Sportowe granice możliwości

Krzysztof Błażejewski 2 stycznia 2015

W tej dziedzinie rewolucji technologicznej w 2015 roku i w kolejnych najbliższych latach nie należy się spodziewać. Oczywiście, pojawią się pojedyncze „wynalazki” w różnych dyscyplinach, które poprawią osiągane wyniki, ale w niewielkim stopniu

Było zagranie ręką, czy nie było? Sedzia może tego nie widzieć dokładnie. Pomagają mu w ocenie zdarzenia inni arbitrzy

Fot.: Tomasz Czachorowski

- Rewolucja technologiczna w sporcie miała miejsce pod koniec XX wieku. Wtedy nastąpił zasadniczy przełom w każdej niemal dyscyplinie z powodu zmiany jakościowej stosowanego sprzętu. W wioślarstwie np. była to całkowita zmiana materiału, z jakiego wykonywano łodzie i wiosła - mówi Marcin Badziągowski, trener wioślarski, prezes Bydgoskiego Towarzystwa Wioślarskiego.


- Doszło wówczas do przesiadki zawodników z łodzi drewnianych do superlekkich, wytwarzanych ze sztucznych tworzyw. Dlatego zmiany, jakie wejdą w życie w najbliższym czasie, mogą być tylko niewielkie, dosłownie kosmetyczne - dodaje.

- Chyba już się nic znaczącego nie da wymyśleć, żeby zdecydowanie polepszyć osiągi rowerów. Tyle w tym zakresie już dokonano w ostatnich latach, że nie wyobrażam sobie poważniejszych zmian w najbliższym czasie - wtóruje prezes Kujawsko-Pomorskiego Związku Kolarskiego, Michał Marszałkowski.

Nauka wspiera sport właściwie od jego początków. To głównie dzięki niej obserwujemy nieustanny progres uzyskiwanych rezultatów w sportach wymiernych i wzrost poziomu tam, gdzie o wyniku nie decydują metry, sekundy czy kilogramy. Postęp naukowy w sporcie widziany był coraz milej od chwili, kiedy zrazu zabawowa wręcz rywalizacja przekształciła się w walki zawodowców - gladiatorów i zaczęła być maszyną do zarabiania pieniędzy. W tej sytuacji tam, gdzie możliwości ludzkie zdawały się już być na wyczerpaniu, z pomocą przyszła technika, w rezultacie niejednokrotnie zwyciężają nie ci, którzy są najbardziej wytrenowani, ale tacy, którzy dysponują nowocześniejszym sprzętem.

Ponadto postęp technologiczny potrafi zmieniać oblicze całych dyscyplin. Kto jeszcze niedawno słyszał o „ruchomych” panczenach i wylewaniu kilkudziesięciu supercienkich lodowych warstw na tor, aby uzyskać idealnie gładką powierzchnię?

Trening, odżywki i...


Postęp w oparciu o wiedzę jest w sporcie wielotorowy. Po pierwsze, to coraz większa wiedza o ludzkich możliwościach i wydajności naszych organizmów, która niesie z sobą coraz doskonalsze metody treningowe. Sprawa druga to środki wspomagające.

Odżywki stosowano już od początku sportu, w użyciu były nawet narkotyki. Dopiero po serii śmiertelnych zdarzeń, wraz z rozwojem wiedzy, nastąpił podział na środki dopuszczone do stosowania, niewyrządzające organizmowi krzywdy (a prznajmniej takie, o których tego nie wiadomo) oraz niedozwolone. W tym zakresie sytuacja jest od lat dynamiczna, pojawiające się nowe środki wspomagania zawsze odrobinę wyprzedzają możliwości ich wykrywania w organizmach sportowców.

Doping zapisał niejedną czarną kartę w dziejach sportu, wystarczy wspomnieć pływaczki i lekkoatletki NRD, stale też powraca jako palący problem, zwłaszcza w lekkoatletyce i kolarstwie, gdzie potrzebne są nadludzkie wydolności organizmów. Jest tam, gdzie są największe pieniądze.

