Wielkie inwestycje gwoździem do trumny?

Krzysztof Błażejewski 23 stycznia 2015

Powstało niecałe sto lat temu ze zlepku różnych ziem. To połączenie nie okazało się dla mieszkańców zyskowne. Kujawsko-Pomorskie dziś należy do najsłabszych województw w Polsce. Mało tego, nie widać przed nim lepszych perspektyw.

Symbole upadłego wielkiego przemysłu w naszym regionie za czasów PRL-u: hala produkcyjna dawnego „Merinoteksu” w Toruniu

Fot.: Archiwum

Już sama dwuczłonowa nazwa wskazuje, że nasze województwo powstało ze złączenia różnych ziem. W dodatku były to prowincjonalne tereny dawnego pogranicza - tak po stronie zaboru pruskiego, jak i rosyjskiego. A to nie mogło dobrze wróżyć na przyszłość.

Międzywojenne województwo pomorskie, które przybrało kształt zbliżony do obecnego kujawsko-pomorskiego dopiero w 1938 roku, należało wówczas do polskich średniaków. Bez wątpienia dlatego, że „wyszło” po części z zaboru pruskiego - najbardziej cywilizacyjnie rozwiniętego.

Władza wolała Gdynię


W II RP zahamowany został dość gwałtownie rozwój Bydgoszczy - pełniącej rolę lokomotywy regionu. Na skutek zmiany granic i powstania „korytarza” upadły dochodowe wcześniej szlaki handlowe, prowadzące rzecznymi kanałami i koleją z Berlina przez Bydgoszcz do Królewca. Jak wówczas wyjaśniano, barierą rozwoju były też wyższe koszty pracy i socjalne oraz podatki komunalne (pozostałość po czasach pruskich), a także mniejsza liczba zamówień publicznych i wyżej oprocentowane kredyty dla samorządów naszego regionu. Z perspektywy Warszawy pieniądze lepiej było pompować w Gdynię.
Po II wojnie województwo otrzymało podobny kształt do tego z 1938 roku. Wydawało się, że posiadany potencjał uprawnia do szybkiego rozwoju i odgrywania ważnej roli w kraju. Tak się jednak nie stało ani w okresie Polski Ludowej, ani III RP.

Bezrobotni na świadczeniu


Obecnie jesteśmy w ogonie Polski. Coraz mniejszy mamy przyrost PKB w województwie (ostatnio na pułapie sięgającym 80 proc. średniej krajowej), wolniej niż w innych regionach rosną wynagrodzenia, za to szybciej spada produkcja przemysłowa (w 2012 roku wynosiła 77,7 proc. krajowej). Jesteśmy w ścisłej krajowej czołówce pod względem liczby bezrobotnych i liczby osób korzystających ze świadczeń pomocy społecznej.


Dlaczego tak się stało? Bolesny upadek regionu w czasach III RP był efektem specyfiki rozwoju województwa w czasach wcześniejszych. Dzisiejsze kujawsko-pomorskie miało początkowo charakter rolniczo-przemysłowy. W PRL-u usiłowano te proporcje odwrócić. Inwestycje, które miały tu miejsce, rzeczywiście region zmieniły. Później jednak okazały się być gwoździem do jego trumny. Zbudowano tu wielkie zakłady, ale spoza tzw. przemysłu kluczowego. Nie były to kopalnie, huty czy stocznie. Były to zakłady produkujące głównie dla wojska, jak bydgoski „Zachem”, ale także krajowi monopoliści - rowerowy „Romet”, budujące maszyny „Makrum”, producenci włókien sztucznych „Elana” czy „Merinotex”, huta szkła „Irena” albo obuwnicza „Kobra”. W 1979 r. w zakładach zatrudniających ponad 400 osób (a na terenie województwa było takich 0,8 proc. wszystkich podmiotów gospodarczych) pracowało aż 49 proc. wszystkich zatrudnionych! Zajmowaliśmy 5. miejsce w kraju pod względem liczby zakładów przemysłowych, wielkości produkcji przemysłu i liczby zakładów rzemieślniczych! A miało być jeszcze dostatniej!

