Poznam pana z dobrym interesem

Krzysztof Błażejewski 9 stycznia 2015, aktualizowano: 04-02-2015 21:06

Dziś, gdy Internet obfituje w portale randkowe i kojarzące pary, dawne anonse matrymonialne śmieszą i zaskakują.

Ogłoszenia matrymonialne zaczeły pojawiać się w prasie wraz z rozwojem jej popularności, pod koniec XIX w. Przynosili je do redakcji najczęściej rodzice, którzy chcieli jak najlepiej wydać za mąż czy ożenić dzieci. Pojawiały się również anonse autorstwa krewnych, ciotek-swatek, nie zawsze za zgodą wskazanych panien bądź kawalerów.


Liczba ogłoszeń „w celu matrymonialnym” gwałtownie wzrosła po I wojnie światowej, kiedy to ubyło mężczyzn w wieku „produkcyjnym”. To panowie byli teraz w wyższej cenie i to oni byli częściej poszukiwani. Ale nie byle jacy panowie...

Wżenię się w piekarnię


„Blondynka, wesoła, gospodarna z mieszkaniem pozna pana na stanowisku - wiek obojętny” („Gazeta Bydgoska”, 1922 r,), „Pani posiadająca 20 tys. zł i komplet odpowiednich urządzeń na 4 pokoje pozna aptekarza lub pana na podobnem stanowisku” („Gazeta Grudziądzka”, 1920 r.), „Panienka przystojna, lat 21, córka właściciela ziemskiego, muzykalna, bardzo zamożna, szuka tą drogą dozgonnego towarzysza. Panowie tylko z lepszych sfer, którzy zajmują wysokie stanowiska, zechcą złożyć swoją ofertę” („Gazeta Bydgoska”, 1923 r.).

Konsekwentnie, aż do końca lat międzywojennych, w cenie byli przede wszystkim kawalerowie, najlepiej na stałej posadzie, właściciele sklepów, rzemieślnicy. Mile widziane były panny z majątkiem, posagiem, wyprawą, wyposażeniem mieszkania, właścicielki nieruchomości albo pochodzące „z wyższych sfer”. Czasami trafiały się jeszcze wymagania dotyczące narodowości czy też wyznania, a nawet przekonań politycznych (Pomorzanin, Polka, Niemiec, Wielkopolanka).

Generalnie chodziło jednak o pomnożenie za sprawą małżeństwa posiadanego majątku: „Kawaler w starszym wieku, urzędnik kolejowy, średniego wzrostu, posiada 8 tys. majątku, ożeni się z panią 25-35 lat, która posiada skład i mieszkanie” („Słowo Pomorskie”, 1930 r.), „Ogrodnik, kawaler, w średnim wieku, posiada 2 domy, poszukuje towarzyszki życia z odpowiednim majątkiem” („Dziennik Bydgoski”, 1929 r.), „Panna majątku powyżej 300.000 mk, wyprawa i meble do 2 pokojów i kuchni, pozna pana z interesem” („Gazeta Grudziądzka”, 1923 r.), czy po prostu „Wżenię się w dobrze zaprowadzony interes” albo „Wżenię się w piekarnię z gotówką” („Słowo Pomorskie”, 1933 r.).

Męża szukam dla kuzynki


Ogłoszenia powtarzano wielokrotnie, bo o odpowiedniego partnera/kę było trudno. Mile widziane było pośrednictwo, większe zaufanie budziły anonse dawane przez rodziców, rodzeństwo czy kuzynostwo kandydata/ki na męża/żonę.

„Poszukuję dla panny lat 24, posag 25 tys. złotych i wyprawa kompletna, dla panny lat 21 właśc. kamienicy i składu żelaza i dla wdowy lat 35, właśc. 70 mórg ziemi, panów w celu matrymonialnym” („Dziennik Bydgoski”, 1925 r.), „Męża poszukuję dla mej kuzynki, panny lat 37, dobrej tuszy, ładnej, wesołej, muzykalnej, posiadającej wszelkie zalety na dobrą żonę i matkę i 2.000 złotych gotówki, później więcej. Panowie od lat 35 do 45, kupcy, wojskowi lub urzędnicy na dobrem stanowisku, którym zależy na szczęśliwym pożyciu małżeńskim, zechcą swe oferty nadesłać” („Słowo Pomorskie”, 1925 r.), „Dla kuzyna kawalera, lat 30, przystojnego ziemianina (10.000 mórg, historyczny pałac) celem nawiązania korespondencji i późniejszego ożenku z wyższej sfery i inteligencji uroczą panienkę poznam”, „Dla mojej siostry blondynki, lat 28, religijnej o dobrym charakterze z dobrego domu poszukuję męża. Posag 8-10 tysięcy i umeblowanie. Pierwszeństwo samodzielni rzemieślnicy oraz etatowi urzędnicy” („Gazeta Bydgoska”, 1924 r.).