- Farmaceutyka stale generuje nowe środki wspomagające - mówi Michał Marszałkowski. - Stare środki pojawiają się w nowych opakowaniach, pod nowymi nazwami. Światowa federacja kolarska ostro się wzięła do pracy, wprowadziła tzw. paszporty medyczne zawodników. Już dziś wiadomo, że w 2015 roku poszerzy się znów skala badań antydopingowych. I producenci odżywek, i badający będą dalej się ścigać...

Człowiek w skórze rekina


Trzeci element udziału nauki w sporcie to postęp dotyczący sprzętu. W ostatnich latach zaczęto go coraz bardziej ujmować w karby przepisów. W innym przypadku groził niekontrolowany wyścig producentów, by ten, kto ma więcej pieniędzy, osiągał najlepsze wyniki. Mimo to wyścig ten nadal się toczy w zamkniętych na klucz laboratoriach światowych koncernów.

Nie zawsze jednak nowe wynalazki okazują się sukcesami, nie zawsze są akceptowane. Czasami zwycięża zdrowy rozsądek i zakazuje się używania rewolucyjnych wynalazków. Tak stało się np. w pływaniu, gdzie wprowadzono zakaz stosowania nowych strojów, naśladujących fakturę skóry rekina (dużo gładszej od ludzkiej), które przyniosły całą falę rekordowych wyników, nieosiągalnych wcześniej dla nikogo.

Spróbowaliśmy uchylić rąbka tajemnicy i dowiedzieć się, co nowego może przynieść w najbliższej przyszłości nauka dla tych dyscyplin, które w naszym regionie są najbardziej popularne.

- Rok 2015 przyniesie najprawdopodobniej zmianę w sporcie żużlowym w postaci powrotu dawnych przelotowych tłumików - mówi Tomasz Suskiewicz, bydgoszczanin, menadżer startującego w sezonie 2014 w barwach Unibaxu Toruń Emila Sajfutdinowa. - Nowe tłumiki będą produkowały 3-4 firmy, a nie tak jak te ostatnie - tylko jedna. „Stare” silniki będą bardziej wytrzymałe niż obowiązujące przez ostatnie 4 lata, będzie też głośniej na trybunach, jednym słowem, „wraca stare”. Zawodnicy znów odzyskają większą kontrolę nad motocyklami, bardziej przewidywalne będą reakcje maszyny na ruchy manetką gazu, silniki szybciej wchodzić będą na najwyższe obroty. W tym przypadku technologiczna nowinka nie sprawdziła się.

Ale w żużlu pojawi się też i „nowe”. Ostatnio podbija rynek firma, która produkuje opony wykonane z innej mieszanki niż dotąd była stosowana, widoczne są już lepsze rezultaty, po nowe opony sięgają najlepsi zawodnicy.

- Z zainteresowaniem wszyscy czekają też na powrót jawy na żużlowe tory - dodaje Suskiewicz. - Nowi właściciele firmy pracują nad nowymi silnikami, będą nowe modele, ale na nie musimy jeszcze poczekać, sądzę, że 2-3 lata. Co roku w sprzęcie coś się dzieje...

Jaki łodzi damy dziób?


Kiedy sprzęt jest ściśle określony co do rozmiarów i wagi, sportowcy szukają możliwości uzyskania przewagi nad rywalami poprzez najdrobniejsze nawet detale.

- Próbujemy dosłownie wszystkiego: nowych kształtów dzioba, rodzajów podnóżków, innych drobiazgów - mówi Marcin Badziągowski. - Wyścig trwa. Nie zawsze nowinki się sprawdzają. Myślę, że można jeszcze przyspieszyć łódź o góra 1-2 sek. Zmiany na pewno będą, bo takie jest życie i taki jest sport, że wyścig zbrojeń musi nieustannie trwać.

