Kilkanaście lat temu ludzie uciekali ze wsi do miast. Z kolei dziś jesteśmy świadkami odwrotnego trendu

Paulina Błaszkiewicz 5 stycznia 2015

Ucieczka, życiowa zmiana, czy przeprowadzka? - Jak zwał, tak zwał - mówi pani Agnieszka, kobieta (przed trzydziestką), którą dziadek namawia na przeprowadzkę na wieś. Ona sobie tego nie wyobraża, bo niby co miałaby na tej wsi robić? Ona? Młoda, niezależna i wykształcona?

Fot.: thinkstock

„Dziecko, nie oglądasz programu „Rolnik szuka żony? - nie odpuszcza dziadek. - Przecież na wsi ludziom najlepiej. Zobacz, jeden doktor się pobudował pod lasem, teraz ta właścicielka sklepu z miasta.” Argumenty dziadka do Agnieszki nie trafiają, ale faktycznie coś jest na rzeczy. Socjologowie też dostrzegają zmiany, chociaż uważają, że szczyt modowego pędu na wieś już mamy za sobą. Kto ich zdaniem wykreował ten trend? Kultura i media.

Bańka mydlana pęka?


Oglądamy programy telewizyjne, seriale, czytamy książki, których bohaterki ulegają bajkowej wizji życia na wsi. Będzie sielsko, anielsko... Niekoniecznie, bo nie każdy ma pomysł na to, jak żyć na wsi. Najpierw jest zachwyt, jak to fajnie, cicho i spokojnie, a później zderzenie z rzeczywistością. Trzeba spłacić kredyt, za który kupiło się działkę, roczny urlop się kończy, oszczędności nie ma i co? Stoimy w korku w drodze do pracy w mieście, a zimą wściekamy się na to, że tkwimy w zaspach śniegu - takie są też „uroki” życia na wsi. Nie zawsze kwitną kwiatki. Nie zawsze woda w pobliskim jeziorze jest ciepła.


Co jednak ciągnie na wieś tych, którzy są świadomi jej zalet, ale i wad? Nie chwilowy kaprys, lecz chęć zmiany stylu życia. Barbara i Tomasz Kamińscy z dwójką dzieci przez kilkanaście lat mieszkali w bloku na jednym z toruńskich osiedli. Przeprowadzki do wiejskiego Kawęczyna nie traktowali jako ucieczki. - To była przemyślana decyzja. Szukaliśmy domu na wsi i znaleźliśmy wielką działkę, na której, oprócz domu mieszkalnego, było jeszcze kilka innych budynków. Pierwszym pomysłem mojej żony było stworzenie rodziny zastępczej, ale los sprawił, że sami po raz trzeci zostaliśmy rodzicami - wspomina Tomasz Kamiński, który razem z małżonką kilka lat później otworzył przedszkole muzyczne dla dzieci „Za Jordanem”. Nazwa też nie jest przypadkowa, bo Jordan to rzeczka, która płynie przez Kawęczyn.

Przyjemne z pożytecznym


Do przedszkola państwa Kamińskich uczęszcza kilkunaścioro dzieci. Z kolei grono pedagogiczne tworzą mieszkanki Kawęczyna.

- Udało nam się zatrudnić specjalistów związanych z naszą gminą. Poza tym żona doskonale orientuje się w tym, w jaki sposób można uzyskać dodatkowe środki na przedszkole.
Przegląda projekty, oferty szkoleń dla pedagogów itp - dodaje Kamiński.
Małżeństwo z Kawęczyna to przykład na to, że przeprowadzka na wieś wiąże się z radykalną zmianą stylu życia, przede wszystkim mentalności. To połączenie przyjemnego z pożytecznym. Państwo Kamińscy doskonale wiedzieli, że nie chcą przenosić się na wieś tylko po to, by, jak niektórzy ich sąsiedzi, codziennie dojeżdżać 20 km do pracy w mieście.

Cisza, spokój i piękna okolica to niewątpliwe zalety Kawęczyna. Tak można powiedzieć o wielu innych miejscowościach w naszym regionie, ale czy to prawdziwy powód takich przeprowadzek? Zdaniem socjologów, powód jest zupełnie inny. Większość ludzi wybiera wieś ze względów ekonomicznych. Za te same pieniądze, za które kupimy mieszkanie w centrum Bydgoszczy czy Torunia, na wsi możemy kupić działkę z urządzonym domem. Taka wizja kusi, ale tylko na początku.

Jak mówi pani Joanna Krawczyk (38 lat), która kilka lat temu wraz z mężem i i dziećmi marzyła o przeprowadzce na wieś, piękny obrazek, który rysuje się w głowie to jedno, a zderzenie z rzeczywistością - drugie.

- Kupiliśmy działkę w Przysieku, a półtora roku później sprzedaliśmy ją razem z domem w surowym stanie. Powód? Nie było dawnych znajomych, tylko ludzie, którzy żyli swoim życiem, brak restauracji, sklepów i kina. Ktoś może powiedzieć, że to śmieszny pretekst, ale dla mnie życie poza miastem okazało się bardzo uciążliwe. Latem było w porządku, ale co miałabym robić w dużym domu zimą? Chyba ciągle bym sprzątała - wspomina swoją przygodę pani Joanna.

Komu będzie tam dobrze?


Na wsi najlepiej żyje się freelancerom i miejscowym. Ci pierwsi są kowalami własnego losu, bo mogą pracować w domu, albo z wielu innych powodów są niezależni finansowo. Są też tacy, którzy mają zmysł do interesów i doskonale potrafią wykorzystać sytuację, w której się znajdują.

Kilka lat temu znany aktor Michał Żebrowski opowiadał o tym, jak cudowne jest życie na wsi. Dziś w Brzegu ma gospodarstwo rolne produkujące zdrową żywność; bez dodatku chemii. Są tu świeże warzywa, a niebawem rozpocznie się produkcja nabiału.

Prowadzenie gospodarstwa rolnego to jeden ze sposobów na życie na wsi, bo chociaż prowincja przeżywa renesans, to możliwości na innego rodzaju pracę czy rozwój zawodowy zbyt wielu tu nie ma. Jasne, że można otworzyć pensjonat, ośrodek spa, pasiekę, sklep albo zachęcić miejscowe kobiety do produkcji koronkowej bielizny albo lepienia pierogów i stworzenia marki spozywczej znanej w całej Polsce. Pytanie tylko, czy każdy do takiego „sielskiego” życia na wsi się nadaje? Czy decydując się na życiową zmianę, nie zatęskni za tym, od czego chciał uciec?

Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 14-01-2015 16:12

    Oceniono 1 raz 1 0

    - Młoda, niezależna i wykształcona?: "Młoda, niezależna i wykształcona?" mloda to raz, niezależna phrrr, wyksztacona - umie aż czytać i pisać wooooooow

    Odpowiedz

  2. 05-01-2015 08:46

    Oceniono 1 raz 1 0

    - Kujawiak: Właśnie mam takie marzenie, uciec z miasta i zaszyć się w ciszy na wsi. Coś pięknego :)

    Odpowiedz