraz własnej sylwetki do tego stopnia, że nawet mimo swojej skrajnie niskiej masy ciała, ciągle odnoszą wrażenie, że są nadmiernie otyłe. Cały czas dążą do obniżania wagi i panicznie boją się przytyć. Jeśli chodzi o bigoreksję, to mamy tu do czynienia z podobnym mechanizmem. To zaburzenie funkcjonuje też pod nazwą dysmorfii mięśniowej, która polega na postrzeganiu swojego ciała jako niedostatecznie umięśnionego - wyjaśnia psycholog zdrowia Monika Bronisz.


Codzienne funkcjonowanie bigorektyka tak naprawdę niczym nie różni się od życia anorektyczki. Przedstawiciele uchodzącej za brzydszą w naszej kulturze płci, nawet jeśli posiadają muskuły i wyglądają jak żywa reklama siłowni, postrzegają siebie jako osoby chude. W przeciwieństwie do anorektyczek boją się stracić cenne kilogramy, które musieli wypracować, przerzucając tony żelastwa. Okazuje się, że mężczyźni, zwłaszcza ci w młodym wieku, podobnie jak kobiety mają problem z akceptacją swojego ciała. Ona musi być chuda, mieć wcięcie w talii, nogi jak patyki i spory w porównaniu do reszty ciała biust. A on? Też ma być szczupły, a przynajmniej bez tłuszczu, ale poza tym ma mieć szeroką klatkę piersiową i ramiona. Takie są kanony współczesnego piękna, które dosyć mocno odstają od rzeczywistości.
- Nie tylko współczesna popkultura jest bezlitosna dla obu płci. Perfekcyjnego wyglądu, który jest u nas źródłem sukcesu, coraz bardziej oczekuje się od mężczyzn i to na obu rynkach: matrymonialnym i zawodowym - dodaje Monika Bronisz.
W dbaniu o siebie i swoją sylwetkę nie ma nic złego. Problem pojawia się wtedy, kiedy odchudzanie albo
- w przypadku bigorektyków - wizyty w siłowni stają się sensem życia. Wbrew pozorom granica pomiędzy zdrowym stylem życia a uzależnieniem jest bardzo cienka. Zwłaszcza, gdy mamy do czynienia z niską samooceną.

Mięśni wciąż ma „zbyt mało”


Mama 23-letniego dziś Tomka, który przez dwa lata chodził na psychoterapię z powodu bigoreksji, nie wiedziała, że niewinne żarty ze strony rodziny mogą przyczynić się do dramatu. Kobieta długo bagatelizowała sygnały ostrzegawcze.

- Tomek przyszedł na świat jako wcześniak z niedowagą, a kiedy poszedł do szkoły, był najchudszy w klasie. Moje koleżanki żartowały, że jestem wyrodną matką i nie daję dziecku jeść. Problemy zaczęły się w liceum, kiedy Tomkowi trzeba było kupić garnitur na studniówkę i żaden nie pasował. Mój mąż zdenerwowany zakupami przy wszystkich ekspedientkach skomentował wygląd naszego syna: „Widzą panie, takich facetów dziś macie do wyboru, w spodniach z krokiem do samej ziemi, bo do garnituru nie dorośli”. Z kolei Tomkowi poradził, by poszedł na siłownię, bo z takim bicepsem to dziewczyny nigdy nie znajdzie. No i tak zaczęło się nasze piekło - opowiada kobieta.

Niespełna 19-letni Tomek przygodę na siłowni rozpoczął podczas zimowych ferii. Zamiast uczyć się do matury, godzinami ćwiczył, a po powrocie do domu szukał w Internecie coraz lepszych suplementów diety. Trener mówił, że facet na siłowni nie wytrzyma bez wspomagaczy, dlatego dość szybko na kuchenną półkę trafił ogromny słoik z „czystym białkiem”.

- Tomek poza tym, że brał jakieś suplementy, przestał też jeść moje obiady. Usłyszałam, że moja kuchnia jest za ciężka, a on musi odżywiać się pełnowartościowymi, a zarazem niskotłuszczowymi posiłkami. Dzięki takiej diecie i ćwiczeniom w ciągu dwóch miesięcy przytył ponad 10 kilogramów. Kiedy mówiłam, że już wystarczy, nie słuchał mnie i dalej robił swoje. Mąż uspokajał, że to dobrze, że ćwiczy, bo nastolatki nie wiedzą, co zrobić z nadmiarem energii. W kwietniu 2011 roku Tomek trafił do szpitala z ostrą niewydolnością nerek. Miał też problemy z oddychaniem, bo przy takim schorzeniu dosyć często pojawia się obrzęk płuc. Ja na tej sali prawie nie poznałam własnego dziecka. Dopiero później lekarz wyjaśnił, że to efekt przedawkowania sterydów anabolicznych, a w przypadku zatrzymywania wody w organizmie dość szybko zwiększa się masa ciała

wspomina matka bigorektyka.


Ilu jest takich mężczyzn jak Tomek? Podobno niewielu, nawet wśród kulturystów. Lekarze twierdzą, że bigoreksja dotyka około 10 procent, ale nie wiadomo, ile w tym prawdy, gdyż problem nie jest zbyt wystarczająco nagłaśniany. Dodatkowo coraz więcej w naszej kulturze hipsterów, metroseksualnych i drwali. Mówi się też, że moda na mięśniaków już dawno za nami, ale trudno w to uwierzyć, gdy siłownie, kluby fitness i sklepy z suplementami pojawiają się jak grzyby po deszczu.

Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 24-02-2015 17:23

    Brak ocen 0 0

    - napalony : znowu ten miesniak !!

    Odpowiedz

  2. 27-01-2015 12:09

    Oceniono 3 razy 1 2

    - napalona : za mało pokazal abym sie nim zainteresowała

    Pokaż odpowiedzi (1) Odpowiedz