Polak chce grać w orkiestrze

Paulina Błaszkiewicz 12 stycznia 2015

Rozmowa z dr MAGDALENĄ NOWAK- PARALUSZ, socjologiem i politologiem z Wyższej Szkoły Bankowej w Toruniu.


Pamięta Pani pierwszy finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy?
Miałam 12 lat. Wielka orkiestra była wtedy inicjatywą, która nie wzbudzała powszechnego zaufania, a Jurek Owsiak był kojarzony z młodzieżowym programem „Róbta, co chceta”. Warto zwrócić uwagę na to, że pierwszy finał odbył się w 1992 r., czyli 3 lata po pierwszych wolnych wyborach. Nasze społeczeństwo nie było przyzwyczajone do takich zbiorowych inicjatyw społecznych. Kluczem do tego, by ta akcja odniosła sukces, było zaufanie, które nowatorska koncepcja i jej inicjatorzy musieli zdobyć. Zebrano niespełna milion złotych, na tamte czasy to były wielkie pieniądze.

Kto pomógł Owsiakowi zdobyć to zaufanie? Media?
Tak, bo dzięki telewizji czy prasie mogliśmy się dowiedzieć, do jakich instytucji trafił kupiony sprzęt. Kwestia przekazywania sprzętu była nagłaśniana medialnie; teraz słyszymy o tym mniej, głównie podczas kolejnych finałów pojawiają się krótkie zajawki o tym, co zostało kupione w poprzednim roku czy na co zostaną przeznaczone kolejne pieniądze. Obecnie o sile działalności WOŚP najwięcej mogą powiedzieć osoby, które mają bezpośrednio do czynienia ze służbą zdrowia poprzez własne doświadczenia lub bliskich osób. Dla przykładu, od lat każda mama, która przebywa po porodzie w szpitalu, wie, że jej dziecko dzięki orkiestrze może liczyć na badanie przesiewowe słuchu.

WOŚP doskonale zna potrzeby naszego społeczeństwa. W 1992 r. mieliśmy wyż demograficzny. Z kolei dziś zaczynamy być społeczeństwem starzejącym się...
To prawda, ale pamiętajmy, że przy orkiestrze pracuje grono ekspertów, wiele osób związanych ze służbą zdrowia. Dla mnie ciekawe jest to, że sama idea WOŚP wypływa z altruistycznej potrzeby. Pytanie, na ile altruistycznej. Na pewno Owsiak miał w sobie chęć niesienia pomocy, ale przede wszystkim warto zwrócić uwagę na to, że WOŚP był pierwszą inicjatywą obywatelską. Pokazanie nas jako społeczeństwa obywatelskiego, którym uczymy się być od 1989 r., to wielki sukces zarówno bezpośrednio Owsiaka, WOŚP, mediów, ale i nas samych, wrzucających chocby złotówkę do puszki. Była to pierwsza inicjatywa społeczeństwa dopiero uczącego się, że ma wpływ na podejmowanie decyzji, że może działać dla innych. Wcześniej byliśmy bierni, przyjmowaliśmy rzeczywistość taką, jaka jest lub jaką nam przedstawiono. Nikt nie wierzył w to, że coś może się zmienić i że my możemy być motorami tej zmiany.

Powiedziała Pani, że WOŚP to pierwsza inicjatywa obywatelska, ale chyba też najbardziej trwała? Gdyby spojrzeć wstecz, to mieliśmy w naszej historii kilka solidarnościowych zrywów?
To prawda. Z takim pospolitym ruszeniem mieliśmy na przykład do czynienia w lipcu 1997 roku, w czasie wielkiej powodzi. Byliśmy też jako społeczeństwo razem, gdy zmarł Jan Paweł II w 2005 r., i po katastrofie smoleńskiej w 2010 roku. Te tragedie nas łączyły, ale na krótko. Dlaczego? Bo polaryzowały emocje. Zwróćmy uwagę, że, poza Jurkiem Owsiakiem, w Polsce prawie nikt nie bazuje na pozytywnych odczuciach. To on jako pierwszy pokazał nam jak ma wyglądać społeczeństwo obywatelskie.

