Absolutny koniec lizania szyby

Małgorzata Oberlan 2 stycznia 2015

Regionalna turystyka przyszłości będzie nie tylko posługiwać się najnowszymi technologiami, ale i zaprzęgać je do szukania korzeni i odkrywania nisz rynkowych. Turyści coraz bardziej będą chcieli być odkrywcami niż oglądaczami i biernymi konsumentami produktu turystycznego typu: plaża, leżak i drink.

Żywe Muzeum Piernika w Toruniu jest jednym z najbardziej popularnych muzeów interaktywnych w regionie. Bawi, uczy, pozwala się wybrudzić... Na pewno nie nudzi.

Fot.: Jacek Smarz

Jedno wydaje się przesądzone: czasy „zwiedzania”, polegającego na rundkach po muzeach, w których eksponaty podziwiać można wyłącznie „liżąc szyby”, odchodzą do lamusa. Jeśli muzea, to interaktywne. Jeśli zwiedzanie czegokolwiek, to z możliwością wyboru trasy i atrakcji. - Odkryję to sam - zdaje się mówić coraz większe grono turystów, szczególnie tych z młodszego pokolenia. Oni nie wyobrażają już sobie życia bez mapy w komórce i obejrzenia trasy w Internecie. A następnie - dzielenia się wrażeniami w sieci.



Wirualne szlaki Kujaw i Pomorza już stały się faktem, a przyszłość ich jest nieodgadniona - tak szybko się rozwijają.

A poprowadzi cię... GPS


- Jesteśmy samozwańczymi koordynatorami projektu wirtualneszlaki.pl. Idea serwisu, jak w wielu przypadkach, rozwinęła się pod wpływem osobistych doświadczeń i potrzeb. Podróżując po regionie, doszliśmy do wniosku, że brakuje jednolitego, współczesnego katalogu szlaków turystycznych województwa kujawsko-pomorskiego, dzięki któremu można zaplanować dłuższy lub krótszy wyjazd. Zapraszamy wszystkich, którzy chcą do nas dołączyć. Możecie też wesprzeć nas, przesyłając materiały na stronę - napisali dokładnie 28 kwietnia 2009 roku Marcin Wasilewski i Kamil Wakuła. I... zaskoczyło!

Wystarczy zajrzeć dziś na portal Wirtualne Szlaki Kujawsko-Pomorskie (wirtualneszlaki.pl), by się o tym przekonać. Setki, a raczej tysiące kilometrów przebyte rowerem, kajakiem lub pieszo są tu nawigowane i relacjonowane. Użytkownicy portalu wymieniają się informacjami, mapami i wrażeniami, tworząc już prawdziwą społeczność. Portal namawia też do eksploracji regionu za pomocą technologii GPS, która - jak słusznie zauważają jego twórcy - najwięcej „namieszała” w turystyce właśnie. Udostępnione na stronie dane nawigacyjne zapisane są w formacie track (ślad) GPX, który obecnie jest standardem, obsługiwanym przez wszystkie najpopularniejsze urządzenia firmy GARMIN. Portal podpowiada też, jakie aplikacje obsługują format i z jakich zbiorów map mogą korzystać użytkownicy.

Od tego roku portal publikuje też mapy ośmiu kujawsko-pomorskich parków krajobrazowych, opracowane dla najpopularniejszych aplikacji dedykowanych systemowi Android (Locus, OruxMaps) oraz dostępne na różne platformy TrekBuddy. Zasięgiem obejmują one znaczną część województwa, w tym, oczywiście, jego najciekawsze zakątki. Wystarczy zainstalować jedną z bezpłatnych aplikacji, wgrać mapy na kartę pamięci, włączyć GPS i ruszać w teren. Wszystko opisane jest krok po kroku w instrukcji i nie powinno sprawić problemu nawet turyście mniej oblatanemu w technicznych nowinkach.

Nowocześnie na podchody marsz!


Fascynującą formą aktywnego wypoczynku i odkrywania regionu jest również geocaching, który ma wielkie szanse na zawładnięcie wyobraźnią szczególnie młodych ludzi. - Najkrócej mówiąc, geocaching to nowoczesna wersja podchodów. Nowoczesna, bo z użyciem Internetu i GPS, ale tradycyjnie wyciągająca ludzi z kanap i sprzed telewizora w teren. Pozwalająca przeżyć prawdziwe przygody, sprawdzić się, rywalizować i aktywnie spędzić czas ze znajomymi albo rodziną
- wyjaśnia Dariusz Pudełko ze Stowarzyszenia Geocaching Polska Non Profit.

Historia geocachingu trwale związana jest z odkodowaniem zakłócanego wcześniej sygnału, wysyłanego przez satelity do odbiorników GPS. Nastąpiło to 3 maja 2000 roku. Już następnego dnia pasjonat sprzętu GPS, Amerykanin Dave Ulmer, ukrył w lesie wiadro i podał jego współrzędne grupie dyskusyjnej użytkowników GPS. Pojemnik wypełnił różnego rodzaju przedmiotami, mającymi zachęcić innych do poszukiwań. W ciągu następnych dni kolejni ludzie znajdowali pojemnik dzięki wskazaniom odbiorników GPS i dzielili się swoimi przeżyciami na forum wspomnianej grupy. Zainspirowani pomysłem kolejni entuzjaści zaczęli umieszczać swoje skrytki i publikować do nich współrzędne. Tak narodziły się zalążki geocachingu. Wkrótce zaczęły powstawać specjalne serwisy poświęcone tylko i wyłącznie tej zabawie.

