Od wiejskiej kiełbasy do Jezuska

Małgorzata Oberlan 16 stycznia 2015

Złodzieje na Kujawach i Pomorzu nieraz wprawiali policjantów w osłupienie. Doprawdy, niezbadane są potrzeby ludzkie...

Drewnianego jelonka z szopki bożonarodzeniowej w Lipnie wziął sobie na cel w tym roku pewien 25-latek na rauszu. Ujęty został prawie na gorącym uczynku, po szybkim pościgu policyjnym, w trakcie którego - niestety - jelonka upuścił.

Fot.: Małgorzata Chojnacka

Ostatnim ogólnopolskim hitem w kategorii „złodziejska głupota” są wydarzenia z Zamościa, gdzie pewien mężczyzna ukradł z miejskiej szopki figurę małego Jezuska. Dzięki monitoringowi szybko został ujęty, a drewniany nowonarodzony trafił z powrotem do żłobka. Uczciwie dodajmy, że figura autorstwa ludowego twórcy z Guciowa nie grzeszy urodą, co jakoś uprawdopodabnia tłumaczenie 30-latka, że „chciał go pokazać znajomym”. Tak czy inaczej, złodziej nie uniknął odpowiedzialności, a bożonarodzeniowym newsem rozsławiły Zamość wszystkie stacje telewizyjne.

Ciągnie złodzieja do żłobu
Ale i nasze Lipno błysnęło przy tej okazji. Co bardziej wnikliwi dziennikarze telewizyjni dotarli bowiem do historii, która wydarzyła się w tym miasteczku w noc wigilijną 2014 roku. Patrolującym miasto policjantom wpadł w oko podpity młodzieniec z tajemniczym zawiniątkiem pod pachą. Ujęli go w zasadzie na gorącym uczynku, bo 25-latek dopiero co zdążył uprowadzić z szopki przy placu Dekerta drewnianego jelonka. Na widok funkcjonariuszy pijany rabuś przyspieszył i figurę upuścił. Później dał dodatkowy popis, wulgarnie bluzgając i grożąc mundurowym, w radiowozie bijąc głową w szybę, a następnie zapowiadając, że oskarży funkcjonariuszy o pobicie, w rezultacie czego zostaną zwolnieni z pracy. Gdy wytrzeźwiał, dowiedział się, że odpowie przed sądem za kradzież i utrudnianie pracy policji.
Przy tej okazji warto cofnąć się do Bożego Narodzenia Anno Domini 2013. Dzięki swej „wytrwałej pracy” (jak podało starostwo tucholskie) i drobnej pomocy miejskiego monitoringu, do historii kryminalistyki przeszli wówczas w glorii i chwale policjanci Sylwester Wiecki oraz Piotr Froehlke. W niesławie zaś - 27-letni tucholanin, który w połowie grudnia połakomił się na drewnianą figurę owcy ze stajenki.
„Bezwstydnej tej kradzieży” (znów cytat z komunikatu starostwa) złodziej dokonał pod okiem kamer. Szopkę bożonarodzeniową ustawiono bowiem w Tucholi przed samym budynkiem starostwa. - Nagranie zostało udostępnione policji, dzięki czemu można było ustalić czas zajścia i rysopis sprawcy. Dalsze działania operacyjne doprowadziły do odzyskania rzeźby, która powróciła już na swoje miejsce. Dziękujemy stróżom prawa za udaną interwencję! - pisali powiatowi urzędnicy. A złodziej? Przyznał się do kradzieży i tłumaczył, że chciał zaimponować kolegom.
Zbójno, czyli Dziki Zachód.
Katalog przedmiotów, a także istot żywych, które padły łupem w minionych miesiącach na Kujawach i Pomorzu, jest doprawdy bogaty. Niejednokrotnie też frapujący. Dość wspomnieć o kilogramach kiełbasy, które zwędził z wiejskiej świetlicy pod Mroczą (powiat nakielski) pewien zgłodniały 18-latek. Młodzieniec wyczekał, aż zakończą się dożynki i pozostałe z imprezy wędliny trafią pod dach. Po skoku na mięsko nie zdążył się nim jednak uraczyć, bo wpadł ręce mundurowych i psa tropiącego.