- Rowery, zwłaszcza te, które są stosowane w wyścigach szosowych, zbliżyły się mocno do ideału - uważa Michał Marszałkowski. - Bodaj najwięcej można jeszcze poprawić w aerodynamice. Jesteśmy jednak już na takim etapie, że to człowiek, a nie sprzęt ma na szosie najwięcej do powiedzenia. Natomiast trzeba mieć świadomość, że postęp techniczny, nawet ujęty w ścisłe karby przepisów, nie powiedział jeszcze ostatniego słowa w kolarstwie torowym. Tu grają ważną rolę niezwykle lekkie stopy, układ szprych, koła pełne, aby jak najszybciej cięły powietrze. Ale wydaje się, że już wszystkiego próbowano. Nie sądzę, żeby w 2015 r. coś się poważnie zmieniło.

Tak samo uważa Krzysztof Wolsztyński, prezes Kujawsko-Pomorskiego Związku Lekkiej Atletyki: - Technika pomiarów doszła już praktycznie do ideału, stale doskonalone są bloki startowe, wprowadza się nowe, lepsze tworzywa w produkcji tyczek czy oszczepów, poprawia się płotki, aby były bardziej elastyczne i mniej bolało ich uderzenie. Postęp dokonuje się także np. w jakości zeskoku. Niewiele tu już chyba można poprawić. Chociaż każdego roku pojawia się coś nowego, co powstaje w laboratoriach światowych firm, jak choćby ciągle udoskonalany tartan. Zawsze jakieś ułamki sekundy są jeszcze do urwania... Pod względem bazy sportowej to akurat nasz region jest na światowym poziomie. Mamy w Bydgoszczy najlepszy w Polsce stadion lekkoatletyczny i tartan pod otwartym niebem, a w Toruniu - halę. Nawierzchnia w Toruniu jest najwyższej światowej klasy.

Nowa piłka w 2016 roku


- W piłce nożnej postęp dokonuje się na nieco innych zasadach - uważa Eugeniusz Nowak, prezes Kujawsko-Pomorskiego Związku Piłki Nożnej. - Chcemy zachowywać różnicę między grami o najwyższe trofea w najważniejszych światowych rozgrywkach a rozgrywkami amatorskimi lub półamatorskimi. Dlatego zmiany wprowadzane są stopniowo. Najważniejszą nowinką jest to, że w 2015 r. w Lidze Europy, tak jak w Lidze Mistrzów, będzie po 6 sędziów. W Polsce jeszcze się na to nie odważymy, ale Niemcy wprowadzą technologię gol-line (czip w piłce), testowaną podczas mundialu w Brazylii, służącą elektronicznemu sprawdzaniu, czy bramka padła, czy też nie. UEFA jeszcze nad tą technologią pracuje. Nie sprawdziły się natomiast próby z sędziami bramkowymi, oko ludzkie jest jednak zawodne.

Eugeniusz Nowak, jak przyznaje, prywatnie jest zwolennikiem stosowania weryfikacji zdarzeń na boisku przez sędziego na podstawie zapisu telewizyjnego. Wprowadzenie w życie jednak tego pomysłu nie jest proste. - O tym się w tej chwili nawet nie dyskutuje - mówi szef kujawsko-pomorskiej piłki. - Szkoda, bo nieraz o spalonym, aucie czy faulu decydują centymetry i lepsza widzialność z innej pozycji niż oko sędziego mogłaby okazać się pomocna. Jednak w FIFA dominuje pogląd, że nie można ulec chęci stechnicyzowania piłki nożnej. Futbol zawsze był grą błędów ludzkich, także pomyłek sędziego i tak ma
- według większości - zostać.

W 2015 roku nadal stosowana będzie na boiskach piłka wyprodukowana na brazylijski mundial. Nowa odmiana pojawi się na następne mistrzostwa Europy za dwa lata. Na razie trwają testy w laboratoriach. Z pewnością będzie to piłka znów szybsza od poprzedniczek, o swoistym torze lotu, trudniejsza do obrony przez bramkarzy.