Dziś stolicą geocachingu w Polsce jest Górzno - małe miasteczko, malowniczo położone w powiecie brodnickim. To tutaj właśnie, za sprawą Dariusza Pudełki i jego przyjaciół, odkrywcy mogą znaleźć najwięcej „keszy” (ukrytych skarbów) i spotykać się na specjalnych zlotach. Bawiąc się w nowoczesne podchody poznają okolice Górznieńsko-Lidzbarskiego Parku Krajobrazowego. Bakcylem geocachaningu zaraziło się już tyle osób, że spokojnie można nazwać go przyszłością aktywnego wypoczynku połączonego z odkrywaniem regionu.

Muzeum? Tak, ale tylko interaktywne


Dotknąć, sprawdzić, spróbować - tego chce współczesny turysta, nie tylko w wieku szkolnym. Interaktywne prezentacje muzealne to trend, który z pewnością będzie się rozwijał. A autorów tych prezentacji ograniczać będzie coraz mniej - w sukurs przychodzić im mogą coraz to nowocześniejsze technologie, umożliwiające angażowanie wszystkich zmysłów w odkrywanie prawdy o historycznych miejscach, wydarzeniach i zwyczajach.

Na Kujawach i Pomorzu działa już kilka muzeów interaktywnych z prawdziwego zdarzenia. Wśród najbardziej popularnych są Żywe Muzeum Piernika w Toruniu, Muzeum Mydła i Historii Brudu w Bydgoszczy oraz Muzeum Piśmiennictwa i Drukarstwa w podtoruńskim Grębocinie.

Pierwsze z muzeów znalazło patent na przybliżenie turystom toruńskiego symbolu - zdawałoby się - zmurszałego i już nieco nudnego.

- Pierwsze w Europie Muzeum Żywego Piernika to miejsce magiczne, przepełnione historią Torunia, pachnące słynnymi na całym świecie piernikami. Pokazujemy, jak pieczono pierniki 500 lat temu. W pokazach uczestniczą nasi goście, własnoręcznie wyrabiając piernikowe ciasto, formując je, a po wyjęciu z pieca zabierając jako wspaniałą pamiątkę - zachęcają pracownicy muzeum.

W Bydgoszczy usatysfakcjonowani są natomiast wszyscy zainteresowani tym, jak dawniej ludzie radzili sobie z brudem. Otwarte w 2012 roku muzeum jest nawiązaniem do wielowiekowej tradycji produkcji mydła w Bydgoszczy. W XIX wieku cztery fabryki mydła oraz wypełnione zapachem czystości składy mydlane były gospodarczą wizytówką miasta. Dziś taki skład zobaczyć można przy ul. Długiej 13, ale - jak zapewnia placówka - to dopiero początek wycieczki w historię brudu i czystości... W tym muzeum można wszystkiego dotknąć, wejść do balii, pomóc w praniu praczce Józefie, a nawet zostać średniowiecznym łaziebnikiem. Clou programu jest warsztat, w którym wykonuje się kolorowe mydełka glicerynowe w różnych kształtach i aromatach. Zabiera się je później - a jakże - na pamiątkę.

Podobnie obdarowani opuszczają mury muzeum w Grębocinie amatorzy historii drukarstwa. Oni też wychodzą zaopatrzeni w samodzielnie wykonane pamiątki. W tym przypadku - z papierem czerpanym. Dzieci i młodzież poznają tutaj nie tylko teorię, dotyczącą dawnych rzemiosł, ale przede wszystkim mogą sami sprawdzić, jak pisze się gęsim piórem, czerpie wspomniany papier i obsługuje starą prasę drukarską.

Regionalne, niszowe, biznesowe...


Kierunków, w których rozwijać się będzie turystyka regionalna, widać przynajmniej kilka. To na pewno powrót do korzeni i stawianie na lokalność. Tu kłaniają się nie tylko wioski tematyczne, takie jak np. Osada Cisowa w Borach Tucholskich, gdzie poznać można historię rezerwatu cisów i nieodłącznie związanego z cisami łucznictwa, ale i wszelkie festiwale smaków. Powidła śliwkowe (Strzelno), miody (Bartniczka), a nawet ziemniaki (wiele miejscowości) stają się motywami przewodnimi imprez, ściągających tłumy gości. Można tylko prognozować, że im produkt danego regionu mniej spotykany, a hołubiona dziedzina bardziej niszowa, tym zainteresowanie turystów będzie większe.

Zupełnie osobną gałęzią jest w regionie turystyka biznesowa, która też może mieć przed sobą przyszłość. W Kujawsko-Pomorskiem przybywa obiektów hotelowych, w których organizowane mogą być kongresy, sympozja, najrozmaitsze konferencje. Warunkiem rozwoju jest jednak komunikacja: jeśli nikt do nas nie doleci, sale będą straszyć pustkami.