W nocy z 25 na 26.06. natomiast z pastwiska w Zbójnie (powiat golubsko-dobrzyński) nieznani sprawcy uprowadzili dwie brzemienne klacze. Zwierzęta były częścią większej hodowli. Jej właściciel straty oszacował na 7200 zł. - Niestety, ale do dziś nie udało nam się ustalić sprawców tej kradzieży ani odzyskać koni - mówi Justyna Skrobiszewska, rzeczniczka policji w Golubiu-Dobrzyniu.

Udało się natomiast golubskim mundurowym ująć rabusia, który w październiku ukradł wózek dziecięcy. Mężczyzna tłumaczył, że kierował nim ból zranionego serca. Chcąc się odegrać na wybrance, która odrzuciła jego zaloty, zwędził jej - było nie było - niezbędny do wychowywania potomstwa sprzęt.

Garaż? Nie ma problemu!


Przynajmniej w zdziwienie wprawili funkcjonariuszy z Torunia złodzieje, którzy w grudniu przy ul. Bema ukradli... garaż. Łup, już w kawałkach, trafił do skupu złomu. Dalej sprawa przybrała poważniejszy obrót, bo jeden z trzech rabusiów okazał się niezłym gagatkiem, mającym na koncie szereg włamań do piwnic. Już w styczniu tego roku natomiast trzej młodzieńcy w Inowrocławiu uskutecznili skok na magazyn sklepu spożywczego, rabując 27 plastikowych skrzynek od piwa oraz 90 butelek. Pustych... Co ciekawe, jeden ze złodziei już wcześniej dokonał podobnej kradzieży przy ul. Rąbińskiej. Najwyraźniej przyjął duże zlecenie na puste opakowania.

Prokurator też potrafi...


Nawet śledczych z wieloletnim doświadczeniem potrafią jeszcze wprawić w zdumienie niektóre złodziejskie dokonania. - Cóż, czyn prokuratura Stanisława K. ze Żnina do takich wyjątkowych się zalicza - nie przeczy Jan Bednarek, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Bydgoszczy.

Przypomnijmy, bo sprawa była głośna, że żniński śledczy w listopadzie 2014 roku dopuścił się kradzieży w Biedronce przy ul. Niedziałkowskiego. Przywłaszczył sobie dwa batoniki i krem do ciała. - Wyjął je z koszyka i schował, co zarejestrował sklepowy monitoring - dodaje Jan Bednarek.

Co kierowało śledczym z dwudziestoletnim stażem? Do dziś nie ma pewności. Obecnie Stanisław K. przebywa na zwolnieniu lekarskim. Wcześniej prokurator okręgowy zdecydował o jego zawieszeniu w obowiązkach służbowych i skierował wniosek do sadu dyscyplinarnego w Gdańsku o ukaranie Stanisława K. Dodajmy, że gdyby był zwykłym zjadaczem chleba, zostałby ukarany przez Sąd Wykroczeń karą grzywny do 250 złotych. Jest prokuratorem, więc utraci pracę.

Śmiać się czy płakać?


Policjanci z Golubia-Dobrzynia do dziś pamiętają złodzieja - „pasjonata nekrologów”. Mężczyzna zwrócił ich uwagę w marcową noc, gdy, objuczony pokaźnym bagażem, na widok patrolu zaczął w ciemnościach z prawdziwym zacięciem studiować tablicę z nekrologami przy placu Tysiąclecia. Jak się okazało, w torbach miał łupy z okradzionego garażu i samochodu, a we krwi promil alkoholu.

W Chełmnie natomiast nie zapomną złodziejskiej szajki, która włamała się do marketu przy ul. Toruńskiej. Dwaj rabusie właśnie zabierali się za regały z mięsem, gdy nakryła ich policja. Wpadli, bo trzeci członek grupy, ustawiony na czatach, wcześniej nażłopał się piwa i „na akcji” zasnął. O podziękowaniach, jakie złożyli mu kompani, policyjne komunikaty milczą. Podobnie zresztą jak o podziękowaniu, jakie mundurowi soleccy winni są złodziejowi, który włamał się do altany w Chrośnej. Na miejscu zgubił portfel i dowód osobisty...