Sporo było też anonsów podwójnych, dla dodania odwagi nieśmiałym kawalerom czy pannom: „Dwóch kawalerów kupców brunet i blondyn, lat 31 i 26, średniego wzrostu, każdy posiada dobrze prosperujący skład, pragną poznać panie w celu matrymonialnym, i tylko inteligentne panie miłego usposobienia dla wspólnego dobra z majątkiem 10-15 tysięcy raczą nadesłać swe ofery wraz z fotografią” („Dziennik Bydgoski”, 1929 r.), „Dwie panienki wesołego usposobienia miłej powierzchowności, lat 18 i 21, z braku znajomości pragną nawiązać korespondencję z kulturalnymi panami dla wymiany myśli. Cel matrymonialny” („Gazeta Bydgoska”, 1930 r.).

Która z pań dopomoże?


Nie brakowało, oczywiście, ogłoszeń zaskakujących: „Niezamożny pragnie zapoznać przyjaciółkę inteligentną, zajmującą się sztuką i literaturą, dobrego charakteru, zamożną, która wspomagałaby go początkowo materialnie i wspierała duchowo w urzeczywistnieniu swych ideałów. Później cel matrymonialny” („Gazeta Grudziądzka”, 1922 r.), „Pragnę mieć własne duże ogrodnictwo. Reflektantki z własnem ogrodnictwem albo jakiem majątkiem uprasza się o oferty z fotografją”, „Która z pań materialnie niezależna dopomoże młodzieńcowi, lat 29, do usamodzielnienia się?” („Gazeta Bydgoska”, 1923 r.), „Student, lat 26, poszukuje panny w celu matrymonialnym, która by dopomogła do ukończenia studiów” („Gazeta Bydgoska”, 1929 r.).

Wiele zmieniło się po II wojnie. Znów w cenie byli przede wszystkim panowie: „Pragnę zostać ukochaną żoną pana, który w zawierusze wojennej stracił wszystko najdroższe” („IKP”, 1947 r.).

Demokratyzacja sięgnęła jednak i tej sfery życia. W czasach PRL-u nadal mile widziani byli panowie „na stanowisku”, ewentualnie „pracujący”, panie natomiast, z racji kłopotów lokalowych, poszukiwane były „z mieszkaniem lub książeczką mieszkaniową”, a także „materialnie niezależne”: „Repatriant, lat 53, pozna panią, najchetniej z mieszkaniem” („IKP”, 1949 r.).

Zniknęły w tym czasie z anonsów posagi i pośrednictwo krewnych. Pojawiły się za to oferty osób „z odzysku”: „Rozwiedziona, lat 39, z dzieckiem pozna pana z zawodem” („IKP”, 1964 r.). Panowie mieli być przede wszystkim wysocy, a panny ładne. Nie brakowało anonsów oryginalnych: „Pani o wybitnie nowoczesnych poglądach pozna podobnego pana”, „Szukam entuzjastki miłości, usposobienia zaborczego, kapryśnej, małej despotki, ładnej i bogatej” („IKP”, 1949 r.), „Wyswatam koleżankę”, „Panna poślubi pana trwającego w depresji życiowej” albo „Mam stanowisko i walory na dobrego męża” („IKP”, 1960 r.).

W PRL-u biura matrymonialne z czasem opanowały rynek i od lat 80. osobne inseraty prasowe „w celu matrymonialnym” stały się rzadkością. A później zlikwidował je niemal całkowicie Internet...

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 07-08-2016 08:35

    Brak ocen 0 0

    - Pol: Dzis tez nie jest inaczej !! Kobiety szukaja panow nie tylko z dobrym interesem ale tez i duzym interesem !!

    Odpowiedz

  2. 30-03-2015 19:44

    Brak ocen 0 0

    - amorek : a nie mialo być z duzym i.

    Odpowiedz