Jest coś za co skrytykowałaby Pani Owsiaka?
Skrytykowała? To za dużo powiedziane, ale chciałabym, by fundacja WOŚP była bardziej transparentna. Dwa lata temu rozpoczęło się w Polsce hejtowanie Owsiaka i WOŚP, wynikające z braku wiedzy o funkcjonowaniu fundacji jako instytucji (praca w fundacji to ciężki wysiłek przez cały rok). Poza tym, na to, by jakakolwiek organizacja pozarządowa w ogóle mogła funkcjonować, potrzebne są pieniądze. Nic nie jest za darmo - wszystko kosztuje. Niestety, rzadko mówi się o tym, że organizacja pozarządowa ma prawo przekazać do 10 proc. uzyskanych przychodów na bieżącą działalność. Kosztują prąd i ogrzewanie, Trzeba opłacić pracowników, np. księgowych, oni, oczywiście, mogliby to robić charytatywnie, ale kto odpowiadałby w takiej sytuacji za ewentualny błąd? Szkalowanie całej inicjatywy WOŚP to wielka szkoda.

Dla kogo?
Dla przeciętnego Kowalskiego, który mimo tego, że ma niewiele, chce pomóc innym i wrzucić kilka złotych do puszki. Ma taką potrzebę, czuje się częścią wielkiej i wartościowej akcji społecznej. Nie musi, ale chce i to jest ewenement na skalę światową. Jestem przekonana, że jutro większość z nas będzie chciała mieć naklejone czerwone serduszko, które jest symbolem tego, że popieramy Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy.

Mój znajomy, który na stałe mieszka za granicą, mówi, że gdyby nie WOŚP w dziedzinie medycyny bylibyśmy trzecim światem. Zgadza się Pani?
Tak, ponieważ my nadal jesteśmy społeczeństwem na dorobku. W wielu krajach europejskich nie ma systemu ochrony zdrowia w pełni finansowanego ze środków publicznych, który nie opierałby się o dodatkowe pakiety ubezpieczeniowe. U nas to wszystko dopiero zaczyna się tworzyć, a WOŚP ten brak rozwiązań systemowych w pewnym sensie zastępuje i to jest błąd, ale gdy rozmawiam z Polakami na emigracji i ich znajomymi z zagranicy, którzy są pod wrażeniem WOŚP, to bardzo się cieszę, że to właśnie u nas powstała taka idea.

Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 12-01-2015 11:56

    Oceniono 5 razy 4 1

    - muzyk : jak na razie zagrali na nosie /internauci/dochtorowej WSB /po diabła taka szkólka ?/

    Odpowiedz

  2. 12-01-2015 09:54

    Oceniono 14 razy 9 5

    - Miłosz Klimek: Pani dr Magdaleno, jest Pani młodą i zbyt niedoświadczoną osobą, aby wypowiadać się o sprawach, o których nie ma Pani zielone pojęcia. Proponuję Pani pewien wysiłek naukowy i intelektualny. Niech Pani zajmie się rzetelnymi badaniami ile pieniędzy publicznych (TVP, radio, instytucje publiczne, samorządy, etc.) zostało wpompowane w WOŚP i zestawi to z zebranymi kwotami a później porówna efekty WOŚP z rezultatami akcji charytatywnych np. Caritasu i innych organizacji. W przeciwnym wypadku to jeden wielki bełkot i fałsz (dociemanie prawdy nie nazywałbym hetjowaniem!). pozdrawiam i zachęcam do owocnej pracy! Miłosz Klimek

    Pokaż odpowiedzi (3) Odpowiedz

    1. 12-01-2015 09:52

      Oceniono 12 razy 10 2

      - rafi: (polak chce grać w orkiestrze)... hmm... dawaliście kasę dla rodziny i znajomych Owsiaka,pewnie mała część kasy pójdzie na sprzęt dla dzieci.bez pozdrowień

      Odpowiedz

    2. 12-01-2015 08:45

      Oceniono 11 razy 9 2

      - Nikodem: To co jest zbierane podczas szlachetnej inictatywy WOŚP to ułamek promila kwot przeznaczanych na ochronę zdrowia w roku. Nie mówmy więc głupot, że gdyby nie WOŚP, bylibysmy trzecim światem w dziedzienie medycyny.

      Odpowiedz