Jedna tylko PESA


Ta koncentracja zatrudnienia w wielkich zakładach okazała się mieć przykre konsekwencje. Kiedy na początku lat 90. ub. wieku dawne molochy przemysłowe padały jeden po drugim, dla naszego regionu nadesz-
ła apokalipsa. Podobnie jak we włókienniczej Łodzi.

W 1999 roku, w chwili powstania Kujawsko-Pomorskiego stopa bezrobocia wynosiła w naszym regionie 15 proc. W kraju - 11,6 proc. Na ogólne nastroje w niewielkim stopniu wpływał fakt, że pod względem produkcji rolnej byliśmy w krajowej czołówce, nawet na trzecim miejscu. To, co dawniej mogło być atutem, teraz taką wartością być przestało.
Z dawnych molochów upadła także kolej. Na magistrali prowadzącej przez nasz region (Śląsk - Porty) dziś rdzewieją szyny. Tylko PESA pokazuje, że można było przekształcić dawnego giganta (ZNTK) w nowoczesne dochodowe przedsiębiorstwo. Innych przykładów w wyrosłej na przemyśle Bydgoszczy brak.

Jak bieda, to emigracja


Jedną z podstawowych bolączek Kujaw i Pomorza był brak mieszkań. Nigdy nie udało się pod tym względem „dogonić” średniej krajowej. W 1971 roku znajdowaliśmy się na pułapie 92 proc. średniej. W 2012 roku na 1000 osób w kraju przypadało 356 mieszkań, u nas - 341.

Pochodną inwestycji w przemysł drugiej kategorii były niższe niż gdzie indziej płace. To one wpływały na tzw. ujemne wojewódzkie saldo migracji, nasilające się wyraźnie po wejściu do UE. W 2012 r. średnia krajowa salda emigracji zarobkowej wynosiła 0,17 na 1000 mieszkańców. W Kujawsko-Pomorskiem ta liczba to aż 0,96!
W 1971 r. statystyczny obywatel woj. bydgoskiego miał na swoim koncie oszczędnościowym w PKO 2528 zł. Statystyczny Polak w tym samym czasie - aż 3267 zł. Nawet samochodów osobowych mieliśmy wówczas dużo mniej niż wynosiła średnia krajowa. Te proporcje niewiele zmieniły się do dziś. W 2009 roku statystyczny obywatel pracujący w Kujawsko-Pomorskiem zarabiał 85 proc. średniej płacy w kraju.

Gdzie ci medycy?


Kolejną piętą achillesową regionu był i jest nadal permanentny brak lekarzy, przychodni i szpitali w stosunku do średniej krajowej; mimo iż mamy od wielu lat Akademię Medyczną.

Bezpośrednio po II wojnie byliśmy „najlepsi” w kraju pod względem śmiertelności noworodków! W 1956 r. na 10000 mieszkańców w naszym regionie przypadało 4,5 lekarzy (w Polsce średnia 7,2), 15 lat później 11,6 (w kraju 15,6). Na tę samą liczbę obywateli przypadało wówczas tylko 42,1 łóżek szpitalnych (polska przeciętna to 52,3). W 1998 r. byliśmy na przedostatnim miejscu w Polsce, a 6 lat później na jedenastym.

Nie bez znaczenia dla rozwoju regionu jest też zadawniony spór Bydgoszczy i Torunia o pierwszeństwo. Choć zwykle konkurencja sprzyja rozwojowi, tu tak nie jest. Z drugiej strony, nie od dziś wiadomo, że razem łatwiej i więcej można. Nawet jeśli województwo od lat nie umie znaleźć recepty na swoją słabość...

Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 23-01-2015 14:51

    Oceniono 3 razy 1 2

    - bromberg: tylko powrot do niemiec zagwarantuje bydgoszczy dobrobyt.

    Pokaż odpowiedzi (1) Odpowiedz